Discussion:
Józef Kuraś „Ogień" – tragiczny bohater
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
u2
2018-01-10 20:51:42 UTC
Permalink
prawdziwy Polski Żołnierz, nie te żydoskie podróby, których Ziuk musiał
internować w 1920:))))))))))))

http://dzieje.pl/artykulyhistoryczne/jozef-kuras-ogien-tragiczny-bohater


Jedni uważają go za bohatera, inni twierdzą, że krzywdził zwykłych ludzi
i że jego nazwisko nie zasługuje na upamiętnienie. Według historyków,
negatywny obraz Józefa Kurasia „Ognia” to efekt dziesięcioleci
PRL-owskiej propagandy, która wbrew faktom z antykomunistycznego
partyzanta usiłowała zrobić pospolitego zbrodniarza.

70 lat temu, 22 lutego 1947 r. w Nowym Targu zmarł mjr Józef Kuraś
„Ogień" – żołnierz Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej i dowódca
oddziałów Ludowej Straży Bezpieczeństwa. W latach 1945-1947 dowodził
zgrupowaniem „Błyskawica” walczącym z władzą komunistyczną. 21 lutego
1947 r. otoczony przez UB i KBW we wsi Ostrowsko, Kuraś próbował
popełnić samobójstwo. Śmiertelnie ranny, zmarł następnego dnia w
szpitalu w Nowym Targu.

„To Sowieci byli górą. Nie wyjaśniono sporów i wątpliwości w czasach
kiedy żyli świadkowie tych wydarzeń. Przez lata wydarzenia obrastały
błędnymi interpretacjami. Do tego dochodziła komunistyczna propaganda,
która konsekwentnie budowała fałszywy obraz +bandytów z lasu+” –
tłumaczy historyk z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej
Maciej Korkuć.

Jak podkreśla historyk, wojna nieregularna, partyzancka niesie
szczególne wyzwania. Partyzanci wykonywali wyroki na zdrajcach,
konfidentach Gestapo czy UB. Różne struktury konspiracyjne nie
tłumaczyły się ze swoich działań przed innymi. Dzisiejsi historycy po
latach wiele z tych sytuacji mogą zweryfikować w dokumentach. Wówczas
nie było to możliwe. Dzisiaj możemy potwierdzić, że np. cywil X był
słusznie traktowany jako donosiciel bezpieki, bo faktycznie donosił, ale
wtedy propaganda głosiła wszem i wobec, że to „niewinni mieszkańcy”.

Maciej Korkuć: partyzanci nie mieli dostępu do dokumentów tak jak
my dzisiaj. Musieli podejmować decyzje zerojedynkowe, na podstawie
takich informacji jakie posiadali i dlatego zdarzały się błędy. Tak jest
w czasie każdej partyzantki: również w czasie wojny zdarzały się pomyłki
- nawet AK-owcom.

„Rodziny zostawały z taką świadomością bo z reguły współpracą z bezpieką
nikt się nie chwalił, ale i partyzanci nie mieli dostępu do dokumentów
tak jak my dzisiaj. Musieli podejmować decyzje zerojedynkowe, na
podstawie takich informacji jakie posiadali i dlatego zdarzały się
błędy. Tak jest w czasie każdej partyzantki: również w czasie wojny
zdarzały się pomyłki - nawet AK-owcom. To były warunki, w których trzeba
wybierać: bo stawką chwili wahania mogło być życie i wolność wielu ludzi.

Jeśli zginął niewinny człowiek to już się tego nie cofnie. A nienawiść
podtrzymywana przez lata często przechodzi na inne pokolenia” - oceniał
Korkuć.

Dzisiaj w tych samych podhalańskich wsiach, w których działał "Ogień"
żyją ludzie, którzy są potomkami i partyzantów i tych, którzy
współpracowali z władzami - zarówno w czasie okupacji niemieckiej jak i
potem. Żyją też potomkowie tych, których czasami niesłusznie
potraktowali partyzanci. Są też tacy, którzy po prostu ulegli fałszywemu
obrazowi wydarzeń.

Faktem jest, że z akt bezpieki i PPR wyłania się obraz, w którym jednym
z najważniejszych problemów UB była olbrzymia skala poparcia
podhalańskiej ludności dla "Ognia" i jego popularność. „Kiedy np.
partyzanci likwidowali szajki bandytów, którzy okradali ludność,
PPR-owcy pisali, że jest problem bo znowu pójdzie fama, że +Ogień robi
porządek+. Zresztą powszechna wówczas była nienawiść do UB - dostrzegali
to przedstawiciele władzy w swoich sprawozdaniach” – mówił Korkuć.
Mjr Józef Kuraś "Ogień". Źródło: IPN
„Ogień” walczył o Polskę niepodległą - rozmowa z dr Korkuciem z IPN
Wywiad

„Co do motywacji +Ognia+ to nie ma wątpliwości. Walczył nie o własne
korzyści ale o niepodległość i o wolną Polskę. Był przez całe życie
ludowcem. Dlatego nawet podkomendnym z Nowego Targu kazał składać
przysięgę na wierność nie tylko Polsce ale także deklarować walkę o
prawa należne chłopu i wsi polskiej. Walcząc uważał się za stronnika PSL
Mikołajczyka, a czy sprostał wszystkim wyzwaniom, jakie niesie
dowodzenie dużym zgrupowaniem działającym na przestrzeni kilkuset
kilometrów? Czy nie popełniał błędów? Oczywiście popełniał. Siłą rzeczy
spadała też na niego odpowiedzialność za działania podkomendnych. To nie
kandydat na świętego, ale z pewnością nie kierowały nim niskie pobudki,
jak to wmawiała propaganda komunizmu” – zaznaczył.

Niestety do końca PRL dodrukowywano w dziesiątkach tysięcy nakładu
rzekomy „dziennik +Ognia+” w całości wymyślony i napisany przez
komunistycznego aparatczyka Władysława Machejka. Pisano już o tym wiele
razy, a wciąż niektórzy cytują to jako zapiski partyzanta. „To powinno
budzić zażenowanie, ale też wyjaśnia skąd siła czarnej legendy” – ocenił
Korkuć.

Józef Kuraś urodził się 23 października 1915 w Waksmundzie koło Nowego
Targu w góralskiej rodzinie, wychowywany w atmosferze przywiązania do
ideałów niepodległej Polski i ruchu ludowego. Przed wojną pracował na
roli. Nie zamierzał być zawodowym wojskowym. Po służbie zasadniczej w 2
Pułku Strzelców Podhalańskich i w Korpusie Ochrony Pogranicza powrócił
do domu, do pracy na roli. W 1939 roku walczył jako podoficer 1 PSP. Na
tym odcinku frontu oddziały Wojska Polskiego musiały walczyć przeciw
jednostkom niemieckim jak i słowackim, które również napadły na Polskę.

Po powrocie do wsi od razu zaangażował się w konspirację
niepodległościową. Został żołnierzem w Organizacji Orła Białego i w ZWZ
(OOB była podstawą struktur ZWZ w tym regionie). W 1941 roku związał się
z regionalną organizacją o nazwie Konfederacja Tatrzańska. Stawiała
sobie za cel udowodnienie, że górale to Polacy, wbrew propagandzie
zdrajców z Goralenvolku. Do Konfederacji Tatrzańskiej równocześnie
należeli członkowie ZWZ i podziemnego Stronnictwa Ludowego. To się
wzajemnie przenikało.

W czerwcu 1943 r. Niemcy zamordowali żonę Kurasia, 2,5-letniego
syna i ojca, a następnie podpalili zabudowania, nie pozwalając ich
gasić. Kuraś przyjął wówczas pseudonim "Ogień".

W czerwcu 1943 r. Niemcy zamordowali żonę Kurasia, 2,5-letniego syna i
ojca, a następnie podpalili zabudowania, nie pozwalając ich gasić. Kuraś
przyjął wówczas pseudonim "Ogień". Wtedy był on żołnierzem oddziału
partyzanckiego Armii Krajowej, później dowódcą Oddziału Ludowej Straży
Bezpieczeństwa - podległej ludowcom związanym ze strukturami cywilnymi
Polskiego Państwa Podziemnego w Nowym Targu. W 1944 roku był też dowódcą
oddziału egzekucyjnego Powiatowej Delegatury Rządu.

Konspiracyjne kierownictwo Ruchu Ludowego chciało wykorzystać fakt, że
komuniści nie mieli żadnego zaplecza wśród ludności na Podhalu.
Działający w Gorcach przez jakieś ostatnie trzy miesiące oddział AL
Gutmana przybył spoza Podhala i składał się w większości z Rosjan.
Gutman założył obóz w pobliżu obozu oddziału "Ognia".

Jak podaje historyk IPN, Kuraś za wiedzą swoich przełożonych z SL "Roch"
pomagał Gutmanowi w akcjach przeciw Niemcom, ale nigdy nie zdradzał
przed nim żadnych tajemnic organizacyjnych. „Zresztą Gutman też mu
wszystkiego nie mówił. Potem w czasie ofensywy sowieckiej przeprowadził
oddziały sowieckie górami tak, aby obeszli umocnienia niemieckie i
zaatakowali ich od tyłu. Dzięki temu wygnano Niemców z Nowego Targu przy
minimalnych zniszczeniach” – dodał Korkuć.

Pojawił się pomysł ludowców, aby wykorzystać kontakty Kurasia po
wkroczeniu Armii Czerwonej. Ludowcy chcieli, aby "Ogień" przejął
powiatowe struktury bezpieczeństwa w celu łagodzenia ostrza represji.
„Liczyli, że to tylko na chwilę i sytuacja Polski się niedługo odmieni.
Dzisiaj wiemy że się mylili. +Ogień+ sprowadził swój oddział z gór do
miasta. Gutman był młodszy. Podziwiał +Ognia+ jako dowodcę. Zgodził się
fałszywie poświadczyć, że +Ogień+ był w AL. Dzięki temu +Ogień+ uzyskał
akceptację komunistów i nominację na stanowisko zastępcy kierownika PUBP
w Nowym Targu” – podsumował Korkuć.

Przysłany z zewnątrz na kierownika PUBP komunista Strzałka przebywał w
Zakopanem. Toteż "Ogień" występował jako szef urzędu, a nie zastępca.
Cały czas był człowiekiem niepodległościowego podziemia. Wysyłał ludzi
m.in. do obsadzenia granicy ze Słowacją, która chciała zachować
podarowany jej przez Hitlera polski Spisz, ale nie miał wpływu na to co
robiło NKWD. „Ani on ani ludowcy nie wiedzieli, że to Sowieci dyktowali
warunki i przeprowadzali weryfikację kto im służy naprawdę, a kto jest
politycznym wrogiem” – mówił Korkuć.

"Ogień" zaledwie przez trzy tygodnie pełnił funkcję w UB. Szybko
zrozumiał, że musi wybrać: albo naprawdę rozpocznie karierę w prawdziwej
służbie Sowietom, albo powróci do otwartej walki ze swoimi chłopcami.
Wybrał to drugie. I stał się dowódcą największego zgrupowania
partyzanckiego w Małopolsce.

Maciej Korkuć: To nie było tak, że UB-owiec poszedł do podziemia.
To człowiek podziemia niepodległościowego próbował funkcjonować przez
chwilę pod szyldem nowej władzy. Kiedy się okazało to niemożliwe -
powrócił do lasu.

„To nie było tak, że UB-owiec poszedł do podziemia. To człowiek
podziemia niepodległościowego próbował funkcjonować przez chwilę pod
szyldem nowej władzy. Kiedy się okazało to niemożliwe - powrócił do
lasu” – zauważył historyk.

„Kuraś nigdy się nie podporządkował komunistycznej Armii Ludowej. To
Gutman, wiele lat po śmierci +Ognia+, znienawidzonego przez komunistów,
już jako generał MO, opowiadał, że +Ogień+ mu się podporządkował w 1944
roku. Mieszał daty, kombinował. Bał się przyznać, że on - generał MO -
kiedyś sfałszował zaświadczenia, które pozwoliły +reakcyjnemu bandycie+
przeniknąć do UB, więc kłamał w ten sposób” – podkreślił Korkuć.

Po wojnie Kuraś walczył z komunistycznymi władzami. „Najpierw dowodził
oddziałem partyzanckim, który dokonywał akcji na Podhalu, a gdy jego
legenda rosła pod jego komendę przystępowały kolejne oddziały, które
chciały mieć poczucie zakorzenienia w szerszej strukturze zbrojnej” –
mówił historyk. W 1946 r. zgrupowanie Orła działało na obszarach od
ziemi miechowskiej na północ od Krakowa po Tatry; niemal na całym
obszarze dzisiejszego województwa małopolskiego. „To rodziło olbrzymie
wyzwania. To też spowodowało, że w 1946 roku likwidację tego zgrupowania
komuniści w Warszawie uważali za priorytet w walce z niepodległościowym
podziemiem, a na Podhalu PPR działała w wielu miejscach w konspiracji” –
powiedział Korkuć.

Józef Kuraś "Ogień" zginął w lutym 1947 roku. Według relacji świadków,
osaczony przez Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Ostrowsku usiłował
popełnić samobójstwo. Zmarł dzień później w szpitalu w Nowym Targu.
Miejsce jego pochówku dotychczas nie zostało odnalezione.

„Gdyby budowany przez komunistów czarny obraz +Ognia+ był prawdziwy,
gdyby rzeczywiście wtedy był znienawidzony przez ogół ludności, UB nie
bałoby się pochować go na Podhalu. Tymczasem w dokumentach jest mowa
wprost: jego zwłok nie można tam pogrzebać bo grób stanie się miejscem
kultu i będzie utrwalał legendę. Dlatego zwłoki od razu wywieziono do
Krakowa do siedziby WUBP i ślad po nich zaginął” – stwierdził historyk.

Szymon Bafia (PAP)
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Jeneral od Infanterii
2018-01-10 21:49:00 UTC
Permalink
Post by u2
prawdziwy Polski Żołnierz
Ano, tak jak banderowcy, na ktorych narzekacie
u2
2018-01-10 22:50:24 UTC
Permalink
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
prawdziwy Polski Żołnierz
Ano, tak jak banderowcy, na ktorych narzekacie
te srałek to taka umowna nazwa, do Bandery nic nie mam, siedział w
niemieckim bezpiecznym obozie i przeżył, podobnie jak twoja rodzinka,
prawdziwymi szujami jesteście wy srałki, którzy nic nie wiecie czym
grozi wasza szujskość:)
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Loading...