Discussion:
Światło osobiście nie katował
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
u2
2018-06-09 10:45:35 UTC
Permalink
Według zgromadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej dokumentów,
Światło jest odpowiedzialny za aresztowanie od stu do stu pięćdziesięciu
członków AK związanych z podziemnym pismem „Alarm”. Wielu z nich zostało
wywiezionych do sowieckich łagrów, wielu zamordowano. „To, co
znaleźliśmy w dokumentach, budzi grozę” – stwierdziła prokurator Marzena
Matysik-Folga z IPN.

– To było tak straszne, że trudno mi do tego wracać – wyznał
dziennikarzowi „Rzeczypospolitej” Piotrowi Zychowiczowi Witalis
Skorupka, żołnierz Armii Krajowej i działacz podziemia
niepodległościowego, represjonowany i skazany na śmierć przez
komunistów. – Makabryczna pomysłowość ludzi Światły przechodziła ludzkie
pojęcie.
– Kiedy spotkał się pan z Józefem Światłą?
– W 1945 roku w więzieniu na ulicy Środkowej na warszawskiej Pradze.
Przesłuchiwał mnie. Oficerowie śledczy oczywiście nam się nie
przedstawiali, dopiero później zorientowałem się, że miałem do czynienia
z Józefem Światłą.
– Bił pana?
– Mnie akurat Światło osobiście nie katował. W więzieniu, w którym
siedziałem, miał do tego specjalnie wyznaczonych osiłków. Ludzi, których
wzywał w momencie, gdy uznał, że trzeba mnie torturować. Gdy to się
działo, spokojnie się przyglądał. Czekał, aż skończą swoją robotę. Po
zakończeniu bicia przystępował do dalszego przesłuchania. Odbywało się
to tak samo jak na gestapo.
– W jaki sposób pana bito?
– To sprawy tak straszne, że do dziś trudno mi do tego wracać. Nie chcę
mówić o szczegółach. Powiem tylko tyle, że bestialstwo i makabryczna
pomysłowość ludzi Światły przechodziły ludzkie pojęcie.
– Wierzy pan w metamorfozę Józefa Światły?
– Nie. Uciekł na Zachód, bo poczuł, że grunt pali mu się pod nogami.
Wiedział, że bezpieka długo tak nie pociągnie. Że i ona może paść ofiarą
jakiejś czystki, że resort się załamie. Bał się, że i jego to spotka, że
może zostać aresztowany. Dlatego postanowił się ratować.

„Spałem dobrze – przez ścianę słysząc ludzkie krzyki, a usnąć nie mogłem
przy dźwiękach muzyki” – śpiewał w cytowanym wyżej utworze Kaczmarski,
chociaż w odróżnieniu od jego bohatera, Józef nie miał raczej problemu z
usypianiem.

Jednak największą zasługą Światły w pierwszym okresie pracy w aparacie
bezpieczeństwa był udział w rozpracowaniu i porwaniu w marcu 1945 roku
szesnastu przywódców Polski Podziemnej, z wicepremierem rządu
emigracyjnego Janem Stanisławem Jankowskim i ostatnim komendantem Armii
Krajowej generałem Leopoldem Okulickim na czele.

„Światło był inteligentny, bezwzględny i ślepo wierny zwierzchnikom –
twierdzi Robert Spałek, historyk z IPN. – Nie dzielił włosa na czworo,
tylko wykonywał rozkazy. W dużej mierze temu właśnie zawdzięczał swoją
błyskotliwą karierę”. Temu i poparciu Romana Romkowskiego vel Natana
Grinszpana–Kikiela, z którym znali się i przyjaźnili od czasów
przedwojennych”.

W centrali aparatu bezpieczeństwa Światło pełnił początkowo funkcję
zastępcy pułkownika Józefa Różańskiego (Goldberga). Do jego kompetencji
należała strona operacyjna, czyli aresztowania i rewizje. Administrował
tajnym więzieniem w Miedzeszynie oraz pełnił nadzór nad willą przy ulicy
Katowickiej na Saskiej Kępie, gdzie przesłuchiwano między innymi
Ignacego Logę – Sowińskiego, Zenona Kliszkę i Aleksandra Kowalskiego. W
lipcu 1949 roku otrzymał awans na podpułkownika.

Rozkazem nr 184 MBP z dnia 7 marca 1950 roku został zastępcą dyrektora
Biura Specjalnego. 7 grudnia następnego roku był już wicedyrektorem
Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, gdzie kierował
pracą wydziałów: pierwszego, trzeciego i piątego. Do kompetencji
Wydziału Pierwszego należało rozpracowanie tzw. „odchylenia
prawicowo-nacjonalistycznego”1 i „trockistów”.

Wydział Trzeci zajmował się wywiadem zagranicznym, policją przedwojenną,
członkami gestapo i konfidentami. Wydziałowi Piątemu podlegało
bezpieczeństwo fizyczne, ochrona obiektów oraz oddziały straży

cytat z książki Przemysława Słowińskiego pt. "Wielkie Afery"
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
u2
2018-06-09 10:50:12 UTC
Permalink
Post by u2
Wydział Trzeci zajmował się wywiadem zagranicznym, policją przedwojenną,
członkami gestapo i konfidentami. Wydziałowi Piątemu podlegało
bezpieczeństwo fizyczne, ochrona obiektów oraz oddziały straży
cytat z książki Przemysława Słowińskiego pt. "Wielkie Afery"
Wpływy Światły szybko stały się większe niż jego bezpośredniego
przełożonego, Anatola Fejgina. Specjalne zadania przeznaczone dla
Departamentu X odbierał wprost od Bolesława Bieruta. Miał też w
szczególnie ważnych wypadkach prawo do bezpośrednich rozmów
telefonicznych z Ławrientijem Berią, ówczesnym wicepremierem i
marszałkiem ZSRS, a także bezpośredni dostęp do generała-pułkownika
Iwana Sierowa, szefa NKWD na Polskę.

„Sierow przylatywał często do Włoch samolotem późną nocą i budził mnie
pytaniem: »Co słychać? – przyznał zresztą później sam. Wszystko u was w
porządku?« (…) Często wyjmował z kieszeni karteluszek papieru z
nazwiskiem jakiegoś działacza polskiego. »Znajdźcie go, muszę z nim
porozmawiać«. Nawiasem mówiąc, Sierow lubił mnie i jemu zawdzięczam, że
otrzymałem wówczas mieszkanie we Włochach”.

W dwóch szafach żelaznych w swoim gabinecie Światło trzymał wszystkie
najtajniejsze kartoteki, akta i dokumenty aparatu bezpieczeństwa oraz
Biura Politycznego i tylko on sam miał do nich dostęp. Jak później
wspominał: „Były tam dowody i zeznania każdego czołowego działacza
partii przeciw każdemu innemu, zarówno w partii jak i poza nią, gotowe
do wykorzystania w chwili politycznie właściwej”. Bez przesady można
powiedzieć, że Światło miał w swych rękach wszystkich. Mógł wywindować
lub złamać każdego, zarówno w hierarchii partyjnej, jak i rządowej.

To właśnie na osobiste polecenie Bolesława Bieruta, 2 sierpnia 1951 roku
aresztował w Krynicy Władysława Gomułkę i jego żonę Zofię Gomułkową, a
także marszałka Michała Rolę-Żymierskiego (któremu ukradł przy okazji
wysadzany brylantami sowiecki Order Zwycięstwa), ministra Mariana
Spychalskiego, ministra Włodzimierza Lechowicza, wiceministra Czesława
Dubiela, profesora Feliksa Widy-Wirskiego, kardynała Stefana
Wyszyńskiego, amerykańskiego architekta Hermanna Fielda szukającego w
Polsce pomocy w odnalezieniu brata Noela, który „zaginął” w
Czechosłowacji, oraz wiele innych osób.

W związku z przygotowaniami do procesu pokazowego Gomułki, Światło
wyjeżdżał wielokrotnie na Węgry i do Czechosłowacji, gdzie obserwował
podobne procesy Rudolfa Slansky’ego i László Rajka. Bardzo dobrze znał
mechanizm terroru i ucisku społeczeństwa w PRL. Był jednym z
organizatorów referendum i wyborów w 1947 i 1952 roku, a następnie
odpowiedzialnym za ich sfałszowanie. Wiedział o stosowaniu przez
funkcjonariuszy haniebnych metod w trakcie śledztw, sam je zresztą z
upodobaniem praktykował. Szczególnym okrucieństwem wykazywał się wobec
aresztowanych endeków, którym powtarzał: „Teraz popamiętacie, co to jest
antysemityzm”.

[...]
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
u2
2018-06-09 20:53:11 UTC
Permalink
Post by u2
Wydział Trzeci zajmował się wywiadem zagranicznym, policją
przedwojenną, członkami gestapo i konfidentami. Wydziałowi Piątemu
podlegało bezpieczeństwo fizyczne, ochrona obiektów oraz oddziały straży
cytat z książki Przemysława Słowińskiego pt. "Wielkie Afery"
„Światło barwnie opisywał sylwetki tych, którzy kierowali państwem,
żyjąc w luksusie, podczas gdy naród prowadził nędzne życie, opisywał ich
brak skrupułów, zakłamanie i chciwość – wspominała Teodora Żukowska
więziona przez bezpiekę za okupacyjną działalność w kontrwywiadzie AK. –
Opowiadał o konfliktach w partii, która bynajmniej nie była monolitem; o
likwidacji podziemnego ruchu niepodległościowego; o współpracy
komunistów w czasie wojny z gestapo; o montowaniu procesów pokazowych, o
walce z Kościołem i sfałszowanych wyborach. Ale przede wszystkim mówił o
bezpiece, o aparacie terroru, bez którego nie byłoby czerwonych rządów w
Polsce”.

Audycję prowadził Zbigniew Błażynski, który wspomnienia swego rozmówcy
wydał potem w formie książki – Mówi Józef Światło. Za kulisami bezpieki
i partii. Wspominał go w niej w sposób następujący:


„Światło był niskiego wzrostu, ciemny blondyn, o pełnej twarzy, grubych
wargach i szklanych, szarych oczach, które potrafią patrzeć, nie widząc.
A jednocześnie, w pewnych momentach patrzył tak przenikliwie, że
wydawałoby się przenika rozmawiającego z nim na wskroś, do najgłębszych
niemal tajników tego, co rozmówca myśli. Nie zapomnę, jak w czasie
jednej z rozmów ożywił się nagle, spojrzał na mnie i powiedział
najzupełniej niespodziewanie: Czy pan wie, o co Amerykanie mnie pytają?
Ilu ludzi zabiłem, czy też torturowałem tymi oto własnymi rękami. Czyż
to nie jest głupie? Nigdy nikogo nie zabiłem ani nie torturowałem, ja
tylko wydawałem rozkazy, podpisywałem większość z nich, a potem
dopilnowywałem tylko właściwego wykonania tych rozkazów. I to wszystko. (…)

Światło przez cały czas pykał fajkę. Miał ruchy powolne i opanowane,
dłonie o krótkich grubych palcach. Ale jednocześnie były to ruchy, które
potrafią być błyskawiczne, jeśli coś go dotknie i jeżeli zachodzi
potrzeba. Często słuchał, jakby nie słyszał, ale wiedział doskonale i
pamiętał, co się powiedziało. Był elegancko, dobrze i czysto ubrany.
Sprawiał czasami wrażenie dobrodusznego, niemal rozbawionego dziecka.
Światło był z gruntu cyniczny i nie miał żadnych wyrzutów sumienia. O
swoich czynach i aresztowaniach mówił z uśmiechem, czasem złośliwym,
często pobłażliwym, jakby opowiadał dobry kawał”.

„Nieduży taki, sprytny i podstępny” – tak zapamiętała go z kolei Maria
Janina Marks, z domu Niżnikowska, aresztowana przez Światłę w 1944 roku
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Loading...