Discussion:
Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim
Add Reply
u2
2018-01-12 00:38:29 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-profesor-szwagrzyk-sedzia-widaj-byl-zbrodniarzem-stalinowski,nId,2507013

Profesor Szwagrzyk: Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim

Oceniając jego "dokonania prawnicze" nie mam wątpliwości, że był to
zbrodniarz stalinowski, który posługiwał się prawem w celu likwidowania
przeciwników władzy komunistycznej - powiedział PAP wiceprezes IPN prof.
Krzysztof Szwagrzyk. Dziesięć lat temu 11 stycznia 2008 r. w Warszawie
zmarł Mieczysław Widaj, stalinowski sędzia odpowiedzialny za skazanie na
śmierć ponad 100 żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk /Joanna Borowska /Agencja FORUM
Wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk
/Joanna Borowska /Agencja FORUM

PAP: Dlaczego prawnik wykształcony w II RP i walczący w trakcie II wojny
światowej stał się jednym z najbardziej brutalnych stalinowskich sędziów?

Prof. Krzysztof Szwagrzyk: Myślę, że przyczyny, które spowodowały, że
tak się stało może znać tylko człowiek, którego to pytanie dotyczy, a
więc zmarły w 2008 r. sędzia Mieczysław Widaj.
Reklama

- Nie jest on jedynym człowiekiem, który mając za sobą wykształcenie w
przedwojennych polskich uczelniach, prace w instytucjach sądowniczych II
RP, a nawet służbę na stanowisku oficerskim w Armii Krajowej, po 1944 r.
podjął decyzję o byciu sędzią stalinowskim masowo orzekającym wyroki
śmierci. Nie wydaje się, aby u podstaw tej decyzji leżały działania
aparatu represji - Urzędu Bezpieczeństwa lub Informacji Wojskowej, które
wymusiłyby na nim taką decyzję. Sądzę, raczej, ze była to jego świadoma
decyzja, uznanie, że dzięki lojalności wobec nowego sytemu politycznego
może odnieść osobiste korzyści.

PAP: Czy po 1989 r., gdy podejmowano próby rozliczenia jego
działalności, tłumaczył jakoś swoje zachowania?

- Nie znam takich wypowiedzi Widaja. Sądzę, że dziś znacznie ważniejsze
jest odpowiedzenie na pytanie, jak to się stało, że po 1989 r. państwo
polskie przez niemal dwie dekady nie było w stanie poradzić sobie z tym
problemem, nie zdołało osądzić ludzi, którzy w latach czterdziestych i
pięćdziesiątych wydawali wyroki śmierci w procesach politycznych. Widaj
umierał w 2008 r., a nie 1988 lub 1978 r. Było wystarczająco dużo czasu,
aby postawić go przed sądem i rozliczyć za czyny, które popełnił przed laty.

- Rzecz nie w tym, aby tego wówczas starego człowieka posadzić do celi
więziennej. Chodziło raczej o wymiar symboliczny, aby sąd III RP ocenił
postępowanie stalinowskiego sędziego, a jednocześnie odstąpić od
wymierzenia kary lub zawiesić jej wykonanie. Tak było nie tylko w
przypadku Mieczysława Widaja.

PAP: Jaka była jego rola w najgłośniejszych procesach stalinowskich,
takich jak proces Stanisława Skalskiego lub mjr. Zygmunta Szendzielarza
"Łupaszki"?

- Warto podkreślić, że Widaj już od 1948 r. pełnił wysokie funkcje w
aparacie komunistycznego sądownictwa. Jest to tym wyraźniejsze, jeśli
weźmie się pod uwagę jego służbę w Armii Krajowej. Swoje zadania pełnił
w miejscach szczególnych dla nowej władzy. W 1948 r. został zastępcą
szefa najbardziej represyjnego ze wszystkich sądów wojskowych -
Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie. Od 1952 r. był przewodniczącym
tego sądu. W latach 1954-1956 był zastępcą szefa Najwyższego Sądu
Wojskowego w Warszawie. Świadczy to o tym, że władza ludowa doceniała
jego postawę i zaangażowanie w procesach politycznych i delegowała go do
udziału w procesach, wobec których komuniści mieli szczególne
oczekiwania. Takimi procesami były procesy Stanisława Skalskiego, mjr.
Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", ppłk. Antoniego Olechnowicza, kpt.
Henryka Borowego-Borowskiego, por. Lucjana Minkiewicza.

- Widaj był człowiekiem, który orzekł wyrok dożywotniego więzienia wobec
płk. Jana Mazurkiewicza "Radosława" oraz skazywał swoich bezpośrednich
przełożonych z okresu walki w Armii Krajowej, takich jak płk Jan
Władyka. Nie możemy zapomnieć o procesie biskupa Czesława Kaczmarka, w
którym również wyrok wydawał Widaj.

- Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane przez
Widaja doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego pełny
bilans, ale już te ustalenia porażają swoją skalą. Jeden człowiek był w
stanie wydać tak ogromną liczbę wyroków śmierci. Sądzę, że liczbę
skazanych przez niego na niższe kary możemy szacować na setki.

PAP: Czy wiemy jak wiele z tych wyroków zostało wykonanych?

- Z pewnością kilkadziesiąt. Nie jesteśmy w stanie określić dokładnej
liczby. Pewna jest tylko liczba odnalezionych lub wciąż poszukiwanych
szczątków zamordowanych i pogrzebanych na "Łączce", wśród których są
między innymi oficerowie wymienieni powyżej. Jest ich jednak znacznie
więcej.

PAP: Czy wiemy w jaki sposób Widaj zachowywał się w trakcie rozpraw w
procesach pokazowych? Czy choćby udawał pozory obiektywizmu?

- Sędziowie w tamtym okresie, szczególnie ci biorący udział w procesach
pokazowych, które miały być nagłośnione propagandowo, odgrywali funkcje
statystów. Taka była również rola Mieczysława Widaja. Postępował tak,
jak oczekiwały od niego władze partyjne, zwierzchnicy z Ministerstwa
Bezpieczeństwa Publicznego i Informacji Wojskowej. Swoją rolę odgrywał
bardzo dobrze, gdyby było inaczej to funkcje te przekazano by komuś
innemu. Fakt, że pełnił je do końca okresu stalinowskiego świadczy o
wysokich ocenach jego pracy przez władze komunistyczne.

PAP: Czy można powiedzieć, że jego działania spełniają definicję mordu
sądowego?

- Jeśli nie wszystkie, to bardzo duża ich część wyczerpuje znamiona
takiego czynu. Oceniając jego "dokonania prawnicze" nie mam wątpliwości,
że był to zbrodniarz stalinowski, który posługiwał się prawem w celu
likwidowania przeciwników władzy komunistycznej. Myślę, że w przypadku
tej postaci można z pełnym przekonaniem używać określenia "zbrodniarz".

Rozmawiał Michał Szukała (PAP)

x x x

Mieczysław Widaj urodził się w 1912 r. w Mościskach koło Lwowa. Ukończył
studia prawnicze na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie i Szkołę
Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. W kampanii
polskiej 1939 r. w stopniu podporucznika był dowódcą plutonu w 60.
Dywizjonie Artylerii Ciężkiej. W czasie wojny był żołnierzem Związku
Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. Pełnił obowiązki oficera łączności
Obwodu Mościska, Okręgu Lwów AK.

Wiosną 1945 r. został wcielony do Ludowego Wojska Polskiego, a następnie
otrzymał nominację na sędziego Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie
i Wojskowego Sądu Rejonowego w Łodzi. W 1954 roku trafił do Najwyższego
Sądu Wojskowego. W tym okresie skazał na śmierć łącznie ponad 100
żołnierzy i działaczy podziemia niepodległościowego m.in. mjr Zygmunta
Szendzielarza "Łupaszkę", a także asa polskiego lotnictwa, uczestnika
Bitwy o Anglię Stanisława Skalskiego.

7 kwietnia 1950 roku Skalski stanął przed sądem w tzw. procesie kiblowym
- kilkunastominutowe posiedzenie sądu odbywało się w jednej z cel
aresztu MBP, prycze i krzesła zajmowali sędziowie i obrońcy, oskarżonego
sadzano na znajdującym się w celi wiadrze.

Rozprawa Skalskiego trwała krótko: "Kiedy zabierano mnie z celi, jadłem
akurat zupę, a kiedy wróciłem po rozprawie, mogłem ją spokojnie
dokończyć, była jeszcze ciepła". Prowadzący ją sędzia, major Mieczysław
Widaj odrzucił wszystkie wyjaśnienia Skalskiego oraz świadka oskarżenia
Śliwińskiego, który zaprzeczył jakoby wiedział coś o jego działalności,
i uznał pilota winnym szpiegostwa.

W książce Henryka Nakielskiego "Jako i my odpuszczamy" Skalski wspominał
proces: "W tydzień później, w Wielki Piątek, wyprowadzono mnie ponownie
z celi, tym razem po to, aby odczytać wyrok. Pamiętam, że prowadzący
mnie strażnik zapytał po drodze:

- Kto was sądził?

- Widaj.

Pokiwał głową ze współczuciem.

- To macie czapę.

Nie pomylił się".

Stanisław Skalski został skazany na karę śmierci, ale odrzucił
propozycję napisania do władz komunistycznych prośby o ułaskawienie.
Przez rok przebywał w celi śmierci. Na prośbę matki pilota prezydent
Bolesław Bierut skorzystał z prawa łaski, a karę śmierci zamieniono
Skalskiemu na karę dożywotniego więzienia - informację tę przekazano
Skalskiemu dopiero w kwietniu 1951 r. Skazanego pilota przewieziono do
ciężkiego więzienia w Rawiczu, a następnie do Wronek. 11 kwietnia 1956
roku Naczelny Sąd Wojskowy uchylił ciążący na majorze Skalskim wyrok i
zwolnił go z więzienia, przywracając stopień wojskowy i przyznając
odszkodowanie za niesłuszne uwięzienie.

Innym głośnym procesem prowadzonym przez Widaja był proces ordynariusza
kieleckiego bp. Czesława Kaczmarka. Przez 2 lata i 8 miesięcy
poprzedzających proces biskup Kaczmarek był poddawany brutalnemu
śledztwu, w którym był bity, obrzucany obelgami. Dostawał także
zastrzyki powodujące zmianę świadomości. Został całkowicie odizolowany
od świata zewnętrznego. Przesłuchujący go funkcjonariusze wmawiali mu,
że został potępiony przez episkopat, a duchowni z jego diecezji
odwrócili się od niego. Kiedy 14 września 1953 r. przed sądem wojskowym
w Warszawie rozpoczął się pokazowy proces, bp Kaczmarek był już wrakiem
człowieka, przyznał się do zarzucanych mu czynów. Proces zakończył się
21 września 1953 r. Biskup oskarżony o "kolaborację z hitlerowskim
okupantem, szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych i Watykanu oraz
próbę obalenia ludowych władz" został skazany przez na 12 lat więzienia.
Wyszedł z więzienia w maju 1956 r.

W 1956 roku Mieczysław Widaj został zwolniony z zawodowej służby
wojskowej i przeniesiony do rezerwy. Powołana na fali odwilży
października 1956 r. Komisja Mazura, badająca "przejawy łamania
praworządności" przez stalinowskich funkcjonariuszy, stwierdziła
jedynie, że jego "działalność powinna być przedmiotem śledztwa", którego
jednak nie rozpoczęto. W kolejnych latach Widaj pracował jako radca prawny.

Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie. Miał zostać pochowany na
cmentarzu parafii św. Katarzyny na warszawskim Służewcu, na którym
zostało pogrzebanych wielu żołnierzy podziemia antykomunistycznego,
zamordowanych przez bezpiekę. Przeciwko pochowaniu zbrodniarza
zaprotestowały rodziny ofiar, politycy i działacze opozycji. Został
pochowany na cmentarzu w Grabowie na warszawskim Ursynowie. W 2009 r.
jego szczątki zostały ekshumowane i przeniesione na cmentarz w okolicach
Grodziska Mazowieckiego.
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Jeneral od Infanterii
2018-01-12 16:40:13 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by u2
http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-profesor-szwagrzyk-sedzia-widaj-byl-zbrodniarzem-stalinowski,nId,2507013
Profesor Szwagrzyk: Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim
- Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane przez
Widaja doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego pełny
bilans, ale już te ustalenia porażają swoją skalą.
(...)
Post by u2
Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie.
No to jak?

Sedzia Mieczyslaw Widaj wydal conajmniej 105 wyrokow smierci ale zmarlo mu sie spokojnie we wlasnym lozku w wieku 96 lat! Nikt go nie oskarzal, nie ciagnal po sadach, a przeciez mieszkal w Warszawie, pracowal jako radca prawny.

A jaki kurdy rejwach podnosony z powodu Stefana Michnika!
u2
2018-01-12 20:03:58 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie.
No to jak?
Sedzia Mieczyslaw Widaj wydal conajmniej 105 wyrokow smierci ale zmarlo mu sie spokojnie we wlasnym lozku w wieku 96 lat! Nikt go nie oskarzal, nie ciagnal po sadach, a przeciez mieszkal w Warszawie, pracowal jako radca prawny.
A jaki kurdy rejwach podnosony z powodu Stefana Michnika!
zbrodniarz ma być osądzony, dopóki żyje, Widajowi się upiekło tak jak
dla Kiszczaka i Jaruzela:)
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Z***@hotmail.com
2018-01-13 19:32:09 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
On Fri, 12 Jan 2018 08:40:13 -0800 (PST), Jeneral od Infanterii
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-profesor-szwagrzyk-sedzia-widaj-byl-zbrodniarzem-stalinowski,nId,2507013
Profesor Szwagrzyk: Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim
- Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane przez
Widaja doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego pełny
bilans, ale już te ustalenia porażają swoją skalą.
(...)
Post by u2
Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie.
No to jak?
Sedzia Mieczyslaw Widaj wydal conajmniej 105 wyrokow smierci ale zmarlo mu sie spokojnie we wlasnym lozku w wieku 96 lat!
Nikt go nie oskarzal, nie ciagnal po sadach, a przeciez mieszkal w Warszawie, pracowal jako radca prawny.
A jaki kurdy rejwach podnosony z powodu Stefana Michnika!
Olek, Mieczyslaw Widaj jest najlepszym dowodem na to ze polako-komuna
jest najzdolniejszym elementem w Polsce. Umiejetnie przekonali Polakow
ze to Zydzi sa winni zbrodniom UB, i podczas gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta
emeryturke.
Pamietam ze kiedys broniac UBekow p. ju-tluk udowadnial ze sp. general
Skalski klamal mowiac:


Nie wiem na ile sie Polska zmienila bo nie czytam zbyt czesto polskiej
prasy, ale kiedys czytalem ze jakis PiSowski sedzia twierdzil ze
skazywal czlonkow Solidarnosci aby im pomoc - Polak potrafi!

Zalek
Jeneral od Infanterii
2018-01-13 20:03:04 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Z***@hotmail.com
On Fri, 12 Jan 2018 08:40:13 -0800 (PST), Jeneral od Infanterii
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-profesor-szwagrzyk-sedzia-widaj-byl-zbrodniarzem-stalinowski,nId,2507013
Profesor Szwagrzyk: Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim
- Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane przez
Widaja doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego pełny
bilans, ale już te ustalenia porażają swoją skalą.
(...)
Post by u2
Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie.
No to jak?
Sedzia Mieczyslaw Widaj wydal conajmniej 105 wyrokow smierci ale zmarlo mu sie spokojnie we wlasnym lozku w wieku 96 lat!
Nikt go nie oskarzal, nie ciagnal po sadach, a przeciez mieszkal w Warszawie, pracowal jako radca prawny.
A jaki kurdy rejwach podnosony z powodu Stefana Michnika!
Olek, Mieczyslaw Widaj jest najlepszym dowodem na to ze polako-komuna
jest najzdolniejszym elementem w Polsce. Umiejetnie przekonali Polakow
ze to Zydzi sa winni zbrodniom UB, i podczas gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta
emeryturke.
Pamietam ze kiedys broniac UBekow p. ju-tluk udowadnial ze sp. general
http://youtu.be/KgPQCrdgaq0
Nie wiem na ile sie Polska zmienila bo nie czytam zbyt czesto polskiej
prasy, ale kiedys czytalem ze jakis PiSowski sedzia twierdzil ze
skazywal czlonkow Solidarnosci aby im pomoc - Polak potrafi!
Zalek
A tu Zalku lista 17 znanych i uznanych poskich sedziow stalinowskich. Pierwszy na liscie to oczywiscie Stefan Michnik, ktorego Szwecja nie wydala psum na pozarcie, ale reszta mieszkala wszak w pomrocznej.

https://facet.wp.pl/stalinowscy-sedziowie-i-prokuratorzy-nigdy-nie-odpowiedzieli-za-swoje-zbrodnie-6002212884607617g
andal
2018-01-14 02:40:36 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Jeneral od Infanterii
Post by Z***@hotmail.com
On Fri, 12 Jan 2018 08:40:13 -0800 (PST), Jeneral od Infanterii
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-profesor-szwagrzyk-
sedzia-widaj-byl-zbrodniarzem-stalinowski,nId,2507013
Post by Jeneral od Infanterii
Post by Z***@hotmail.com
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
Profesor Szwagrzyk: Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim
- Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane
przez Widaja doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego
pełny bilans, ale już te ustalenia porażają swoją skalą.
(...)
Post by u2
Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie.
No to jak?
Sedzia Mieczyslaw Widaj wydal conajmniej 105 wyrokow smierci ale
zmarlo mu sie spokojnie we wlasnym lozku w wieku 96 lat!
Nikt go nie oskarzal, nie ciagnal po sadach, a przeciez mieszkal w
Warszawie, pracowal jako radca prawny.
A jaki kurdy rejwach podnosony z powodu Stefana Michnika!
Olek, Mieczyslaw Widaj jest najlepszym dowodem na to ze polako-komuna
jest najzdolniejszym elementem w Polsce. Umiejetnie przekonali Polakow
ze to Zydzi sa winni zbrodniom UB, i podczas gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta emeryturke.
Pamietam ze kiedys broniac UBekow p. ju-tluk udowadnial ze sp. general
http://youtu.be/KgPQCrdgaq0
Nie wiem na ile sie Polska zmienila bo nie czytam zbyt czesto polskiej
prasy, ale kiedys czytalem ze jakis PiSowski sedzia twierdzil ze
skazywal czlonkow Solidarnosci aby im pomoc - Polak potrafi!
Zalek
A tu Zalku lista 17 znanych i uznanych poskich sedziow stalinowskich.
Pierwszy na liscie to oczywiscie Stefan Michnik, ktorego Szwecja nie
wydala psum na pozarcie, ale reszta mieszkala wszak w pomrocznej.
naj czesciej pod zmienionymi nazwiskami
John_Smith
2018-01-14 03:01:31 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by u2
Post by Jeneral od Infanterii
Post by Z***@hotmail.com
On Fri, 12 Jan 2018 08:40:13 -0800 (PST), Jeneral od Infanterii
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-profesor-szwagrzyk-
sedzia-widaj-byl-zbrodniarzem-stalinowski,nId,2507013
Post by Jeneral od Infanterii
Post by Z***@hotmail.com
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
Profesor Szwagrzyk: Sędzia Widaj był zbrodniarzem stalinowskim
- Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane
przez Widaja doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego
pełny bilans, ale już te ustalenia porażają swoją skalą.
(...)
Post by u2
Widaj zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie.
No to jak?
Sedzia Mieczyslaw Widaj wydal conajmniej 105 wyrokow smierci ale
zmarlo mu sie spokojnie we wlasnym lozku w wieku 96 lat!
Nikt go nie oskarzal, nie ciagnal po sadach, a przeciez mieszkal w
Warszawie, pracowal jako radca prawny.
A jaki kurdy rejwach podnosony z powodu Stefana Michnika!
Olek, Mieczyslaw Widaj jest najlepszym dowodem na to ze polako-komuna
jest najzdolniejszym elementem w Polsce. Umiejetnie przekonali Polakow
ze to Zydzi sa winni zbrodniom UB, i podczas gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta emeryturke.
Pamietam ze kiedys broniac UBekow p. ju-tluk udowadnial ze sp. general
http://youtu.be/KgPQCrdgaq0
Nie wiem na ile sie Polska zmienila bo nie czytam zbyt czesto polskiej
prasy, ale kiedys czytalem ze jakis PiSowski sedzia twierdzil ze
skazywal czlonkow Solidarnosci aby im pomoc - Polak potrafi!
Zalek
A tu Zalku lista 17 znanych i uznanych poskich sedziow stalinowskich.
Pierwszy na liscie to oczywiscie Stefan Michnik, ktorego Szwecja nie
wydala psum na pozarcie, ale reszta mieszkala wszak w pomrocznej.
naj czesciej pod zmienionymi nazwiskami
i calkiem nowa legenda...

u2
2018-01-13 21:44:20 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Z***@hotmail.com
gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta
emeryturke.
Szechter aka Michnik zwiał, Morel zwiał, Wolańska nigdy nie została
ukarana, więc wy mi tutaj srałki nie ściemniajcie:)))))
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Jeneral od Infanterii
2018-01-13 23:15:45 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by u2
Post by Z***@hotmail.com
gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta
emeryturke.
Szechter aka Michnik zwiał, Morel zwiał, Wolańska nigdy nie została
ukarana, więc wy mi tutaj srałki nie ściemniajcie:)))))
Co z reszta Widajow. Wytlumaczysz sie? Pzreciez byli w zasiegu reki w kraju i pobierali pensje za wyslugi lat.
Z***@hotmail.com
2018-01-13 23:40:49 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
On Sat, 13 Jan 2018 15:15:45 -0800 (PST), Jeneral od Infanterii
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
Post by Z***@hotmail.com
gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta
emeryturke.
Szechter aka Michnik zwiał, Morel zwiał, Wolańska nigdy nie została
ukarana, więc wy mi tutaj srałki nie ściemniajcie:)))))
Co z reszta Widajow. Wytlumaczysz sie? Pzreciez byli w zasiegu reki w kraju i pobierali pensje za wyslugi lat.
Olek, probujesz przekonac p. ju-tluka ze to nie Zydzi byli winni?
Najpierw przekonaj go ze general Skalski nie byl klamca i mowil prawde
- to nie Zydzi tylko Polacy torturowali polskich patriotow:

http://youtu.be/KgPQCrdgaq0

Zalek
John_Smith
2018-01-13 23:44:05 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
Post by Z***@hotmail.com
gdy Polacy demonstrowali
domagajac sie wydania Stefana Michnika, Morela czy Wolanskiej,
Mieczyslaw Widaj z usmiechem szedl do banku po swoje tlusta
emeryturke.
Szechter aka Michnik zwiał, Morel zwiał, Wolańska nigdy nie została
ukarana, więc wy mi tutaj srałki nie ściemniajcie:)))))
Co z reszta Widajow. Wytlumaczysz sie? Pzreciez byli w zasiegu reki w kraju i pobierali pensje za wyslugi lat.
W prawie rzymskim nie istniej pojecie odpowiedzialnosci zbiorowej...
u2
2018-01-13 23:46:38 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Jeneral od Infanterii
Post by u2
Szechter aka Michnik zwiał, Morel zwiał, Wolańska nigdy nie została
ukarana, więc wy mi tutaj srałki nie ściemniajcie:)))))
Co z reszta Widajow. Wytlumaczysz sie? Pzreciez byli w zasiegu reki w kraju i pobierali pensje za wyslugi lat.
to proste srałek, żydoskim oprawcom Polaków włos z głowy nie spadł, bo
nadal rządzi żydło:)))))))))))))))


https://facet.wp.pl/stalinowscy-sedziowie-i-prokuratorzy-nigdy-nie-odpowiedzieli-za-swoje-zbrodnie-6002212884607617g

Stalinowscy sędziowie i prokuratorzy. Nigdy nie odpowiedzieli za swoje
zbrodnie

Włos im z głowy nie spadł

Stalinowscy oprawcy w togach posłali na śmierć tysiące polskich
patriotów. Przez lata pobierali wysokie emerytury lub wygodnie żyli
(niektórzy żyją nadal) na emigracji. To nie jest pełna lista.
Zbrodniarzy było znacznie więcej. Przyjrzyjmy się jednak kilkunastu z nich.
REKLAMA

Stefan Michnik - Szwecja przedawniła jego zbrodnie

Syn komunistycznych działaczy Samuela Rosenbuscha - prawnika, i Heleny
Michnik - historyczki. Początek jego kariery to awans, w 1949 roku, z
laboranta w warszawskiej elektrowni na słuchacza Oficerskiej Szkoły
Prawniczej. W ciągu niespełna 1,5 roku zdobył tam wykształcenie
pozwalające na pracę w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. W
kwietniu 1952 roku, jako 23-latek (!) zaczął przewodniczyć składom
sędziowskim sądzącym głównie oficerów z przedwojennym stażem.

Był sędzią m.in. w procesach: mjr. Zefiryna Machalli - wyrok śmierci,
płk. Maksymiliana Chojeckiego - niewykonany wyrok śmierci, por. Andrzeja
Czaykowskiego - wyrok śmierci, mjr. Jerzego Lewandowskiego - niewykonany
wyrok śmierci, mjr. Karola Sęka - wyrok śmierci...

W 1957 roku został przeniesiony do rezerwy. Był adwokatem, a następnie
redaktorem w Wydawnictwie MON. W 1969 roku wyjechał do Szwecji. Żyje
spokojnie w Goeteborgu.

Choć w 2010 roku Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie wydał nakaz
aresztowania Michnika, władze szwedzkie odmówiły wydania, twierdząc, że
jego zbrodnie sądowe "w świetle prawa obowiązującego w Szwecji, uległy
przedawnieniu". Sam zainteresowany tłumaczył swoją stalinowską
działalność "młodzieńczą naiwnością".

Stanisław Zarako-Zarakowski - żył spokojnie w III RP


Przed wojną - prawicowiec, po wojnie - najbardziej krwiożerczy ze
wszystkich stalinowskich prokuratorów.

Do Prokuratury Wojskowej trafił w lipcu 1945 roku. Sprawował wiele
funkcji kierowniczych, dochodząc aż do stanowiska Naczelnego Prokuratora
Wojskowego. Uczestniczył w wielu procesach, w tym m.in. członków II
Zarządu Głównego WiN, członków III Zarządu Głównego WiN i Komitetu
Porozumiewawczego Organizacji Demokratycznej Polski Podziemnej. Był
także głównym oskarżycielem w tzw. procesie generałów (gen. Tatara, płk.
Utnika, płk. Nowickiego, gen. Hermana, gen. Kirchmayera, gen. Mossora,
płk. Jureckiego, mjr Romana i kmdr. Wacka - fałszywie oskarżonych o
organizowanie rzekomego spisku w wojsku), a także oskarżycielem w
procesach oficerów Wojska Polskiego II RP, niepodległościowego
socjalisty Kazimierza Pużaka (zamordowanego w więzieniu) i biskupa
Czesława Kaczmarka.

"Krwawy prokurator", jak go zwano, znany był ze swego barwnego języka.
"Wysoki Sądzie, wnoszę o rozstrzelanie tej kanalii, szpiega
angielskiego" - tak zakończył mowę oskarżycielską przeciwko gen.
Józefowi Kuropiesce w 1952 roku.

Po zwolnieniu ze służby pracował jako zastępca dyrektora Centralnego
Zarządu Obrotu Produktami Naftowymi i naczelnik Wydziału Prawnego
Ministerstwa Handlu Zagranicznego. W 1968 roku przeszedł na emeryturę.
Zmarł 11 kwietnia 1998 roku. Jedyną karą, jaka spotkała go w III
Rzeczypospolitej, była degradacja z generała brygady na szeregowca w
1991 roku.


Mieczysław Widaj - chciano go pochować obok jego ofiar


Ten przedwojenny absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza
we Lwowie jest odpowiedzialny za skazanie na śmierć 106 żołnierzy
wyklętych. W latach stalinowskich był zastępcą przewodniczącego
Najwyższego Sądu Wojskowego.


Wśród ofiar Widaja znaleźli się m.in.: mjr Stanisław Skalski (temu
legendarnemu asowi lotnictwa w II wojnie światowej karę śmierci
zamieniono ostatecznie na dożywocie, a w kwietniu 1956 roku zwolniono go
z więzienia), por. Zygmunt Szymanowski, por. Stefan Bronarski, mjr
Andrzej Rudolf Czaykowski, członkowie Stronnictwa Narodowego: Mieczysław
Gągorowski, Adam Mirecki i Władysław Lisiecki.

Mieczysław Widaj zatrzymał także w więzieniu, na wniosek Heleny
Wolińskiej, gen. Augusta Fieldorfa "Nila", a w 1950 roku skazał na
śmierć legendarnego dowódcę 5. Wileńskiej Brygady AK mjr Zygmunta
Szendzielarza "Łupaszkę"i jego podkomendnych. Już po śmierci Stalina,
skazał na karę dożywocia słynnego "Radosława" ppłk. Jana Mazurkiewicza.

Widaj zasłużył się także na "odcinku kościelnym" - przewodnicząc
składowi sędziowskiemu, który skazał na 12 lat biskupa Czesława
Kaczmarka, którego oskarżono m.in. o szpiegostwo na rzecz USA (z
więzienia wypuszczono go w 1956 roku).

"Pracowity" sędzia został w 1957 roku zwolniony z pracy. Po kilku
miesiącach został jednak radcą prawnym i na tej funkcji utrzymał się aż
do emerytury. Zmarł 11 stycznia 2008 roku. Początkowo miał zostać
pochowany na cmentarzu na warszawskim Służewcu, gdzie leży także 2
tysiące żołnierzy wyklętych. Protesty rodzin ofiar spowodowały zmianę
decyzji o miejscu pochówku.


Stanisław Cypryszewski - to on odpowiada za śmierć "Zapory"

Cypryszewski (zdjęcia brak - na zdjęciu widocznym obok widnieje jedna z
jego ofiar: Hieronim Dekutowski) brał udział w powstaniu wielkopolskim i
wojnie z bolszewicką Rosją w roku 1920 - jako oficer oddziału saperów. W
trakcie działań wojennych został ranny i trafił do szpitala. Ukończył
studia na Wydziale Prawa Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie. Walczył w
kampanii wrześniowej w 1939 roku, a później został żołnierzem AK. W 1944
roku zmobilizowano go do Ludowego Wojska Polskiego, gdzie już po roku
awansował na majora.


Od 1947 do 1948 był podprokuratorem, a następnie wiceprokuratorem
Wydziału VI Naczelnej Prokuratury Wojskowej, potem Wydziału IX Wykonania
Orzeczeń i Ułaskawień. Brał udział w rozprawie i w egzekucji - 25 maja
1948 - rotmistrza Witolda Pileckiego. Był także współodpowiedzialny za
skazanie i śmierć podpułkownika Hieronima Dekutowskiego "Zapory",
słynnego cichociemnego, żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a
później dowódcy oddziałów partyzanckich AK i Zrzeszenia Wolność i
Niezawisłość.

10 stycznia 1952 Cypryszewski został przekazany do dyspozycji Głównego
Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, a 25 lutego 1952 został
przeniesiony do rezerwy; podjął pracę jako adwokat i obrońca wojskowy w
Warszawie. Zmarł 19 lutego 1983 roku.


Oskar (Szyja) Karliner - nienawidził polskich oficerów


Urodził się w Drohobyczu w rodzinie żydowskiej. Od czasów przedwojennych
związany był z ruchem komunistycznym. Za działalność antypaństwową
skazano go 13 lutego 1934 roku na 6 lat więzienia. Na wolność wyszedł
już 1 września 1936 roku na mocy amnestii. Do wojny znajdował się pod
nadzorem policyjnym.

We wrześniu 1939 roku powrócił do Drohobycza, zajętego wówczas przez
Sowiety. Podjął pracę na rzecz okupanta - w obwodowej komisji
planowania. W 1941 roku znalazł się w Armii Czerwonej, a w 1944 roku
wstąpił do LWP. Był oficerem śledczym w prokuraturze 2. Armii, a potem
1. Okręgu Wojskowego.

W marcu 1946 roku został szefem Rejonowej Prokuratury Wojskowej w
Poznaniu, a potem w Krakowie. Oskarżał w procesie niepodległościowych
socjalistów z PPS-WRN (Wolność, Równość, Niepodległość) w listopadzie
1948 roku. Szybko mianowano go zastępcą prezesa Najwyższego Sądu
Wojskowego. Od 1953 roku pracował w Generalnej Prokuraturze Wojskowej.
Rok później został szefem Zarządu Sądownictwa Wojskowego. Był autorem
uzasadnienia wyroku w procesie gen. Stanisława Tatara (skazano go na
dożywocie za szpiegostwo). Z udziałem Karlinera ferowane były także
niemal wszystkie wydawane w owym czasie wyroki śmierci na oficerów.

Po odejściu z wojska został dyrektorem Zespołu Współpracy
Międzynarodowej w Biurze Pełnomocnika Rządu ds. Wykorzystania Energii
Jądrowej. W 1969 roku wyjechał do Izraela, gdzie zmarł 8 grudnia 1988 roku.

Jan Hryckowian - nawet jako obrońca był prokuratorem

Proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie tzw. grupy Witolda,
Witolda Pileckiego i jego towarzyszy: Marii Szelągowskiej, Tadeusza
Płużańskiego, Ryszarda Jamontta-Krzywickiego, Maksymiliana Kauckiego,
Witolda Różyckiego, Makarego Sieradzkiego i Jerzego Nowakowskiego / PAP


Hryckowian (zdjęcia brak - obok widoczna scena z procesu Witolda
Pileckiego i jego towarzyszy) za czasów okupacji był bohaterskim
żołnierzem Armii Krajowej, po 1945 roku został stalinowskim oprawcą.
Przed wojną skończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i jako
wojskowy w stopniu kapitana pracował w wojskowych sądach rejonowych w
Grodnie i Tarnopolu.

Gdy na początku 1945 roku zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień,
przydzielono go do korpusu oficerów służby sprawiedliwości Ludowego
Wojska Polskiego. Hryckowian szybko awansował, w grudniu 1945 roku był
majorem, a w czerwcu roku następnego już podpułkownikiem. W tym czasie
pracował w Najwyższym Sądzie Wojskowym. Był sędzią w procesie pokazowym
płk. Jana Rzepeckiego i innych wyższych oficerów AK i WiN.

W marcu 1947 roku został szefem Wojskowego Sądu Rejonowego nr 1 w
Warszawie. Gdy nim kierował, wydał przynajmniej 16 wyroków śmierci. Jego
ofiarami byli m.in. rotmistrz Witold Pilecki, kawaler Orderu Virtuti
Militari Konrad Dybowski oraz jego ojciec rotmistrz Władysław Dybowski
"Korwin", adiutant gen. Józefa Hallera.

Z sądownictwa odszedł szybko, bo już w 1949 roku. Pracował jako adwokat
w Warszawie. Mecenasem jednak był dość nietypowym, choć
charakterystycznym dla czasów stalinowskich. W czasie procesu ks.
biskupa Kaczmarka (14-21 września 1953 roku), jako obrońca siostry
Walerii Niklewskiej, zastraszał ją i namawiał do przyznania się do
niepopełnionych win.

Jan Hryckowian zmarł 18 marca 1975 roku.


Władysław Litmanowicz - lubił karę śmierci i grę w szachy

Swoją karierę Abram Wolf, gdyż takie było jego prawdziwe nazwisko,
zaczął jako buchalter w sowieckim kołchozie pod Azowem, gdzie trafił po
deportacji w 1941 roku. W sierpniu tegoż roku został wcielony do Armii
Czerwonej, 11 sierpnia 1944 roku przeniesiony do LWP.

W latach 1947-1952 był sędzią wojskowych sądów rejonowych w Krakowie,
Kielcach i Warszawie. Doprowadził do skazania na śmierć m.in. Tadeusza
Klukowskiego i Mariana Kurzępę oraz porucznika AK Edmunda Bojanowskiego,
którego zwłoki udało się zidentyfikować dopiero trzy lata temu w
kwaterze na Łączce.

W latach 1952-1955 Litmanowicz był oficerem do zleceń sowieckiego
doradcy szefa Głównego Zarządu Politycznego wojska Polskiego płk.
Zajcewa. Karierę w komunistycznej armii zakończył w 1955 roku w stopniu
majora.

Władysława Litmanowicza przez lata znano nie jako stalinowskiego
zbrodniarza, ale... utalentowanego szachistę, reprezentującego Polskę
także na turniejach międzynarodowych. Dawny oprawca był także płodnym
publicystą szachowym. Do połowy lat 80. redagował kolumny poświęcone tej
szlachetnej grze w wielu czasopismach, m.in. "Perspektywach", "Żołnierzu
Polskim", "Żołnierzu Wolności", "Świecie Młodych" i, oczywiście,
"Trybunie Ludu". Jak podkreślali w owych latach znawcy szachów, cechą
wyróżniającą pisarstwo Litmanowicza była przede wszystkim "różnorodność
poruszanej tematyki".

Zmarł w spokoju 31 marca 1992 roku


Alicja i Kazimierz Graff - zgrana para stalinowskich prawników

Małżonkowie żydowskiego pochodzenia, oboje po przedwojennych studiach
prawniczych, oddali się po 1945 roku na gorliwą służbę komunistycznemu
reżimowi.

Alicja Graff, jako wicedyrektor Departamentu III Prokuratury Generalnej,
w 1953 podpisała się pod pismem do naczelnika więzienia na Rakowieckiej,
które informowało o terminie wykonania wyroku śmierci na generale
Auguście Fieldorfie. Nadzorowała także sprawę bezprawnego aresztowania
przez bezpiekę płk. Wacława Kostka-Biernackiego. W piśmie z 19 listopada
1953 roku Graff uzasadniała zarzuty wobec Biernackiego w typowo
stalinowskim stylu : "Od 1931 r. do 31 sierpnia 1939 r. w związku z
wykonywaniem urzędu wojewody nowogródzkiego i poleskiego na terenie tych
województw realizował politykę sanacyjnego rządu faszystowskiego
dławienia rewolucyjnego ruchu mas pracujących miast i wsi oraz
wynaradawiania ludności ukraińskiej i białoruskiej".

Jej małżonek także zasłużył się stalinowskiej praworządności. Kazimierz
Graff od 1946 roku oskarżał wielu żołnierzy Armii Krajowej, w tym m.in.
Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", którego rozstrzelano 19 lutego 1947
roku w Łodzi, a także kolejnych dwunastu żołnierzy AK skazanych na
śmierć w trakcie trzydniowego procesu w Siedlcach.

Ani Alicja Graff (zmarła 20 grudnia 2005 roku), ani Kazimierz Graff
(zmarł 5 kwietnia 2012 roku) nie ponieśli kary za swoje działania. Choć
Graffowi zarzucono dokonanie bezprawnego aresztowania działacza
niepodległościowego Stanisława Figurskiego, to Sąd Najwyższy w 2008 roku
nie dopatrzył się w postępowaniu prokuratora "znamion czynu zabronionego".


Wacław Krzyżanowski - domagał się kary śmierci nawet dla nastolatków

Danuta Siedzikówna "Inka" / wikimedia commons


Krzyżanowski (jego zdjęcia brak, na zdjęciu obok jego ofiara - Danuta
Siedzikówna) to wzorowy stalinowski oprawca, bez żadnych przedwojennych
burżuazyjnych "zaszłości". Ukończył szkołę Urzędu Bezpieczeństwa w
Łodzi. Od stycznia 1946 roku do maja 1950 roku był oficerem śledczym
Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Gdańsku.

To on w 1946 roku zażądał kary śmierci dla siedemnastoletniej Danuty
Siedzikówny "Inki", sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady AK. Ta
bohaterska dziewczyna wychowana w patriotycznej rodzinie (ojciec zmarł w
1943 roku, służąc w armii gen. Andersa, a matkę, za współpracę z polskim
podziemiem, zamordowało Gestapo we wrześniu tego samego roku), została
zastrzelona 28 sierpnia 1946 roku - na sześć dni przed swoimi 18 urodzinami.

Krzyżanowski sporządził także akty oskarżenia, w których domagał się kar
śmierci dla dwóch innych młodych ludzi: Heinza Baumanna, 19-letniego
Niemca z Gdańska, który znalazł w lesie broń i zastrzelił z niej sarnę,
oraz 16-letniego Benedykta Wyszeckiego, w którego domu odkryto kilka
zardzewiałych karabinów, pozbawionych zamków i amunicji. Chłopak zeznał,
że "zbierał broń w lesie, bo chciał pobawić się wojsko". Wyszeckiego sąd
skazał ostatecznie na siedem lat więzienia. Wyrok śmierci na Baumannie
wykonano 9 sierpnia 1946 roku.

Wacławowi Krzyżanowskiemu nie spędzało to jednak snu z powiek. Miał się
dobrze. W wojskowym wymiarze sprawiedliwości PRL pracował jeszcze długie
lata - do roku 1976. Choć w III RP oskarżono go o udział w
komunistycznej zbrodni sądowej, to z zarzutu tego został uniewinniony w
sądzie I i II instancji. Zmarł 10 października 2014 roku.

Czesław Łapiński - oskarżał rotmistrza Pileckiego

Proces 91-letniego Czesława Ł. ( na zdj.), stalinowskiego prokuratora
wojskowego, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci rotmistrza
Witolda Pileckiego, ofiary mordu sądowego / PAP



Wojnę zakończył w AK w stopniu majora. W 1945 roku wstąpił ochotniczo do
LWP i został skierowany do pracy w sądownictwie wojskowym. Pracował w
prokuraturach wojskowych w Łodzi i w Warszawie. Uczestniczył w tzw.
sądach doraźnych, w których zapadało najwięcej wyroków śmierci. W
grudniu 1946 roku oskarżał w procesie kpt. Stanisława Sojczyńskiego
"Warszyca". "Warszyc" i pięciu jego podkomendnych zostali rozstrzelani
17 lutego 1947 roku, tuż przed ogłoszeniem amnestii.
REKLAMA

Jako prokurator pracujący w Departamencie Służby Sprawiedliwości
Ministerstwa Obrony Narodowej był prokuratorem w procesie pokazowym
rotmistrza Witolda Pileckiego.

W 1950 roku został przeniesiony do rezerwy. W III RP żył spokojnie przez
dwanaście lat. Dopiero 31 stycznia 2001 roku próbowano pociągnąć go do
odpowiedzialności za popełnione zbrodnie. Instytut Pamięci Narodowej
wszczął tego dnia śledztwo w sprawie mordów sądowych popełnionych przez
Łapińskiego. Po przesłuchaniu świadków, m.in. wdowy po rotmistrzu
Pileckim i Tadeusza Płużańskiego, w listopadzie 2002 roku powstał akt
oskarżenia.

Do skazania Łapińskiego jednak nie doszło. Oskarżony zmarł 6 grudnia
2004 roku na chorobę nowotworową.. Do zgonu doszło w Centrum Onkologii w
Warszawie, mieszczącym się przy ulicy... Rotmistrza Witolda Pileckiego.


Norbert Ołyński - lubił publiczne egzekucje

Norbert Ołyński był także przewodniczącym składu sędziowskiego podczas
pokazowego procesu "rewizjonistów" / PAP

Ten przedwojenny absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Poznańskiego, a
od 1945 roku sędzia wojskowy, był odpowiedzialny za skazanie na śmierć
32 żołnierzy podziemia niepodległościowego. Wśród nich znaleźli się
m.in.: Władysław Kudlik i Władysław Skwarc (żołnierze z oddziału
Narodowych Sił Zbrojnych "Zuch" majora Antoniego Żubryda), którzy
zostali powieszeni w egzekucji publicznej na stadionie piłkarskim
"Wierchy" 24 maja 1946 roku; Henryk Książe (żołnierz z oddziału NSZ
"Zuch" majora Antoniego Żubryda), który został powieszony w egzekucji
publicznej na sanockim rynku 4 czerwca 1946 roku; Józef Grębosz
"Pszczółka", Józef Kozłowski "Mruk", Franciszek Noster "Bukiet", Zygmunt
Ząbek, Jan Gomułka (żołnierze z oddziału NSZ Józefa Stefko "Mściciela")
- trzej pierwsi zostali powieszeni w egzekucji publicznej na rynku w
Dębicy 10 lipca 1946 roku; żołnierz Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność
i Niezawisłość Jan Huczek, który został powieszony na dziedzińcu zamku w
Rzeszowie 28 października 1946 roku; Leon Słowik
"Uzda", którego zabito na zamku Rzeszowie 29 października 1947 roku.
REKLAMA

Ołyński działał także w latach 50. Jako sędzia Wojskowego Sądu
Rejonowego w Kielcach przewodniczył rozprawie ks. Piotra Banacha, który
w 1951 roku został oskarżony o tzw. propagandę szeptaną (czyli, mówiąc
wprost, o przekazywanie informacji wysłuchanych w zachodnich
rozgłośniach radiowych).

Norbert Ołyński zmarł w 1983 roku.

Henryk Podlaski - wybrał wolność w ZSRR

Podlaski (jego zdjęcia brak, na zdjęciu obok jedna z jego ofiar - Lucjan
Szymański) urodził się w rodzinie żydowskiej jako Hersz Podlaski. W 1944
roku został oficerem śledczym w Ludowym Wojsku Polskim i podprokuratorem
w Prokuraturze 4. Dywizji Piechoty. Awansował szybko, gdyż już na
przełomie 1944-1945 roku został wiceprokuratorem i zastępcą prokuratora
Wojskowej Prokuratury Okręgowej nr 1 w Warszawie.


Wiosną 1945 roku zażądał kary śmierci dla ppłk. Lucjana Szymańskiego.
Ten przedwojenny kawalerzysta i żołnierz Armii Krajowej został stracony
5 marca 1945 roku na warszawskiej Pradze. Podlaski oskarżał także w
sądach tajnych. Jak twierdził Józef Światło, zbiegły na Zachód
funkcjonariusz bezpieki, prokurator był dyktatorem wymiaru
sprawiedliwości w pierwszych powojennych latach, " jawnie dyktował
sędziom swoją wolę przy wydawaniu wyroków, stawiał żądania wobec
'nieposłusznych’, usuwał ich ze stanowisk, urządzał jawne zebrania
prokuratorów i sędziów z udziałem ministra sprawiedliwości, na których
szkalował często sędziego 'winnego’ łagodnego wyroku".

W listopadzie 1948 roku Henryk Podlaski został dyrektorem Departamentu
Nadzoru Prokuratorskiego w Ministerstwie Sprawiedliwości, a od września
1950 roku do marca 1955 roku był zastępcą prokuratora generalnego PRL,
faktycznie kierując tą strukturą.

W marcu 1955 roku utracił stanowisko w prokuraturze. Dalsze jego losy są
nieznane. Według niektórych, miał utopić się Bugu, usiłując przedostać
się nielegalnie do ZSRR. Według innych, zamieszkał u naszego wschodniego
sąsiada w domu swojej siostry, żony wysokiego oficera NKWD.

Wiktor Suchocki - na jego rozkaz zastrzelono "Inkę"

Popiersie łączniczki i sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny "Inki" w
Parku Jordana w Krakowie / PAP



Ten przedwojenny zawodowy podoficer (zdjęcia brak) związał się w 1943
roku z komunistami. Był oficerem śledczym Wojskowej Prokuratury 2.
Dywizji Piechoty, a następnie - do kwietnia 1946 roku - prokuratorem
Wojskowej Prokuratury osławionego Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego.


Kariera Suchockiego była szybka, ale krótka. Po odejściu z KBW został
prokuratorem wojskowym w Gdańsku, a potem na dwa lata w Kielcach. W
grudniu 1948 roku zwolniono go do rezerwy - w stopniu podpułkownika.
Jako prokurator wojskowy w Gdańsku brał udział w 15 procesach
zakończonych wyrokami śmierci na 12 żołnierzach i działaczach
antykomunistycznego podziemia (głównie ze Zrzeszenia Wolność i
Niezawisłość) oraz trzech Niemcach oskarżonych o nielegalne posiadanie
broni.

28 sierpnia 1946 roku był obecny podczas egzekucji Danuty Siedzikówny
"Inki" oraz Feliksa Selmanowicza, dowódcy patrolu 5. Wileńskiej Brygady
AK. Suchocki odczytał wówczas wyrok śmierci i wydał rozkaz plutonowi
egzekucyjnemu: "Po zdrajcach narodu polskiego - ognia!".

Po zwolnieniu z Wojska Polskiego był m.in. inspektorem Zjednoczenia
Przemysłu Drzewnego we Wrocławiu (1948-1949) i przewodniczącym Zarządu
Ligi Przyjaciół Żołnierza w Sopocie (1951-1956). Zmarł 26 października
1956 roku w trakcie leczenia sanatoryjnego w Kowarach.


Wilhelm Świątkowski - dar Związku Sowieckiego


Dzieciństwo i młodość spędził w ZSRR (urodził się w 1919 roku koło
Odessy). Po ukończeniu Instytutu Prawa w Charkowie trafił do Armii
Czerwonej. Był tam m.in. szefem prokuratury w 204 Dywizji Piechoty
(mając niewiele więcej niż dwadzieścia lat!). W czerwcu 1944 roku
przeniesiono go do Wojska Polskiego, gdzie również trafił od razu do
prokuratury.


4 listopada 1950 roku, na mocy decyzji Biura Politycznego PZPR, został
prezesem Najwyższego Sądu Wojskowego. Na stanowisku tym pozostawał do 26
czerwca 1954 roku. Po odwołaniu wrócił do Związku Sowieckiego.

Jego prezesura w NSW to czas największych represji wobec wyższych
oficerów Wojska Polskiego, przede wszystkim tych z przedwojennym stażem.
To wtedy odbył się m.in. proces gen. Tatara, płk. Utnika i płk.
Nowickiego. To wtedy aresztowano także gen. Mariana Spychalskiego - tego
przedwojennego jeszcze komunistę, wiernego stalinowca i zwolennika
represji skierowanych przeciwko żołnierzom podziemia i Polskiego
Stronnictwa Ludowego, oskarżono o "współpracę z sanacyjnym wywiadem II
RP, współpracę z Armią Krajową, donoszenie do Gestapo i... zwalczanie
komunizmu". Za oskarżenia te zapłacił Spychalski kilkuletnim więzieniem.
Wyszedł na wolność w marcu 1956 roku.

Świątkowskiego już wówczas nie było w Polsce. Nie musiał więc odpowiadać
na zarzuty, że był, obok sędziego Aleksandra Tomaszewskiego - również
przybysza z ZSRR, "głównym inspiratorem wypaczeń w wojskowym wymiarze
sprawiedliwości i bezpośrednim sprawcą drakońskich wyroków w
sfingowanych sprawach".

Beniamin Wajsblech - to on zażądał kary śmierci dla gen. "Nila"

Wajsblech (zdjęcia brak - obok widoczny gen. Fieldorf) pochodził, tak
jak wielu przedwojennych komunistów, z bogatej żydowskiej rodziny
kupieckiej. We wrześniu 1939 roku po agresji sowieckiej na Polskę został
prokuratorem w okupowanym przez ZSRR Lwowie. Po wojnie zaś był
prokuratorem w Polsce. Jako oskarżyciel gen. Augusta Fieldorfa "Nila"
zażądał dla niego kary śmierci. Stalinowski sąd I instancji w pełni
poparł stanowisko prokuratora. 20 lutego 1952 roku Sąd Najwyższy
stwierdził: "Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje". Pod tym zdaniem
widnieją podpisy kolejnych stalinowskich oprawców: Emila Merza, Gustawa
Auscalera i Igora Andrejewa.


Wajsblech o najwyższy wymiar kary wnioskował także dla Jana Stachniuka,
działacza przedwojennej nacjonalistycznej "Zadrugi" i żołnierza AK,
który został jednak skazany na 15 lat. Stachniuk przesiedział w
więzieniu ostatecznie siedem lat, ale wyszedł z niego jako wrak
człowieka. Przez cały czas pobytu za kratami - w ciężkim więzieniu w
Barczewie - był bity i torturowany fizycznie oraz psychicznie. Zmarł w
1963 roku.

Wajsblech nie skarżył się w tym czasie na stan zdrowia. Po odejściu z
prokuratury pracował jako radca prawny. Zmarł 13 marca 1991 roku. Chyba
zbędne będzie dodanie, że do chwili zgonu nie spadł mu nawet włos z głowy.


Roman Kryże: "sądzi Kryże - będą krzyże"

Pracę w sądownictwie rozpoczął jeszcze w II Rzeczypospolitej. Przed 1939
rokiem był sędzią w Sądzie Grodzkim w Grudziądzu. Kampanię wrześniową
zakończył w stopniu podporucznika w 65. Pułku Piechoty.

Od 18 września 1939 roku do 5 lutego 1945 roku przebywał w oflagu w
niewoli niemieckiej. Po oswobodzeniu brał udział w walkach o przełamanie
Wału Pomorskiego. Po zakończeniu wojny wrócił do zawodu sędziego.
Najpierw na bardzo krótko wrócił do Grudziądza do Sądu Grodzkiego, a
potem rozpoczął pracę w Wydziale I Najwyższego Sądu Wojskowego (do 31
października 1950 roku) i Wydziału II tegoż sądu (do 11 sierpnia 1955
roku). W latach 1955-1977 był sędzią Sądu Najwyższego.

Brał udział w orzekaniu wyroków skazujących, w tym również na karę
śmierci, w sprawach przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego,
m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego i mjr. Tadeusza Pleśniaka. W 1964
był przewodniczącym składu sędziowskiego, który wydał wyroki skazujące w
sprawie tzw. afery mięsnej.

Bezwzględność w wydawaniu wyroków śmierci w okresie stalinowskim
przyczyniła się do ukucia powiedzenia: "Sędzia Kryże - będą krzyże", a
także określenia "ukryżować".

Witold Chrzanowski
--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
Loading...