Discussion:
już w tej chwili Polska nie jest niepodległa i nie jest niezależna!
Add Reply
boukun
2017-12-04 20:01:41 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Albin Siwak - Bez strachu - WSPOMNIENIA STARE I NOWE - czyli jak ujarzmiano
Polskę i Polaków.

Uwagi Autora do wydania II

Żeby podjąć walkę z zagrożeniami jakie nas Polaków czekają, należy dobrze
poznać przyczyny, sposoby i ludzi, którzy za wszelką cenę próbują ujarzmić
Polskę i Polaków. A tę walkę o Niepodległą Polskę musi podjąć cały Naród,
gdyż już w tej chwili Polska nie jest niepodległa i nie jest niezależna!

Międzynarodowe żydostwo przy pomocy otumanionych Polaków już dokonało i cały
czas dokonuje ubezwłasnowolnienia nas Polaków.

Walkę o Niepodległą Polskę należy podjąć w trybie pokojowym wykorzystując
wszystkie istniejące narzędzia, istniejące w obecnym systemie politycznym.

Takie możliwości i szanse są, ale zależą one przede wszystkim od poziomu
wiedzy, od naszej znajomości faktów historycznych oraz od naszej wiedzy -

0 tym, kto i dlaczego dzień po dniu uzależnia Ojczyznę Polaków - Polskę, a
także polską rację stanu od międzynarodowej mafii żydowskiej, która w celu
zdobycia zaufania i okłamywania Polaków przyoblekła się w maskę przyjaźni i
pomocy.

Książkę jaką Państwo mają napisałem w celu przedstawienia prawdy i
niezniekształconych faktów, które obecnie pomijane są w imię tak zwanej
po­prawności politycznej, tej prawdy mówiącej o zabiegach żydowskich jakie
robili w XX wieku, żeby zdobyć władzę nad światem ujarzmiając stopniowo
poszczególne kraje oszukańczymi hasłami demokracji. Ujarzmiali bezwzględ­nie
i krwawo zwłaszcza kraje chrześcijańskie, takie jak np. Rosję i Polskę.

W XXI wieku żydowskie dążenia zmierzające do opanowania świata nie uległy
zmianie ani na jotę, dlatego również ta prawda, którą opisuję stanie się
pomocna do rozszyfrowania ich celów, do których w sposób bezwzględny dążą
obecnie, tj. w XXI wieku.

Albin Siwak

ALBIN SIWAK o sobie

Urodziłem się 27.1.1933 roku w Wołominie. Ojciec Józef był mistrzem
budow­lanym, matka gospodyni domowa Czesława z domu Mielczarek.

W 1935 roku rodzice przeprowadzili się na Pragę, gdzie mieszkaliśmy do 1945
roku.

W 1944 na Pradze, podczas ucieczki ze strefy ostrzeliwanej przez Niemców,
granat rozerwał się przed moją głową raniąc mnie ciężko i okaleczając na
całe życie. Straciłem jedno oko, trzy palce u prawej ręki, a odłamek tkwiący
w oku lewym, spo­wodował, że nie widziałem całkowicie ponad rok. Po operacji
w radzieckim szpitalu wojskowym, usunięto ten odłamek i to pozwoliło mi
odzyskać wzrok w jednym oku.

W 1945 roku w czasie działań wojennych nasz dom został zburzony przez
Niemców, co zmusiło rodziców do szukania innego mieszkania.

Od 1945 roku mieszkam w Rembertowie,

Sześć klas szkoły podstawowej skończyłem na Grochowie, siódmą, jako
pełno­letni dla dorosłych w Warszawie.

W 1945 roku ojciec mój jako członek PPS otrzymał stanowisko wójta na
Ziemiach Odzyskanych w gminie Lutry, w pow. Reszelskim. Wyjechałem razem z
ojcem i przebywałem tam do 1950 roku.

W 1950 roku wróciłem do matki i siostry Lucyny do Rembertowa i zacząłem
pracować w budownictwie M.D.M. Tak nazywało się przedsiębiorstwo budow­lane,
które budowało właśnie centrum Warszawy i „Marszałkowską Dzielnicę
Mieszkaniową".

Miałem wtedy 17 lat i naprawdę kochałem Warszawę i praca przy odbudowie
Stolicy była moją pasją. Później pracowałem, jako brygadzista przy odbudowie
Starówki i w wielu innych miejscach w Warszawie i na Pradze. W sumie w
budow­nictwie przepracowałem zawodowo 31 lat i te lata uważam za
najszczęśliwsze lata mojego życia. Od 1950 roku byłem społecznym działaczem
związków zawodowych i poczynając od „męża zaufania" na budowie, przez 31 lat
przeszedłem wszystkie stanowiska w Związkach Zawodowych, aż do
wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego Związku Zawodowego (ZZ) Budowlanych w
1979 roku. Wszystkie te funkcje pełniłem społecznie, pracując zawodowe na
budowach jako brygadzista.

W 1979 roku Kongres Związków Zawodowych wybrał mnie na członka Światowej
Federacji Związków Zawodowych.

W 1968 roku wstąpiłem do PZPR, z której po niecałym roku zostałem usunięty,
za głoszenie prawdy o warunkach życia Polaków w Polsce. W 1969 roku
przywró­cono mi ponownie członkostwo w partii. Pełniłem społecznie funkcje
pierwszego sekretarza w Kombinacie Wschód w Zakładzie Montażowym. Przez
jedenaście lat pełniłem również funkcję Przewodniczącego Komisji
Mieszkaniowej.

W partii byłem członkiem Plenum Komitetu Warszawskiego, następnie człon­kiem
Egzekutywy Warszawskiej.

W 1979 r. zostałem wybrany na z-cę członka KC PZPR, a w roku 1981 zostałem
członkiem KC PZPR i członkiem Biura Politycznego KC PZPR

W latach 1981-1986 pełniłem funkcję przewodniczącego Komisji Skarg i
Interwencji w KC PZPR i równolegle funkcję wiceprzewodniczącego Zarządu
Głównego ZZ Budowlanych będąc jednocześnie członkiem Światowej Federacji
Związków Zawodowych.

O mojej 5-cio letniej pracy w Komisji Skarg i Interwencji w KC tak napisano
w dokumentach X Zjazdu PZPR; początek cytatu:

„Komisja Skarg i Interwencji w KC, za okres pięciu lat przyjęła i załatwiła
sześć i pół miliona spraw z całego kraju. Z tego sam przewodniczący przyjął
osobiście siedem tysięcy sześćset osób. Spraw, które zostały załatwione
pozytywnie dla ludzi, było 68%. Większość z tych spraw była załatwiana w
Komisjach Wojewódzkich, do KC trafiały sprawy, których w województwie nie
załatwiono. "

W 1986 skierowano mnie na placówkę dyplomatyczną do Libii, gdzie pełniłem
funkcję ministra - radcy ambasady PRL w Trypolisie. Tam właśnie w 1987 roku
zo­stałem wybrany przewodniczącym komitetu ds. trwałego upamiętnienia
Polaków poległych w II wojnie światowej w obronie Tobruku i okolicznych
miejscach. Na Cmentarzy Wojennym żołnierzy polskich w Tobruku postawiono 5
tablic odlanych w Polsce, które zawierały nazwiska ponad 100 poległych tam
żołnierzy Wojska Polskiego.

W 1990 roku zostałem odwołany z tego stanowiska i wróciłem do Polski.

W 1990 roku miałem pełne czterdzieści lat pracy i zgodnie z ustawą sejmową
przeszedłem na emeryturę. Po rozwiązaniu PZPR, byłem członkiem SLD, z
które­go to wyrzucono mnie za kadencji L. Millera i z jego inspiracji. Po
roku próbowano zwrócić mi legitymację partyjną wraz z przeprosinami, ale
odmówiłem.

Za prace w budownictwie warszawskim otrzymałem następujące odznaczenia.

•Brązowy Krzyż Zasługi w 1957 r.,

•Srebrny Krzyż Zasługi w 1969 r.,

•Złoty Krzyż Zasługi w 1974 r.,

•Krzyż Kawalerski w 1980 r.,

•Krzyż Oficerski w 1984 r.

•Złota Syrenka za Odbudowę Stolicy 1971 r.,

•Medal za Wychowanie Młodzieży w 1980r.,

• Medale Międzynarodowe Związkowe.

• Tytuł Człowieka Roku w 1979 roku oraz liczne
medale resortowe.

• W 1987 r. Rada Ochrony Pomników nadała mi Medal
Złoty „Za Obronę Miejsc Pamięci Narodowej".

Będąc na emeryturze napisałem i opublikowałem książki:

1. Od łopaty do dyplomaty, T. I, wyd. Toruń, 2000
r.

2. Od łopaty do dyplomaty, T. II, wyd. Zakład
Poligraficzny „Libella", 2003 r.

3.Rozdarte życie. Warszawa, wyd.„Projekt", 2000.

4.Trwałe ślady „ Żywe kamienie „, wyd. Toruń, 2002.

5.Bez strachu, T. I, wyd. Printed by Europą 2008 r.

6.Historie niewiarygodnie prawdziwe, wyd. Regionalista, Olsztyn 2009 r.

Książki wydaję z własnych funduszy i emerytury, którą pobieram w wysoko­ści
1864 zł. z dodatkiem pielęgnacyjnym który przysługuje osobom po ukończeniu
75 roku życia.

W październiku 2004 roku ówczesny marszałek Sejmu RP Marek Borowski (Berman)
zaproponował mi wydanie książki Trwałe ślady w ilości 50. tysięcy
egzemplarzy i 2. zł od sztuki, ale pod warunkiem, że usunę z niej wszystkie
nie­korzystne opisy o Żydach (o obywatelach polskich pochodzenia
żydowskiego). Odmówiłem. Bardziej szczegółowo opisałem tę sprawę w rozdziale
pt. W sejmie i w życiu. (str. 284)

Wśród setek listów i dedykacji od czytelników moich książek są sło­wa
podziękowania za to, że udało mi się ocalić od zapomnienia liczne fakty,
decyzje i zdarzenia, które tworzą historię Polski, dzięki którym prawda -
mimo ukrywania jej - ujrzy światło dzienne i dotrze do ludzi, że w każdym
polskim domu powinna być moja książka.

Spośród wielu setek listów i dedykacji wybrałem jedną, napisaną przez pana
Józefa Wiśniewskiego w książce jego autorstwa pt. „Po ró­żach, ale boso".
Jakże trafnie ocenił on, nie wiedząc, że liczni czytelnicy, a wśród nich
arcybiskup Ignacy Tokarczuk i ksiądz Józef Kluz oceniali tak samo to, co
piszę.

Czytając książki Albina Siwaka, doznaje się przedziwnego uczucia po­dziwu
dla człowieka, który rozumiał potrzebę opisania tego, co robił, w czym
uczestniczył i co o tym myślał. Napisać świat, który by schlebiał
oczekiwa­niom jest łatwiej niż opisać ten, który jest.

Napisać prawdę i to wystarczy, by ci nie uwierzono. Mamy tego świado­mość.
Ale czy można inaczej?

Tobie mój Przyjacielu, w podziwie za piękną postawę.

Józef Wiśniewski

Wszystkim moim przyjaciołom dziękuję z całego serca za umożliwie­nie mi
dotarcia i skorzystania z zapisów kronik historycznych, encyklopedii i
książek oraz wycinków z prasy światowej i polskiej.

Dziękuję również osobom, które rejestrowały wybrane audycje telewizyj­ne
oraz radiowe i przekazywały mi w celu wykorzystania w tej książce.

Albin Siwak

Rozdział I

Szanowny Czytelniku!

Większość łudzi, otwierając nową książkę, pomija przedmowę. Uważają, że
czytanie wstępu to strata czasu, bo i tak z książki dowiedzą się, co autor
chciał czy­telnikowi przekazać. Myślę jednak, że jeśli idzie o tę właśnie
książkę, przedmowa jest w niej najważniejsza i wyjaśnia, dlaczego w ogóle
została ona napisana. Pokazuje, jakie argumenty i zdarzenia, jakie decyzje
różnych ludzi i formacji politycznych sta­ły się przyczyną napisania tej
książki. A jest tych wydarzeń bardzo dużo i szkodą dla ludzi, szczególnie
dla młodych pokoleń, byłoby gdyby nie poznali historii, w do­datku niezbyt
odległej. Uważny czytelnik powie, że autor nie powinien zajmować się
historią, że są od tego ludzie z tytularni: doktorzy nauk, profesorowie,
historycy. Teoretycznie tak. Oni właśnie powinni zająć się historią i
obiektywnie, bez nagina­nia faktów dla potrzeb jednego czy drugiego ustroju,
pisać tę historię i przekazywać młodzieży. Ale tak nie jest. Każda formacja
polityczna ma swoich historyków i oni, na potrzeby tej formacji, napiszą
taką historię, która danym politykom odpowiada. W dodatku ponad tymi
formacjami politycznymi są pracujący dla nich ludzie, któ­rzy pilnują, by
tak kształtować historię, żeby ich ideologia, racja stanu, bohaterowie i
hasła znalazły się na sztandarach.

W oparciu o moje liczne spotkania z ludźmi, organizowane przez różne kluby,
związki i domy kultury, śmiało mogę powiedzieć: całe pokolenia młodych
Polaków nie znają historii swego kraju. I nie dlatego, że nie chcieli się
jej nauczyć lub nie po­siadają odpowiedniego wykształcenia. Chcieli się
uczyć, mają wykształcenie, często tytuły naukowe, ale od zakończenia II
wojny światowej do tej pory żadne szkoły, ani uczelnie wyższe nie uczyły i
nie uczą prawdziwej, rzetelnej historii.

Zdarza się, że w domach dziadkowie mówią o tej historii i przekazują ją
wnu­kom, ale to rzadkość. To wyjątkowi ludzie, którzy zapamiętali fakty i
potrafią je przekazać. Zdarza się, że spotykam ludzi, którzy różnymi
sposobami i drogami zdo­byli dobrą historyczną literaturę, posiadają
prawdziwą wiedzę o ostatnim stuleciu, ale jest ich mało i są za tę wiedzę
tępieni.

Moje życie było bardzo bogate w wydarzenia i decyzje, gdy znajdowałem się na
wysokich szczeblach władzy. Znałem wielu ludzi, do których zwykły człowiek
nie mial dostępu. Sposób życia i prostolinijność oraz szczerość potrafiły mi
ich zjednać. Pozyskiwałem ich zaufanie i mogłem prowadzić z nimi szczere
rozmowy. A był to czas, gdy również najwyżsi rangą działacze bali się mówić
prawdę. Dziś mógłbym nie pisać o wielu z nich, gdyż moi przeciwnicy zaraz
dorobią do tego hi­storię, że była to zdrada i że przyznawanie się do tych
znajomości to hańba, bo to byli nasi najeźdźcy i ciemiężyciele. Ale i oni
właśnie, gdy zaufali mi i gdy szczerze rozmawialiśmy, to mówili:

„Nam, Rosjanom jest przykro, że oceniacie nas tak źle. To nie my nadaliśmy
rewolucji te hasła i nie my ustanowiliśmy prawa i represje. Jesteśmy tak jak
wy Sło­wianami i powinniśmy żyć w zgodzie".

Ale to nie Słowianie zrobili rewolucję i nie Słowianie milionami mordują
Rosjan. W gułagach i na zsyłkach Żydzi nie siedzą. Oni nas wsadzają i wydają
wyro­ki. Gdy mówiłem, że sam widziałem Rosjan w NKWD i nie sami Żydzi są
odpowie­dzialni za te represje, odpowiadali mi:

„Tak, masz rację. Zawsze znajdą się ludzie, którzy dla kariery zdecydują się
na współpracę. Ale czy wy, Polacy, w czasie okupacji hitlerowskiej nie
mieliście zdraj­ców na służbie u Niemców? Było ich wiele tysięcy, bo po
wojnie dokładnie ich liczono. A jak carska Rosja wami rządziła i okupowała
wasz kraj to nie było wielu tysięcy zdrajców, którzy pracowali dla cara?
Nawet wasi biskupi, po odzyskaniu niepodle­głości, byli sądzeni za zdradę, a
nawet wykonywano na nich wyroki śmierci. Sami Żydzi dzielili się na tych co
idą do gazu i tych, co ich dozorowali i bili. Przykładem jest getto łódzkie,
gdzie policja była formacją żydowską.

W każdym narodzie byli zdrajcy i zawsze będą. U nas, Rosjan, też byli w
cza­sie wojny zdrajcy, mimo że w każdej chwili groziła im śmierć z rąk
partyzantów. A w czasie, gdy władzę zdobyli Żydzi, to zdrajcy nie tylko
niczego się nie obawiali, ale to oni ferowali wyroki śmierci i żyli jak
władcy niezagrożeni, a odwrotnie: nagradzani".

„Myślisz, że nie chciałbym żyć w kraju, gdzie sami sobą rządzimy?" - mówił
mi wiele razy Maszerow. Podobne rozmowy prowadziłem z marszałkiem Kulikowem
i Piotrem Kostikowem. Trzeba by robić teraz nową, rosyjską rewolucję i
obalić rządy Żydów, mówili, ale zaraz dodawali: „To obecnie niemożliwe,
czuwają nad tym do­brze, mają we wszystkich strukturach władzy swoich ludzi,
za samą taką rozmowę stracisz głowę". „Przecież - mówił Maszerow - w czasie
rewolucji państwa zachod­nie, a szczególnie USA, miały dobrą wiedzę kto robi
u nas rewolucję. Prezydent USA Woodrow Wilson powiedział w swoim orędziu w
1919 roku, że rewolucja w Rosji to czysto żydowska rewolucja. Opanują całą
władzę i zemszczą się na cerkwi
rosyjskiej oraz inteligencji". I tak właśnie się stało.

Ja, Albin Siwak, mam ważne powody, żeby nie zabrać do grobu tego, co wiem i
co usłyszałem od wielu mądrych ludzi pełniących różne funkcje partyjne i
woj­skowe. Wiem, że czytelnik może to potraktować, za chwalenie się
znajomościami i układami, ale ja nie zabiegałem o te znajomości i układy.
Wiem, że moi przeciwnicy wykorzystają to, żeby zrobić ze mnie zdrajcę i
osobę zhańbioną takimi znajomoś­ciami. Przecież mógłbym o tym nie pisać, nie
ściągać na swą głowę słów pogardy, ale uważam, że należy dać świadectwo
prawdzie. Jeśli tacy ludzie jak ja nie napiszą, to napiszą to inni, pod
dyktando Żydów. Ważne powody, które skłaniają mnie, by o tym napisać, to
przede wszystkim fakt, że mało jest ludzi lub nie ma ich wcale, któ­rzy by
swą wiedzę posiadali od ludzi wiarygodnych. A przecież ojciec mój nie miał
powodów, by kłamać, gdy wiele razy opowiadał mi o różnych ważnych
wydarze­niach. Jego dwaj rodzeni bracia też nie. Wierzę im, gdyż
potwierdziły to inne źródła.

Ojciec mój służył dwadzieścia jeden lat w carskiej armii. Jego bracia też
(jeden dziewiętnaście, drugi szesnaście). Służyli przed, w czasie i po
rewolucji. Byli świad­kami wielu wydarzeń historycznych, które były i są
przekręcane na potrzeby różnej maści polityków i formacji politycznych.

Ponadto życie i moja funkcja pozwoliły mi poznać wielu Polaków, których
ro­dziców car zesłał z Polski na Sybir, a ich dzieci później były rozwożone
po całym Związku Radzieckim, zgodnie z potrzebami gospodarki i wojska.
Ludzie ci przeżyli wiele tragedii i byli świadkami wielu zbrodni, a także
ludobójstwa. Obok nich likwi­dowano tak zwanych wrogów Związku Radzieckiego,
podciągając pod ten zarzut inteligencję rosyjską i każdego, kto miał odwagę
mówić prawdę.

Piszę to jako Polak i patriota. Nie mogę obojętnie patrzeć jak Żydzi
przekręcają historię Polski Ludowej, ustroju, który sami stworzyli i w
którym rządzili, sądzili i skazywali na śmierć. Jak z katów robią ofiary,
jak z katów robią zasłużonych i pra­wych obywateli, kryształowych i
uczciwych. A tak nie było, ani w czasie rewolucji październikowej, ani przez
cały czas do śmierci Stalina.

To nie tysiące Rosjan zostało zesłanych na ciężkie roboty, to miliony, jak
obec­nie szacują Rosjanie. W Polsce też nie chodzi o tysiące. Sama wschodnia
Polska, czyli Kresy, to setki tysięcy Polaków wywiezionych w głąb Rosji.
Okres Polski Ludowej to również czas zbrodni na polskich patriotach. Nawet
samego Gomułkę uwięzili i szykowali mu proces o zdradę. A ilu przyjaciół
Gomułki siedziało, ilu miało zasądzo­ne wyroki śmierci. Cóż więc mówić o
zwykłym akowcu. Dziś nagłaśnia się to, a polscy działacze partii prawicowych
naśladują i pochlebiając żydowskim kolegom mówią:

„To komuna mordowała naszych ludzi". Nie zająkną się, że sędziowie i kaci to
byli Żydzi. MSW było całkowicie w ich rękach.

Teraz odwraca się kota ogonem. Tak samo jest z mordowaniem Żydów w czasie
wojny. Ileż to artykułów dotyczyło tego, że to Polacy i polskie obozy, i że
to właś­nie tam ginęli Żydzi. Tomasz Gros opisał w „Sąsiadach", że to Polacy
wymordowa­li Żydów w Jedwabnem. A jeszcze przecież żyją świadkowie. Cóż
będzie, gdy ich zabraknie? Okaże się, że to Polska wywołała II wojnę
światową, że Polacy mordo­wali Żydów.

Nie można patrzeć i milczeć, jak dobrze rozmieszczeni Żydzi znajdujący się w
różnych formacjach politycznych i zajmujący odpowiedzialne stanowiska robią
wszystko, żeby skłócić polskie społeczeństwo. I to im się dobrze, udaje.

Żadna formacja polityczna, żadna ekipa rządząca, jakie do tej pory
znajdowały się u władzy nawet nie próbowała budować zgody narodowej. Cały
ich wysiłek idzie na to, żeby skłócić polskie społeczeństwo, żeby podzielić
i poustawiać Polaków po różnych stronach barykady politycznej. Wiedzą
dobrze, że takim skłóconym i po­dzielonym społeczeństwem łatwo jest rządzić.
I ten fakt jest bardzo groźny, bo sy­tuacja w Polsce wymaga już od bardzo
dawna zgody narodowej.

Żydzi po mistrzowsku doprowadzili do tego, że w społeczeństwie brak jest
instynktu samozachowawczego. Całymi latami wtłaczają do głów Polaków takie
filmy i wiadomości, żeby otumanić społeczeństwo. Proszę tylko pomyśleć, jak
na­głaśnia się wiele razy na wszystkich kanałach parady gejów i lesbijek.
Idą w tych pochodach przywódcy partyjni i popierają manifestacje i żądania
„kochających inaczej". Głośno jest na ulicy w sprawie nienarodzonych, a w
Sejmie inne ustawy są mniej ważne niż ta.

Na potwierdzenie tego, co piszę: Polskie Radio Program I, w dniu 5 maja 2007
roku o godzinie 9.00 w wiadomościach nadaje apel do posłów i polityków.
„Połączcie swe siły i nie patrzcie na podziały polityczne. Sprawa jest
najpilniejsza i najbardziej potrzebna w Polsce."

O co chodzi? Oto do sądu wpłynęło 170 spraw o odzyskanie majątków. Są to
spadkobiercy Niemców, którzy do II wojny światowej byli właścicielami tych
go­spodarstw, ale nie osiedlają się na nich, tylko je sprzedają i to nie
Polakom, za duże pieniądze. Przypominam, mówi dziennikarz, że już ponad
tysiąc gospodarstw spad­kobiercy ci odzyskali i sprzedali na Warmii i
Mazurach, ale naszym posłom, jak wielu ludzi mówi, ta sprawa jest obojętna.
Mają oni własne, pilniejsze problemy. Problemy sprowadzające się do tego jak
unurzać przeciwnika w błocie i skompromitować go w oczach ludzi, jak odebrać
emerytury komuchom z MSW. Ale komu je odbiorą, je­śli propozycja ich
przejdzie w Sejmie? Odbiorą nielicznym Polakom, którzy zostali w Polsce, bo
90% oprawców bierze wysokie emerytury, siedzi w Izraelu i śmieje się z tych
zabiegów. Śmieją się, bo nasi przywódcy nie zrobią krzywdy swym braciom
rozrzuconym po Zachodzie. Odebrać oczywiście należy, ale oprawcom i katom
Polaków, a nie nielicznym uczciwym ludziom, bo tacy też tam pracowali.

Wolińska, Michnik oraz cała masa funkcjonariuszy SB wiedzą, że mają w Polsce
dobrą obronę, a na państwo Izrael nikt ręki nie podniesie. Nasza polska
prasa pisała, że Żydzi zażądali 15% wartości tego, co utracili, a nasi
przywódcy oświadczyli, że należy im się nie 15%, a 50% wartości utraconych
majątków.

Trybunał w Brukseli 2 i 3 maja 2007 roku nagłaśnia, że upomina rząd polski,
który łamie prawa człowieka, bo nie pozwolił manifestować gejom i lesbijkom.
Ale o najważniejszej dla Polaków sprawie cicho. Żaden polityk, żadna grupa
społeczna nie wyszła na ulicę, żeby wymusić na Sejmie i rządzie uregulowanie
własności na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

Polska telewizja pokazała w marcu 2007 roku, że tysiąc polskich rodzin na
Mazurach zostaje wyrzuconych z gospodarstw rolnych. Co tragedia polskich
ro­dzin obchodzi Żydów i ich popleczników?

NIC.

Ale tu nasuwa się pytanie, czy polskie społeczeństwo całkiem zgłupiało? Idą
na ulice w sprawach, w których porządny człowiek spaliłby się ze wstydu, a w
sprawach wagi państwowej nie reagują. Tak właśnie prowadzi się barany na
rzeź.

Każdy polski rząd ma obowiązek budować zgodę narodową, a celowo tego nie
robi. Taka jest brutalna prawda. I w tym miejscu mam prawo i obowiązek bić
na alarm, pisać o tym, że to właśnie Żydzi nie szanują polskiego narodu.
Wiedzą, że można Polakami manipulować, bo jesteśmy naiwnym narodem, i robią
to po mi­strzowsku. Dowodem na to co piszę są fakty:

Potomkowie Żydów cały czas odzyskują dawne domy, chociaż odbudowali je
Polacy. Ile razy będą żądać odszkodowań? A polscy dziennikarze prześcigają
się, pisząc jak bardzo pilna to sprawa, że trzeba szybko wynagrodzić straty
Żydom.

O Polakach, którzy zostawili swoje mienie i domy za Bugiem nie napiszą ani
słowa, że może trzeba by wynagrodzić tę stratę. Tu muszę z podziwem odnieść
się do kunsztu i pomysłowości Żydów. Oni to potrafią zrobić doskonale. To
jest jak do­brze rozpisana partytura dla orkiestry. Nikt nie gra dla siebie.
Wszyscy w tej samej sprawie, chociaż każdy w innej części świata. Wywołają
taką presję, żeby załatwić sprawę po swojej myśli. A polscy dziennikarze
występują w tej haniebnej sprawie po stronie Żydów. Nie bronią Polaków i
ojczyzny. To jest tragiczne. Często w mediach pojawiają się artykuły i filmy
dokumentalne o Piłsudskim. Polska prawica lubi po­służyć się osobą
Piłsudskiego. Cytuję go, jak również papieża Polaka. To uwiarygodnia w
oczach społeczeństwa takiego polityka, który szafuje słowami tych osób.
Żaden polityk nie zacytował i nie zacytuje słów marszałka Piłsudskiego, gdy
przyje­chał do Wilna po tym jak zajął je gen. Żeligowski. A mówił wtedy:

„Gdy zajechałem do Wilna, parę dni po zajęciu go przez generała
Żeligowskiego, widziałem ja i moi oficerowie, jak w całym mieście ludzie
płakali ze wzruszenia i radości, oddawali żołnierzom cokolwiek mieli do
zjedzenia. Pokazano mi kilkaset osób zabitych i nie pochowanych. Były dzieci
i kobiety, starcy i żołnierze.

To Żydzi strzelali z ukrycia i zabijali Polaków. Żydzi byli tu warstwą
rządzącą, skazywali na śmierć i na wywózkę na Wschód Polaków. I to też
ludność pamiętała. Teraz z ogromną trudnością polskie wojsko musi bronić
Żydów przed samosądem i zemstą Polaków. Musiałem uspokajać ludność i
żołnierzy, żeby nie doszło do sa­mosądu". Ta notatka znajduje się w książce
pt. „Sejm i Senat w 1922 i 1927 roku", której autorami są T. W. Rzepeccy,
wydanej w Poznaniu w 1927 roku

Książkę można zamawiać:

***@poczta.onet.pl

http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Albin-Siwak-Bez-strachu-WSPOMNIENIA-STARE-I-NOWE-czyli-jak-ujarzmiano-Polske-i-Polakow

boukun
Piotr
2017-12-05 02:26:05 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by boukun
Albin Siwak - Bez strachu - WSPOMNIENIA STARE I NOWE - czyli jak ujarzmiano
Polskę i Polaków.
Aaa, Albin Siwak! Moczarowiec, czlonek Biura Politycznego KC w stanie wojennym,
ktory pozniej "CUDOWNIE przejrzal" i stal sie Prawdziwym Patriota (Stronnictwo Narodowe). Laureat wielu odznaczen, np. "Zasłużony dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych". Bohater przyspiewek alt-goralskich we wczesnych latach 1980-tych.

I z gornego C:

"Na Wysokim Stawie plywaly dwa pawie,
Na Wysokim Stawie plywaly dwa pawie !
A jeden nie plywal, bo to Albin Siwak
Heeeeeej! Bo to Albin Siwak"

==
Piotr
John_Smith
2017-12-05 03:24:51 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Piotr
Post by boukun
Albin Siwak - Bez strachu - WSPOMNIENIA STARE I NOWE - czyli jak ujarzmiano
Polskę i Polaków.
Aaa, Albin Siwak! Moczarowiec, czlonek Biura Politycznego KC w stanie wojennym,
ktory pozniej "CUDOWNIE przejrzal" i stal sie Prawdziwym Patriota (Stronnictwo Narodowe). Laureat wielu odznaczen, np. "Zasłużony dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych". Bohater przyspiewek alt-goralskich we wczesnych latach 1980-tych.
"Na Wysokim Stawie plywaly dwa pawie,
Na Wysokim Stawie plywaly dwa pawie !
A jeden nie plywal, bo to Albin Siwak
Heeeeeej! Bo to Albin Siwak"
PZPR, to bardzo rozlegly ruch spoleczny byl i wbrew pozorom, poza
skrzydlem antynarodowym, szerokim centrum, istnialo rowniez, liczace
sie, skrzydlo narodowe.

Hej!
Hreczecha
2017-12-05 15:30:17 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by John_Smith
Post by Piotr
Post by boukun
Albin Siwak - Bez strachu - WSPOMNIENIA STARE I NOWE - czyli jak ujarzmiano
Polskę i Polaków.
Aaa, Albin Siwak! Moczarowiec, czlonek Biura Politycznego KC w stanie wojennym,
ktory pozniej "CUDOWNIE przejrzal" i stal sie Prawdziwym Patriota (Stronnictwo Narodowe). Laureat wielu odznaczen, np. "Zasłużony dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych". Bohater przyspiewek alt-goralskich we wczesnych latach 1980-tych.
"Na Wysokim Stawie plywaly dwa pawie,
Na Wysokim Stawie plywaly dwa pawie !
A jeden nie plywal, bo to Albin Siwak
Heeeeeej! Bo to Albin Siwak"
PZPR, to bardzo rozlegly ruch spoleczny byl i wbrew pozorom, poza
skrzydlem antynarodowym, szerokim centrum, istnialo rowniez, liczace
sie, skrzydlo narodowe.
Hej!
"Niechaj to bedzie wreszcie powiedziane:
Jest ONR-u spadkobierca partia."

Czeslaw Milosz

Loading...