(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Piecuch o Zydach w UB
Z***@hotmail.com
2009-04-19 18:28:14 UTC
Znalazlem na zaprzyjaznionej grupie:

http://piecuch.pl/blog/?p=120

***

Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.

Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.

Pierwsza - mit o zwalaniu winy na Zydow wymyslono w Firmie, czasami z
inspiracji sowieckich sluzb specjalnych. Robili to czesto nie-Zydzi,
najzdolniejsi uczniowie funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego,
ktorych teraz obciaza sie najwiecej. Broniac wlasnej skory
najwygodniej zrzucic wine na inne nacje. W Polsce najlatwiej uczynic
to upatrujac winnego w Zydzie, Cyganie, ewentualnie Ukraincu,
Rosjaninie czy Niemcu. To wcale nie znaczy, ze wolno usprawiedliwiac
bandyckie czyny funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego.

Druga - do rozpowszechniania sie tego mitu przyczynilo sie, i nie jest
to jeszcze miniona epoka, paranoiczne przestrzeganie zasad tajnosci.
Ofiary Firmy, czesto bardzo dotkliwie represjonowane, prawie nigdy nie
znaly personaliow swoich bezposrednich oprawcow. Po 1956 r., w czasie
pierwszej niesmialej czystki w sluzbach specjalnych obu resortow
silowych ujawniono kilka nazwisk wielko i srednioformatowych
funkcjonariuszy bezpieki i GZI WP. Najczesciej wymieniano nazwiska
Romkowskiego, Rozanskiegop, Mietkowskiego, Fejgina, Światly,
Bristigerowej i Humera (ktory nie byl pochodzenia zydowskiego, ale
wiele osob uwaza go za Zyda). Druga fala ujawniania nazwisk
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego, ktorych obciazano za wszystko
zlo, miala miejsce w latach 1966-1968, a trzecia w poczatku lat
osiemdziesiatych (powstaje Klub ?Warszawa 80?, ZP ?Grunwald?). Ofiary
Firmy, nie mogac dotrzec do prawdziwych sprawcow swoich nieszczesc,
wybieraly sobie katow sposrod najbardziej znanych nazwisk. Bylo to
takze swoista nobilitacja. Bo inaczej przeciez bylo brac po pysku od
takiego Fejgina, Romkowskiego czy Rozanskiego, a inaczej od jakiegos
zapyzialego oprycha-polanalfabety ze sciany wschodniej, ktorego
wymienieni funkcjonariusze przyspasabiali do bezpieczniackiej roboty,
a A. Fejgin, z powodu czesto niepelnego podstawowego wyksztalcenia i
niezbyt lotnych umyslow nazywal prawdziwymi kolkami. Oczywiscie to, co
napisalem absolutnie nie zdejmuje odpowiedzialnosci z najwiekszych
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Oni dla partii, dla komunizmu
zabiliby ojca i matke. To byl, niestety ten typ czlowieka.

------------------------

Panie Bobrowski,

Dalej Pan lubi Piecucha?

Zalek
Andrzej Adam Filip
2009-04-19 18:45:42 UTC
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.

Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w
"różnych okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
--
Andrzej Adam Filip : Świat jaki jest każdy widzi (inaczej).
Kobiety zwyciężają szlachetnych mężów,
a podli mężowie zwyciężają kobiety.
-- Przysłowie arabskie (pl.wikiquote.org)
cidebur
2009-04-19 19:00:25 UTC
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w
"różnych okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Z***@hotmail.com
2009-04-19 19:24:39 UTC
Post by cidebur
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w
"różnych okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Bardzo mi sie podoba logika p. wk - nie znam dokladnych danych, ale
jesli okaze sie do roku 56 stosunek Polacy-Zydzi w UB byl np 50%, to
wedlug p. wk 50% Polakow zamordowanych przez Polakow to ludzi ktorzy
zgineli, a te 50% zamordowanych przez Zydow to "zamordowani".

A sam Piecuch pisze tam tak:
" A tak nawiasem mowiac, to smiesznym paradoksem jest domaganie sie
Wolinskiej, ktorej oczywiscie nie dostaniemy, a zapominanie, ze w
kraju pod reka mamy niezgorsze towarzystwo bylych funkow MBP,
Informacji WP, sadownictwa, ktore nalezaloby czym predzej popytac o
mordercza robote w latach czterdziestych i piecdziesiatych. Niektore
damy maja nawet na swoim koncie nigdy nie wykonane wyroki Sadow
Specjalnych Polskiego Panstwa Podziemnego. Sa to wyroki, ktore nie
ulegaja przedawnieniu. IPN byl o tym wielokrotnie powiadamiany
oficjalnymi doniesieniami. I co? I nic. Wyciagamy rece po tych zza
granicy, wiedzac bardzo dobrze, ze ich nie dostaniemy. Proba rozmycia
odpowiedzialnosci, tuszowania dranstw, ucieczki przed wymiarem
sprawiedliwosci sprawily, ze latwo generalizowac i wina za zlo i
zbrodnie obciazac cala nacje.".

Okropny antyPolak ten Piecuch skoro twierdzi ze Polacy mordowali
Polakow w latach 40tych i 50tych, prawda Panie wk?

Zalek
a***@sbcglobal.net
2009-04-19 20:41:58 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by cidebur
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
 ***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w
"różnych okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo  zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
                                 wk
Bardzo mi sie podoba logika p. wk - nie znam dokladnych danych, ale
jesli okaze sie do roku 56 stosunek Polacy-Zydzi w UB byl np 50%, to
wedlug p. wk 50% Polakow zamordowanych przez Polakow to ludzi ktorzy
zgineli, a te 50% zamordowanych przez Zydow to "zamordowani".
" A tak nawiasem mowiac, to smiesznym paradoksem jest domaganie sie
Wolinskiej, ktorej oczywiscie nie dostaniemy, a zapominanie, ze w
kraju pod reka mamy niezgorsze towarzystwo bylych funkow MBP,
Informacji WP, sadownictwa, ktore nalezaloby czym predzej popytac o
mordercza robote w latach czterdziestych i piecdziesiatych. Niektore
damy maja nawet na swoim koncie nigdy nie wykonane wyroki Sadow
Specjalnych Polskiego Panstwa Podziemnego. Sa to wyroki, ktore nie
ulegaja przedawnieniu. IPN byl o tym wielokrotnie powiadamiany
oficjalnymi doniesieniami. I co? I nic. Wyciagamy rece po tych zza
granicy, wiedzac bardzo dobrze, ze ich nie dostaniemy. Proba rozmycia
odpowiedzialnosci, tuszowania dranstw, ucieczki przed wymiarem
sprawiedliwosci sprawily, ze latwo generalizowac i wina za zlo i
zbrodnie obciazac cala nacje.".
Okropny antyPolak ten Piecuch skoro twierdzi ze Polacy mordowali
Polakow w latach 40tych i 50tych, prawda Panie wk?
Zalek- Hide quoted text -
- Show quoted text -
hahaha Wasner nie rzynij mundrego, to tak jak ten zyd co przyszedl
obrabowac rodzine ktora go przechowywala przez cala wojne ,
po wojnie przylazlo cuchnace bydle z bialo-czerona opaska na ramieniu
udajac Polaka, o wydarzeniu tym pisze prof.Chodakiewicz, wiem, wiem
ten professor to " gupek" i prymityw!!
psia twoja mac!!
cidebur
2009-04-19 21:18:24 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by cidebur
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w
"różnych okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Bardzo mi sie podoba logika p. wk - nie znam dokladnych danych, ale
jesli okaze sie do roku 56 stosunek Polacy-Zydzi w UB byl np 50%, to
wedlug p. wk 50% Polakow zamordowanych przez Polakow to ludzi ktorzy
zgineli, a te 50% zamordowanych przez Zydow to "zamordowani".
" A tak nawiasem mowiac, to smiesznym paradoksem jest domaganie sie
Wolinskiej, ktorej oczywiscie nie dostaniemy, a zapominanie, ze w
kraju pod reka mamy niezgorsze towarzystwo bylych funkow MBP,
Informacji WP, sadownictwa, ktore nalezaloby czym predzej popytac o
mordercza robote w latach czterdziestych i piecdziesiatych. Niektore
damy maja nawet na swoim koncie nigdy nie wykonane wyroki Sadow
Specjalnych Polskiego Panstwa Podziemnego. Sa to wyroki, ktore nie
ulegaja przedawnieniu. IPN byl o tym wielokrotnie powiadamiany
oficjalnymi doniesieniami. I co? I nic. Wyciagamy rece po tych zza
granicy, wiedzac bardzo dobrze, ze ich nie dostaniemy. Proba rozmycia
odpowiedzialnosci, tuszowania dranstw, ucieczki przed wymiarem
sprawiedliwosci sprawily, ze latwo generalizowac i wina za zlo i
zbrodnie obciazac cala nacje.".
Okropny antyPolak ten Piecuch skoro twierdzi ze Polacy mordowali
Polakow w latach 40tych i 50tych, prawda Panie wk?
Zalek
Panie Wasner, prosze nie ganiac za mna na sciepie i nie pisac
do mnie tych swoich bredni.
Nie zycze sobie.
wk
boukun
2009-04-19 21:34:13 UTC
Post by cidebur
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w "różnych
okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Tu jest trochę obszerniej o stosunkach Żydów wobec Polaków, też z
zaprzyjaźnionej grupy:


Marian Kaluski w swojej ksiazce Wypelniali przykazanie milosierdzia (Warszawa
2000) pisze m.in.:


Jerzy Tomaszewski jeden z podtytulow rozdzialu o polskich Zydach, w ksiazce
Rzeczpospolita wielu narodow (Warszawa 1985) zatytulowal: Zydzi - narod
rewolucjonistow. I slusznie. Z tym, ze wyraz rewolucjonistow nalezy rozumiec
jako komunistow lub lewakow Nie znaczy to, ze wszyscy czy ze nawet wiekszosc
Zydow w miedzywojennej Polsce byla komunistami. Bylo ich jednak tysiace, a
sympatykow sowieckiego bolszewizmu jeszcze wiecej. Tak zwana Polska Partia
Komunistyczna byla tak "zazydzona", a juz na pewno jej kierownictwo, ze zrodzil
sie wsrod Polakow termin "Zydokomuna".

We wrzesniu 1939 roku niepodlegle panstwo polskie, istniejace zaledwie 21 lat,
zostalo ponownie podzielone miedzy Niemcy i Rosje-Zwiazek Sowiecki. Byl to
wielki szok dla Polakow, trudna do opisania tragedia. Tymczasem w takiej
tragicznej dla Polakow chwili tysiace Zydow, i to nie tylko komunistow, i nie
tylko na terenach polskich okupowanych przez Zwiazek Sowiecki, cieszylo sie z
upadku Polski i drwilo sobie z Polakow, najczesciej mowiac: "Juz sie wasza
zasrana Polska skonczyla", albo "Chcieliscie Polske bez Zydow, macie Zydow bez
Polski" (W czterdziestym nas matko na Sybir zeslali..., Londyn 1983). Wierze, ze
tak postepujacy i mowiacy ludzie stanowili mniejszosc 3-milionowej spolecznosci
zydowskiej w Polsce. Ale wierze takze i w to, ze gdyby przeprowadzono jakies
badania w tej sprawie, to potwierdzilyby one moje przypuszczenie, ze wiekszosc
Zydow przyjela upadek panstwa polskiego ze stoickim spokojem, ze sprawa ta byla
dla nich calkowicie obojetna. Zyli bowiem wlasnym swiatem i wlasnymi problemami,
tak bylo zawsze w historii polskich Zydow, i nie tylko polskich. Warto o tym
pamietac, kiedy dzisiaj propaganda zydowska tak duzo i tak namietnie rozpisuje
sie o obojetnosci narodow Europy i calego swiata wobec zydowskiego holocaustu.

Swiat jest wielki, zamieszkuja go setki narodow, a kazdy z tych narodow mial, ma
i bedzie mial swoje wlasne problemy, swoje tragedie. Dlaczego wiec maly narod
zydowski i jego problemy mialy byc i maja byc na ustach wszystkich ludzi, i
troska calego swiata ? Zydzi nie mieli wlasnego panstwa i Polacy w latach
1795-1918 byli go pozbawieni; Zydzi byli gnebieni, a Polacy - wowczas
25-milionowy narod w sercu Europy - byli czestokroc bardziej przesladowani niz
Zydzi. Ludzie nie sa w stanie interesowac sie wszystkimi narodami oraz ich
sprawami i troskami. Dlatego zydowskie pretensje sa, delikatnie mowiac, przez
swoja pretensjonalnosc bardzo niepowazne.

Jest wiele wiarygodnych dowodow, o ktorych dzisiaj raczej glosno sie nie mowi,
swiadczacych o tym, ze wielu Zydow polskich obojetnie lub z radoscia przyjelo
upadek Polski we wrzesniu 1939 roku, jak rowniez i o tym, ze nie myslalo wlaczyc
sie do walki z hitleryzmem o wolnosc Polski. Zdarzaly sie nawet przypadki
kolaboracji z Niemcami przeciwko Polsce i Polakom. Oto garsc przykladow:

1. Wiosna 1939 roku na zebraniu Rady Partyjnej Bundu w sprawie niebezpieczenstwa
hitleryzmu dla Zydow i Niemiec dla Polski, znany zydowski dzialacz lewicowy w
miedzywojennej Polsce Wlodzimierz Kossowski (Nachum Mendel Lewinson) glosowal
przeciwko prowadzeniu przez Bund wsrod Zydow polskich akcji popierania pozyczki
na rozbudowe polskiej armii, dajac tym jawny i wymowny dowod na to, ze nie
interesowal go los Polski i Polakow (Slownik biograficzny dzialaczy polskiego
ruchu robotniczego, t. 3, Warszawa 1992);

2. W 1939 roku, z powodu zblizajacej sie wojny polsko-niemieckiej i
spodziewanego poboru do wojska, Michal Klinger z Kalisza, czlonek syjonistycznej
organizacji mlodziezowej Betar, probowal nielegalnie opuscic Polske z zamiarem
przedostania sie do Palestyny. Unikal poboru i walki w obronie Polski, a we
wspomnieniu posmiertnym o nim, zamieszczonym w gazecie zydowskiej w Australii,
gdzie zamieszkal po wojnie, The Australian Jewish News" z 30 stycznia 1998 roku,
ujeto te sprawe nastepujaco - zarazem jakze klamliwie: "Tylko kilka dni zajelo
Niemcom zniszczenie Armii Polskiej". Czyli, ze nie bylo czasu, aby mogl bic sie
za Polske! Takich zydowskich Klingerow, biorac pod uwage tchorzostwo polskich
Zydow i ogolna ich niechec do walki o nie-zydowskie sprawy, bylo w 1939 roku
setki, jesli nie tysiace;

3. Kiedy podczas drugiego dnia wojny polsko-niemieckiej we wrzesniu 1939 roku
lotnictwo niemieckie zbombardowalo zydowski zaklad charytatywny "Centosu" w
Warszawie, znany dzialacz zydowski, czlonek zarzadu Zydowskiej Gminy Wyznaniowej
w Warszawie, Efraim Sagan Szachno twierdzil, ze byla to prowokacja Polakow (E.
Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, Warszawa 1983). Byla to pierwsza
podczas II wojny swiatowej proba ze strony Zydow przerzucenia winy z kata na
ofiare w celu przypodobania sie Niemcom!;

4. "..Juz we wrzesniu 1939 roku Wehrmacht i Einsatzgruppen SS dokonywaly
pierwszych obok Polakow egzekucji Zydow. A mimo to Zydzi... starali sie witac
wkraczajacych Niemcow przymilnie. W Lodzi, Pabianicach i wielu innych miastach
ustawili nawet bramy triumfalne, a delegacje kahalow, na czele z rabinami w
strojach rytualnych, witaly Niemcow chlebem i sola..." (Tadeusz Bednarczyk,
Zycie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995 (fragment));

5. Takze aktem o wyraznym wydzwieku antypolskim bylo witanie Niemcow, ktorzy
zajeli miasto po napadzie na Zwiazek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku chlebem i
sola przez Zydow bialostockich. Skandaliczny ten fakt dzisiaj sie przemilcza,
przy jednoczesnym nieustannym szkalowaniu Polski i Polakow przez wielu Zydow !
(Miedzy logika a Wiara. Z Jozefem M. Bochenskim rozmawia Jan Parys, Paryz 1988);

6. "Eksterminacja (Zydow)... zarzadzona zostala w styczniu 1942 roku na
konferencji w Wannsee... Zarzadzenia te poczatkowo mialy wymowe szykan, mialy za
zadanie oslabic moralnie Zydow, narzucic im kompleks nizszosci, postawe
sluzalczosci i unizonosci. Zreszta te postawe Zydzi przyjmowali samorzutnie od
pierwszego dnia wobec wkraczajacych wojsk niemieckich, narzucajac sie im
usluznoscia, manifestujac postawe izolacyjna wobec Polakow i "ich wojny z
Niemcami". "To zli Polacy walczyli, oni nie chcieli walczyc, bo byli Niemcom
zyczliwi" (T. Bednarczyk, j.w. );

7. Major dypl. Zygmunt K. Dabrowski w zbiorowej ksiazce pt. Moje zderzenie z
bolszewikami we wrzesniu 1939 roku (Londyn 1986) wspomina jak podczas wojny z
Niemcami i Zwiazkiem Sowieckim, a wiec zaraz po 17 wrzesnia 1939 roku oddzial
Wojska Polskiego w ktorym sie znajdowal przejezdzal przez miasteczko Beresteczko
na Wolyniu, a miejscowi Zydzi spiewali piesni zydowskie, majace wydzwiek bojowy
i antypolski;

8. W tej samej ksiazce Leopold Gadzina wspomina, jak niedlugo po zajeciu Polski
Wschodniej przez Zwiazek Sowiecki jechal pociagiem z Malynska na Wolyniu do
Lwowa; w przedziale w ktorym byl, jechalo kilku Zydow, a kiedy przypadkowo
dowiedzieli sie, ze jest Polakiem, jeden z nich powiedzial: ze Polska byla
faszystowska i "charaszo czto taka Polsza skonczyla sie", a wszyscy inni uragali
przedwojennej Polsce;

9. Tysiace Zydow na Kresach bralo udzial pod koniec 1939 roku w akcji
propagandowej, a nastepnie w organizowaniu tzw. wyborow do Zgromadzen Narodowych
Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Bialorusi, ktore mialy zadecydowac o
przylaczeniu Polski Wschodniej do Zwiazku Sowieckiego. Z wladza sowiecka
kolaborowalo wiec tysiace Zydow. Dowody na te wspolprace znajdziemy m.in. w
pracy Slownik biograficzny dzialaczy polskiego ruchu robotniczego (t. 1-3
Warszawa 1978-1992). Ciekawa jest historia kolaboracji z wrogami Polakow Jerzego
Sawickiego (wlasc. Izydor Reisler): jako prawnik wyslugiwal sie Sowietom w walce
z Polakami na stanowisku czlonka III Kolegium Adwokatow we Lwowie; w okupowanym
przez Niemcow Lwowie byl agentem Gestapo na terenie lwowskiego getta (Zbigniew
Blazynski, Mowi Jozef Swiatlo, Londyn 1986); po wojnie jako prokurator
Najwyzszego trybunalu Narodowego i Sadu Najwyzszego byl na uslugach aparatu
bezpieki w stalinowskiej Polsce.

Jest faktem, nawet dla tych, ktorzy sceptycznie odnosza sie do wszelkich danych
sowieckich, ze wiekszosc Zydow na Kresach glosowala w 1939 roku za przylaczeniem
tych terenow do Zwiazku Sowieckiego. Oto kilkanascie faktow:

1. Wymordowanie wzietych do niewoli we wrzesniu 1939 roku polskich oficerow i
polskiej inteligencji przez Sowietow w Katyniu w 1940 roku jest jedna z
najpotworniejszych zbrodni ludobojstwa dokonanych podczas II wojny swiatowej. W
zbrodni tej brali udzial takze Zydzi, jak np. Begman, Elman, Estrin, Kaganowicz,
Krongauz, Lejbkind, Rajchman. Posrod wykonawcow mordu w samym Katyniu byli m.in.
Abram Borysowicz i Chaim Finberg (Jacek Trznadel, Odpowiedzialni za Katyn,
"Gazeta Polska", kwiecien 1993).

2. Polityk zydowski, syjonista, prezes Gminy zydowskiej w Wilnie i w latach
1922-30 posel na Sejm RP Jakub Wygodski, byl pierwszym politykiem II
Rzeczypospolitej, ktory juz w pazdzierniku 1939 roku oficjalnie poparl dokonany
wlasnie nowy rozbior Polski przez Niemcy hitlerowskie i Zwiazek Sowiecki (Kto
byl kim w Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1994). Wygodski oswiadczyl takze,
iz "wiekszosc spoleczenstwa zydowskiego wyraza zadowolenie, ze do Wilna
wkroczyli Litwini" (Piotr Lossowski, Litwa a sprawy polskie 1939-1940, Warszawa
1985). Natomiast dzialacz Poalej Syjon w Wilnie Benjamin Bursztejn powiedzial
prasie litewskiej, ze "przylaczenie Wilna do Litwy to triumf idei
sprawiedliwosci historycznej" (P. Lossowski, j.w.).

3. Pochodzacy z Ukrainy, a w latach 1926-39 dyrektor naczelny zydowskiego
"Jonitu" na Polske lcchak Giterman, ktory po kampanii wrzesniowej znalazl sie w
Wilnie, takze uznal nowy rozbior Polski i przylaczenie Wilna do Litwy,
przyjmujac obywatelstwo litewskie; podobnie postapilo kilka tysiecy Zydow z
Wilenszczyzny (Wladyslaw Wielhorski, Polska a Litwa, Londyn 1947).

4. kiedy pod koniec 1939 roku Niemcy zastanawiali sie glosno nad tym co zrobic z
Zydami polskimi, wysuwajac m.in. projekt utworzenia "rezerwatu" dla Zydow z
obszaru bylego wojewodztwa lubelskiego, znalezli sie Zydzi polscy i za granica
(np. V. Jabotinsky, The Jewish War Front, London 1940), ktorzy go poparli, gdyz
widzieli w nim urzeczywistnienie swych planow utworzenia panstwa zydowskiego z
czesci ziem polskich. Oczywiscie byl to zamach nie tylko na calosc terytorialna
panstwa polskiego, ale takze na etnicznie polska ziemie. Byla to wroga akcja
Zydow wobec panstwa polskiego i narodu polskiego. Byla to po prostu zdrada stanu
! O tyle podla, ze czynili to Zydzi, w obliczu tylko co dokonanej zaglady
panstwa polskiego przez Niemcy i Zwiazek Sowiecki.

5. Nacjonalisci zydowscy cieszyli sie z tego, ze Niemcy utworzyli getta na
okupowanych terenach polskich, do ktorych zagnano cala ludnosc zydowska, widzac
w nich namiastke panstwa zydowskiego. Z ksiazki zydowskiego historyka getta
warszawskiego Emanuela Ringelbluma pt. Kronika getta warszawskiego (Warszawa
1983) dowiadujemy sie, ze wielu gettowych nacjonalistow zydowskich przystapilo
do walki z szeroko pojmowana polskoscia. Taki (Eraim Sagan Szachno dbal o
oczyszczenie szkolnictwa zydowskiego z wszelkich polonizmow i elementow
asymilacyjnych, czyli o odgrodzenie sie Zydow od Polakow jeszcze wiekszym
"chinskim murem" (mur getta byl dla nich za maly). Zalozyl on i wspolkierowal
stowarzyszeniem kulturalnym "Ikor", ktore walczylo o wyrugowanie jezyka
polskiego z getta. Sam Ringelblum wyrazal swe oburzenie, ze Gmina Zydowska
Judenray) jest gniazdem wstretnej asymilacji (Polskosci), gdyz 95% urzednikow
rozmawia z petentami po polsku. Znany dzialacz gospodarczy w przedwojennej
Warszawie i zwolennik asymilacji Abraham Gepner zarzucil wowczas Ringelblumowi
brak lojalnosci wobec Polakow. Z kolei Izrael Milejkowski ostro sprzeciwial sie
zajmowaniu stanowisk w getcie przez Zydow-chrzescijan (ktorych Niemcy takze
uwazali za Zydow), mowiac ze "...nie oni beda decydowac o zyciu ludnosci
zydowskiej".

6. Mojzesz Meryn, ktorego Niemcy mianowali przewodniczacym Judenratow w Zaglebiu
Dabrowskim i na Slasku z siedziba w Sosnowcu, byl nie tylko "krolem" tamtejszych
Zydow, ale takze staral sie w 1940 roku (m.in. u Reinharda Heydricha - szefa
Glownego Urzedu Bezpieczenstwa Rzeszy i Adolfa Eichmanna) o to, aby wladze
niemieckie przyznaly mu kierownictwo nad wszystkimi gettami w okupowanej Polsce.
Potepiony za kolaboracje z Niemcami przez polskie wladze podziemne, byl z
poczatku widziany przez wielu Zydow jako nowy krol zydowski. Kiedy w kwietniu
1941 roku odwiedzil getto warszawskie przyjmowano go wlasnie jak krola (E.
Ringelblum j.w).

7. Na kolaboracje z Niemcami poszedl takze znany literat, rzezbiarz i dzialacz
syjonistyczny Alfred Nossig (1864-1943). W 1940 roku wyslal Niemcom kilka
memorialow w sprawie ulozenia stosunkow zydowsko-niemieckich w okupowanej
Polsce; od tej pory byl mezem zaufania Gestapo w getcie warszawskim (Polski
Slownik Biograficzny).

8. Prezes gminy zydowskiej w Warszawie Adam Czerniakow odbyl w Krakowie w marcu
1940 roku konferencje z Niemcami, z ktorej notatki wskazuja na to, ze w rozmowie
z Niemcami, aby sie im przypodobac, za wrogow Zydow uwazal on nie Niemcow, lecz
Polakow (Stefan Nowicki, Wielkie nieporozumienie, Sydney 1970).

9. Po upadku Polski we wrzesniu 1939 roku Zydzi tak w Polsce jak i na Zachodzie
"zajeli wyraznie postawe wyczekujaca. Nie kwapili sie z dalsza ofiara krwi dla
odzyskania przez kraj wolnosci, ani tez nie okazali checi - poza pojedynczymi
wypadkami - do wlaczenia sie w podziemny nurt polityczny kraju... nie szukali
lacznosci z wladzami Polski Podziemnej" (Polskie Sily Zbrojne w drugiej wojnie
swiatowej, tom III Armia Krajowa, Londyn 1950; Kazimierz Iranek-Osmecki, kto
ratuje jedno zycie. Polacy i Zydzi 1939-1945, Londyn 1968).

10. Po upadku Polski we wrzesniu 1939 roku kilkadziesiat tysiecy Polakow,
glownie przez granice Wegier i Rumunii, ucieklo nielegalnie na Zachod, aby moc
dalej walczyc o wolna Polske, tymczasem "Zydzi, po Kampanii Wrzesniowej, nie
opuszczali Polski, by dalej walczyc o jej niepodleglosc poza jej granicami.
Znane mi wyjatki moge policzyc na palcach" (JJ. Korabiowski, "Kultura", nr
3/1967).

11. Kiedy po podboju Polski rzad przeniosl sie do sprzymierzonej Francji,
przystapiono do odtworzenia na Zachodzie Armii Polskiej. Od poboru do wojska
uchylilo sie 12.000, czyli az 80%, Zydow-obywateli polskich, ktorzy mieszkali
lub znalezli sie w tym okresie we Francji (W. Pobog-Malinowski, Najnowsza
historia polityczna Polski, t. 3, Londyn 1960).

12. Takze kiedy po napadzie Niemiec na Zwiazek Sowiecki w czerwcu 1941 roku
powstalo i tam Wojsko Polskie podlegle rzadowi polskiemu w Londynie,
"przedstawiciele (syjonistow) rewizjonistow, zybotynczykow, adwokat K. z
Warszawy i inz. Szeskin z Wilna wystapili z projektem tworzenia osobnych
oddzialow zydowskich... (z Zydow polskich), ktore by w dalszej przyszlosci (nie
walczyly o wolna Polske - M.K.) (lecz) przeszly do Palestyny" (Zbigniew S.
Siemaszko, W sowieckim osaczeniu, Londyn 1991).

13. Po ponownym nawiazaniu stosunkow dyplomatycznych miedzy Polska a Zwiazkiem
Sowieckim w lipcu 1941 roku Zydzi polscy, ktorzy byli zeslani w glab Rosji
czesto za spekulanctwo lub przemyt, zaczeli podawac sie za Polakow, aby miec
roznorakie przywileje lub moc w ten sposob opuscic ZSRR. Wielu Zydow zglosilo
sie do tworzonego tam Wojska Polskiego. Jednak, jak pisze dowodca tego wojska,
gen. Wladyslaw Anders: "250 Zydow zdezerterowalo z Buzuluka na falszywa
wiadomosc o bombardowaniu (przez Niemcow) Kujbyszewa. Przeszlo 60 zdezerterowalo
z 5 dywizji w przeddzien zapowiedzianego zolnierzom rozdania broni" (Bez
ostatniego rozdzialu, Londyn 1959).

14. Kiedy Wojsko Polskiego powstale w ZSRR zostalo skierowane na Bliski Wschod,
m.in. do Palestyny, az 2.972 sposrod 4.439 zolnierzy pochodzenia zydowskiego
zdezerterowalo z jego szeregow, w tym takze Menachem Begin, pozniejszy premier
Izraela (Begin i dezercje Zydow, "Dziennik Polski" 11.3.1996, Londyn). Zydzi ci
udowodnili nie tylko, ze nie chcieli walczyc z hitleryzmem za wolna Polske, lecz
takze, ze czuli sie wylacznie Zydami, ze troszczyli sie tylko o zbudowanie
panstwa zydowskiego w Palestynie.

15. Pochodzacy z polsko-zydowskiej rodziny Samson Mikicinski byl do 1939 roku
internacjonalista i kombinatorem, a do historii przeszedl jako podwojny agent.
Po upadku Polski w 1939 roku znalazl sie w Paryzu, gdzie zostal zatrudniony
przez polskie czynniki emigracyjne jako emisariusz do Polski. Odbyl kilka
podrozy, przewozac dla polskiego podziemia miliony zlotych polskich. Latem 1940
roku Mikicinski zostal urzednikiem poselstwa chilijskiego w Turcji. Wkrotce
potem wywiad brytyjski oskarzyl go o kolportaz na Bliskim Wschodzie falszywej
waluty brytyjskiej, pochodzacej z Niemiec. Wywiady polski i brytyjski podjely
akcje uprowadzenia Mikicinskiego z turcji, co nastapilo w styczniu 1941 roku.
Byl trzymany w wiezieniu w Hajfie. Podczas przesluchania wyszlo na jaw, ze
Mikicinski mial zaciesnione stosunki z Abwehra juz od 1938 roku i jadac do
Polski za kazdym razem mial z nia kontakt. Troska o bezpieczenstwo przesylki
pieniedzy do Polski oplacala sie Abwehrze, bo wprowadzala Mikicinskiego gleboko
w polskie stosunki polityczne. Podczas proby ucieczki z aresztu zostal
zastrzelony. We Francji w 1969 roku ukazala sie ksiazka Operation Haifa, piora
Ladislasa Miczniewicza, ktora jest proba wybielenia haniebnej dzialalnosci
Mikicinskiego.

16. Najlepszymi dowodami na to, ze Zydzi polscy po upadku Polski nie mysleli
walczyc z hitleryzmem o wolna Polske sa m.in. cztery ksiazki napisane przez
Zydow: Filipa Friedmana Zaglada Zydow polskich w latach 1939-J945 (1946),
Emanuela Ringelbluma Kronika getta warszawskiego (Warszawa 1983), ]ozefa
Makowskiego (Makowera) Wehrmachhgefolge (Czytelnik, Warszawa 1962) i Arthura
Spindlera Outwittng Hitler... (Sydney 1998).

Friedman przytacza wypowiedz przywodcy religijnej partii Aguda, rabina Zysie
Frydmana, ktory w lipcu 1942 tak mowil do wspolbraci w getcie warszawskim:
"Wierze w Boga i wierze, ze nastapi cud. Bog nie da, aby jego narod ulegl
zagladzie. Powinnismy czekac, czekac na cud. Walka z Niemcami jest nonsensem.
Niemcy wytrzebia nas w ciagu kilku dni... Drodzy przyjaciele, wytrwania i wiary
i bedziecie wyzwoleni". Ringelblum pisze wyraznie, ze az do 1942 roku, to jest
dopiero kiedy Niemcy przystapili do wymordowania Zydow w getcie warszawskim
(300.000 osob!), wszyscy Zydzi, a szczegolnie starszyzna zydowska, byli
przeciwni jakiejkolwiek walce z Niemcami. Makowski (Makower) rowniez przyznaje,
ze Zydzi nie chcieli brac udzialu w walce przeciwko Niemcom. Natomiast Spindler
pisze: "wszystko co moglismy zrobic to bylo czekanie... Spolecznosc zydowska w
Polsce czekala na Aliantow, aby ja uwolnili z niewoli niemieckiej".

Z kolei organizujacy podczai okupacji pomoc Zydom warszawskim Tadeusz Bednarczyk
pisze, ze 14 stycznia 1940 roku w gmachu sadu przy ul. Leszno w Warszawie odbylo
sie spotkanie przedstawicieli polskiego podziemia antyniemieckiego z prezesem
Gminy Zydowskiej w Warszawie inz. Adamem Czerniakowem. "W czasie trwania tej
konferencji, brano pod uwage mozliwosc stalego zaostrzenia przez Niemcow kursu
przeciwko Zydom, az do stworzenia zamknietego getta i przewidywano dalsze akty
eksterminacyjne. Inz. Czerniakow - ktory konczyl studia w Dreznie u prof,
Fischera - ojca gubernatora dystryktu warszawskiego dr Ludwika Fischera - liczyl
na jakies wzgledy u wladz dystryktu... Przyjmujac wylacznie swoj punkt widzenia
inz. Czerniakow absolutnie nie zgadzal sie na tworzenie (nawet jako
szkieletowej) ogolnopolskiej zydowskiej organizacji ruchu oporu..." (Zycie
codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

Dzisiaj Zydzi maja pretensje do wszystkich Polakow, ze nie chcieli walczyc z
Niemcami i ginac, aby oni mogli zyc! To, ze narod polski bohatersko walczyl,
przelewajac morze krwi za wolna Polske i demokratyczny swiat, nie ma dla nich
zadnego znaczenia. Powtarzam, wedlug swiatowego Zydostwa mielismy walczyc i
ginac tylko za Zydow, bo odbudowania niepodleglej Polski wiekszosc Zydow sobie
nie zyczyla!

Bednarczyk polemizujac z Makowskim (Makowerem) pisze, ze w swej ksiazce zarzuca
on "Polakom, ze nie chcieli dawac pomocy Zydom, a zapomnial, ze oni i jemu
podobni sami pozbawiali sie, swoja postawa, prawa moralnego zadania i
spodziewania sie pomocy od Polakow. On ja jednak stale dostawal. Obecnie
przebywa w Niemczech, skad nas wytrwale oczernia". Ponizej zamieszczam kilka
przykladow stosunku Zydow do Polakow w czasie okupacji:

1. General Tadeusz Bor-Komorowski w swojej ksiazce Armia Podziemna (Londyn 1951)
pisze, ze Komenda Glowna Armii Krajowej opracowala plan szerokiej akcji
militarnej w obronie getta; jednak do jego realizacji nie doszlo wylacznie na
skutek gwaltownego sprzeciwu zydowskich wladz getta - Judenratu z Adamem
Czerniakowem na czele. Dzisiaj pisze sie klamliwie i do znudzenia, ze Armia
Krajowa zostawila warszawskich Zydow wlasnemu losowi. Bohater samoobrony getta
warszawskiego w kwietniu-maju 1943 roku Marek Edelman we wspomnieniach Getto
walczy (1945) wyrazil pretensje i zal do wielu Zydow za to, ze podczas
holocaustu szli na smierc bez walki.

2. Co wiecej, Zydzi polscy byli chetni pojsc na kolaboracje z Niemcami: do
poczalku 1942 roku "w srodowiskach zydowskich powszechne bylo przeswiadczenie,
ze obiektem hitlerowskiego terroru eksterminacyjnego stana sie wylacznie Polacy,
natomiast Zydow dotknie jedynie ucisk ekonomiczny. Te nadzieje, potegowane
doswiadczeniami z czasu pierwszej wojny swiatowej (kiedy Zydzi polscy calkowicie
wspolpracowali z Niemcami - M.K.), oraz szczera chec kolaboracji z Niemcami
najbardziej wplywowych kregow burzuazji zydowskiej, byly jedna z przyczyn
calkowitej biernosci spolecznosci zydowskiej..." takze w stosunku do spraw
polskich (Adam Hempel, Pogrobowcy kleski. Rzecz o policji "granatowej" w
Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945, Warszawa 1990). Rabini, jak np. Gedaliah
Rosenmann z Bialegostoku, nawolywali Zydow do pelnego posluszenstwa wobec
okupanta niemieckiego. Z przytaczanych tu przykladow widac wyraznie, ze Zydow,
przebywajacych w gettach, nic martwil terror niemiecki wobec Polakow !

3. O checi wspolpracy Zydow z Niemcami po upadku Polski moze swiadczyc postawa
niejakiego Wajntrauba, ktory na przelomie lat 1939-1940 byl po Niemcach osoba
numer jeden w Lukowie: "On decyduje, kto i gdzie ma pracowac... Zawiera spolki
ze wszystkimi... Stanal posrodku rynku i polecil furmanom i dorozkarzom udac sie
na dworzec i zabrac (wypedzonych przez Niemcow) Zydow z Serocka" pisze historyk
zydowski tamtych lat Emanuel Ringelblum (Kronika getta warszawskiego. Warszawa
1983).

4. Wedlug autorow Encyclopedia of the Holocaust (Nowy Jork-Londyn 1990) i
Morfina Gilberla (The Holocaust Glasgow 1987) wszyscy prezesi Judenratow w
gettach na terenie okupowanej Polski, a przede wszystkim Chaim Mordechaj
Rumkowski z Lodzi, Adam Czerniakow z Warszawy, Mojzesz Meryn z Sosnowca, Efraim
Barasz z Bialegostoku, Jakub Gens z Wilna czy Jozef Parnas ze Lwowa uwazali, ze
uda im sie uratowac samych siebie i "swoich" (wyselekcjonowanych przez nich)
Zydow jesli udowodnia Niemcom, ze sa im potrzebni, ze produkuja niezbedne rzeczy
dla niemieckiej armii (M. Gilbert); Zydzi, poza samymi Niemcami, byli
najlepszymi robotnikami III Rzeszy, do ktorych Niemcy mogli miec pelne zaufanie,
gdyz, dazac do ocalenia swojego zycia, nie uprawiali sabotazu, tak jak np.
robotnicy polscy, dla ktorych najwazniejszym nie byla ochrona wlasnego zycia,
ale zniszczenie hitleryzmu i uzyskanie przez Polske wolnosci. (Samo getto
lodzkie w okresie od listopada 1940 do sierpnia 1942 roku przynioslo Niemcom
czysty dochod w wysokosci az 20.000.000 marek, a od wrzesnia 1942 do wrzesnia
1944 roku dalszych 26.200.000 marek; autorzy pracy dokumentalnej Lodz Getto
Allan Adelson i Robert Lapides, stwierdzili, ze "Getto lodzkie pracowalo jako
wielkie przedsiebiorstwo zbrojeniowe, zbrojace swego wroga - hitlerowskie
Niemcy"). Swoja praca, a mowa tu o setkach tysiecy osob, Zydzi przedluzali
wojne, a tym samym m.in. niemiecka okupacje ziem polskich i cierpienia narodu
polskiego!

5. W samym getcie warszawskim az kilka tysiecy Zydow kolaborowalo z Niemcami:
Judenrat, zydowska policja w getcie, zydowskie gestapo - tzw. "13", organizacja
"Zagiew" itd. Ich praca uderzala czesto w srodowiska polskie czy pojedynczych
Polakow niosacych pomoc Zydom. "Kolaboracja i zdrada wsrod Zydow osiagnela w
getcie warszawskim duze rozmiary. Byly one procentowo znacznie wyzsze niz ilosc
kolaborantow i zdrajcow w narodzie polskim..." pisze Tadeusz Bednarczyk (Zycie
codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

6. Zyd Hening kierowal w siedzibie Gestapo w Warszawie 70-osobowq zydowska grupa
wyspecjalizowana w akcji przeciw polskim organizacjom konspiracyjnym (Centralne
Archiwum KC PZPR - Akta Delegatury Rzadu, sygn. 202/II-44, tom 2).

7. Z Gestapo wspolpracowala takze bardzo "zazydzona" Polska Partia Robotnicza
(PPR) na polu zwalczania polskiego podziemia niepodleglosciowego; m.in.
przekazano Gestapo posiadana przez komunistow liste znanych im AK-owcow; jednym
z agentow PPR-Gestapo byl Mieczyslaw Walczak, ktorego ojcem byl Niemiec, a matka
Zydowka (Zbigniew Blazynski, Mowi Jozef Swiatlo, Londyn 1986).

8. Takze wielu Zydow, ktorych ukrywali Polacy, a ktorzy jednak wpadli w rece
niemieckie wydawalo osoby, ktore ich ratowaly. W ten sposob zginelo setki, jesli
nie wiecej Polakow.

9. Polscy Zydzi-komunisci przebywajacy w Zwiazku Sowieckim slali sie narzedziem
w rekach Stalina w jego planie zniewolenia Polski po wojnie (Andrzej Albert,
Najnowsza historia Polski 1918-1980, Londyn 1991).

10. Pod koniec wojny takze wielu Zydow polskich przebywajacych na Zachodzie
energicznie pracowalo nad tym, aby po niej nie bylo niepodleglego panstwa
polskiego, aby Polska slala sie czescia komunistycznego imperium sowieckiego.
Celowal w tym zwlaszcza londynski 'Observer' i jego publicysta (rodem z Tarnowa)
Izaak Deutscher (Andrzej Albert, j.w).

11. Oskar Lange - ekonomista, ktory ukonczyl studia i doktoryzowal sie na
Uniwersytecie Jagiellonskim i byl dzialaczem Polskiej Partii Socjalistycznej, w
1937 roku wyjechal do Stanow Zjednoczonych. Podczas II wojny swiatowej zostal
agentem wywiadu amerykanskiego, przekazujac klamliwe informacje na temat
amerykanskich dzialaczy polonijnych (np. 4.000 delegatow organizacji
polonijnych, ktorzy w Buffalo w maju 1944 powolali do zycia Kongres Polonii
Amerykanskiej nazwal faszystami, a zjazd "farsa polskich faszystow"), polski
rzad emigracyjny w Londynie i ambasade polska w Waszyngtonie. Jego dzialalnosc
utrudniala prace dyplomacji polskiej i organizacji polonijnych w USA, a dla
administracji prezydenta Roosevelta "stanowila najlepsze potwierdzenie
'reakcyjnosci' oficjalnych wladz polskich oraz ich nierealistycznego stanowiska
wobec ZSRR". W duzym stopniu przyczynil sie do sprzedania przez Roosevelta
Polski Stalinowi! (Zofia Galinska, Donosy Oskara Langego, "Mowia Wieki", nr
11/1995).

W tym samym czasie rozbijaniem Polonii amerykanskiej zajmowal sie polski Zyd
Bronislaw Gebbert, zalozyciel Kongresu Slowianskiego - "komunistycznej piatej
kolumny (w USA) kierowanej przez Kreml" (Zbigniew Blazynski, j.w.).

Zbiegli z gett i obozow niemieckich do lasow Zydzi tworzyli tzw. oddzialy
partyzanckie, ktore zazwyczaj nie walczyly z Niemcami, lecz z polskimi chlopami.
Na przyklad Oskar Pinkus w ksiazce The House of Ashes (Cleveland, USA) pisze o
kilku takich bandach zydowskich na Podlasiu, utrzymujacych sie z grabiezy
okolicznych wiosek, takze historyk holocaustu w okupowanej przez Niemcow Polsce
Emanuel Ringelblum pisze, ze grupy takie "z bronia w reku wywalczaja sobie prawo
do zycia". Czesto jednak owa "walka" byla walka z polskim, zazwyczaj biednym
chlopem, ograbianym przy tym ciagle przez Niemcow. Byt to zwykly rozboj, chociaz
z koniecznosci. Chlopi broniac sie przed rabunkiem chleba, kawalka sloniny czy
pierzyny organizowali "straze wiejskie", ktore Ringelblum ostro potepia
(Stosunki polsko-zydowskie w czasie drugiej wojny swiatowej, Warszawa 1988), nie
chcac zrozumiec sytuacji w jakiej znajdowali sie chlopi polscy podczas okupacji
niemieckiej. Takze Martin Gilbert w ksiazce The Holocaust The Jewish Tragedy
(Glasgow 1987) potepia likwidacje przez polskie podziemie w 1943 roku takiej
zydowskiej bandy w lasach wyszkowskich, dowodzonej przez Mordechaja Grobasa.
Polacy jednak nie mogli tolerowac bandytyzmu skierowanego przeciwko polskim
chlopom. Ostatecznie polski bandytyzm tez byl tepiony. Czy zydowski bandytyzm
(kierowany przeciwko Polakom i na terenie Polski mial byc tolerowany przez
polskie podziemie tylko dlatego, ze bandytami byli Zydzi skazani przez hitleryzm
na zaglade? Bohaterska i cenna dla Aliantow walka 350.000 zolnierzy Armii
Krajowej z Niemcami podczas okupacji Polski jest znana nie tylko polskim
historykom II wojny swiatowej. Tymczasem byly partyzant zydowski Yitzchok Perlow
w swej polakozerczej ksiazce The Partizaner (New York-London 1969) pisze jakoby
ich oddzial walczyl z oddzialami Armii Krajowej, wybijal wzietych do niewoli
AK-owcow naganami w tyl glowy, dobijal rannych. Rzekomo raz w piwnicy dworu
wybili granatami dowodce oddzialu AK i jego trzech zolnierzy. Jesli to wszystko
prawda, to partyzantka zydowska nie walczyla z Niemcami, lecz z Armia Krajowa i
Polakami; bowiem Perlow chwali sie takze paleniem polskich wiosek. Zydowska
partyzantka komunistyczna dzialajaca na terenach polskich podczas wojny
dokonywala takze czystek etniczno-politycznych. "Dokumentacja (tej) dzialalnosci
jest przerazajaca, np. zydowski oddzial Gwardii Ludowej, dowodzony przez Izraela
Ajzenmana vel Juliana Kaniewskiego, poslugujacy sie kryptonimem 'Lwy', w dniu 22
stycznia 1943 roku dokonal masakry w miasteczku Drzewica, mordujac 7 mieszkancow
w ramach czyszczenia terenu, za co uczestnicy mordu otrzymali... pochwaly"
(Leszek Zebrowski, Wyssane z palca winy Polakow, "Gazeta Polska", 27.6.1996).

W ten sposob, z pomoca bagnetow sowieckich. Zydzi rzadzili Polska do 1956 roku i
wspolrzadzili nia do roku 1968. Nie ulega watpliwosci, ze Zydzi polscy, glownie
komunisci zydowscy na uslugach Stalina, przyczynili sie w duzym stopniu do
oderwania od Polski w 1944 roku Ziem Wschodnich, wlacznie z tak bardzo polskim
Lwowem, oraz ich depolonizacji. Oto jeden z wielu dowodow: "Do Bilki
Szlacheckiej (k. Lwowa) przyjechal 2 lutego 1945 roku zastepca Rejonowego
Pelnomocnika i Tymczasowego Rzadu Polskiego z Kamionki Strumilowej, Piotr
Sender, czlonek (komunistycznego) Zwiazku Patriotow Polskich w Moskwie (jak sie
potem okazalo - Zyd). Nosil on mundur polskiego oficera. Zwolano wszystkich
mieszkancow i pan Sender przemowil nastepujaco: 'trzeba jechac do Polski...
Tutaj jest Ukraina. Dobry Polak jedzie do Polski... Kto nie pojedzie dobrowolnie
do Polski, ten pojedzie przymusowo na Sybir'... ludnosc mowila, ze nie bedzie
sie rejestrowac". Po trzech dniach Bilka otrzymala "50 wezwan na roboty do
Donbasu, l ci zapisali sie na wyjazd... Pan Sender odniosl sukces, dzialal on w
pelnym porozumieniu z (sowieckim) rejonem i wojennym komendantem" (Ks. Bp
Wincenty Urban, Droga krzyzowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny
swiatowej 1939-1945, Wroclaw 1983).

Juz na podstawie tylko tego niepelnego materialu obciazajacego wielu Zydow z
obszaru Polski okupowanej przez hitlerowskie Niemcy i Zwiazek Sowiecki mozna
smialo powiedziec, ze podczas II wojny swiatowej wiekszosc Zydow, obok Niemcow,
Sowietow, Ukraincow i Litwinow, bylo smierlelnymi wrogami Polakow i idei
niepodleglego panstwa polskiego, tymczasem przewodniczacy parlamentu
izraelskiego Szewach Weiss, w wywiadzie udzielonym telewizji polskiej (program 1
TVP) 23 stycznia 1995 roku stwierdzil bunczucznie, ze Zydzi nie maja za co
przepraszac Polakow !

Innego zdania byl Dominikanin i filozof, profesor i rektor uniwersytetu
katolickiego we Fryburgu w Szwajcarii o. Innocenty M. Bochenski, ktory napisal w
"Kulturze" paryskiej (nr 7-8/1986): "Polacy maja moim zdaniem znacznie wieksze
prawo mowic o pogromie Polakow przez Zydow niz Zydzi o pogromach polskich.
Naturalnie najlepiej by bylo w ogole nie mowic o tych bolesnych sprawach. Ale
jak dlugo Zydzi nie zmienia swojego (wrogiego - antypolskiego) stanowiska,
Polacy musza sobie zastrzec prawo odpowiedzi".

Nadszedl czas, by otwarcie powiedziec, ze czesc Zydow wystepowala wrogo wobec
Polakow podczas II wojny swiatowej. Trzeba to powiedziec nie tylko w imie
prawdy, lecz takze lepszego zrozumienia - calkowicie uzasadnionej tymi faktami -
biernej postawy wielu Polakow wobec Zydow podczas wojny i wrogiej po wojnie.

Ile szumu antypolskiego robi sie dzisiaj z powodu tzw szmalcownikow na polskich
terenach okupowanych przez Niemcow, szantazujacych dla okupu ukrywajacych sie
Zydow. Tymczasem szmalcownicy byli w calej Europie ! Bowiem Zydzi ukrywali sie
przed Niemcami w calej okupowanej Europie. jesli chodzi o szmalcownikow w
Generalnym Gubernatorstwie, to byli nimi glownie folksdojcze oraz bedacy na
uslugach Niemcow Ukraincy, Litwini, Bialorusini znajacy jezyk polski i wreszcie
sami Zydzi; w kazdym badz razie szmalcownicy Polacy byli w mniejszosci. Elementy
przestepcze wystepuja w kazdym narodzie, w ktorym stanowia tzw. margines
spoleczny; utozsamianie tego marginesu z calym narodem praktykuja wylacznie
rasisci, a utrzymywanie, ze wszyscy szmalcownicy grasujacy w Generalnym
Gubernatorstwie byli Polakami jest nie tylko podlym klamstwem, ale takze
wyjatkowo odrazajacym antypolonizmem (Tadeusz Bednarczyk, Zycie codzienne
warszawskiego getta, Warszawa 1995).

Czesc Polakow sposrod tych ktorzy mogli pomoc (bowiem miliony Polakow, nawet
gdyby chcialo, nie moglo ratowac Zydow z przyczyn od siebie calkowicie
niezaleznych) - z calkowicie zrozumialych powodow narodowych - patrzylo na los
Zydow obojetnie. Jednak w tym samym czasie bardzo wielu Polakow z pobudek czysto
ludzkich, a przede wszystkim chrzescijanskich pomagalo Zydom-przyjaciolom lub po
prostu Zydom-bliznim, ktorych los jeszcze gorzej doswiadczal. tym zasluzylismy
sobie na uznanie w oczach swiata. Brytyjczyk Paul Johnson w swej dobrze
przyjetej przez krytyke i czesto wznawianej ksiqzce A History of the ]ews
(London 1987) pisze, ze gorsi od Niemcow podczas zydowskiego holocaustu byli
Austriacy i przekonujaco to udowadnia. Dowodzi rowniez, ze Rumuni nie byli wcale
lepsi dla Zydow od Austriakow. Bardzo krytycznie ocenia tez postawe Francuzow
wobec tragedii Zydow. Omawia wreszcie postawe samych Zydow podczas holocaustu
tak w okupowanej przez Niemcow Europie jak i w Palestynie, i wolnym swiecie.
Chociaz usprawiedliwia ich, wyraznie widzimy stosunkowo czesta u Zydow
indolencje, a wsrod niektorych zwykle lajdactwo. O Polakach Johnson milczy. Nie
pisze pozytywnie, ale tez ich nie potepia. Nic drazni polakozercow; ale i nie
przylacza sie do antypolskiej propagandy, wie bowiem, ze jest ona klamstwem.
Rzecz nie do wiary: ratowalismy Zydow, czesto naszych wrogow! Ktos rozgoryczony
obecnym zachowaniem sie wielu Zydow - nie tyle brakiem wdziecznosci co ich
trudno zrozumiala dla chrzescijan i porzadnych ludzi okazywana do nas wrogoscia
- moze postawic pytanie: " co to nam dalo?" Odpowiadam: przede wszystkim czyste
sumienie z wypelnienia przykazania milosierdzia. A to, ze wielu z tych
uratowanych zachowuje sie dokladnie tak, jak zmija z chlopem w wierszu Adama
Mickiewicza Chlop i zmija to sprawa ich - a nie naszego - sumienia!

Powrocmy jednak do sprawy wrogosci wielu Zydow wobec Polakow i panstwa polskiego
podczas II wojny swiatowej. Najwiecej zdrady stanu i zwyklych aktow zbrodni
przeciwko Polakom dopuscilo sie bardzo wielu Zydow nie w okupowanej przez
Niemcow Polsce, a e przede wszystkim w Polsce Wschodniej, zajetej przez Zwiazek
Sowiecki we wrzesniu 1939 roku i okupowanej do czerwca 1941 roku. Literatura na
ten temat jest bardzo duza. l tak dla przykladu w pracy Najnowsze dzieje Zydow w
Polsce w zarysie do 1950 roku (Warszawa 1993) powazana w kolach zydowskich
Teresa Prekerowa pisze: "...czesc ludnosci zydowskiej witala owacjami i kwiatami
wkraczajace wojska radzieckie, demonstracyjnie wrecz okazujac brak poczucia
wiezi z panstwem polskim. Spontanicznie i goraco swietowali dni, bedace dla
ludnosci polskiej dniami zaloby... Do wykrywania wrogow ustroju i wrogow ludu
NKWD utworzyla szeroko rozbudowana siec informatorow, w ktorej duza role
odgrywali Zydzi: czlonkowie dawnej partii komunistycznej... i innych
stronnictw.. Ich ofiarami padlo wielu Polakow, co wywolalo wsrod nich gleboka
niechec i wrogosc do calej mniejszosci zydowskiej... Wytworzone pod okupacja
radziecka uklady stwarzaly Zydom mozliwosc odegrania sie na Polakach..., co tez
czesc z nich w niemalym stopniu wykorzystywala. Przyczyniali sie do
dekonspirowania pozostajacych w ukryciu oficerow Wojska Polskiego,
przedwojennych urzednikow, wyzszych funkcjonariuszy panstwowych i dzialaczy
politycznych, powodujac ich aresztowanie, a czasem utrate zycia. Jak duzy byl
zasieg tych zjawisk - trudno powiedziec... Liczba zachowanych relacji swiadczy
jedynie, ze nie byly to wypadki odosobnione, czesto zas nader drastyczne...".

Znany polonista, profesor Uniwersytetu Stefana Batofego w Wilnie do 1939 roku
Konrad Gorski w rozmowie pt. W Wilnie i w Toruniu, zamieszczonej w "Zyciu
Literackim" z 11 wrzesnia 1988 roku, wspomina jak to Zydzi naslali na docenta
Stanislawa Cywinskiego mordercow z NKWD, ktorzy po aresztowaniu wywiezli go w
glab Rosji, a nastepnie zamordowali w marcu 1941 roku. Dr Andrzej Reymann,
redaktor naczelny "Najjasniejszej Rzeczypospolitej" pisal w 1993 roku:
"Opowiadal mi moj znajomy, jak w pazdzierniku 1939 roku spedzono polska mlodziez
gimnazjalna we Lwowie do kin. Pokazywano sowieckie kroniki filmowe, a nie
podejrzewajaca niczego mlodziez zasmiewala sie z osiqgniec "przodujacej nauki i
techniki", nagle zapalono swiatla, a stojacy pod scianami Zydzi zaczeli
wskazywac NKWD-dzistom smiejacych sie, ktorych natychmiast wyprowadzono.
Wyprowadzono tak i mojego znajomego, ktory z Sybiru do Polski wrocil 18 lat
pozniej, schorowanym nedzarzem".

Z kolei Marek Jan Chodakiewicz w artykule pt. Szmulek chcial byc sowieckim
generalem. Poslawy Zydow na kresach 1939-1941 (Gazeta Polska", 1.12.1994) podaje
m.in. przyklad zydowskiego donosu z zemsty, ktory skonczyl sie w efekcie
zamordowaniem Polaka. Otoz pod koniec wrzesnia 1939 roku zydowski gimnazjalista
przyprowadzil NKWD do mieszkania Zdzislawa Zakrzewskiego, znanego przed wojna
dzialacza Mlodziezy Wszechpolskiej na Politechnice Lwowskiej. Z powodu
nieobecnosci Zdzislawa w domu NKWD w zamian aresztowalo jego ojca, ktorego
wkrotce potem zamordowano. Natomiast Kazimierz Iranek-Osmecki w swej cennej
pracy Kto ratuje jedno zycie. Polacy i Zydzi 1939-1945 (Londyn 1968), do ktorej
przedmowe zamiescil znany dzialacz zydowski i sprawiedliwy Zyd, dr Jozef
Lichten, pisze: "Zydzi osiedli na wschodnich ziemiach polskich zachowali z
okresu zaborow dziwny - nie dajacy sie logicznie wytlumaczyc - sentyment do
Rosji. Szczegolnie proletariat zydowski oczekiwal ze strony "socjalistycznego"
panstwa poprawy swego bytu. Znalazlo to wyraz w zachowaniu sie Zydow natychmiast
po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej; jeszcze przed oswiadczeniem Molotowa o
koncu panstwa polskiego. Wystarczyla obecnosc czerwonych wojsk, wystarczyly
ulotki i wezwania marszalka Timoszenki. We wszystkich miastach i miasteczkach,
we wszystkich wioskach, gdzie tylko zamieszkiwali Zydzi, wszedzie od Dzwiny po
Dniestr, powodowani wspolnymi impulsami, w masowych wystapieniach witali
wkraczajacych 'wybawcow' kwiatami i czerwonymi sztandarami. Za tym radosnym
uniesieniem nastapily bardziej konkretne posuniecia. W meldunkach z tego okresu
nadchodzacych z kraju do rzadu polskiego na Zachodzie czytamy, ze 90%
proletariatu zydowskiego zglosilo przystapienie i wzielo czynny udzial w
ustanowionych przez okupanta roznych wladzach komunistycznych. Zydzi zapelnili
przede wszystkim szeregi czerwonej Milicji Ludowej i stali sie oparciem dla
okupanta w sterroryzowaniu ludnosci polskiej. Szczegolnie ukrywajacy sie
oficerowie, urzednicy i funkcjonariusze panstwowi, na ktorych polowalo NKWD
stali sie ofiarami Zydow, czlonkow czerwonej milicji. Los tych ofiar jest znany:
aresztowania, wiezienia, bezprawne wyroki, zsylki i lagry".

Zydzi na Kresach nie maja jednak na sumieniu tylko polskich oficerow i
urzednikow panstwowych. Iranek-Osmecki, z tych czy innych powodow (uklon w
strone przewrazliwionych na tym punkcie Zydow?), nie wymienil setek tysiecy
zwyklych Polakow zeslanych na Sybir z pomoca Zydow nie dlatego, ze byli
przeciwnikami komunizmu, antysemitami, kapitalistami, "zgnila" inteligencja czy
kulakami, ale wylacznie dlatego, ze byli Polakami. Wiadomym jest np., ze tylko z
malego miasteczka Branska na Bialostocczyznie "wskutek zydowskich donosow
wywieziono na Syberie az 114 osob" (Dokument czy obsesyjna fantazja, "Slowo",
11.6.1996). Zenon Skrzypkowski w tymze samym artykule wspomina: "Tak sie sklada,
ze ja tez pochodze z tego regionu, z rownie malego miasteczka, Drohiczyna,
odleglego od Branska zaledwie 25 km. Pamietam, ze w latach 1939-1941, w czasie
okupacji bolszewickiej na tych terenach, Zydzi niemal powszechnie kolaborowali z
Sowietami, zrywajac wszelkie wiezi przyjazni, sasiedztwa i kolezenstwa. M.in. za
ich przyczyna wielu polskich patriotow znalazlo sie na Syberii badz w sowieckich
lagrach...".

Relacje uczciwych Zydow z Kresow potwierdzaja to, co podali Polacy l tak dla
przykladu Max Wolfshaut-Dinkes w swej ksiazce Echec at mat. Recit d'un
survivanl de Przemysl en Galice (Paris 1983) pisze m.in.: "Musze wyznac, ze
zachowanie zydowskich komunistow podczas okupacji sowieckiej bylo straszliwie
odrazajace: oni mieli dalece zbyt brutalna postawe wobec swych (do niedawna
polskich) pracodawcow. Polscy i ukrainscy pracownicy nie denuncjowali swoich
pracodawcow jako wyzyskiwaczy, tak aby znacjonalizowano ich przedsiebiorstwa, a
ich samych zeslano na Syberie. Nieszczesliwie, zydowscy komunisci nie mieli
zadnego wahania pod tym wzgledem..." (tlum. Jerzy Robert Nowak).

Z kolei mieszkajacy obecnie w Izraelu Henryk Ross w ksiazce Z deszczu pod
rynne... Wspomnienia polskiego Zyda (Warszawa 1993) tak wspomina sowiecka
okupacje we Lwowie w latach 1939-41:

"...Wowczas we Lwowie bycie Jewrejem ulatwialo zycie. Wladze sowieckie nie ufaly
Polakom. Nie ufaly Ukraincom marzacym o wolnej Ukrainie, a nie Ukrainie jako
czesci Zwiazku Radzieckiego. Pozostali Zydzi. Jedynie oni witali Armie Czerwona
kwiatami, jak zbawcow. Polski rzad emigracyjny w Londynie apelowal, aby nie
wspolpracowac z sowieckim okupantem... O posady bylo latwo. Dla Zydow nawet
bardzo latwo... Dziewiecdziesiat procent urzednikow naszego zjednoczenia
stanowili Zydzi. Podobna sytuacja istniala we wszystkich innych zjednoczeniach i
kooperatywach spoldzielczych na terenie Lwowa, obejmujacych wszystkie galezie
przemyslu, produkcji i handlu. Czyz mozna sie dziwic, ze Polacy.. uwazali Zydow
za kolaborantow, agentow bolszewizmu?...".

Podobna sytuacja byla na wyzszych uczelniach Lwowa. Zydzi, ktorzy stanowili
zaledwie 10% ogolu ludnosci tzw. Zachodniej Ukrainy (tj. ziem polskich
przylaczonych do Ukrainy sowieckiej w 1939 roku) stanowili w 1940 roku az 44,2%
studentow juz zsowietyzowanego Uniwersytetu, 56,7% Politechniki, 42,3% Instytutu
Medycznego, 62,7% Akademii Handlowej, 51,3% Instytutu Pedagogicznego i 12,5%
Instytutu Weterynarii (Zbyslaw Poplawski, Dzieje Politechniki Lwowskiej
1844-1945, Wroclaw 1992). taka statystyke w stosunku do siebie uwazaja Zydzi za
brak dyskryminacji i antysemityzmu i bardzo sobie to chwala. Ale czy nie byla to
jednoczesnie jawna dyskryminacja w stosunku do 90% rdzennej ludnosci! tych ziem,
czyli Polakow i Ukraincow? Profesor Jerzy Robert Nowak zauwaza: "fakt, ze ten
ilosciowy 'awans' odbywal sie przede wszystkim kosztem srodowisk polskich,
podobnie jak w wielu innych sferach zycia, fatalnie wplynal na nastroje
spoleczenstwa polskiego wobec Zydow" (Polacy i Zydzi pod okupacja sowiecka
1939-1941, "Slowo. Dziennik Katolicki", 21-23 VII 1995).

Zdaniem Richarda C. Lukasa ze Stanow Zjednoczonych: "Wspolpraca Zydow z
Sowietami bardziej niz wszystkie inne czynniki wplynela na wzrost antysemityzmu
w Polsce podczas wojny" (Zapomniany Holocaust Polacy pod okupacja niemiecka
1939-1944, Kielce 1995). Zgadza sie z tym rowniez znany historyk brytyjski
Norman Davies, ktory twierdzi, ze nie mozna zrozumiec przyczyny niecheci wielu
Polakow do Zydow pod okupacja niemiecka Polski w latach 1941-44 bez tego, co sie
wczesniej dzialo, a co nazywa gorszacym sie zachowaniem Zydow, w latach
1939-1941 we Wschodniej Polsce okupowanej przez Zwiazek Sowiecki (Glos tegu,
ktory przezyl, "Most", nr 14-15/1987). faktom tym nie moga zaprzeczyc sami
Zydzi. Co najwyzej niektorzy z nich slaraja sie te zdrade i zbrodnie pomniejszac
i usprawiedliwiac, zapominajac o tym, ze ten kto tak czyni, we wszystkich takich
sprawach, bierze na swoje wlasne sumienie zbrodnie.

Na przyklad profesor Izrael Gutman w obszernym artykule POLAND: The Jews in
Poland (POLSKA: Zydzi w Polsce) znajdujacym sie w Encyclopedia of the Holocaust
(Encyklopedia holocaustu, Nowy Jork-London 1990) przyznaje, ze we wrzesniu 1939
roku i nastepnie do roku 1941 na terenach polskich okupowanych przez Zwiazek
Sowiecki "jest udowodnione, ze (tamtejsi) Zydzi nie byli lojalni wobec Polski i
Polakow". Jednak od razu usprawiedliwia te nielojalnosc tym, ze dla Polakow tak
Niemcy jak i Sowieci byli wrogami, natomiast dla Zydow Sowieci byli znacznie
mniejszym zlem niz niemiecki hitleryzm. Sowieci na pewno byli mniejszym zlem dla
Zydow anizeli niemiecki hitleryzm. Zydzi we Wschodniej Polsce mieli prawo sie
cieszyc, ze unikneli hitlerowskiej okupacji. To jedna strona tego problemu.
Druga strona medalu jest ich ochoczy i szczery udzial w budowie ustroju
sowieckiego na okupywanych ziemiach polskich (wciaz polskich w swietle prawa
miedzynarodowego) oraz pastwienie sie nad tamtejszymi Polakami i wspoludzial w
mordowaniu i zsylkach Polakow w glab Zwiazku Sowieckiego, tego usprawiedliwic
nie mozna. Jesli dzis potepiamy zbrodnie Stalina i w ogole komunizmu, to trzeba
miec odwage potepic takze udzial w lych zbrodniach Zydow tym bardziej, ze ich
udzial w zbrodniach Stalina na ziemiach polskich byl wyjatkowo duzy. Jan T.
Gross we wstepie do swojej i Ireny Grudzinskiej-Gross ksiazki W czterdziestym
nas matko na Sybir zeslali... Polska a Rosja 1939-42 (Londyn 1983), w ktorej
wykorzystano rowniez wypowiedzi samych Zydow, znajdujace sie dzisiaj w archiwum
Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, usprawiedliwia Zydow tym, ze w
miedzywojennej Polsce "byli dyskryminowani". Dyskryminowani? Bogaty Zyd,
wlasciciel duzego magazynu z wyrobami tekstylnymi, ktory mogl swobodnie chodzic
do miejscowej synagogi, czytac zydowskie gazety z Wilna czy Warszawy i syna
posylac do szkoly zydowskiej !? Chyba, ze autor dyskryminacja nazywa tepienie
przez wladze panstwowe komunistow, ktorzy byli agentami sowieckimi. Przyklad
jednego takiego "dyskryminowanego" Zyda przytacza w swej cennej pracy Poland's
Holocaust.. (Polski Holocaust, Jefferson - London 1998) Tadeusz Piotrowski: "17
wrzesnia 1939 roku Zyd o nazwisku Szulman prowadzil Sowietow do ataku na miasto
Dzisna na Wilenszczyznie. Szulman byl synem wlasciciela duzego magazynu wyrobow
tekstylnych i byl sadzony przed wojna za dzialalnosc komunistyczna" (itr. 55).

Mamy jednak jeszcze lepszy przyklad (obok wielu innych) na to, ze Zydzi nie byli
dyskryminowani w miedzywojennej Polsce. Otoz Zyd Leon Gongola ze Stanow
Zjednoczonych pisze: "W roku 1938, kiedy bylem jeszcze uczniem, Sierpc (na
Mazowszu) liczyl 7.600 Polakow, 3.850 Zydow, 600 Niemcow, 20 Rosjan i 6
Ukraincow... my, Zydzi, mielismy pieciu przedstawicieli w pietnastoosobowej
Radzie Miejskiej Sierpca... Pamietam Polske, ktora w sierpniu 1939 roku, przed
napascia hitlerowska, byla miejscem zamieszkania najwiekszej i najwyzej stojacej
spolecznosci zydowskiej na swiecie. Dla przykladu raz jeszcze przypomne moje
rodzinne miasto Sierpc z 800 rodzinami zydowskimi, liczacymi w sumie 3.900 osob.
Byly tam trzy synagogi i szesc boznic, mielismy dwie akademie talmudyczne. Byla
publiczna szkola polsko-zydowska z przedszkolem, hebrajska szkola religijna dla
dziewczat i panstwowe gimnazjum dla Zydow. Bylo takze kilkanascie hebrajskich
szkolek religijnych dla najmlodszych, zwanych "Cheder", do ktorych wstepowalo
sie w wieku lat czterech. Do jednej z nich sam uczeszczalem. Mielismy wlasne
biblioteki i rozne formy dzialalnosci kulturalnej. Zylismy spokojnie u boku
naszych sasiadow - Polakow... Nigdy nie slyszalem o profanowaniu swiatyni
zydowskiej, o wybijaniu szyb w synagogach w Polsce. Tutaj, w Nowym Jorku, bylem
swiadkiem kilku takich wypadkow, kamienie wpadaly przez wybite szyby pod samym
moim nosem..." (O prawach i ludziach w: Drogi do Polski, Warszawa 1974).

Znany historyk polski Andrzej Leszek Szczesniak jest zdania, ze skala
kolaboracji Zydow z Sowietami na Kresach w latach 1939-41 na pewno "wielokrotnie
przerasta wszystkie antyzydowskie akcje NSZ i 'szmalcownikow' razem wziete"
(List otwarly do przewodniczacego Stowarzyszenia Zydow Polskich w Melbourne,
"Slowo", 21.4.1993).

Kiedy Zydzi przeprosza Polakow za krzywdy, ktore ich przodkowie wyrzadzili
Polsce i Polakom, szczegolnie w okresie rozbiorow Polski w latach 1772-1918? Na
przyklad historyk zydowski Dawid Fajnhauz w pracy Ludnosc zydowska na ziemiach
dawnego Wielkiego Ksiestwa Litewskiego, opublikowanej w Londynie w 1972 pisze,
ze juz podczas powstania kosciuszkowskiego na Kresach "W wielu wypadkach dowodcy
rosyjscy w terenie korzystali z uslug ludnosci zydowskiej"; natomiast z ksiazki
Zbigniewa Pakuly Siwe kamienie, wydanej w Poznaniu w 1998 roku, dowiadujemy sie,
ze Zydzi wielkopolscy popierali Prusakow w walce z Polakami na etnicznie
polskich ziemiach !

Zydzi popelnili wiele zlego wobec Polakow takze w latach 1918-20,1939-41 i
1945-56. Jesli Polacy poprzez swojego prezydenta Lecha Walese i biskupow
polskich zdobyli sie w 1991 roku na przeproszenie Zydow za duzo mniejsze krzywdy
im wyrzadzone, to tym bardziej Zydzi powinni poczuwac sie do uczynienia tego
samego. Chyba, ze Zydzi nie uwazaja swoich zbrodni popelnionych na nie-Zydach za
cos zlego!
Alexander Sharon
2009-04-19 21:48:30 UTC
Post by cidebur
Post by Z***@hotmail.com
Post by cidebur
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedn± s± takie statystyki które siê nawet nie sil± siê na odró¿nienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (¿e o innych znacz±cych datach nie
wspomnê) licz±c chyba na brak spostrzegawczo¶ci czytelników. Rok 1978
w cytowanym tek¶cie to nie rok 1968.
Mi siê przypomina wywiad z Rosyjskim re¿yserem (z GW) który w "ró¿nych
okresach" wpisywa³ w ¿yciorysie jako "ojczyma ¿yda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Bardzo mi sie podoba logika p. wk - nie znam dokladnych danych, ale
jesli okaze sie do roku 56 stosunek Polacy-Zydzi w UB byl np 50%, to
wedlug p. wk 50% Polakow zamordowanych przez Polakow to ludzi ktorzy
zgineli, a te 50% zamordowanych przez Zydow to "zamordowani".
" A tak nawiasem mowiac, to smiesznym paradoksem jest domaganie sie
Wolinskiej, ktorej oczywiscie nie dostaniemy, a zapominanie, ze w
kraju pod reka mamy niezgorsze towarzystwo bylych funkow MBP,
Informacji WP, sadownictwa, ktore nalezaloby czym predzej popytac o
mordercza robote w latach czterdziestych i piecdziesiatych. Niektore
damy maja nawet na swoim koncie nigdy nie wykonane wyroki Sadow
Specjalnych Polskiego Panstwa Podziemnego. Sa to wyroki, ktore nie
ulegaja przedawnieniu. IPN byl o tym wielokrotnie powiadamiany
oficjalnymi doniesieniami. I co? I nic. Wyciagamy rece po tych zza
granicy, wiedzac bardzo dobrze, ze ich nie dostaniemy. Proba rozmycia
odpowiedzialnosci, tuszowania dranstw, ucieczki przed wymiarem
sprawiedliwosci sprawily, ze latwo generalizowac i wina za zlo i
zbrodnie obciazac cala nacje.".
Okropny antyPolak ten Piecuch skoro twierdzi ze Polacy mordowali
Polakow w latach 40tych i 50tych, prawda Panie wk?
Zalek
Panie Wasner, prosze nie ganiac za mna na sciepie i nie pisac
do mnie tych swoich bredni.
Nie zycze sobie.
wk
To dlaczego odpowiadasz?
Wyraznie zyczysz, chyba ze ci nie odpowiada, gdy ci przymykaja pysk faktami
dzieciol
2009-04-19 22:01:45 UTC
"Sznowni Panowie!
Dziêki serdeczne za wie¶ci. Wybaczcie, ¿e czego¶ nie napisa³em, nie wyja¶ni³em, nie rozwin±³em. Nie
wynika to z mojej niechêci, a ze zwyk³ego braku informacji. Wiedza moja niedu¿a. To co wiem - staram
siê napisaæ. Niekiedy wykraczam poza ramy wiedzy podaj±c hipotezy, które tak d³ugo uwa¿am za
prawdziwe, a¿ nie zostan± sfalsyfikowane"
Henryk Piecuch

I to by bylo na tyle odkryc o Zydach :-)
wk
2009-04-19 22:04:28 UTC
Post by Alexander Sharon
Post by cidebur
Post by Z***@hotmail.com
Post by cidebur
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w "różnych
okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Bardzo mi sie podoba logika p. wk - nie znam dokladnych danych, ale
jesli okaze sie do roku 56 stosunek Polacy-Zydzi w UB byl np 50%, to
wedlug p. wk 50% Polakow zamordowanych przez Polakow to ludzi ktorzy
zgineli, a te 50% zamordowanych przez Zydow to "zamordowani".
" A tak nawiasem mowiac, to smiesznym paradoksem jest domaganie sie
Wolinskiej, ktorej oczywiscie nie dostaniemy, a zapominanie, ze w
kraju pod reka mamy niezgorsze towarzystwo bylych funkow MBP,
Informacji WP, sadownictwa, ktore nalezaloby czym predzej popytac o
mordercza robote w latach czterdziestych i piecdziesiatych. Niektore
damy maja nawet na swoim koncie nigdy nie wykonane wyroki Sadow
Specjalnych Polskiego Panstwa Podziemnego. Sa to wyroki, ktore nie
ulegaja przedawnieniu. IPN byl o tym wielokrotnie powiadamiany
oficjalnymi doniesieniami. I co? I nic. Wyciagamy rece po tych zza
granicy, wiedzac bardzo dobrze, ze ich nie dostaniemy. Proba rozmycia
odpowiedzialnosci, tuszowania dranstw, ucieczki przed wymiarem
sprawiedliwosci sprawily, ze latwo generalizowac i wina za zlo i
zbrodnie obciazac cala nacje.".
Okropny antyPolak ten Piecuch skoro twierdzi ze Polacy mordowali
Polakow w latach 40tych i 50tych, prawda Panie wk?
Zalek
Panie Wasner, prosze nie ganiac za mna na sciepie i nie pisac
do mnie tych swoich bredni.
Nie zycze sobie.
wk
To dlaczego odpowiadasz?
Wyraznie zyczysz, chyba ze ci nie odpowiada, gdy ci przymykaja pysk faktami
Ty skurwielu zydowski, bandyto i terrorysto,
to ty masz pysk mendo parszywa.
dzieciol
2009-04-19 22:07:39 UTC
Spór o "¿ydokomunê"

Jedn± z g³ównych czê¶ci ksi±¿ki Grossa jest ogromnie k³amliwe, ponad 50-stronicowe opracowanie
po¶wiêcone "¿ydokomunie" (s. 192-243). Gross dokonuje tu wrêcz karko³omnych wyczynów, by za wszelk±
cenê zaprzeczyæ powszechnie przyjmowanej tezie o nadreprezentacji ¯ydów w polskim ¿yciu publicznym
po 1944 r. Wed³ug Grossa (s. 243), w Polsce upowszechniany jest mit "¿ydokomuny", który stanowi
podejmowan± przez odpowiedzialnych za komunizm Polaków próbê "odwrócenia uwagi od ich w³asnej winy
za przyczynienie siê do triumfu komunizmu".

Szczególnie usilnie Gross próbuje pomniejszyæ i wybieliæ zarazem rolê ¯ydów w represjach UB,
przemilczaj±c fakt, ¿e w³a¶nie ¯ydzi maksymalnie dominowali w kierowniczych instancjach
stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeñstwa Publicznego w Polsce. Sugeruje, ¿e w bezpiece, podobnie
jak i w reszcie aparatu przemocy, by³y rzekomo bardzo szerokie wp³ywy postaw antysemickich. Na s.
139 swojej ksi±¿ki "Strach" Gross pisze: "Aparat przemocy w powojennej komunistycznej Polsce -
regularna policja (MO), s³u¿ba bezpieczeñstwa (UB) i wojsko by³y z³o¿one w przewa¿aj±cej mierze z
etnicznych Polaków. Rekrutowani oni byli mniej wiêcej na chybi³ trafi³ (...), skupiaj±c razem grono
m³odzie¿y z ni¿szej klasy spo³ecznej, którzy w swoich pogl±dach osobistych nie mogli odzwierciedlaæ
niczego innego ni¿ antysemityzm szeroko rozpowszechniony w ich ¶rodowisku spo³ecznym".
Jednym z najbezczelniejszych k³amstw Grossa jest podane na s. 222 twierdzenie, ¿e dla ¯ydów ich
"korzenie etniczne" by³y kolosalnym obci±¿eniem i przeszkod± w ich karierach, z ka¿dego punktu
widzenia. (they were Jewish. Their ethnic background was a colossal liability and an impediment to
their careers, from every point of view). To stwierdzenie Grossa wydaje siê szczególnie groteskowe
dla ka¿dego, kto pamiêta tysi±ce ówczesnych przyspieszonych karier ¯ydów, nawet tych ma³o zdolnych i
niewykszta³conych. Podobnie groteskowe jest inne stwierdzenie Grossa (na s. 221), i¿ rzekomo
sympatia dla komunizmu "by³a minimalna w¶ród ¯ydów". Do¶æ przypomnieæ w kontek¶cie tego fa³szu
Grossa, ¿e reprezentuj±cy przewa¿aj±c± czê¶æ ¯ydów w Polsce Centralny Komitet ¯ydów Polskich (CK¯P)
"wyró¿nia³ siê" wrêcz fanatycznie prokomunistycznymi o¶wiadczeniami i potêpieniami podziemia
niepodleg³o¶ciowego oraz patriotycznej emigracji.

Warto tu zwróciæ uwagê na pewn± do¶æ szczególn± przypad³o¶æ ksi±¿ki Grossa - jego staranie siê o
przedstawianie ¯ydów jako ofiar komunizmu. Przy zastosowanym przez Grossa ca³kowitym przemilczeniu
faktu kolaboracji du¿ej czê¶ci ¯ydów z Sowietami czytelnik amerykañski mo¿e wnioskowaæ, ¿e to
w³a¶nie ¯ydzi byli "jedyn±" ofiar± sowieckich represji po 1939 roku. Na s. 5 Gross pisze, mocno
zawy¿aj±c liczbê ¯ydów deportowanych w latach 1940-1941, ¿e zes³ano ich ok. 100-120 tys. Ju¿
wcze¶niej z informacjami Grossa na temat skali tej deportacji polemizowa³ niemiecki historyk Bogdan
Musia³, oceniaj±c liczbê deportowanych ¯ydów na mniej wiêcej 70 tys. (por. B. Musia³: Stosunki
polsko-¿ydowskie na kresach wschodnich RP pod okupacj± sowieck± (1939-1941), "Biuletyn Kwartalny
Radomskiego Towarzystwa Naukowego", tom XXXIV, zeszyt 1, 1999 r., s. 119). Gross, zgodnie ze sw±
zasad± zacierania pamiêci o polskiej martyrologii, ca³kowicie przemilcza fakt, ¿e w tym samym czasie
zes³ano w ZSRS o wiele wiêksz± liczbê Polaków. Wielokrotnie powtarza ró¿ne twierdzenia maj±ce
uzasadniæ tezy o prze¶ladowaniu lub dyskryminowaniu ¯ydów w komunistycznej Polsce. Pisze ju¿ we
wstêpie (s. XV) o rzekomym "zinstytucjonalizowanym antysemityzmie w aparacie administracyjnym i
s±downiczym w zdominowanej przez Partiê Komunistyczn± Polsce". Na s. 225 Gross twierdzi, ¿e
komuni¶ci mieli do wyboru albo ignorowaæ przewa¿aj±ce w narodzie rozmiary antysemityzmu, albo
zwalczaæ go na w³asn± zgubê. W innych miejscach ksi±¿ki daje wyraŒnie do zrozumienia, ¿e w tej
sytuacji komuni¶ci woleli wybraæ ca³kowit± bierno¶æ w tej sprawie. Na przyk³ad na s. 99 pisze, ¿e
rzekomo w³adze komunistyczne ba³y siê broniæ ¯ydów przed "ludem" (people). Na s. 153 utrzymuje, ¿e
"najwy¿sze decyzyjnie organy Partii i aparatu bezpieczeñstwa nie reagowa³y na elokwentny
antysemityzm i powtarzaj±ce siê napa¶ci na ¯ydów". Na s. 63 czytamy, ¿e "MBP nie odpowiada³o na
¶wiadectwa nap³ywaj±ce z ca³ego kraju wskazuj±ce na wszechobecno¶æ napa¶ci anty¿ydowskich".

Przemilczani kaci

W kre¶leniu obrazu ¯ydów jako "ofiar komunizmu" szczególn± rolê odgrywa wprowadzona u Grossa
kilkunastostronicowa opowie¶æ (s. 199-212) o dyskryminowaniu ¯ydów w ZSRS w czasie wojny i w
pierwszych latach powojennych, oraz generalnie o tamtejszym antysemityzmie. Snuj±c tê rzewn±
opowie¶æ o pogarszaniu siê losu sowieckich ¯ydów, Gross ca³kowicie przemilcza bardzo wydatn± rolê
odegran± przedtem przez ¯ydów bolszewików w budowie i rozwoju ustroju komunistycznego w Zwi±zku
Sowieckim. Grossowi jak zwykle zale¿y na tym, aby nie¶wiadomi faktów amerykañscy czytelnicy
postrzegali ¯ydów wy³±cznie jako biedne, prze¶ladowane ofiary, a nie wiedzieli nic o tym, ¿e czê¶æ
¯ydów zapisa³a siê w swoim czasie niechlubnie w roli katów. Skrzêtnie przemilcza wiêc na przyk³ad
fakt, ¿e jeszcze w 1934 roku ¯ydzi stanowili a¿ 38,5 proc. kierowniczych kadr NKWD, podczas gdy
etniczni Rosjanie tylko 31,2 proc. (wg wydanego w 1999 r. podstawowego informacyjnego opracowania
N.W. Pietrowa i K.W. Skorkina "Kto rukowodi³ NKWD 1934-1941", na które powo³uje siê historyk A.
Paczkowski w tek¶cie "¯ydzi w UB: próba weryfikacji stereotypu", zamieszczonym w ksi±¿ce "Komunizm.
Ideologia, system, ludzie" pod red. T. Szaroty, Warszawa 2001, s. 194). O roli niektórych ¯ydów jako
katów w ZSRS piszê nieprzypadkowo. Do¶æ przypomnieæ tu za Aleksandrem So³¿enicynem ("Archipelag
Gu³ag 1918-1956", wyd. podziemne "Pomost", Warszawa 1988, t. 3-4, s. 65), ¿e ca³y ogromny system
³agrów - Gu³agów stworzy³ i nadzorowa³ turecki ¯yd Naftali Aronowicz Frenkel. ¯e mia³ do pomocy
takich ¿ydowskich "specjalistów" od terroru, jak naczelnik Gu³agu Mateusz Berman i naczelnik budowy
Kana³u Bia³omorskiego £azarz Kagan. Przewodnicz±cy rosyjskiej komisji partyjnej, badaj±cej zbrodnie
stalinowskie, by³y cz³onek Biura Politycznego KC KPZR Aleksander Jakowlew ujawni³ w wywiadzie dla
"Gazety Wyborczej", ¿e na czele 11 spo¶ród 12 istniej±cych w Sowietach kompleksów ³agrów stali ¯ydzi
(12., miñski, kierowany by³ przez Ormianina). O tym wszystkim Gross nie wspomina nawet jednym
zdaniem!

Gross milczy zupe³nie o tym, ¿e w 1917 r. ¯ydzi wziêli bardzo licznie udzia³ w przewrocie
bolszewickim i wywarli nader znacz±cy wp³yw na tworzenie pañstwa sowieckiego i jego organów terroru
(Czeka). ¯ydami by³y m.in. tak znacz±ce w skali miêdzynarodowej postacie jak Lew Trocki
(Bronstein) - komisarz spraw zagranicznych w pierwszym rz±dzie Lenina, g³ówny organizator przewrotu
bolszewickiego, organizator Armii Czerwonej i faktyczny jej dowódca w czasie wojny domowej,
przywódca Miêdzynarodówki Komunistycznej, cz³onek triumwiratu po ¶mierci Lenina Grigorij Zinowjew
(Radomyslski), przewodnicz±cy Rady Najwy¿szej Sowietu Jakow Swierd³ow (Solomon), przewodnicz±cy
Ogólnorosyjskiego Komitetu Wykonawczego (WCIK), najwy¿szego organu w³adzy prawodawczej, wykonawczej
i kontroluj±cej w Rosyjskiej RSFR, cz³onek triumwiratu rz±dz±cego ZSRS po ¶mierci Lenina Lew
Kamieniew (Rosenfeld), kierownik centralnej europejskiej sekcji Komisariatu Ludowego Spraw
Zagranicznych, cz³onek w³adz Miêdzynarodówki Komunistycznej Karol Radek (Sobelsohn), ludowy komisarz
spraw zagranicznych Maksim Litwinow (Mojsiejewicz Wa³³ach) i wicepremier ZSRS, d³ugoletni cz³onek
Biura Politycznego KC KPZR £azar Kaganowicz, g³ówny odpowiedzialny za ¶wiadome doprowadzenie do
straszliwego g³odu na Ukrainie, który poch³on±³ 6 milionów ofiar. Jeden z najs³ynniejszych
¿ydowskich autorów okresu powojennego Isaac Deutscher przypomnia³ w wyg³oszonym w 1964 r. w Londynie
wyk³adzie, ¿e: "Na czele przymusowej kolektywizacji na Ukrainie, która przebiega³a z zastosowaniem
bardzo okrutnych i krwawych metod, stan±³ ¯yd Kaganowicz. I tu mamy do czynienia z tragicznym
impasem, w który wpadli ¯ydzi (...) na wsi nienawidzili ich ch³opi, którzy widzieli w bolszewiku
¯ydzie Kaganowiczu swego g³ównego drêczyciela" (cyt. za: I. Deutscher: Rewolucja rosyjska a kwestia
¿ydowska, w: ¯ydzi. Komunizm, pod red. M. Bilewicza i E. Pawlisz, drukowany w ¿ydowskim czasopi¶mie
"Jide³e", wyd. specjalne, wiosna 2000, s. 97).

Pisz±cy a¿ na 12 stronach o antysemityzmie w ZSRS w latach 40. Gross ani jednym zdaniem nie wspomina
o takich przyczynach nasilania siê nastrojów anty¿ydowskich w ZSRS, jak choæby ludobójcza
dzia³alno¶æ Kaganowicza w latach 30. Do tych nastrojów nadzwyczaj perfidnie odwo³ywa³ siê Stalin,
wszczynaj±c na pocz±tku lat 50. swój atak przeciwko "syjonizmowi". Warto przy okazji wiedzieæ, ¿e
sam Lenin by³ synem ¯ydówki, córki lekarza policyjnego Blanca.
Przypomnijmy tu pe³ne najwy¿szego niepokoju z powodu roli ¯ydów w przewrocie bolszewickim zapiski
najwybitniejszego ¿ydowskiego historyka w Rosji Szymona Dubnowa. Reaguj±c na dominacjê ¶rodowisk
¿ydowskich w bolszewickim aparacie w³adzy, Dubnow zapisa³ w swym dzienniku pod dat± 7 stycznia 1918
r.: "Rewolucja utonê³a w b³ocie niskich instynktów... Kiedy¶ chyba wyjdziemy z epoki b³ota, epoki
przej¶ciowej, ale nigdy nam nie wybacz±, ¿e ¿ydowscy spekulanci rewolucji wziêli udzia³ w
bolszewickim terrorze. ¯ydowscy towarzysze i wspó³pracownicy Lenina: Troccy, Uriccy, zaæmiewaj±
swego mistrza. Instytut Smolny po cichu nazywaj± Centro¿ydem. PóŒniej o tym bêd± mówiæ g³o¶no i
antysemityzm u wszystkich warstw rosyjskiego spo³eczeñstwa zapu¶ci g³êbokie korzenie". Podobne jak
Dubnow niepokoje wyra¿ali równie¿ inni, bardziej dalekowzroczni ¯ydzi. Na przyk³ad rabin Moskwy
powiedzia³ Trockiemu: "Troccy robi± rewolucje, rachunki p³ac± Bronszteinowie".
Szczególnie du¿o nienawi¶ci do ¯ydów wzbudza³a w Rosji rola odgrywana przez ¯ydów w kolejnych
odmianach organizacji sowieckiego terroru (Czeka, GPU, NKWD). Wed³ug ¿ydowskiego historyka S.
Barona, "bezgranicznie nieproporcjonalna liczba ¯ydów wesz³a do sowieckiej tajnej policji Czeka".
Paul Johnson pisa³ w g³o¶nej "Historii ¯ydów" (Kraków 1993, s. 481): "¯ydowscy bolszewicy byli
liczni w Czeka jako komisarze, inspektorzy podatkowi i biurokraci. Odgrywali wiod±c± rolê w rajdach
organizowanych przez Lenina i Trockiego, by wydobyæ ziarno od gromadz±cych zapasy ch³opów.
Nienawidzono ich z powodu tej dzia³alno¶ci (...) Jedyne sowieckie archiwum, którego zawarto¶æ znana
jest na Zachodzie, dotycz±ce spraw Smoleñska w latach 1917-1938 przekonuje, ¿e ch³opi uto¿samiali
re¿im sowiecki i ¿ydowskich po¶redników". Spo¶ród bolszewików ¿ydowskiego pochodzenia wywodzi³ siê
znany ze szczególnie okrutnego terroru szef piotrogrodzkiej Czeka Moj¿esz Salomonowicz Uricki.
S³ynny pisarz polski, przez wiele lat prezes polskiego Pen-Clubu, Jan Parandowski, pisa³ w swej
wcze¶niejszej, wydanej ju¿ w kilka lat po bolszewickim przewrocie ksi±¿ce "Bolszewicy i bolszewizm w
Rosji", i¿ Uricki: "Przechwala³ siê, ¿e ka¿e wiêziæ wszystkich, których chce, i nie otrzymuje na to
zlecenia od nikogo. By³ to okrutnik bezwzglêdny, który potrzebowa³ krwi cudzej, tak jak inni
potrzebuj± narkotyków, by siê upiæ".

Do najokrutniejszych katów bolszewickich ¿ydowskiego pochodzenia nale¿a³ sowiecki dowódca wojskowy
komandarm, póŒniej marsza³ek ZSRS Iona E. Jakir. Wiktor Suworow w wydanej w Warszawie w 1988 r. w
polskim przek³adzie ksi±¿ce "Oczyszczenie" pokaza³, jak okrutnie Jakir pacyfikowa³ w 1918 r. Odessê
rêkami tysiêcy chiñskich najemników, którzy swoje ofiary sma¿yli w piecach okrêtowych czy topili w
morzu, przywi±zuj±c im do szyi ciê¿ary. Krzysztof Mas³oñ pisze w swej recenzji ksi±¿ki Suworowa (w
"Rzeczpospolitej" z 27 stycznia 1999 r.), i¿: "Nie maj± racji ci - powiada Suworow - którzy nazywaj±
Jakira hitlerowcem, to Hitler by³ jakirowcem". Jednym z najokrutniejszych katów ¿ydowskiego
pochodzenia by³ os³awiony Jakow Jurowski, który nadzorowa³ okrutne wymordowanie rodziny carskiej i
zwi±zanej z ni± s³u¿by w Jekaterynburgu.

Szczególnym okrucieñstwem "wyró¿ni³ siê" na Krymie w czasie wojny domowej w Rosji by³y ¿ydowski
przywódca Wêgierskiej Republiki Rad Bela Kuhn (Kon). Wed³ug ksi±¿ki Zbigniewa Krasnowskiego
"Socjalizm, komunizm, anarchizm" (Warszawa 1936, s. 142): "(...) w maju 1928 r. 'Journal de Genéve'
poda³ informacjê by³ego dyrektora Czerwonego Krzy¿a (dr. Jerzego Ladygiañskiego), w której czytamy,
¿e Bela Kuhn kaza³ straciæ: w Teodozji 7500 osób, w Symferopolu - 12 000, w Sewastopolu przesz³o 10
000, w Kerczu 6000, w Ja³cie przesz³o 5000. Ogó³em liczbê zamordowanych z rozkazu Beli Kuhna na
Krymie Rosjan i Tatarów obliczaj± na 60 do 70 tysiêcy".

Czy komuni¶ci pozostawali ¯ydami?

Niektórzy w odpowiedzi na przypominanie zbrodni pope³nionych przez ¿ydowskich czekistów,
enkawudzistów i ubeków lubi± podkre¶laæ, ¿e i my, Polacy, mamy na swym koncie s³ynnego
bolszewickiego kata - Feliksa Dzier¿yñskiego. To prawda, jest czego siê wstydziæ! Na szczê¶cie
jednak Dzier¿yñski by³ tylko jeden, podczas gdy ¿ydowscy komuni¶ci dostarczyli jak¿e licznych
zbrodniarzy komunistycznych, wcale nie mniejszych pod wzglêdem rozmiarów zbrodniczo¶ci od "krwawego
Feliksa". By przypomnieæ choæby os³awionego Gienricha G. Jagodê (podobno urodzonego na ³ódzkich
Ba³utach), ludowego komisarza spraw wewnêtrznych oraz g³ównego inicjatora i nadzorcê masowych
represji w ramach "wielkiej czystki", która spowodowa³a ¶mieræ milionów ludzi. Pisa³em ju¿ o
¿ydowskich twórcach systemu Gu³agów z A. Frenklem na czele. Móg³bym d³ugo jeszcze pisaæ o ró¿nych
szczególnie "wyró¿niaj±cych siê" ¿ydowskich organizatorach sowieckiego aparatu terroru, choæby
takich jak genera³ NKWD Leonid Reichman, preparuj±cy procesy moskiewskie i jeden z organizatorów
zbrodni w Katyniu. Czytelników chcia³bym jednak w tym przypadku odes³aæ do szerszej informacji na
ten temat w przygotowywanym w³a¶nie ksi±¿kowym wydaniu "Nowych fa³szów Grossa".

By³y ambasador Izraela w Warszawie Szewach Weiss próbowa³ kiedy¶ zanegowaæ potrzebê przepraszania
przez ¯ydów za zbrodnie ¯ydów ubeków etc., g³osz±c, ¿e ¯yd, który staje siê komunist±, przestaje
jakoby byæ ¯ydem. Ciekawe wiêc, jak wyt³umaczy, ¿e os³awiony okrutnik Józef Ró¿añski (Goldberg)
zosta³ zgodnie z ¿yczeniem pochowany na cmentarzu ¿ydowskim (por. A. Paczkowski op. cit., s. 200).
Czy to, ¿e zgodnie z ¿ydowskim rytua³em religijnym zosta³ pochowany - równie¿ na wcze¶niej wyra¿one
¿yczenie - najwiêkszy kat bezpieki wêgierskiej, odpowiedzialny za bezpieczeñstwo cz³onek Biura
Politycznego KC wêgierskiej partii komunistycznej, Mihály Farkas. Warto równie¿ zapytaæ S. Weissa,
jak to siê dzieje, ¿e ró¿ni ¯ydzi - komunistyczni kaci, byli KGB-owcy czy ubecy jak Salomon Morel,
tak chêtnie szukaj± schronienia dla siebie w³a¶nie w Izraelu. Czy to oznacza, ¿e dopiero na staro¶æ
znowu odkryli, ¿e s± ¯ydami? Trochê to dziwne, zw³aszcza w ¶wietle faktu, ¿e do Izraela - jako do
ojczyzny - zawêdrowa³a ca³a chmara by³ych ubeków i jeszcze wiêksza liczba b. KGB-owców. Znany pisarz
izraelski Amos Oz mówi³ w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" z 2 paŒdziernika 1994 r., i¿ "Nagle
zjecha³o do Izraela sze¶ciuset wyk³adowców marksizmu-leninizmu. Wed³ug moich ocen znalaz³o siê te¿ u
nas co najmniej dwadzie¶cia tysiêcy oficerów KGB. Co mo¿na z nimi zrobiæ?" - zapyta³ Amos Oz i
ironizuj±c, sam sobie tak odpowiedzia³: "Najpro¶ciej by³oby zleciæ im ¶ledzenie profesorów
marksizmu - wtedy czuliby siê bardziej swojsko". Szkoda, ¿e Gross, tak rozpisuj±cy siê na temat roli
¯ydów jako ofiar komunizmu w ZSRS, nie przypomnia³ jako¶ niektórych ¯ydów w roli prze¶ladowców.
Choæby wspomnianych przez Amosa Oza tak licznych ¯ydów KGB-owców!

Jedn± z najczarniejszych kart, obci±¿aj±cych ¿ydowskich komunistów w Sowietach, stanowi wyj±tkowo
znacz±ca rola odegrana przez nich w walce z religi±, a zw³aszcza z ró¿nymi Ko¶cio³ami
chrze¶cijañskimi. Piszê o tym szerzej w ksi±¿ce "Walka z Ko¶cio³em wczoraj i dzi¶". Jak silna by³a
niechêæ do ¿ydowskich komunistów w Rosji na skutek ich wyj±tkowo gorliwego zaanga¿owania w walce z
religi± chrze¶cijañsk±, najlepiej ¶wiadczy informacja w ksi±¿ce "Historia ¯ydów" autorstwa sk±din±d
przychylnego ¯ydom historyka Paula Johnsona. Wed³ug niego (op. cit., s. 481), ju¿ "w 1922 r.
pojawi³y siê groŒby, ¿e je¶li komisarze zabior± z cerkwi z³ote ozdoby, to ¿aden ¯yd nie prze¿yje,
wszystkich zabijemy jednej nocy".

Przypomnijmy tu, ¿e wed³ug oficjalnego raportu wspomnianego ju¿ b. cz³onka Biura Politycznego KC
KPZR Aleksandra Jakowlewa, od 1917 r. zamordowano w Zwi±zku Sowieckim a¿ 200 tysiêcy duchownych
ró¿nych wyznañ, a dalsze 300 tysiêcy uwiêziono. W tej walce z religi± szczególnie mocno "wyró¿nili
siê" ró¿ni ¿ydowscy bolszewicy z os³awionym J. Jaros³awskim (Miniejem Izrailewiczem Gubelmanem) na
czele. Przez wiele lat przewodniczy³ on niezwykle agresywnemu kilkumilionowemu Zwi±zkowi Bezbo¿ników
i organizowa³ kolejne fazy bezwzglêdnego terroru uderzaj±cego w Ko¶cio³y chrze¶cijañskie. Historyk
Andrzej Grajewski, pierwszy przewodnicz±cy Kolegium Instytutu Pamiêci Narodowej, tak pisa³ o
Gubelmanie (Jaros³awskim) w ksi±¿ce "Rosja i krzy¿" (Wroc³aw 1990): "Ten zawodowy rewolucjonista,
syn ¿ydowskich zes³añców w czasach caratu, stworzy³ wielki system prasy ateistycznej oraz opracowa³
system wychowania ateistycznego oraz plan zniszczenia Cerkwi i innych grup religijnych (...)
uzasadnia³ konieczno¶æ bezwzglêdnej ateizacji wszystkimi dostêpnymi pañstwu ¶rodkami. Ten morderca
zza biurka by³ odpowiedzialny za katorgê tysiêcy duchownych i ludzi ¶wieckich, zniszczenia
bezcennych zabytków starej kultury rosyjskiej, ruiny tysiêcy cerkwi". Warto dodaæ, ¿e ¿ydowscy
bolszewicy szczególnie zaznaczyli siê w walce z Ko¶cio³em katolickim i w grabie¿y mienia ko¶cielnego
na b. Kresach Wschodnich II RP. Pisa³em o tym szerzej w "Przemilczanych zbrodniach" (Warszawa 1999,
s. 156-163). Gross o tym wszystkim skrzêtnie milczy, choæ w³a¶nie ta rola komunistów ¿ydowskich w
walce z religi± na terenie ZSRS nie pozosta³a bez wp³ywu na tak piêtnowan± przez niego nieufno¶æ
polskich duchownych katolickich do komunizuj±cych Polskê ¯ydów.

Fa³sze o krajach Europy Šrodkowowschodniej

Jedn± z najperfidniejszych manipulacji Grossa, zastosowanych dla otumanienia nieznaj±cych historii
Europy Wschodniej amerykañskich czytelników, jest sugerowanie, jakoby "antysemita" Stalin od
pocz±tku kierowa³ siê zasadami antysemickimi przy tworzeniu komunizmu w krajach Europy
Šrodkowowschodniej. Omówienie na parunastu stronach przyk³adów dyskryminowania ¯ydów w okresie wojny
i po wojnie w ZSRS mia³o Grossowi faktycznie s³u¿yæ tylko do zmanipulowania obrazu sytuacji w
krajach naszego regionu, a w szczególno¶ci w Polsce. Przyjrzyjmy siê tym jego zabiegom. Na s. 206
autor "Strachu" pisze, ¿e "antysemityzm sowieckiej biurokracji wyprzedzi³ o kilka lat powojenny
podbój Europy Wschodniej (...)". Ju¿ w dalszym ci±gu tego samego ogromniastego zdania na s. 206
Gross powo³uje siê na ksi±¿kê Jurija Slezkina, g³osz±c±, ¿e tworzenie siê stalinowskich re¿imów w
Europie Šrodkowowschodniej "zbieg³o siê w czasie z odkryciem przez Stalina braku zaufania do ¯ydów".
Na s. 212 Gross usi³uje ju¿ otwarcie sugerowaæ, ¿e w zwi±zku z pogorszeniem sytuacji ¯ydów w ZSRS w
latach 40. jakoby nie by³o mo¿liwe jakiekolwiek uprzywilejowane traktowanie ¯ydów w ca³ym regionie
Europy Wschodniej. Sam± my¶l o tym z lekcewa¿eniem odrzuca jako rzekom± fantazjê, polityczn±
"science fiction".

Twierdzenie Grossa nie ma ¿adnego pokrycia w historycznej rzeczywisto¶ci: pogorszenie pozycji ¯ydów
w pierwszej po³owie lat 40. w ZSRS nie mia³o ¿adnego znaczenia dla polityki Stalina na zewn±trz. A¿
do pocz±tku lat 50. polityka ta nader chêtnie stawia³a na komunizuj±cych ¯ydów w ró¿nych krajach
Europy. Zgodnie ze sw± sta³± zasad±: dziel i rz±dŒ, Stalin niezwykle chêtnie wykorzystywa³
mniejszo¶ci narodowe w krajach Europy Šrodkowej do tym lepszego podporz±dkowania zamieszkuj±cych w
nich narodów, niszczenia ich uczuæ narodowych i religii, któr± wyznawali. Do tego za¶ najlepiej
nadawali siê ludzie jak najdalsi od patriotyzmu polskiego, wêgierskiego, rumuñskiego, czeskiego czy
litewskiego, a tak¿e od religii chrze¶cijañskiej, a wiêc komuni¶ci ¿ydowscy.
Przypomnijmy tu, co pisa³ na ten temat przemilczany przez Grossa s³ynny polski intelektualista
Leopold Tyrmand w jak¿e trafnej w os±dach ksi±¿ce "Cywilizacja komunizmu": "Gdy Armia Czerwona
przystêpowa³a do sowietyzowania Europy Wschodniej, na czele czechos³owackiej ekipy partyjnej sta³
¯yd [R. Slansky - sekretarz generalny partii komunistycznej - J.R.N.]. Wêgry kneblowa³ ¯yd [M.
Rakosi - J.R.N.], w Rumunii rz±dzi³a ¯ydówka [A. Pauker - J.R.N.], a Polska mia³a u w³adzy figuranta
Polaka, za którym na wêz³owych pozycjach stali ¿ydowscy komuni¶ci wype³niaj±cy z fanatycznym
oddaniem najbezwzglêdniejsze rozkazy Kremla [podkr. J.R.N.].
Za przywódcami za¶ sta³y lojalne szeregi komunistów ¿ydowskiego pochodzenia, którzy jedynie byli w
stanie uruchomiæ gospodarkê i administracjê w Polsce, Rumunii, na Wêgrzech, czyli w krajach
drobnomieszczañskich, w których antykomunizm by³ rodzajem ogólnonarodowej religii, o czym Stalin
wiedzia³. Wiedzia³, ¿e tylko fanatycznie oddani komunistyczni ¯ydzi mog± zrobiæ dlañ tê wstêpn± i
niezbyt czyst± robotê, co by³o czê¶ci± nr 1 planu. Z nadgorliwym zapa³em rzucili siê [¯ydzi -
J.R.N.] do sowietyzowania wschodnioeuropejskich spo³eczeñstw, do budowania socjalizmu, do
zacie¶niania komunistycznej pêtli na szyjach narodów starych, odpornych na przemoc i do¶wiadczonych
w walce o psychiczn± niepodleg³o¶æ. Swym zelanctwem przekre¶lili najwiêksz± szansê, jak± mieli ¯ydzi
na tych terenach od ¶redniowiecza (...) eksponowany serwilizm ¯ydów-komunistów w s³u¿bie sowieckiego
imperializmu sprawia³ wra¿enie samobójczego ob³êdu".

Ten tekst Leopolda Tyrmanda najlepiej wyja¶nia to, czego nie rozumie rzekomo Gross. To jest,
dlaczego "antysemita" Stalin tak chêtnie siêgn±³ do pomocy ¿ydowskich komunistów przy sowietyzowaniu
narodów Europy Šrodkowej i dlaczego tak silnie obsadzi³ nimi wierzcho³ki w³adzy w krajach tego
regionu. Grossowi udaj±cemu z takim sukcesem g³upiego warto równie¿ zaleciæ lekturê pracy Paula
Lendvaiego, znakomitego historyka i sowietologa ¿ydowskiego pochodzenia, ¿yj±cego w Austrii. W
odró¿nieniu od Grossa jest on naukowcem rzetelnym, wiêc czym¶ niedo¶cignionym dla autora "Strachu".
Przypomnijmy tu wiêc, co napisa³ Lendvai w ksi±¿ce "Antysemityzm bez ¯ydów" (cz. 1, wyd. podziemne
"Los", 1987, s. 63, 70) w kwestii tak zafa³szowywanej przez Grossa: "Na narody tradycyjnie uczulone
na kwestiê swej niezawis³o¶ci i presti¿u spad³ wkrótce po wojnie podwójny cios: komunizm i
sowietyzacja. A ¯ydzi znajdowali siê wówczas na stanowiskach premierów, pierwszych sekretarzy,
ministrów i szefów policji w tym samych krajach, gdzie ich ojcowie byli zaledwie tolerowanymi
intruzami (...). Urazy pog³êbia³a ¶wiadomo¶æ, ¿e to obcy, pozostaj±cy w s³u¿bie obcego mocarstwa,
narzucaj± obcy system. Nic dziwnego, ¿e wzbudzali jeszcze wiêksz± nienawi¶æ i pogardê ni¿ ich
przodkowie (...). Cz³onek wspólnoty ¿ydowskiej spotyka³ siê na tych terenach z nienawi¶ci± nie tylko
jako cz³onek wspólnoty komunistów, lecz tak¿e jako symbol w³adzy typu kolonialnego, namiestnik
sowiecki. Co gorsza, niecierpiani ¯ydzi zdali siê byæ coraz silniejsi i coraz bardziej na
¶wieczniku - w odwrotnej proporcji do ich tak przerzedzonych szeregów (...). Nieuchronny proces
uto¿samiania ¯ydów z w³adz± przybra³ po przewrocie komunistycznym rozmiary bezprecedensowe. Logiczn±
tego konsekwencj± by³o skupienie siê powszechnego niezadowolenia na '¯ydach Nadwornych'
stalinowskiego imperium: na Rakosich, Slanskich i Bermanach".

Dodajmy do tych uwag zapis pisarki Marii D±browskiej w jej "Dziennikach" pod dat± 30 listopada 1948
r. Znalaz³a siê tam uwaga o "maleñkiej Europie, nad któr± zwisa straszliwy rekin rosyjski, gotowy
wszystko po³kn±æ. ¯ydzi odgrywaj± rolê kucharzy, przyrz±dzaj±cych z nas wszystkich potrawê dla
paszczy wieloryba" (M. D±browska "Dzienniki powojenne 1945-1948", Warszawa 1996, s. 339).
Grossa nie obchodz± fakty, nie obchodz± opinie tak wybitnych badaczy jak Lendvai, którzy o wiele
d³u¿ej od niego badali historiê Europy Šrodkowowschodniej przy rzetelnym wykorzystaniu typowego
aparatu naukowego pracy historyka, na czym socjolog Gross wyraŒnie siê nie zna. Wci±¿ udaje, ¿e nie
wie, na czym polega³a wyj±tkowa rola ¿ydowskich komunistów w ich zajad³ej walce z polskim
patriotyzmem i religi±, tak u³atwiaj±ca Stalinowi sowietyzacjê Polski. Wed³ug niego (por. s. 230):
"Funkcjonowanie tajnej policji komunistycznej nie mia³o nic wspólnego z tym, czy byli to ¯ydzi (czy
Polacy) (...)". Gdzie indziej pisze, ¿e narzucenie stalinizmu Polsce nie zale¿a³o w koñcu od tych
paru tuzinów (czy 6 czy 131, czy nawet 438) ¯ydów dzia³aj±cych jako pacho³ki Stalina (por. s. 236).
Przypomnijmy, ¿e ten sam Gross, który stara siê maksymalnie pomniejszyæ rolê ¯ydów w UB i generalnie
usprawiedliwiæ ich zaanga¿owanie po stronie w³adzy komunistycznej, nigdzie w ca³ej ponad
300-stronicowej ksi±¿ce nie stara siê Amerykanom wyja¶niæ przyczyn narastania niechêci u Polaków do
¯ydów. Raczej wszystko robi, by te przyczyny jak najmocniej zataiæ. Jedynym kluczem do wyja¶nienia
polskich niechêci do ¯ydów ma byæ to, ¿e rabowali i mordowali ¯ydów w czasie wojny. No i to, co
pisze bez jakichkolwiek dowodów ju¿ we wstêpie do swojej ksi±¿ki (s. XIII), i¿: "W
polsko-katolickiej wyobraŒni ¯ydzi s± mordercami Boga i u¿ywaj± dzieci do przygotowania macy". Oto,
czego Amerykanie dowiedz± siê w pierwszym rzêdzie o Polakach katolikach od Grossa!
Czyta³em ¶wie¿± ¶wietn± recenzjê "Strachu" Grossa polonijnego korespondenta Roberta Strybela. Zwraca
on uwagê, ¿e po¶wiêcona polskiemu antysemityzmowi ksi±¿ka Grossa faktycznie pomija wyja¶nienie,
jakie by³y przyczyny nastrojów anty¿ydowskich w Polsce, za to ci±gle zmienia siê w perorowanie na
temat tego, jak Polacy byli Œle widziani "przez ¯ydów lub gojów sympatyzuj±cych z ¿ydowskimi
interesami". Nie dowiemy siê wiêc - wed³ug Strybela - o przyczynach zatargów Polaków z ¯ydami w XIX
wieku, o zarzutach, ¿e ¯ydzi wydawali polskich powstañców w rêce w³adz carskich. Nie dowiemy siê o
faktycznej dywersyjnej antypolskiej roli KPP, w której ¯ydzi mieli tak mocne wp³ywy. O wsparciu hord
sowieckich w 1920 r. przez wielu ¯ydów, o roli czê¶ci ¯ydów w kolaboracji z Sowietami w latach
1939-1941. I o konkretnych zarzutach s³u¿alstwa czê¶ci ¯ydów w zniewalaniu Polski przez Sowietów po
1944 r. Wed³ug R. Strybela: "Jest metoda w szaleñstwie Grossa. ¯ydowsko-amerykañskie ¶rodowisko
czytelnicze stanowi du¿o bardziej lukratywny rynek ni¿ Polonia. St±d musia³o siê wydaæ du¿o bardziej
zyskown± karier± zaspokajaæ ju¿ istniej±ce ¿ydowskie uprzedzenia. W¶ród nich jest przekonanie, ¿e
Polacy s± niezmiennie podli, podczas gdy ¯ydzi s± zawsze tylko ofiarami, nigdy ³otrami".

prof. Jerzy Robert Nowak
dzieciol
2009-04-19 22:11:32 UTC
Spor o "zydokomune"

Jedna z glownych czesci ksiazki Grossa jest ogromnie klamliwe, ponad 50-stronicowe opracowanie
poswiecone "zydokomunie" (s. 192-243). Gross dokonuje tu wrecz karkolomnych wyczynow, by za wszelka
cene zaprzeczyc powszechnie przyjmowanej tezie o nadreprezentacji Zydow w polskim zyciu publicznym
po 1944 r. Wedlug Grossa (s. 243), w Polsce upowszechniany jest mit "zydokomuny", ktory stanowi
podejmowana przez odpowiedzialnych za komunizm Polakow probe "odwrocenia uwagi od ich wlasnej winy
za przyczynienie sie do triumfu komunizmu".

Szczegolnie usilnie Gross probuje pomniejszyc i wybielic zarazem role Zydow w represjach UB,
przemilczajac fakt, ze wlasnie Zydzi maksymalnie dominowali w kierowniczych instancjach
stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego w Polsce. Sugeruje, ze w bezpiece, podobnie
jak i w reszcie aparatu przemocy, byly rzekomo bardzo szerokie wplywy postaw antysemickich. Na s.
139 swojej ksiazki "Strach" Gross pisze: "Aparat przemocy w powojennej komunistycznej Polsce -
regularna policja (MO), sluzba bezpieczenstwa (UB) i wojsko byly zlozone w przewazajacej mierze z
etnicznych Polakow. Rekrutowani oni byli mniej wiecej na chybil trafil (...), skupiajac razem grono
mlodziezy z nizszej klasy spolecznej, ktorzy w swoich pogladach osobistych nie mogli odzwierciedlac
niczego innego niz antysemityzm szeroko rozpowszechniony w ich srodowisku spolecznym".
Jednym z najbezczelniejszych klamstw Grossa jest podane na s. 222 twierdzenie, ze dla Zydow ich
"korzenie etniczne" byly kolosalnym obciazeniem i przeszkoda w ich karierach, z kazdego punktu
widzenia. (they were Jewish. Their ethnic background was a colossal liability and an impediment to
their careers, from every point of view). To stwierdzenie Grossa wydaje sie szczegolnie groteskowe
dla kazdego, kto pamieta tysiace owczesnych przyspieszonych karier Zydow, nawet tych malo zdolnych i
niewyksztalconych. Podobnie groteskowe jest inne stwierdzenie Grossa (na s. 221), iz rzekomo
sympatia dla komunizmu "byla minimalna wsrod Zydow". Dosc przypomniec w kontekscie tego falszu
Grossa, ze reprezentujacy przewazajaca czesc Zydow w Polsce Centralny Komitet Zydow Polskich (CKZP)
"wyroznial sie" wrecz fanatycznie prokomunistycznymi oswiadczeniami i potepieniami podziemia
niepodleglosciowego oraz patriotycznej emigracji.

Warto tu zwrocic uwage na pewna dosc szczegolna przypadlosc ksiazki Grossa - jego staranie sie o
przedstawianie Zydow jako ofiar komunizmu. Przy zastosowanym przez Grossa calkowitym przemilczeniu
faktu kolaboracji duzej czesci Zydow z Sowietami czytelnik amerykanski moze wnioskowac, ze to
wlasnie Zydzi byli "jedyna" ofiara sowieckich represji po 1939 roku. Na s. 5 Gross pisze, mocno
zawyzajac liczbe Zydow deportowanych w latach 1940-1941, ze zeslano ich ok. 100-120 tys. Juz
wczesniej z informacjami Grossa na temat skali tej deportacji polemizowal niemiecki historyk Bogdan
Musial, oceniajac liczbe deportowanych Zydow na mniej wiecej 70 tys. (por. B. Musial: Stosunki
polsko-zydowskie na kresach wschodnich RP pod okupacja sowiecka (1939-1941), "Biuletyn Kwartalny
Radomskiego Towarzystwa Naukowego", tom XXXIV, zeszyt 1, 1999 r., s. 119). Gross, zgodnie ze swa
zasada zacierania pamieci o polskiej martyrologii, calkowicie przemilcza fakt, ze w tym samym czasie
zeslano w ZSRS o wiele wieksza liczbe Polakow. Wielokrotnie powtarza rozne twierdzenia majace
uzasadnic tezy o przesladowaniu lub dyskryminowaniu Zydow w komunistycznej Polsce. Pisze juz we
wstepie (s. XV) o rzekomym "zinstytucjonalizowanym antysemityzmie w aparacie administracyjnym i
sadowniczym w zdominowanej przez Partie Komunistyczna Polsce". Na s. 225 Gross twierdzi, ze
komunisci mieli do wyboru albo ignorowac przewazajace w narodzie rozmiary antysemityzmu, albo
zwalczac go na wlasna zgube. W innych miejscach ksiazki daje wyraznie do zrozumienia, ze w tej
sytuacji komunisci woleli wybrac calkowita biernosc w tej sprawie. Na przyklad na s. 99 pisze, ze
rzekomo wladze komunistyczne baly sie bronic Zydow przed "ludem" (people). Na s. 153 utrzymuje, ze
"najwyzsze decyzyjnie organy Partii i aparatu bezpieczenstwa nie reagowaly na elokwentny
antysemityzm i powtarzajace sie napasci na Zydow". Na s. 63 czytamy, ze "MBP nie odpowiadalo na
swiadectwa naplywajace z calego kraju wskazujace na wszechobecnosc napasci antyzydowskich".

Przemilczani kaci

W kresleniu obrazu Zydow jako "ofiar komunizmu" szczegolna role odgrywa wprowadzona u Grossa
kilkunastostronicowa opowiesc (s. 199-212) o dyskryminowaniu Zydow w ZSRS w czasie wojny i w
pierwszych latach powojennych, oraz generalnie o tamtejszym antysemityzmie. Snujac te rzewna
opowiesc o pogarszaniu sie losu sowieckich Zydow, Gross calkowicie przemilcza bardzo wydatna role
odegrana przedtem przez Zydow bolszewikow w budowie i rozwoju ustroju komunistycznego w Zwiazku
Sowieckim. Grossowi jak zwykle zalezy na tym, aby nieswiadomi faktow amerykanscy czytelnicy
postrzegali Zydow wylacznie jako biedne, przesladowane ofiary, a nie wiedzieli nic o tym, ze czesc
Zydow zapisala sie w swoim czasie niechlubnie w roli katow. Skrzetnie przemilcza wiec na przyklad
fakt, ze jeszcze w 1934 roku Zydzi stanowili az 38,5 proc. kierowniczych kadr NKWD, podczas gdy
etniczni Rosjanie tylko 31,2 proc. (wg wydanego w 1999 r. podstawowego informacyjnego opracowania
N.W. Pietrowa i K.W. Skorkina "Kto rukowodil NKWD 1934-1941", na ktore powoluje sie historyk A.
Paczkowski w tekscie "Zydzi w UB: proba weryfikacji stereotypu", zamieszczonym w ksiazce "Komunizm.
Ideologia, system, ludzie" pod red. T. Szaroty, Warszawa 2001, s. 194). O roli niektorych Zydow jako
katow w ZSRS pisze nieprzypadkowo. Dosc przypomniec tu za Aleksandrem Solzenicynem ("Archipelag
Gulag 1918-1956", wyd. podziemne "Pomost", Warszawa 1988, t. 3-4, s. 65), ze caly ogromny system
lagrow - Gulagow stworzyl i nadzorowal turecki Zyd Naftali Aronowicz Frenkel. Ze mial do pomocy
takich zydowskich "specjalistow" od terroru, jak naczelnik Gulagu Mateusz Berman i naczelnik budowy
Kanalu Bialomorskiego Lazarz Kagan. Przewodniczacy rosyjskiej komisji partyjnej, badajacej zbrodnie
stalinowskie, byly czlonek Biura Politycznego KC KPZR Aleksander Jakowlew ujawnil w wywiadzie dla
"Gazety Wyborczej", ze na czele 11 sposrod 12 istniejacych w Sowietach kompleksow lagrow stali Zydzi
(12., minski, kierowany byl przez Ormianina). O tym wszystkim Gross nie wspomina nawet jednym
zdaniem!

Gross milczy zupelnie o tym, ze w 1917 r. Zydzi wzieli bardzo licznie udzial w przewrocie
bolszewickim i wywarli nader znaczacy wplyw na tworzenie panstwa sowieckiego i jego organow terroru
(Czeka). Zydami byly m.in. tak znaczace w skali miedzynarodowej postacie jak Lew Trocki
(Bronstein) - komisarz spraw zagranicznych w pierwszym rzadzie Lenina, glowny organizator przewrotu
bolszewickiego, organizator Armii Czerwonej i faktyczny jej dowodca w czasie wojny domowej,
przywodca Miedzynarodowki Komunistycznej, czlonek triumwiratu po smierci Lenina Grigorij Zinowjew
(Radomyslski), przewodniczacy Rady Najwyzszej Sowietu Jakow Swierdlow (Solomon), przewodniczacy
Ogolnorosyjskiego Komitetu Wykonawczego (WCIK), najwyzszego organu wladzy prawodawczej, wykonawczej
i kontrolujacej w Rosyjskiej RSFR, czlonek triumwiratu rzadzacego ZSRS po smierci Lenina Lew
Kamieniew (Rosenfeld), kierownik centralnej europejskiej sekcji Komisariatu Ludowego Spraw
Zagranicznych, czlonek wladz Miedzynarodowki Komunistycznej Karol Radek (Sobelsohn), ludowy komisarz
spraw zagranicznych Maksim Litwinow (Mojsiejewicz Wallach) i wicepremier ZSRS, dlugoletni czlonek
Biura Politycznego KC KPZR Lazar Kaganowicz, glowny odpowiedzialny za swiadome doprowadzenie do
straszliwego glodu na Ukrainie, ktory pochlonal 6 milionow ofiar. Jeden z najslynniejszych
zydowskich autorow okresu powojennego Isaac Deutscher przypomnial w wygloszonym w 1964 r. w Londynie
wykladzie, ze: "Na czele przymusowej kolektywizacji na Ukrainie, ktora przebiegala z zastosowaniem
bardzo okrutnych i krwawych metod, stanal Zyd Kaganowicz. I tu mamy do czynienia z tragicznym
impasem, w ktory wpadli Zydzi (...) na wsi nienawidzili ich chlopi, ktorzy widzieli w bolszewiku
Zydzie Kaganowiczu swego glownego dreczyciela" (cyt. za: I. Deutscher: Rewolucja rosyjska a kwestia
zydowska, w: Zydzi. Komunizm, pod red. M. Bilewicza i E. Pawlisz, drukowany w zydowskim czasopismie
"Jidele", wyd. specjalne, wiosna 2000, s. 97).

Piszacy az na 12 stronach o antysemityzmie w ZSRS w latach 40. Gross ani jednym zdaniem nie wspomina
o takich przyczynach nasilania sie nastrojow antyzydowskich w ZSRS, jak chocby ludobojcza
dzialalnosc Kaganowicza w latach 30. Do tych nastrojow nadzwyczaj perfidnie odwolywal sie Stalin,
wszczynajac na poczatku lat 50. swoj atak przeciwko "syjonizmowi". Warto przy okazji wiedziec, ze
sam Lenin byl synem Zydowki, corki lekarza policyjnego Blanca.
Przypomnijmy tu pelne najwyzszego niepokoju z powodu roli Zydow w przewrocie bolszewickim zapiski
najwybitniejszego zydowskiego historyka w Rosji Szymona Dubnowa. Reagujac na dominacje srodowisk
zydowskich w bolszewickim aparacie wladzy, Dubnow zapisal w swym dzienniku pod data 7 stycznia 1918
r.: "Rewolucja utonela w blocie niskich instynktow... Kiedys chyba wyjdziemy z epoki blota, epoki
przejsciowej, ale nigdy nam nie wybacza, ze zydowscy spekulanci rewolucji wzieli udzial w
bolszewickim terrorze. Zydowscy towarzysze i wspolpracownicy Lenina: Troccy, Uriccy, zacmiewaja
swego mistrza. Instytut Smolny po cichu nazywaja Centrozydem. Pozniej o tym beda mowic glosno i
antysemityzm u wszystkich warstw rosyjskiego spoleczenstwa zapusci glebokie korzenie". Podobne jak
Dubnow niepokoje wyrazali rowniez inni, bardziej dalekowzroczni Zydzi. Na przyklad rabin Moskwy
powiedzial Trockiemu: "Troccy robia rewolucje, rachunki placa Bronszteinowie".
Szczegolnie duzo nienawisci do Zydow wzbudzala w Rosji rola odgrywana przez Zydow w kolejnych
odmianach organizacji sowieckiego terroru (Czeka, GPU, NKWD). Wedlug zydowskiego historyka S.
Barona, "bezgranicznie nieproporcjonalna liczba Zydow weszla do sowieckiej tajnej policji Czeka".
Paul Johnson pisal w glosnej "Historii Zydow" (Krakow 1993, s. 481): "Zydowscy bolszewicy byli
liczni w Czeka jako komisarze, inspektorzy podatkowi i biurokraci. Odgrywali wiodaca role w rajdach
organizowanych przez Lenina i Trockiego, by wydobyc ziarno od gromadzacych zapasy chlopow.
Nienawidzono ich z powodu tej dzialalnosci (...) Jedyne sowieckie archiwum, ktorego zawartosc znana
jest na Zachodzie, dotyczace spraw Smolenska w latach 1917-1938 przekonuje, ze chlopi utozsamiali
rezim sowiecki i zydowskich posrednikow". Sposrod bolszewikow zydowskiego pochodzenia wywodzil sie
znany ze szczegolnie okrutnego terroru szef piotrogrodzkiej Czeka Mojzesz Salomonowicz Uricki.
Slynny pisarz polski, przez wiele lat prezes polskiego Pen-Clubu, Jan Parandowski, pisal w swej
wczesniejszej, wydanej juz w kilka lat po bolszewickim przewrocie ksiazce "Bolszewicy i bolszewizm w
Rosji", iz Uricki: "Przechwalal sie, ze kaze wiezic wszystkich, ktorych chce, i nie otrzymuje na to
zlecenia od nikogo. Byl to okrutnik bezwzgledny, ktory potrzebowal krwi cudzej, tak jak inni
potrzebuja narkotykow, by sie upic".

Do najokrutniejszych katow bolszewickich zydowskiego pochodzenia nalezal sowiecki dowodca wojskowy
komandarm, pozniej marszalek ZSRS Iona E. Jakir. Wiktor Suworow w wydanej w Warszawie w 1988 r. w
polskim przekladzie ksiazce "Oczyszczenie" pokazal, jak okrutnie Jakir pacyfikowal w 1918 r. Odesse
rekami tysiecy chinskich najemnikow, ktorzy swoje ofiary smazyli w piecach okretowych czy topili w
morzu, przywiazujac im do szyi ciezary. Krzysztof Maslon pisze w swej recenzji ksiazki Suworowa (w
"Rzeczpospolitej" z 27 stycznia 1999 r.), iz: "Nie maja racji ci - powiada Suworow - ktorzy nazywaja
Jakira hitlerowcem, to Hitler byl jakirowcem". Jednym z najokrutniejszych katow zydowskiego
pochodzenia byl oslawiony Jakow Jurowski, ktory nadzorowal okrutne wymordowanie rodziny carskiej i
zwiazanej z nia sluzby w Jekaterynburgu.

Szczegolnym okrucienstwem "wyroznil sie" na Krymie w czasie wojny domowej w Rosji byly zydowski
przywodca Wegierskiej Republiki Rad Bela Kuhn (Kon). Wedlug ksiazki Zbigniewa Krasnowskiego
"Socjalizm, komunizm, anarchizm" (Warszawa 1936, s. 142): "(...) w maju 1928 r. 'Journal de Genéve'
podal informacje bylego dyrektora Czerwonego Krzyza (dr. Jerzego Ladygianskiego), w ktorej czytamy,
ze Bela Kuhn kazal stracic: w Teodozji 7500 osob, w Symferopolu - 12 000, w Sewastopolu przeszlo 10
000, w Kerczu 6000, w Jalcie przeszlo 5000. Ogolem liczbe zamordowanych z rozkazu Beli Kuhna na
Krymie Rosjan i Tatarow obliczaja na 60 do 70 tysiecy".

Czy komunisci pozostawali Zydami?

Niektorzy w odpowiedzi na przypominanie zbrodni popelnionych przez zydowskich czekistow,
enkawudzistow i ubekow lubia podkreslac, ze i my, Polacy, mamy na swym koncie slynnego
bolszewickiego kata - Feliksa Dzierzynskiego. To prawda, jest czego sie wstydzic! Na szczescie
jednak Dzierzynski byl tylko jeden, podczas gdy zydowscy komunisci dostarczyli jakze licznych
zbrodniarzy komunistycznych, wcale nie mniejszych pod wzgledem rozmiarow zbrodniczosci od "krwawego
Feliksa". By przypomniec chocby oslawionego Gienricha G. Jagode (podobno urodzonego na lodzkich
Balutach), ludowego komisarza spraw wewnetrznych oraz glownego inicjatora i nadzorce masowych
represji w ramach "wielkiej czystki", ktora spowodowala smierc milionow ludzi. Pisalem juz o
zydowskich tworcach systemu Gulagow z A. Frenklem na czele. Moglbym dlugo jeszcze pisac o roznych
szczegolnie "wyrozniajacych sie" zydowskich organizatorach sowieckiego aparatu terroru, chocby
takich jak general NKWD Leonid Reichman, preparujacy procesy moskiewskie i jeden z organizatorow
zbrodni w Katyniu. Czytelnikow chcialbym jednak w tym przypadku odeslac do szerszej informacji na
ten temat w przygotowywanym wlasnie ksiazkowym wydaniu "Nowych falszow Grossa".

Byly ambasador Izraela w Warszawie Szewach Weiss probowal kiedys zanegowac potrzebe przepraszania
przez Zydow za zbrodnie Zydow ubekow etc., gloszac, ze Zyd, ktory staje sie komunista, przestaje
jakoby byc Zydem. Ciekawe wiec, jak wytlumaczy, ze oslawiony okrutnik Jozef Rozanski (Goldberg)
zostal zgodnie z zyczeniem pochowany na cmentarzu zydowskim (por. A. Paczkowski op. cit., s. 200).
Czy to, ze zgodnie z zydowskim rytualem religijnym zostal pochowany - rowniez na wczesniej wyrazone
zyczenie - najwiekszy kat bezpieki wegierskiej, odpowiedzialny za bezpieczenstwo czlonek Biura
Politycznego KC wegierskiej partii komunistycznej, Mihály Farkas. Warto rowniez zapytac S. Weissa,
jak to sie dzieje, ze rozni Zydzi - komunistyczni kaci, byli KGB-owcy czy ubecy jak Salomon Morel,
tak chetnie szukaja schronienia dla siebie wlasnie w Izraelu. Czy to oznacza, ze dopiero na starosc
znowu odkryli, ze sa Zydami? Troche to dziwne, zwlaszcza w swietle faktu, ze do Izraela - jako do
ojczyzny - zawedrowala cala chmara bylych ubekow i jeszcze wieksza liczba b. KGB-owcow. Znany pisarz
izraelski Amos Oz mowil w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" z 2 pazdziernika 1994 r., iz "Nagle
zjechalo do Izraela szesciuset wykladowcow marksizmu-leninizmu. Wedlug moich ocen znalazlo sie tez u
nas co najmniej dwadziescia tysiecy oficerow KGB. Co mozna z nimi zrobic?" - zapytal Amos Oz i
ironizujac, sam sobie tak odpowiedzial: "Najprosciej byloby zlecic im sledzenie profesorow
marksizmu - wtedy czuliby sie bardziej swojsko". Szkoda, ze Gross, tak rozpisujacy sie na temat roli
Zydow jako ofiar komunizmu w ZSRS, nie przypomnial jakos niektorych Zydow w roli przesladowcow.
Chocby wspomnianych przez Amosa Oza tak licznych Zydow KGB-owcow!

Jedna z najczarniejszych kart, obciazajacych zydowskich komunistow w Sowietach, stanowi wyjatkowo
znaczaca rola odegrana przez nich w walce z religia, a zwlaszcza z roznymi Kosciolami
chrzescijanskimi. Pisze o tym szerzej w ksiazce "Walka z Kosciolem wczoraj i dzis". Jak silna byla
niechec do zydowskich komunistow w Rosji na skutek ich wyjatkowo gorliwego zaangazowania w walce z
religia chrzescijanska, najlepiej swiadczy informacja w ksiazce "Historia Zydow" autorstwa skadinad
przychylnego Zydom historyka Paula Johnsona. Wedlug niego (op. cit., s. 481), juz "w 1922 r.
pojawily sie grozby, ze jesli komisarze zabiora z cerkwi zlote ozdoby, to zaden Zyd nie przezyje,
wszystkich zabijemy jednej nocy".

Przypomnijmy tu, ze wedlug oficjalnego raportu wspomnianego juz b. czlonka Biura Politycznego KC
KPZR Aleksandra Jakowlewa, od 1917 r. zamordowano w Zwiazku Sowieckim az 200 tysiecy duchownych
roznych wyznan, a dalsze 300 tysiecy uwieziono. W tej walce z religia szczegolnie mocno "wyroznili
sie" rozni zydowscy bolszewicy z oslawionym J. Jaroslawskim (Miniejem Izrailewiczem Gubelmanem) na
czele. Przez wiele lat przewodniczyl on niezwykle agresywnemu kilkumilionowemu Zwiazkowi Bezboznikow
i organizowal kolejne fazy bezwzglednego terroru uderzajacego w Koscioly chrzescijanskie. Historyk
Andrzej Grajewski, pierwszy przewodniczacy Kolegium Instytutu Pamieci Narodowej, tak pisal o
Gubelmanie (Jaroslawskim) w ksiazce "Rosja i krzyz" (Wroclaw 1990): "Ten zawodowy rewolucjonista,
syn zydowskich zeslancow w czasach caratu, stworzyl wielki system prasy ateistycznej oraz opracowal
system wychowania ateistycznego oraz plan zniszczenia Cerkwi i innych grup religijnych (...)
uzasadnial koniecznosc bezwzglednej ateizacji wszystkimi dostepnymi panstwu srodkami. Ten morderca
zza biurka byl odpowiedzialny za katorge tysiecy duchownych i ludzi swieckich, zniszczenia
bezcennych zabytkow starej kultury rosyjskiej, ruiny tysiecy cerkwi". Warto dodac, ze zydowscy
bolszewicy szczegolnie zaznaczyli sie w walce z Kosciolem katolickim i w grabiezy mienia koscielnego
na b. Kresach Wschodnich II RP. Pisalem o tym szerzej w "Przemilczanych zbrodniach" (Warszawa 1999,
s. 156-163). Gross o tym wszystkim skrzetnie milczy, choc wlasnie ta rola komunistow zydowskich w
walce z religia na terenie ZSRS nie pozostala bez wplywu na tak pietnowana przez niego nieufnosc
polskich duchownych katolickich do komunizujacych Polske Zydow.

Falsze o krajach Europy Srodkowowschodniej

Jedna z najperfidniejszych manipulacji Grossa, zastosowanych dla otumanienia nieznajacych historii
Europy Wschodniej amerykanskich czytelnikow, jest sugerowanie, jakoby "antysemita" Stalin od
poczatku kierowal sie zasadami antysemickimi przy tworzeniu komunizmu w krajach Europy
Srodkowowschodniej. Omowienie na parunastu stronach przykladow dyskryminowania Zydow w okresie wojny
i po wojnie w ZSRS mialo Grossowi faktycznie sluzyc tylko do zmanipulowania obrazu sytuacji w
krajach naszego regionu, a w szczegolnosci w Polsce. Przyjrzyjmy sie tym jego zabiegom. Na s. 206
autor "Strachu" pisze, ze "antysemityzm sowieckiej biurokracji wyprzedzil o kilka lat powojenny
podboj Europy Wschodniej (...)". Juz w dalszym ciagu tego samego ogromniastego zdania na s. 206
Gross powoluje sie na ksiazke Jurija Slezkina, gloszaca, ze tworzenie sie stalinowskich rezimow w
Europie Srodkowowschodniej "zbieglo sie w czasie z odkryciem przez Stalina braku zaufania do Zydow".
Na s. 212 Gross usiluje juz otwarcie sugerowac, ze w zwiazku z pogorszeniem sytuacji Zydow w ZSRS w
latach 40. jakoby nie bylo mozliwe jakiekolwiek uprzywilejowane traktowanie Zydow w calym regionie
Europy Wschodniej. Sama mysl o tym z lekcewazeniem odrzuca jako rzekoma fantazje, polityczna
"science fiction".

Twierdzenie Grossa nie ma zadnego pokrycia w historycznej rzeczywistosci: pogorszenie pozycji Zydow
w pierwszej polowie lat 40. w ZSRS nie mialo zadnego znaczenia dla polityki Stalina na zewnatrz. Az
do poczatku lat 50. polityka ta nader chetnie stawiala na komunizujacych Zydow w roznych krajach
Europy. Zgodnie ze swa stala zasada: dziel i rzadz, Stalin niezwykle chetnie wykorzystywal
mniejszosci narodowe w krajach Europy Srodkowej do tym lepszego podporzadkowania zamieszkujacych w
nich narodow, niszczenia ich uczuc narodowych i religii, ktora wyznawali. Do tego zas najlepiej
nadawali sie ludzie jak najdalsi od patriotyzmu polskiego, wegierskiego, rumunskiego, czeskiego czy
litewskiego, a takze od religii chrzescijanskiej, a wiec komunisci zydowscy.
Przypomnijmy tu, co pisal na ten temat przemilczany przez Grossa slynny polski intelektualista
Leopold Tyrmand w jakze trafnej w osadach ksiazce "Cywilizacja komunizmu": "Gdy Armia Czerwona
przystepowala do sowietyzowania Europy Wschodniej, na czele czechoslowackiej ekipy partyjnej stal
Zyd [R. Slansky - sekretarz generalny partii komunistycznej - J.R.N.]. Wegry kneblowal Zyd [M.
Rakosi - J.R.N.], w Rumunii rzadzila Zydowka [A. Pauker - J.R.N.], a Polska miala u wladzy figuranta
Polaka, za ktorym na wezlowych pozycjach stali zydowscy komunisci wypelniajacy z fanatycznym
oddaniem najbezwzgledniejsze rozkazy Kremla [podkr. J.R.N.].
Za przywodcami zas staly lojalne szeregi komunistow zydowskiego pochodzenia, ktorzy jedynie byli w
stanie uruchomic gospodarke i administracje w Polsce, Rumunii, na Wegrzech, czyli w krajach
drobnomieszczanskich, w ktorych antykomunizm byl rodzajem ogolnonarodowej religii, o czym Stalin
wiedzial. Wiedzial, ze tylko fanatycznie oddani komunistyczni Zydzi moga zrobic dlan te wstepna i
niezbyt czysta robote, co bylo czescia nr 1 planu. Z nadgorliwym zapalem rzucili sie [Zydzi -
J.R.N.] do sowietyzowania wschodnioeuropejskich spoleczenstw, do budowania socjalizmu, do
zaciesniania komunistycznej petli na szyjach narodow starych, odpornych na przemoc i doswiadczonych
w walce o psychiczna niepodleglosc. Swym zelanctwem przekreslili najwieksza szanse, jaka mieli Zydzi
na tych terenach od sredniowiecza (...) eksponowany serwilizm Zydow-komunistow w sluzbie sowieckiego
imperializmu sprawial wrazenie samobojczego obledu".

Ten tekst Leopolda Tyrmanda najlepiej wyjasnia to, czego nie rozumie rzekomo Gross. To jest,
dlaczego "antysemita" Stalin tak chetnie siegnal do pomocy zydowskich komunistow przy sowietyzowaniu
narodow Europy Srodkowej i dlaczego tak silnie obsadzil nimi wierzcholki wladzy w krajach tego
regionu. Grossowi udajacemu z takim sukcesem glupiego warto rowniez zalecic lekture pracy Paula
Lendvaiego, znakomitego historyka i sowietologa zydowskiego pochodzenia, zyjacego w Austrii. W
odroznieniu od Grossa jest on naukowcem rzetelnym, wiec czyms niedoscignionym dla autora "Strachu".
Przypomnijmy tu wiec, co napisal Lendvai w ksiazce "Antysemityzm bez Zydow" (cz. 1, wyd. podziemne
"Los", 1987, s. 63, 70) w kwestii tak zafalszowywanej przez Grossa: "Na narody tradycyjnie uczulone
na kwestie swej niezawislosci i prestizu spadl wkrotce po wojnie podwojny cios: komunizm i
sowietyzacja. A Zydzi znajdowali sie wowczas na stanowiskach premierow, pierwszych sekretarzy,
ministrow i szefow policji w tym samych krajach, gdzie ich ojcowie byli zaledwie tolerowanymi
intruzami (...). Urazy poglebiala swiadomosc, ze to obcy, pozostajacy w sluzbie obcego mocarstwa,
narzucaja obcy system. Nic dziwnego, ze wzbudzali jeszcze wieksza nienawisc i pogarde niz ich
przodkowie (...). Czlonek wspolnoty zydowskiej spotykal sie na tych terenach z nienawiscia nie tylko
jako czlonek wspolnoty komunistow, lecz takze jako symbol wladzy typu kolonialnego, namiestnik
sowiecki. Co gorsza, niecierpiani Zydzi zdali sie byc coraz silniejsi i coraz bardziej na
swieczniku - w odwrotnej proporcji do ich tak przerzedzonych szeregow (...). Nieuchronny proces
utozsamiania Zydow z wladza przybral po przewrocie komunistycznym rozmiary bezprecedensowe. Logiczna
tego konsekwencja bylo skupienie sie powszechnego niezadowolenia na 'Zydach Nadwornych'
stalinowskiego imperium: na Rakosich, Slanskich i Bermanach".

Dodajmy do tych uwag zapis pisarki Marii Dabrowskiej w jej "Dziennikach" pod data 30 listopada 1948
r. Znalazla sie tam uwaga o "malenkiej Europie, nad ktora zwisa straszliwy rekin rosyjski, gotowy
wszystko polknac. Zydzi odgrywaja role kucharzy, przyrzadzajacych z nas wszystkich potrawe dla
paszczy wieloryba" (M. Dabrowska "Dzienniki powojenne 1945-1948", Warszawa 1996, s. 339).
Grossa nie obchodza fakty, nie obchodza opinie tak wybitnych badaczy jak Lendvai, ktorzy o wiele
dluzej od niego badali historie Europy Srodkowowschodniej przy rzetelnym wykorzystaniu typowego
aparatu naukowego pracy historyka, na czym socjolog Gross wyraznie sie nie zna. Wciaz udaje, ze nie
wie, na czym polegala wyjatkowa rola zydowskich komunistow w ich zajadlej walce z polskim
patriotyzmem i religia, tak ulatwiajaca Stalinowi sowietyzacje Polski. Wedlug niego (por. s. 230):
"Funkcjonowanie tajnej policji komunistycznej nie mialo nic wspolnego z tym, czy byli to Zydzi (czy
Polacy) (...)". Gdzie indziej pisze, ze narzucenie stalinizmu Polsce nie zalezalo w koncu od tych
paru tuzinow (czy 6 czy 131, czy nawet 438) Zydow dzialajacych jako pacholki Stalina (por. s. 236).
Przypomnijmy, ze ten sam Gross, ktory stara sie maksymalnie pomniejszyc role Zydow w UB i generalnie
usprawiedliwic ich zaangazowanie po stronie wladzy komunistycznej, nigdzie w calej ponad
300-stronicowej ksiazce nie stara sie Amerykanom wyjasnic przyczyn narastania niecheci u Polakow do
Zydow. Raczej wszystko robi, by te przyczyny jak najmocniej zataic. Jedynym kluczem do wyjasnienia
polskich niecheci do Zydow ma byc to, ze rabowali i mordowali Zydow w czasie wojny. No i to, co
pisze bez jakichkolwiek dowodow juz we wstepie do swojej ksiazki (s. XIII), iz: "W
polsko-katolickiej wyobrazni Zydzi sa mordercami Boga i uzywaja dzieci do przygotowania macy". Oto,
czego Amerykanie dowiedza sie w pierwszym rzedzie o Polakach katolikach od Grossa!
Czytalem swieza swietna recenzje "Strachu" Grossa polonijnego korespondenta Roberta Strybela. Zwraca
on uwage, ze poswiecona polskiemu antysemityzmowi ksiazka Grossa faktycznie pomija wyjasnienie,
jakie byly przyczyny nastrojow antyzydowskich w Polsce, za to ciagle zmienia sie w perorowanie na
temat tego, jak Polacy byli zle widziani "przez Zydow lub gojow sympatyzujacych z zydowskimi
interesami". Nie dowiemy sie wiec - wedlug Strybela - o przyczynach zatargow Polakow z Zydami w XIX
wieku, o zarzutach, ze Zydzi wydawali polskich powstancow w rece wladz carskich. Nie dowiemy sie o
faktycznej dywersyjnej antypolskiej roli KPP, w ktorej Zydzi mieli tak mocne wplywy. O wsparciu hord
sowieckich w 1920 r. przez wielu Zydow, o roli czesci Zydow w kolaboracji z Sowietami w latach
1939-1941. I o konkretnych zarzutach sluzalstwa czesci Zydow w zniewalaniu Polski przez Sowietow po
1944 r. Wedlug R. Strybela: "Jest metoda w szalenstwie Grossa. Zydowsko-amerykanskie srodowisko
czytelnicze stanowi duzo bardziej lukratywny rynek niz Polonia. Stad musialo sie wydac duzo bardziej
zyskowna kariera zaspokajac juz istniejace zydowskie uprzedzenia. Wsrod nich jest przekonanie, ze
Polacy sa niezmiennie podli, podczas gdy Zydzi sa zawsze tylko ofiarami, nigdy lotrami".

prof. Jerzy Robert Nowak
Z***@hotmail.com
2009-04-20 00:25:00 UTC
Post by cidebur
Post by Z***@hotmail.com
Post by cidebur
Post by Andrzej Adam Filip
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
Osobiscie nie przykladalbym do tego najmniejszego znaczenia, bo
uwazam, ze znacznie wazniejsze bylo, co kto zrobil, a nie jakie mial
pochodzenie.
Jak sie rodza mity o zazydzeniu bezpieki i zbrodniczym postepowaniu
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego? Przyczyn jest wiele. Wymienie
tylko kilka.
[...]
Jedną są takie statystyki które się nawet nie silą się na odróżnienie
sytuacji przed i po marcu 1968 (że o innych znaczących datach nie
wspomnę) licząc chyba na brak spostrzegawczości czytelników. Rok 1978
w cytowanym tekście to nie rok 1968.
Mi się przypomina wywiad z Rosyjskim reżyserem (z GW) który w
"różnych okresach" wpisywał w życiorysie jako "ojczyma żyda"
a innym razem "ojca wroga ludu ale rosjanina" :-)
Wlasciwie to nie wiem o czym pan pisze, bo pisze pan
bardzo zawile, jak zawsze zreszta.
Piecuch wyraznie pisze, ze swoje wyliczenie wykonal
w roku 1978, a wiec po roku 1956 i po roku 1968.
Otoz w tym roku UB nie stnialo, bo zostalo zlikwidowane
na kanwie 1956 roku i wladzy Gomulki.
Wszelkie laczenie morderstw politycznych z Zydami, to
okres UB do roku 1956 i absolutnie jest to uzasadnione, bo
inaczej te liczby wtedy sie ukladaly.
A wiec zadowolenie Zalka jest nieuzasadnione, bo dalej
pochodzi z nacji powaznie zasluzonej w morderstwach
polskich patriotow walczacych w czasie wojny z Niemcami.
Jak widac takze z wyliczen, w roku 1968 Polske nie opuscilo
wielu pracownikow SB pochodzenia zydowskiego, bo im bylo
dobrze i nie chcieli.
Siedza do dzisiaj i maja sie doskonale.
wk
Bardzo mi sie podoba logika p. wk - nie znam dokladnych danych, ale
jesli okaze sie do roku 56 stosunek Polacy-Zydzi w UB byl np 50%, to
wedlug p. wk 50% Polakow zamordowanych przez Polakow to ludzi ktorzy
zgineli, a te 50% zamordowanych przez Zydow to "zamordowani".
" A tak nawiasem mowiac, to smiesznym paradoksem jest domaganie sie
Wolinskiej, ktorej oczywiscie nie dostaniemy, a zapominanie, ze w
kraju pod reka mamy niezgorsze towarzystwo bylych funkow MBP,
Informacji WP, sadownictwa, ktore nalezaloby czym predzej popytac o
mordercza robote w latach czterdziestych i piecdziesiatych. Niektore
damy maja nawet na swoim koncie nigdy nie wykonane wyroki Sadow
Specjalnych Polskiego Panstwa Podziemnego. Sa to wyroki, ktore nie
ulegaja przedawnieniu. IPN byl o tym wielokrotnie powiadamiany
oficjalnymi doniesieniami. I co? I nic. Wyciagamy rece po tych zza
granicy, wiedzac bardzo dobrze, ze ich nie dostaniemy. Proba rozmycia
odpowiedzialnosci, tuszowania dranstw, ucieczki przed wymiarem
sprawiedliwosci sprawily, ze latwo generalizowac i wina za zlo i
zbrodnie obciazac cala nacje.".
Okropny antyPolak ten Piecuch skoro twierdzi ze Polacy mordowali
Polakow w latach 40tych i 50tych, prawda Panie wk?
Zalek
Panie Wasner, prosze nie ganiac za mna na sciepie i nie pisac
do mnie tych swoich bredni.
Nie zycze sobie.
wk
Tyle lat na sciepie i jeszcze Pan sie nie domyslil ze Panskie zyczenia
mam tak samo gleboko jak Pan moje?
A wiec co Pan sadzi o tym co napisal Piecuch, ze "mitem sa twierdzenia
jakoby w bezpiece bylo KIEDYKOLWIEK (podkreslenie moje) bardzo duzo
funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego".
Czyzby to oznaczalo ze w bezpiece pracowali Polacy? Ze byli Polacy
ktorzy mordowali Polakow?

Albo to: "Broniac wlasnej skory najwygodniej zrzucic wine na inne
nacje. W Polsce najlatwiej uczynic to upatrujac winnego w Zydzie,
Cyganie, ewentualnie Ukraincu, Rosjaninie czy Niemcu".

Jak Pan mysli - duzo Polakow dalo sie nabrac na te mity?

Zalek
Z***@hotmail.com
2009-04-20 00:36:36 UTC
Przyznam - TW Tadeusz umie pisac, szczegolnie o Zydach.

Zalek
Spór o "żydokomunę"
Jedną z głównych części książki Grossa jest ogromnie kłamliwe, ponad 50-stronicowe opracowanie
poświęcone "żydokomunie" (s. 192-243). Gross dokonuje tu wręcz karkołomnych wyczynów, by za wszelką
cenę zaprzeczyć powszechnie przyjmowanej tezie o nadreprezentacji Żydów w polskim życiu publicznym
po 1944 r. Według Grossa (s. 243), w Polsce upowszechniany jest mit "żydokomuny", który stanowi
podejmowaną przez odpowiedzialnych za komunizm Polaków próbę "odwrócenia uwagi od ich własnej winy
za przyczynienie się do triumfu komunizmu".
Szczególnie usilnie Gross próbuje pomniejszyć i wybielić zarazem rolę Żydów w represjach UB,
przemilczając fakt, że właśnie Żydzi maksymalnie dominowali w kierowniczych instancjach
stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Polsce. Sugeruje, że w bezpiece, podobnie
jak i w reszcie aparatu przemocy, były rzekomo bardzo szerokie wpływy postaw antysemickich. Na s.
139 swojej książki "Strach" Gross pisze: "Aparat przemocy w powojennej komunistycznej Polsce -
regularna policja (MO), służba bezpieczeństwa (UB) i wojsko były złożone w przeważającej mierze z
etnicznych Polaków. Rekrutowani oni byli mniej więcej na chybił trafił (...), skupiając razem grono
młodzieży z niższej klasy społecznej, którzy w swoich poglądach osobistych nie mogli odzwierciedlać
niczego innego niż antysemityzm szeroko rozpowszechniony w ich środowisku społecznym".
Jednym z najbezczelniejszych kłamstw Grossa jest podane na s. 222 twierdzenie, że dla Żydów ich
"korzenie etniczne" były kolosalnym obciążeniem i przeszkodą w ich karierach, z każdego punktu
widzenia. (they were Jewish. Their ethnic background was a colossal liability and an impediment to
their careers, from every point of view). To stwierdzenie Grossa wydaje się szczególnie groteskowe
dla każdego, kto pamięta tysiące ówczesnych przyspieszonych karier Żydów, nawet tych mało zdolnych i
niewykształconych. Podobnie groteskowe jest inne stwierdzenie Grossa (na s. 221), iż rzekomo
sympatia dla komunizmu "była minimalna wśród Żydów". Dość przypomnieć w kontekście tego fałszu
Grossa, że reprezentujący przeważającą część Żydów w Polsce Centralny Komitet Żydów Polskich (CKŻP)
"wyróżniał się" wręcz fanatycznie prokomunistycznymi oświadczeniami i potępieniami podziemia
niepodległościowego oraz patriotycznej emigracji.
Warto tu zwrócić uwagę na pewną dość szczególną przypadłość książki Grossa - jego staranie się o
przedstawianie Żydów jako ofiar komunizmu. Przy zastosowanym przez Grossa całkowitym przemilczeniu
faktu kolaboracji dużej części Żydów z Sowietami czytelnik amerykański może wnioskować, że to
właśnie Żydzi byli "jedyną" ofiarą sowieckich represji po 1939 roku. Na s. 5 Gross pisze, mocno
zawyżając liczbę Żydów deportowanych w latach 1940-1941, że zesłano ich ok. 100-120 tys. Już
wcześniej z informacjami Grossa na temat skali tej deportacji polemizował niemiecki historyk Bogdan
Musiał, oceniając liczbę deportowanych Żydów na mniej więcej 70 tys. (por. B. Musiał: Stosunki
polsko-żydowskie na kresach wschodnich RP pod okupacją sowiecką (1939-1941), "Biuletyn Kwartalny
Radomskiego Towarzystwa Naukowego", tom XXXIV, zeszyt 1, 1999 r., s. 119). Gross, zgodnie ze swą
zasadą zacierania pamięci o polskiej martyrologii, całkowicie przemilcza fakt, że w tym samym czasie
zesłano w ZSRS o wiele większą liczbę Polaków. Wielokrotnie powtarza różne twierdzenia mające
uzasadnić tezy o prześladowaniu lub dyskryminowaniu Żydów w komunistycznej Polsce. Pisze już we
wstępie (s. XV) o rzekomym "zinstytucjonalizowanym antysemityzmie w aparacie administracyjnym i
sądowniczym w zdominowanej przez Partię Komunistyczną Polsce". Na s. 225 Gross twierdzi, że
komuniści mieli do wyboru albo ignorować przeważające w narodzie rozmiary antysemityzmu, albo
zwalczać go na własną zgubę. W innych miejscach książki daje wyraźnie do zrozumienia, że w tej
sytuacji komuniści woleli wybrać całkowitą bierność w tej sprawie. Na przykład na s. 99 pisze, że
rzekomo władze komunistyczne bały się bronić Żydów przed "ludem" (people). Na s. 153 utrzymuje, że
"najwyższe decyzyjnie organy Partii i aparatu bezpieczeństwa nie reagowały na elokwentny
antysemityzm i powtarzające się napaści na Żydów". Na s. 63 czytamy, że "MBP nie odpowiadało na
świadectwa napływające z całego kraju wskazujące na wszechobecność napaści antyżydowskich".
Przemilczani kaci
W kreśleniu obrazu Żydów jako "ofiar komunizmu" szczególną rolę odgrywa wprowadzona u Grossa
kilkunastostronicowa opowieść (s. 199-212) o dyskryminowaniu Żydów w ZSRS w czasie wojny i w
pierwszych latach powojennych, oraz generalnie o tamtejszym antysemityzmie. Snując tę rzewną
opowieść o pogarszaniu się losu sowieckich Żydów, Gross całkowicie przemilcza bardzo wydatną rolę
odegraną przedtem przez Żydów bolszewików w budowie i rozwoju ustroju komunistycznego w Związku
Sowieckim. Grossowi jak zwykle zależy na tym, aby nieświadomi faktów amerykańscy czytelnicy
postrzegali Żydów wyłącznie jako biedne, prześladowane ofiary, a nie wiedzieli nic o tym, że część
Żydów zapisała się w swoim czasie niechlubnie w roli katów. Skrzętnie przemilcza więc na przykład
fakt, że jeszcze w 1934 roku Żydzi stanowili aż 38,5 proc. kierowniczych kadr NKWD, podczas gdy
etniczni Rosjanie tylko 31,2 proc. (wg wydanego w 1999 r. podstawowego informacyjnego opracowania
N.W. Pietrowa i K.W. Skorkina "Kto rukowodił NKWD 1934-1941", na które powołuje się historyk A.
Paczkowski w tekście "Żydzi w UB: próba weryfikacji stereotypu", zamieszczonym w książce "Komunizm.
Ideologia, system, ludzie" pod red. T. Szaroty, Warszawa 2001, s. 194). O roli niektórych Żydów jako
katów w ZSRS piszę nieprzypadkowo. Dość przypomnieć tu za Aleksandrem Sołżenicynem ("Archipelag
Gułag 1918-1956", wyd. podziemne "Pomost", Warszawa 1988, t. 3-4, s. 65), że cały ogromny system
łagrów - Gułagów stworzył i nadzorował turecki Żyd Naftali Aronowicz Frenkel. Że miał do pomocy
takich żydowskich "specjalistów" od terroru, jak naczelnik Gułagu Mateusz Berman i naczelnik budowy
Kanału Białomorskiego Łazarz Kagan. Przewodniczący rosyjskiej komisji partyjnej, badającej zbrodnie
stalinowskie, były członek Biura Politycznego KC KPZR Aleksander Jakowlew ujawnił w wywiadzie dla
"Gazety Wyborczej", że na czele 11 spośród 12 istniejących w Sowietach kompleksów łagrów stali Żydzi
(12., miński, kierowany był przez Ormianina). O tym wszystkim Gross nie wspomina nawet jednym
zdaniem!
Gross milczy zupełnie o tym, że w 1917 r. Żydzi wzięli bardzo licznie udział w przewrocie
bolszewickim i wywarli nader znaczący wpływ na tworzenie państwa sowieckiego i jego organów terroru
(Czeka). Żydami były m.in. tak znaczące w skali międzynarodowej postacie jak Lew Trocki
(Bronstein) - komisarz spraw zagranicznych w pierwszym rządzie Lenina, główny organizator przewrotu
bolszewickiego, organizator Armii Czerwonej i faktyczny jej dowódca w czasie wojny domowej,
przywódca Międzynarodówki Komunistycznej, członek triumwiratu po śmierci Lenina Grigorij Zinowjew
(Radomyslski), przewodniczący Rady Najwyższej Sowietu Jakow Swierdłow (Solomon), przewodniczący
Ogólnorosyjskiego Komitetu Wykonawczego (WCIK), najwyższego organu władzy prawodawczej, wykonawczej
i kontrolującej w Rosyjskiej RSFR, członek triumwiratu rządzącego ZSRS po śmierci Lenina Lew
Kamieniew (Rosenfeld), kierownik centralnej europejskiej sekcji Komisariatu Ludowego Spraw
Zagranicznych, członek władz Międzynarodówki Komunistycznej Karol Radek (Sobelsohn), ludowy komisarz
spraw zagranicznych Maksim Litwinow (Mojsiejewicz Wałłach) i wicepremier ZSRS, długoletni członek
Biura Politycznego KC KPZR Łazar Kaganowicz, główny odpowiedzialny za świadome doprowadzenie do
straszliwego głodu na Ukrainie, który pochłonął 6 milionów ofiar. Jeden z najsłynniejszych
żydowskich autorów okresu powojennego Isaac Deutscher przypomniał w wygłoszonym w 1964 r. w Londynie
wykładzie, że: "Na czele przymusowej kolektywizacji na Ukrainie, która przebiegała z zastosowaniem
bardzo okrutnych i krwawych metod, stanął Żyd Kaganowicz. I tu mamy do czynienia z tragicznym
impasem, w który wpadli Żydzi (...) na wsi nienawidzili ich chłopi, którzy widzieli w bolszewiku
Żydzie Kaganowiczu swego głównego dręczyciela" (cyt. za: I. Deutscher: Rewolucja rosyjska a kwestia
żydowska, w: Żydzi. Komunizm, pod red. M. Bilewicza i E. Pawlisz, drukowany w żydowskim czasopiśmie
"Jidełe", wyd. specjalne, wiosna 2000, s. 97).
Piszący aż na 12 stronach o antysemityzmie w ZSRS w latach 40. Gross ani jednym zdaniem nie wspomina
o takich przyczynach nasilania się nastrojów antyżydowskich w ZSRS, jak choćby ludobójcza
działalność Kaganowicza w latach 30. Do tych nastrojów nadzwyczaj perfidnie odwoływał się Stalin,
wszczynając na początku lat 50. swój atak przeciwko "syjonizmowi". Warto przy okazji wiedzieć, że
sam Lenin był synem Żydówki, córki lekarza policyjnego Blanca.
Przypomnijmy tu pełne najwyższego niepokoju z powodu roli Żydów w przewrocie bolszewickim zapiski
najwybitniejszego żydowskiego historyka w Rosji Szymona Dubnowa. Reagując na dominację środowisk
żydowskich w bolszewickim aparacie władzy, Dubnow zapisał w swym dzienniku pod datą 7 stycznia 1918
r.: "Rewolucja utonęła w błocie niskich instynktów... Kiedyś chyba wyjdziemy z epoki błota, epoki
przejściowej, ale nigdy nam nie wybaczą, że żydowscy spekulanci rewolucji wzięli udział w
bolszewickim terrorze. Żydowscy towarzysze i współpracownicy Lenina: Troccy, Uriccy, zaćmiewają
swego mistrza. Instytut Smolny po cichu nazywają Centrożydem. Później o tym będą mówić głośno i
antysemityzm u wszystkich warstw rosyjskiego społeczeństwa zapuści głębokie korzenie". Podobne jak
Dubnow niepokoje wyrażali również inni, bardziej dalekowzroczni Żydzi. Na przykład rabin Moskwy
powiedział Trockiemu: "Troccy robią rewolucje, rachunki płacą Bronszteinowie".
Szczególnie dużo nienawiści do Żydów wzbudzała w Rosji rola odgrywana przez Żydów w kolejnych
odmianach organizacji sowieckiego terroru (Czeka, GPU, NKWD). Według żydowskiego historyka S.
Barona, "bezgranicznie nieproporcjonalna liczba Żydów weszła do sowieckiej tajnej policji Czeka".
Paul Johnson pisał w głośnej "Historii Żydów" (Kraków 1993, s. 481): "Żydowscy bolszewicy byli
liczni w Czeka jako komisarze, inspektorzy podatkowi i biurokraci. Odgrywali wiodącą rolę w rajdach
organizowanych przez Lenina i Trockiego, by wydobyć ziarno od gromadzących zapasy chłopów.
Nienawidzono ich z powodu tej działalności (...) Jedyne sowieckie archiwum, którego zawartość znana
jest na Zachodzie, dotyczące spraw Smoleńska w latach 1917-1938 przekonuje, że chłopi utożsamiali
reżim sowiecki i żydowskich pośredników". Spośród bolszewików żydowskiego pochodzenia wywodził się
znany ze szczególnie okrutnego terroru szef piotrogrodzkiej Czeka Mojżesz Salomonowicz Uricki.
Słynny pisarz polski, przez wiele lat prezes polskiego Pen-Clubu, Jan Parandowski, pisał w swej
wcześniejszej, wydanej już w kilka lat po bolszewickim przewrocie książce "Bolszewicy i bolszewizm w
Rosji", iż Uricki: "Przechwalał się, że każe więzić wszystkich, których chce, i nie otrzymuje na to
zlecenia od nikogo. Był to okrutnik bezwzględny, który potrzebował krwi cudzej, tak jak inni
potrzebują narkotyków, by się upić".
Do najokrutniejszych katów bolszewickich żydowskiego pochodzenia należał sowiecki dowódca wojskowy
komandarm, później marszałek ZSRS Iona E. Jakir. Wiktor Suworow w wydanej w Warszawie w 1988 r. w
polskim przekładzie książce "Oczyszczenie" pokazał, jak okrutnie Jakir pacyfikował w 1918 r. Odessę
rękami tysięcy chińskich najemników, którzy swoje ofiary smażyli w piecach okrętowych czy topili w
morzu, przywiązując im do szyi ciężary. Krzysztof Masłoń pisze w swej recenzji książki Suworowa (w
"Rzeczpospolitej" z 27 stycznia 1999 r.), iż: "Nie mają racji ci - powiada Suworow - którzy nazywają
Jakira hitlerowcem, to Hitler był jakirowcem". Jednym z najokrutniejszych katów żydowskiego
pochodzenia był osławiony Jakow Jurowski, który nadzorował okrutne wymordowanie rodziny carskiej i
związanej z nią służby w Jekaterynburgu.
Szczególnym okrucieństwem "wyróżnił się" na Krymie w czasie wojny domowej w Rosji były żydowski
przywódca Węgierskiej Republiki Rad Bela Kuhn (Kon). Według książki Zbigniewa Krasnowskiego
"Socjalizm, komunizm, anarchizm" (Warszawa 1936, s. 142): "(...) w maju 1928 r. 'Journal de Genéve'
podał informację byłego dyrektora Czerwonego Krzyża (dr. Jerzego Ladygiańskiego), w której czytamy,
że Bela Kuhn kazał stracić: w Teodozji 7500 osób, w Symferopolu - 12 000, w Sewastopolu przeszło 10
000, w Kerczu 6000, w Jałcie przeszło 5000. Ogółem liczbę zamordowanych z rozkazu Beli Kuhna na
Krymie Rosjan i Tatarów obliczają na 60 do 70 tysięcy".
Czy komuniści pozostawali Żydami?
Niektórzy w odpowiedzi na przypominanie zbrodni popełnionych przez żydowskich czekistów,
enkawudzistów i ubeków lubią podkreślać, że i my, Polacy, mamy na swym koncie słynnego
bolszewickiego kata - Feliksa Dzierżyńskiego. To prawda, jest czego się wstydzić! Na szczęście
jednak Dzierżyński był tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli jakże licznych
zbrodniarzy komunistycznych, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od "krwawego
Feliksa". By przypomnieć choćby osławionego Gienricha G. Jagodę (podobno urodzonego na łódzkich
Bałutach), ludowego komisarza spraw wewnętrznych oraz głównego inicjatora i nadzorcę masowych
represji w ramach "wielkiej czystki", która spowodowała śmierć milionów ludzi. Pisałem już o
żydowskich twórcach systemu Gułagów z A. Frenklem na czele. Mógłbym długo jeszcze pisać o różnych
szczególnie "wyróżniających się" żydowskich organizatorach sowieckiego aparatu terroru, choćby
takich jak generał NKWD Leonid Reichman, preparujący procesy moskiewskie i jeden z organizatorów
zbrodni w Katyniu. Czytelników chciałbym jednak w tym przypadku odesłać do szerszej informacji na
ten temat w przygotowywanym właśnie książkowym wydaniu "Nowych fałszów Grossa".
Były ambasador Izraela w Warszawie Szewach Weiss próbował kiedyś zanegować potrzebę przepraszania
przez Żydów za zbrodnie Żydów ubeków etc., głosząc, że Żyd, który staje się komunistą, przestaje
jakoby być Żydem. Ciekawe więc, jak wytłumaczy, że osławiony okrutnik Józef Różański (Goldberg)
został zgodnie z życzeniem pochowany na cmentarzu żydowskim (por. A. Paczkowski op. cit., s. 200).
Czy to, że zgodnie z żydowskim rytuałem religijnym został pochowany - również na wcześniej wyrażone
życzenie - największy kat bezpieki węgierskiej, odpowiedzialny za bezpieczeństwo członek Biura
Politycznego KC węgierskiej partii komunistycznej, Mihály Farkas. Warto również zapytać S. Weissa,
jak to się dzieje, że różni Żydzi - komunistyczni kaci, byli KGB-owcy czy ubecy jak Salomon Morel,
tak chętnie szukają schronienia dla siebie właśnie w Izraelu. Czy to oznacza, że dopiero na starość
znowu odkryli, że są Żydami? Trochę to dziwne, zwłaszcza w świetle faktu, że do Izraela - jako do
ojczyzny - zawędrowała cała chmara byłych ubeków i jeszcze większa liczba b. KGB-owców. Znany pisarz
izraelski Amos Oz mówił w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" z 2 października 1994 r., iż "Nagle
zjechało do Izraela sześciuset wykładowców marksizmu-leninizmu. Według moich ocen znalazło się też u
nas co najmniej dwadzieścia tysięcy oficerów KGB. Co można z nimi zrobić?" - zapytał Amos Oz i
ironizując, sam sobie tak odpowiedział: "Najprościej byłoby zlecić im śledzenie profesorów
marksizmu - wtedy czuliby się bardziej swojsko". Szkoda, że Gross, tak rozpisujący się na temat roli
Żydów jako ofiar komunizmu w ZSRS, nie przypomniał jakoś niektórych Żydów w roli prześladowców.
Choćby wspomnianych przez Amosa Oza tak licznych Żydów KGB-owców!
Jedną z najczarniejszych kart, obciążających żydowskich komunistów w Sowietach, stanowi wyjątkowo
znacząca rola odegrana przez nich w walce z religią, a zwłaszcza z różnymi Kościołami
chrześcijańskimi. Piszę o tym szerzej w książce "Walka z Kościołem wczoraj i dziś". Jak silna była
niechęć do żydowskich komunistów w Rosji na skutek ich wyjątkowo gorliwego zaangażowania w walce z
religią chrześcijańską, najlepiej świadczy informacja w książce "Historia Żydów" autorstwa skądinąd
przychylnego Żydom historyka Paula Johnsona. Według niego (op. cit., s. 481), już "w 1922 r.
pojawiły się groźby, że jeśli komisarze zabiorą z cerkwi złote ozdoby, to żaden Żyd nie przeżyje,
wszystkich zabijemy jednej nocy".
Przypomnijmy tu, że według oficjalnego raportu wspomnianego już b. członka Biura Politycznego KC
KPZR Aleksandra Jakowlewa, od 1917 r. zamordowano w Związku Sowieckim aż 200 tysięcy duchownych
różnych wyznań, a dalsze 300 tysięcy uwięziono. W tej walce z religią szczególnie mocno "wyróżnili
się" różni żydowscy bolszewicy z osławionym J. Jarosławskim (Miniejem Izrailewiczem Gubelmanem) na
czele. Przez wiele lat przewodniczył on niezwykle agresywnemu kilkumilionowemu Związkowi Bezbożników
i organizował kolejne fazy bezwzględnego terroru uderzającego w Kościoły chrześcijańskie. Historyk
Andrzej Grajewski, pierwszy przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, tak pisał o
Gubelmanie (Jarosławskim) w książce "Rosja i krzyż" (Wrocław 1990): "Ten zawodowy rewolucjonista,
syn żydowskich zesłańców w czasach caratu, stworzył wielki system prasy ateistycznej oraz opracował
system wychowania ateistycznego oraz plan zniszczenia Cerkwi i innych grup religijnych (...)
uzasadniał konieczność bezwzględnej ateizacji wszystkimi dostępnymi państwu środkami. Ten morderca
zza biurka był odpowiedzialny za katorgę tysięcy duchownych i ludzi świeckich, zniszczenia
bezcennych zabytków starej kultury rosyjskiej, ruiny tysięcy cerkwi". Warto dodać, że żydowscy
bolszewicy szczególnie zaznaczyli się w walce z Kościołem katolickim i w grabieży mienia kościelnego
na b. Kresach Wschodnich II RP. Pisałem o tym szerzej w "Przemilczanych zbrodniach" (Warszawa 1999,
s. 156-163). Gross o tym wszystkim skrzętnie milczy, choć właśnie ta rola komunistów żydowskich w
walce z religią na terenie ZSRS nie pozostała bez wpływu na tak piętnowaną przez niego nieufność
polskich duchownych katolickich do komunizujących Polskę Żydów.
Fałsze o krajach Europy Środkowowschodniej
Jedną z najperfidniejszych manipulacji Grossa, zastosowanych dla otumanienia nieznających historii
Europy Wschodniej amerykańskich czytelników, jest sugerowanie, jakoby "antysemita" Stalin od
początku kierował się zasadami antysemickimi przy tworzeniu komunizmu w krajach Europy
Środkowowschodniej. Omówienie na parunastu stronach przykładów dyskryminowania Żydów w okresie wojny
i po wojnie w ZSRS miało Grossowi faktycznie służyć tylko do zmanipulowania obrazu sytuacji w
krajach naszego regionu, a w szczególności w Polsce. Przyjrzyjmy się tym jego zabiegom. Na s. 206
autor "Strachu" pisze, że "antysemityzm sowieckiej biurokracji wyprzedził o kilka lat powojenny
podbój Europy Wschodniej (...)". Już w dalszym ciągu tego samego ogromniastego zdania na s. 206
Gross powołuje się na książkę Jurija Slezkina, głoszącą, że tworzenie się stalinowskich reżimów w
Europie Środkowowschodniej "zbiegło się w czasie z odkryciem przez Stalina braku zaufania do Żydów".
Na s. 212 Gross usiłuje już otwarcie sugerować, że w związku z pogorszeniem sytuacji Żydów w ZSRS w
latach 40. jakoby nie było możliwe jakiekolwiek uprzywilejowane traktowanie Żydów w całym regionie
Europy Wschodniej. Samą myśl o tym z lekceważeniem odrzuca jako rzekomą fantazję, polityczną
"science fiction".
Twierdzenie Grossa nie ma żadnego pokrycia w historycznej rzeczywistości: pogorszenie pozycji Żydów
w pierwszej połowie lat 40. w ZSRS nie miało żadnego znaczenia dla polityki Stalina na zewnątrz. Aż
do początku lat 50. polityka ta nader chętnie stawiała na komunizujących Żydów w różnych krajach
Europy. Zgodnie ze swą stałą zasadą: dziel i rządź, Stalin niezwykle chętnie wykorzystywał
mniejszości narodowe w krajach Europy Środkowej do tym lepszego podporządkowania zamieszkujących w
nich narodów, niszczenia ich uczuć narodowych i religii, którą wyznawali. Do tego zaś najlepiej
nadawali się ludzie jak najdalsi od patriotyzmu polskiego, węgierskiego, rumuńskiego, czeskiego czy
litewskiego, a także od religii chrześcijańskiej, a więc komuniści żydowscy.
Przypomnijmy tu, co pisał na ten temat przemilczany przez Grossa słynny polski intelektualista
Leopold Tyrmand w jakże trafnej w osądach książce "Cywilizacja komunizmu": "Gdy Armia Czerwona
przystępowała do sowietyzowania Europy Wschodniej, na czele czechosłowackiej ekipy partyjnej stał
Żyd [R. Slansky - sekretarz generalny partii komunistycznej - J.R.N.]. Węgry kneblował Żyd [M.
Rakosi - J.R.N.], w Rumunii rządziła Żydówka [A. Pauker - J.R.N.], a Polska miała u władzy figuranta
Polaka, za którym na węzłowych pozycjach stali żydowscy komuniści wypełniający z fanatycznym
oddaniem najbezwzględniejsze rozkazy Kremla [podkr. J.R.N.].
Za przywódcami zaś stały lojalne szeregi komunistów żydowskiego pochodzenia, którzy jedynie byli w
stanie uruchomić gospodarkę i administrację w Polsce, Rumunii, na Węgrzech, czyli w krajach
drobnomieszczańskich, w których antykomunizm był rodzajem ogólnonarodowej religii, o czym Stalin
wiedział. Wiedział, że tylko fanatycznie oddani komunistyczni Żydzi mogą zrobić dlań tę wstępną i
niezbyt czystą robotę, co było częścią nr 1 planu. Z nadgorliwym zapałem rzucili się [Żydzi -
J.R.N.] do sowietyzowania wschodnioeuropejskich społeczeństw, do budowania socjalizmu, do
zacieśniania komunistycznej pętli na szyjach narodów starych, odpornych na przemoc i doświadczonych
w walce o psychiczną niepodległość. Swym zelanctwem przekreślili największą szansę, jaką mieli Żydzi
na tych terenach od średniowiecza (...) eksponowany serwilizm Żydów-komunistów w służbie sowieckiego
imperializmu sprawiał wrażenie samobójczego obłędu".
Ten tekst Leopolda Tyrmanda najlepiej wyjaśnia to, czego nie rozumie rzekomo Gross. To jest,
dlaczego "antysemita" Stalin tak chętnie sięgnął do pomocy żydowskich komunistów przy sowietyzowaniu
narodów Europy Środkowej i dlaczego tak silnie obsadził nimi wierzchołki władzy w krajach tego
regionu. Grossowi udającemu z takim sukcesem głupiego warto również zalecić lekturę pracy Paula
Lendvaiego, znakomitego historyka i sowietologa żydowskiego pochodzenia, żyjącego w Austrii. W
odróżnieniu od Grossa jest on naukowcem rzetelnym, więc czymś niedoścignionym dla autora "Strachu".
Przypomnijmy tu więc, co napisał Lendvai w książce "Antysemityzm bez Żydów" (cz. 1, wyd. podziemne
"Los", 1987, s. 63, 70) w kwestii tak zafałszowywanej przez Grossa: "Na narody tradycyjnie uczulone
na kwestię swej niezawisłości i prestiżu spadł wkrótce po wojnie podwójny cios: komunizm i
sowietyzacja. A Żydzi znajdowali się wówczas na stanowiskach premierów, pierwszych sekretarzy,
ministrów i szefów policji w tym samych krajach, gdzie ich ojcowie byli zaledwie tolerowanymi
intruzami (...). Urazy pogłębiała świadomość, że to obcy, pozostający w służbie obcego mocarstwa,
narzucają obcy system. Nic dziwnego, że wzbudzali jeszcze większą nienawiść i pogardę niż ich
przodkowie (...). Członek wspólnoty żydowskiej spotykał się na tych terenach z nienawiścią nie tylko
jako członek wspólnoty komunistów, lecz także jako symbol władzy typu kolonialnego, namiestnik
sowiecki. Co gorsza, niecierpiani Żydzi zdali się być coraz silniejsi i coraz bardziej na
świeczniku - w odwrotnej proporcji do ich tak przerzedzonych szeregów (...). Nieuchronny proces
utożsamiania Żydów z władzą przybrał po przewrocie komunistycznym rozmiary bezprecedensowe. Logiczną
tego konsekwencją było skupienie się powszechnego niezadowolenia na 'Żydach Nadwornych'
stalinowskiego imperium: na Rakosich, Slanskich i Bermanach".
Dodajmy do tych uwag zapis pisarki Marii Dąbrowskiej w jej "Dziennikach" pod datą 30 listopada 1948
r. Znalazła się tam uwaga o "maleńkiej Europie, nad którą zwisa straszliwy rekin rosyjski, gotowy
wszystko połknąć. Żydzi odgrywają rolę kucharzy, przyrządzających z nas wszystkich potrawę dla
paszczy wieloryba" (M. Dąbrowska "Dzienniki powojenne 1945-1948", Warszawa 1996, s. 339).
Grossa nie obchodzą fakty, nie obchodzą opinie tak wybitnych badaczy jak Lendvai, którzy o wiele
dłużej od niego badali historię Europy Środkowowschodniej przy rzetelnym wykorzystaniu typowego
aparatu naukowego pracy historyka, na czym socjolog Gross wyraźnie się nie zna. Wciąż udaje, że nie
wie, na czym polegała wyjątkowa rola żydowskich komunistów w ich zajadłej walce z polskim
"Funkcjonowanie tajnej policji komunistycznej nie miało nic wspólnego z tym, czy byli to Żydzi (czy
Polacy) (...)". Gdzie indziej pisze, że narzucenie stalinizmu Polsce nie zależało w końcu od tych
paru tuzinów (czy 6 czy 131, czy nawet 438) Żydów działających jako pachołki Stalina (por. s. 236).
Przypomnijmy, że ten sam Gross, który stara się maksymalnie pomniejszyć rolę Żydów w UB i generalnie
usprawiedliwić ich zaangażowanie po stronie władzy komunistycznej, nigdzie w całej ponad
300-stronicowej książce nie stara się Amerykanom wyjaśnić przyczyn narastania niechęci u Polaków do
Żydów. Raczej wszystko robi, by te przyczyny jak najmocniej zataić. Jedynym kluczem do wyjaśnienia
polskich niechęci do Żydów ma być to, że rabowali i mordowali Żydów w czasie wojny. No i to, co
pisze bez jakichkolwiek dowodów już we wstępie do swojej książki (s. XIII), iż: "W
polsko-katolickiej wyobraźni Żydzi są mordercami Boga i używają dzieci do przygotowania macy". Oto,
czego Amerykanie dowiedzą się w pierwszym rzędzie o Polakach katolikach od Grossa!
Czytałem świeżą świetną recenzję "Strachu" Grossa polonijnego korespondenta Roberta Strybela. Zwraca
on uwagę, że poświęcona polskiemu antysemityzmowi książka Grossa faktycznie pomija wyjaśnienie,
jakie były przyczyny nastrojów antyżydowskich w Polsce, za to ciągle zmienia się w perorowanie na
temat tego, jak Polacy byli źle widziani "przez Żydów lub gojów sympatyzujących z żydowskimi
interesami". Nie dowiemy się więc - według Strybela - o przyczynach zatargów Polaków z Żydami w XIX
wieku, o zarzutach, że Żydzi wydawali polskich powstańców w ręce władz carskich. Nie dowiemy się o
faktycznej dywersyjnej antypolskiej roli KPP, w której Żydzi mieli tak mocne wpływy. O wsparciu hord
sowieckich w 1920 r. przez wielu Żydów, o roli części Żydów w kolaboracji z Sowietami w latach
1939-1941. I o konkretnych zarzutach służalstwa części Żydów w zniewalaniu Polski przez Sowietów po
1944 r. Według R. Strybela: "Jest metoda w szaleństwie Grossa. Żydowsko-amerykańskie środowisko
czytelnicze stanowi dużo bardziej lukratywny rynek niż Polonia. Stąd musiało się wydać dużo bardziej
zyskowną karierą zaspokajać już istniejące żydowskie uprzedzenia. Wśród nich jest przekonanie, że
Polacy są niezmiennie podli, podczas gdy Żydzi są zawsze tylko ofiarami, nigdy łotrami".
prof. Jerzy Robert Nowak
Piotr
2009-04-20 03:34:16 UTC
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
 ***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
nie, nie mozna sie spierac.


Nie tylko dlatego ze nie wiadomo co ta liczba "183" ma oznaczac -
jesli
dodawac nie -Polakow to wychodzi 221 nie 183.

ale PRZEDE WSZYSTKIM dlatego sprawa jest latwa do
bezspornego obliczenia:


Oto bierzemy procent grupy etnicznej X wsrod Kierownictwa UBcji
i porownujemy go z procentem tejze samej grupy w ogolnej populacji:

Jesli ten pierwszy procent jest istotnie wyzszy od tego drugiego to
znaczy
- ze system UBc-twa preferowal grupy etniczna X i/lub ze czlonkowie
tej grupy mieli mniej oporow moralnych z robieniem kariery w
tej zbrodniczej organizacji.


No to do roboty, panie Zalku, policzmy te procenty dla Panskiej i
mojej
grupy etnicznej procent Panskiej grupy etnicznej w wierchuszce UBcji:

Panska grupa: 178/1079= 16.

Jesli przyjac (patrz obliczenia w PS.) ze % Zydow w ogolnej populacji
za komuny do 1979 wynosilo miedzy 0.003% i 1%, to
znaczyloby ze Zydzi byli nadreprezentowani w UBcji miedzy
... 16.5 i 5500 razy.

Dla porownania, mojha grupa - jesli przyjac ze Polacy stanowili,
powiedzmy 95% ogolu ludnosci i 80% w UB - to znaczy ze byli
niedoreprezentowani w aparacie UB, tzn, bylo ich w UB MNIEJ
niz byloby gdyby przynalaeznosc do UB byla niezalezna
od grupy etnicznej.

Teraz mozemy zestawic te liczby i voila mamy wniosek

wg danych przedstwainoych na scp przez p. Zalka wynika ze
UBcki aparat preferowal Zydow 20-6000 razy bardziej niz Polakow.
Lub tez ze przecietny Zyd mial 20-6000 mniejsze opory moralne z
wyborem tej "kariery" niz przecietny Polak.

Z ludzmi jak Pan, panie Zalku - po co Zydom antysemici ?

Piotr

P.S. Oszacowania % ludnosci zydowskiej w powojennej populacji Polski:
Po smierci ponad 3 milinow polskich Zydow w Holokauscie,
po pozostaniu sporej czesci przezylych albo w Palestynie, albo
na Zachodzie w obozach DP, albo na terenach (wlasnie poszerzownych)
Sowietow, i po fali emigracji po zbrodni kieleckiej - Zydzi
stanowili w
najlepszym razie ulamek procenta. 0.5% , no niech nawet bedzie 1%.
To gorna granica. Statystyki sa ciagniete do 1979 - a po 1956
i po Marcu udzial Zydow w oglonej populacji byl zupelnie znikomy
- wg dyskutowanych tu kiedys obliczen Henryka Grynberga po 1968
mialo zostac ok 30 Zydow w calej Polsce. Nawet jesli przyjac ze
Grynberg zanizyl dla efektu - jesli w rzeczywistosci zostalo ich
powiedzmy
1000 - to dolna granica wynosilaby 0.003% ogolnej populacji.

Stad obliczenia przeprowadzilem dla obu granic (1% i 0.003%).
Prawdziwa liczba jest gdzies pomiedzy.
Emo
2009-04-20 06:21:44 UTC
Post by Alexander Sharon
To dlaczego odpowiadasz?
Wyraznie zyczysz, chyba ze ci nie odpowiada, gdy ci przymykaja pysk faktami
Nie wiedzialem, ze ostatnio olo sharon - sympatyk i gloryfikator hitleryzmu
ubecji i nkwudyzmu popisywal sie tu opisujac takie "fakty"


KLAMLIWE postingi ktorymi sie sharon wsrod Polakow popisywal.
Z incydentu w Austrii
http://www.sport.pl/inne/1,35313,1710571.html
"milujacy fakty" sharon taka "prawde" stworzyl jak nizej:

Newsgroups: soc.culture.polish
From: "Alexander Sharon" <***@shaw.ca>
Date: Wed, 08 Oct 2003 21:58:17 GMT Local: Wed 8 Oct 2003 22:58
Post by Alexander Sharon
8<<<<<<<<<<<< sni
Ten Jerychiwski Ross to rzeczywiscie wyjatkowo pieprzeniety.
Gowniarz lazi z napisem "Jude raus", a Zydzi maja sie z nim za to
jednac? W morde go.
Rossizm, psia jucha. Jedrychowszczyzna.[copyright]
--
Alexander

***
Tu jest wlasciwy opis incydentu:
http://www.sport.pl/inne/1,35313,1710571.html

*** Inne sharonowe KLAMSTWO :

Newsgroups: soc.culture.polish
From: "Alexander Sharon" <***@shaw.ca>
Date: Thu, 12 Jul 2007 20:52:10 GMT
Local: Thurs 12 Jul 2007 21:52
Subject: Re: Attention Mr. Sharon--your assistance is needed in grassing

Omni, unicorn, mclaren, mcgregor,jdr, :-) and several other are nicknames
used by the hateful paraplegic wheelchair bounded Polish retiree form
Scotland.

He is ex Polish KGB lower rank shethead and anti-Semite that has managed to
settle in Scotland thanks to his Polish commie security buddies. They
allowed him to leave Poland when no normal person had a chance to receive
passport - this only fact let you know about him a bit.
Alexander

***

----- Original Message -----
From: Alexander Sharon
Newsgroups: soc.culture.polish
Sent: Sunday, June 20, 2004 5:38 PM
Post by Alexander Sharon
Zgadza sie.
Pisalem, ze moja rodzina wyjechala dobrowolnie do Rzeszy, gdyz schronienie
posrod cywilnej ludnosci niemieckiej u bauera na wsi bylo bezpieczniejsze
niz wsrod szmalcownikow w Wilno czy Oszmianach. [...]
http://groups.google.com/group/soc.culture.polish/msg/ad12e461716da4a0

Tak wygladalo "bezpieczenstwo" w Rzeszy hitlerowskiej :
http://images.google.com/images?q=mizocz&ie=UTF-8&hl=en&btnG=Google+Search
http://www.wsg-hist.uni-linz.ac.at/Auschwitz/HTML/Seite1.html
http://www.bbc.co.uk/polish/worldnews/story/2004/11/041121_yadvashem_database.

........................
Odpowiedzialnosc za slowo winna nakazywac
ostroznosc w pisaniu czegokolwiek co moze
obrazac oponenta lub wypaczac prawde.
Nie ma potrzeby siegac do KLAMSTW :
http://groups.google.co.uk/group/soc.culture.polish/msg/6dcb0d24323ee09a
sarkazmow, ironii, wyzwisk czy wulgaryzmow.
Zwykla argumentacja winna zastapic inwektywy
i klamstwa. W przeciwnym przypadku bedziemy miec do
czynienia z czyms w rodzaju:
http://tinyurl.com/2talh
http://snipurl.com/bbit
http://tinyurl.com/2q2l7e
http://tinyurl.com/353f6d
http://groups.google.pl/group/pl.soc.polityka/msg/7db25909cb7542bb
Z***@hotmail.com
2009-04-20 10:31:26 UTC
Post by Piotr
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
 ***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
nie, nie mozna sie spierac.
Nie tylko dlatego ze nie wiadomo co ta liczba "183" ma oznaczac -
jesli
dodawac nie -Polakow to wychodzi 221 nie 183.
ale PRZEDE WSZYSTKIM dlatego sprawa jest latwa do
Oto bierzemy procent grupy etnicznej X wsrod Kierownictwa UBcji
Jesli ten pierwszy procent jest istotnie wyzszy od tego drugiego to
znaczy
- ze system UBc-twa preferowal grupy etniczna X i/lub ze czlonkowie
tej grupy mieli mniej oporow moralnych z robieniem kariery w
tej zbrodniczej organizacji.
No to do roboty, panie Zalku, policzmy te procenty dla Panskiej i
mojej
Panska grupa: 178/1079= 16.
Jesli przyjac (patrz obliczenia w PS.) ze % Zydow w ogolnej populacji
za komuny do 1979 wynosilo miedzy 0.003% i 1%, to
znaczyloby ze Zydzi byli nadreprezentowani w UBcji miedzy
... 16.5 i 5500 razy.
Dla porownania, mojha grupa - jesli przyjac ze Polacy stanowili,
powiedzmy 95% ogolu ludnosci i 80% w UB - to znaczy ze byli
niedoreprezentowani w aparacie UB, tzn, bylo ich w UB MNIEJ
niz byloby gdyby przynalaeznosc do UB byla niezalezna
od grupy etnicznej.
Teraz mozemy zestawic te liczby i voila mamy wniosek
wg danych przedstwainoych na scp przez p. Zalka wynika ze
UBcki aparat preferowal Zydow 20-6000 razy bardziej niz Polakow.
Lub tez ze przecietny Zyd mial 20-6000 mniejsze opory moralne z
wyborem tej "kariery" niz przecietny Polak.
Z ludzmi jak Pan, panie Zalku - po co Zydom antysemici ?
Piotr
Po smierci ponad 3 milinow polskich Zydow w Holokauscie,
po pozostaniu sporej czesci przezylych albo w Palestynie, albo
na Zachodzie w obozach DP, albo na terenach (wlasnie poszerzownych)
Sowietow, i po fali emigracji po zbrodni kieleckiej - Zydzi
stanowili w
najlepszym razie ulamek procenta. 0.5% , no niech nawet bedzie 1%.
To gorna granica. Statystyki sa ciagniete do 1979 - a po 1956
i po Marcu udzial Zydow w oglonej populacji byl zupelnie znikomy
- wg dyskutowanych tu kiedys obliczen Henryka Grynberga po 1968
mialo zostac ok 30 Zydow w calej Polsce. Nawet jesli przyjac ze
Grynberg zanizyl dla efektu - jesli w rzeczywistosci zostalo ich
powiedzmy
1000 - to dolna granica wynosilaby 0.003% ogolnej populacji.
Stad obliczenia przeprowadzilem dla obu granic (1% i 0.003%).
Prawdziwa liczba jest gdzies pomiedzy.
Dziekuje Panie Trela za zaproszenie - bez zadnych obliczen zgodze sie
z Panem ze porownujac procent Zydow wsrod ogolnej ludnosci i procent
Zydow w wierchorzce UB - Zydzi byli nadreprezentowani - ale p. wk
chodzilo o inne pytanie i wdzieczny Panu bede jesli nie wymiga sie Pan
tym razem od odpowiedzi.
Zalozmy ze na 1079 teczek Zydow bylo nie 183 tylko 300. Zalozmy ze w
Polsce zylo wowczas tylko 10,000 Zydow na 40,000,000 Polakow.
I tu zachodzi pytanie p. wk - kto z UB mordowal Polakow - Zydzi czy
Polacy? Czy prawdziwe bedzie twierdzenie ze w UB bylo 3 razy wiecej
polskich mordercow niz mordercow zydowskich? Czy prawdziwe bedzie
twierdzenie ze skoro wiekszosc mordercow z UB to Polacy, to UB bylo
przede wszystkim POLSKIE?

Z gory dziekuje ze tym razem nie bedzie sie probowal wymigac,

Zalek
DonJose
2009-04-20 16:23:14 UTC
Post by boukun
Tu jest trochę obszerniej o stosunkach Żydów wobec Polaków, też z
Marian Kaluski w swojej ksiazce Wypelniali przykazanie milosierdzia (Warszawa
Jerzy Tomaszewski jeden z podtytulow rozdzialu o polskich Zydach, w ksiazce
Rzeczpospolita wielu narodow (Warszawa 1985) zatytulowal: Zydzi - narod
rewolucjonistow. I slusznie. Z tym, ze wyraz rewolucjonistow nalezy rozumiec
jako komunistow lub lewakow Nie znaczy to, ze wszyscy czy ze nawet wiekszosc
Zydow w miedzywojennej Polsce byla komunistami. Bylo ich jednak tysiace, a
sympatykow sowieckiego bolszewizmu jeszcze wiecej. Tak zwana Polska Partia
Komunistyczna byla tak "zazydzona", a juz na pewno jej kierownictwo, ze zrodzil
sie wsrod Polakow termin "Zydokomuna".
We wrzesniu 1939 roku niepodlegle panstwo polskie, istniejace zaledwie 21 lat,
zostalo ponownie podzielone miedzy Niemcy i Rosje-Zwiazek Sowiecki. Byl to
wielki szok dla Polakow, trudna do opisania tragedia. Tymczasem w takiej
tragicznej dla Polakow chwili tysiace Zydow, i to nie tylko komunistow, i nie
tylko na terenach polskich okupowanych przez Zwiazek Sowiecki, cieszylo sie z
upadku Polski i drwilo sobie z Polakow, najczesciej mowiac: "Juz sie wasza
zasrana Polska skonczyla", albo "Chcieliscie Polske bez Zydow, macie Zydow bez
Polski" (W czterdziestym nas matko na Sybir zeslali..., Londyn 1983). Wierze, ze
tak postepujacy i mowiacy ludzie stanowili mniejszosc 3-milionowej spolecznosci
zydowskiej w Polsce. Ale wierze takze i w to, ze gdyby przeprowadzono jakies
badania w tej sprawie, to potwierdzilyby one moje przypuszczenie, ze wiekszosc
Zydow przyjela upadek panstwa polskiego ze stoickim spokojem, ze sprawa ta byla
dla nich calkowicie obojetna.
Wiare mozna przelozyc na hipoteze. Ale skoro badan nie ma, pozostaje
wiara w wiare pana Kaluskiego. Ale skad u nieg sie wziela owa wiara?

Zyli bowiem wlasnym swiatem i wlasnymi problemami,
Post by boukun
tak bylo zawsze w historii polskich Zydow, i nie tylko polskich. Warto o tym
pamietac, kiedy dzisiaj propaganda zydowska tak duzo i tak namietnie rozpisuje
sie o obojetnosci narodow Europy i calego swiata wobec zydowskiego holocaustu.
Swiat jest wielki, zamieszkuja go setki narodow, a kazdy z tych narodow mial, ma
i bedzie mial swoje wlasne problemy, swoje tragedie. Dlaczego wiec maly narod
zydowski i jego problemy mialy byc i maja byc na ustach wszystkich ludzi, i
troska calego swiata ?  Zydzi nie mieli wlasnego panstwa i Polacy w latach
1795-1918 byli go pozbawieni; Zydzi byli gnebieni, a Polacy - wowczas
25-milionowy narod w sercu Europy - byli czestokroc bardziej przesladowani niz
Zydzi. Ludzie nie sa w stanie interesowac sie wszystkimi narodami oraz ich
sprawami i troskami. Dlatego zydowskie pretensje sa, delikatnie mowiac, przez
swoja pretensjonalnosc bardzo niepowazne.
A n.p. polskie pretencje sa powazne?
Post by boukun
Jest wiele wiarygodnych dowodow, o ktorych dzisiaj raczej glosno sie nie mowi,
swiadczacych o tym, ze wielu Zydow polskich obojetnie lub z radoscia przyjelo
upadek Polski we wrzesniu 1939 roku, jak rowniez i o tym, ze nie myslalo wlaczyc
sie do walki z hitleryzmem o wolnosc Polski. Zdarzaly sie nawet przypadki
1. Wiosna 1939 roku na zebraniu Rady Partyjnej Bundu w sprawie niebezpieczenstwa
hitleryzmu dla Zydow i Niemiec dla Polski, znany zydowski dzialacz lewicowy w
miedzywojennej Polsce Wlodzimierz Kossowski (Nachum Mendel Lewinson) glosowal
przeciwko prowadzeniu przez Bund wsrod Zydow polskich akcji popierania pozyczki
na rozbudowe polskiej armii, dajac tym jawny i wymowny dowod na to, ze nie
interesowal go los Polski i Polakow (Slownik biograficzny dzialaczy polskiego
ruchu robotniczego, t. 3, Warszawa 1992);
Po pierwsze, to glosowanie, a nie kolaboracja. Po drugie, w sklad rady
wchodzilo wiele osob i rada przglosowala zdecydowana wiekszoscia
popieranie pozyczki. Wiec dlaczego to wlasnie Wlodzimierz kossowski
jest ilustracja reguly, a nie wyjatku?
Post by boukun
2. W 1939 roku, z powodu zblizajacej sie wojny polsko-niemieckiej i
spodziewanego poboru do wojska, Michal Klinger z Kalisza, czlonek syjonistycznej
organizacji mlodziezowej Betar, probowal nielegalnie opuscic Polske z zamiarem
przedostania sie do Palestyny. Unikal poboru i walki w obronie Polski, a we
wspomnieniu posmiertnym o nim, zamieszczonym w gazecie zydowskiej w Australii,
gdzie zamieszkal po wojnie, The Australian Jewish News" z 30 stycznia 1998 roku,
ujeto te sprawe nastepujaco - zarazem jakze klamliwie: "Tylko kilka dni zajelo
Niemcom zniszczenie Armii Polskiej". Czyli, ze nie bylo czasu, aby mogl bic sie
za Polske! Takich zydowskich Klingerow, biorac pod uwage tchorzostwo polskich
Zydow i ogolna ich niechec do walki o nie-zydowskie sprawy, bylo w 1939 roku
setki, jesli nie tysiace;
A skad te liczby? N.p. moj ojciec sluzyl podczas kampanii wrzesniowej
w oddziale kawalerii. Wiec to moze on jest ilustracja zachowania sie
Zydow. Warto dodac, ze liczba Zydow sluzaca w polskiej armii podczas
kampanii wrzesniowej odpowiadal ich odstekowi wsrod ludnosci RP, a
liczba zabitych i rannych przewyzszala ten odsetek.
Post by boukun
3. Kiedy podczas drugiego dnia wojny polsko-niemieckiej we wrzesniu 1939 roku
lotnictwo niemieckie zbombardowalo zydowski zaklad charytatywny "Centosu" w
Warszawie, znany dzialacz zydowski, czlonek zarzadu Zydowskiej Gminy Wyznaniowej
w Warszawie, Efraim Sagan Szachno twierdzil, ze byla to prowokacja Polakow (E.
Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, Warszawa 1983). Byla to pierwsza
podczas II wojny swiatowej proba ze strony Zydow przerzucenia winy z kata na
ofiare w celu przypodobania sie Niemcom!;
Tzn. jeden Zyd reprezentuje wszytkich Zydow.
Post by boukun
4. "..Juz we wrzesniu 1939 roku Wehrmacht i Einsatzgruppen SS dokonywaly
pierwszych obok Polakow egzekucji Zydow. A mimo to Zydzi... starali sie witac
wkraczajacych Niemcow przymilnie. W Lodzi, Pabianicach i wielu innych miastach
ustawili nawet bramy triumfalne, a delegacje kahalow, na czele z rabinami w
strojach rytualnych, witaly Niemcow chlebem i sola..." (Tadeusz Bednarczyk,
Zycie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995 (fragment));
5. Takze aktem o wyraznym wydzwieku antypolskim bylo witanie Niemcow, ktorzy
zajeli miasto po napadzie na Zwiazek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku chlebem i
sola przez Zydow bialostockich. Skandaliczny ten fakt dzisiaj sie przemilcza,
przy jednoczesnym nieustannym szkalowaniu Polski i Polakow przez wielu Zydow !
(Miedzy logika a Wiara. Z Jozefem M. Bochenskim rozmawia Jan Parys, Paryz 1988);
A konkretnie ilu Zydow bialostockich?
Post by boukun
6. "Eksterminacja (Zydow)... zarzadzona zostala w styczniu 1942 roku na
konferencji w Wannsee... Zarzadzenia te poczatkowo mialy wymowe szykan, mialy za
zadanie oslabic moralnie Zydow, narzucic im kompleks nizszosci, postawe
sluzalczosci i unizonosci. Zreszta te postawe Zydzi przyjmowali samorzutnie od
pierwszego dnia wobec wkraczajacych wojsk niemieckich, narzucajac sie im
usluznoscia, manifestujac postawe izolacyjna wobec Polakow i "ich wojny z
Niemcami". "To zli Polacy walczyli, oni nie chcieli walczyc, bo byli Niemcom
zyczliwi" (T. Bednarczyk, j.w. );
J.w. Wszyscy Zydzi? Wiekszosc, mniejszosc?
Post by boukun
7. Major dypl. Zygmunt K. Dabrowski w zbiorowej ksiazce pt. Moje zderzenie z
bolszewikami we wrzesniu 1939 roku (Londyn 1986) wspomina jak podczas wojny z
Niemcami i Zwiazkiem Sowieckim, a wiec zaraz po 17 wrzesnia 1939 roku oddzial
Wojska Polskiego w ktorym sie znajdowal przejezdzal przez miasteczko Beresteczko
na Wolyniu, a miejscowi Zydzi spiewali piesni zydowskie, majace wydzwiek bojowy
i antypolski;
Major dypl. Zygmunt K Dabrowksi znal jezyk zydowski...Ciekawe.
Post by boukun
8. W tej samej ksiazce Leopold Gadzina wspomina, jak niedlugo po zajeciu Polski
Wschodniej przez Zwiazek Sowiecki jechal pociagiem z Malynska na Wolyniu do
Lwowa; w przedziale w ktorym byl, jechalo kilku Zydow, a kiedy przypadkowo
dowiedzieli sie, ze jest Polakiem, jeden z nich powiedzial: ze Polska byla
faszystowska i "charaszo czto taka Polsza skonczyla sie", a wszyscy inni uragali
przedwojennej Polsce;
Jedna sporod kilku
Post by boukun
9. Tysiace Zydow na Kresach bralo udzial pod koniec 1939 roku w akcji
propagandowej, a nastepnie w organizowaniu tzw. wyborow do Zgromadzen Narodowych
Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Bialorusi, ktore mialy zadecydowac o
przylaczeniu Polski Wschodniej do Zwiazku Sowieckiego. Z wladza sowiecka
kolaborowalo wiec tysiace Zydow. Dowody na te wspolprace znajdziemy m.in. w
pracy Slownik biograficzny dzialaczy polskiego ruchu robotniczego (t. 1-3
Warszawa 1978-1992). Ciekawa jest historia kolaboracji z wrogami Polakow Jerzego
Sawickiego (wlasc. Izydor Reisler): jako prawnik wyslugiwal sie Sowietom w walce
z Polakami na stanowisku czlonka III Kolegium Adwokatow we Lwowie; w okupowanym
przez Niemcow Lwowie byl agentem Gestapo na terenie lwowskiego getta (Zbigniew
Blazynski, Mowi Jozef Swiatlo, Londyn 1986); po wojnie jako prokurator
Najwyzszego trybunalu Narodowego i Sadu Najwyzszego byl na uslugach aparatu
bezpieki w stalinowskiej Polsce.
Reasumujac: Tysiace reprezentuje jeden.
Post by boukun
Jest faktem, nawet dla tych, ktorzy sceptycznie odnosza sie do wszelkich danych
sowieckich, ze wiekszosc Zydow na Kresach glosowala w 1939 roku za przylaczeniem
A ten fakt znamy skad? Oficjlane dane sowieckie mowily o tym, ze
wiekszosc Polakow tez glosowala za.
Post by boukun
1. Wymordowanie wzietych do niewoli we wrzesniu 1939 roku polskich oficerow i
polskiej inteligencji przez Sowietow w Katyniu w 1940 roku jest jedna z
najpotworniejszych zbrodni ludobojstwa dokonanych podczas II wojny swiatowej. W
zbrodni tej brali udzial takze Zydzi, jak np. Begman, Elman, Estrin, Kaganowicz,
Krongauz, Lejbkind, Rajchman. Posrod wykonawcow mordu w samym Katyniu byli m.in.
Abram Borysowicz i Chaim Finberg (Jacek Trznadel, Odpowiedzialni za Katyn,
"Gazeta Polska", kwiecien 1993).
Wsrod ofiar tez byli Zydzi. A wsrod oprawcow Ormianine, Gruzini,
Rosjanie, Ukraincy..Ciekawe ilu mialo polskich przodkow.
Post by boukun
2. Polityk zydowski, syjonista, prezes Gminy zydowskiej w Wilnie i w latach
1922-30 posel na Sejm RP Jakub Wygodski, byl pierwszym politykiem II
Rzeczypospolitej, ktory juz w pazdzierniku 1939 roku oficjalnie poparl dokonany
wlasnie nowy rozbior Polski przez Niemcy hitlerowskie i Zwiazek Sowiecki (Kto
byl kim w Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1994). Wygodski oswiadczyl takze,
iz "wiekszosc spoleczenstwa zydowskiego wyraza zadowolenie, ze do Wilna
wkroczyli  Litwini" (Piotr Lossowski, Litwa a sprawy polskie 1939-1940, Warszawa
1985). Natomiast dzialacz Poalej Syjon w Wilnie Benjamin Bursztejn powiedzial
prasie litewskiej, ze "przylaczenie Wilna do Litwy to triumf idei
sprawiedliwosci historycznej" (P. Lossowski, j.w.).
Poparli takze Wanda Wasilewska oraz Jerzy Putrament. Innymi slowy
Polacy poparli ow nowy rozbior.
Post by boukun
3. Pochodzacy z Ukrainy, a w latach 1926-39 dyrektor naczelny zydowskiego
"Jonitu" na Polske lcchak Giterman, ktory po kampanii wrzesniowej znalazl sie w
Wilnie, takze uznal nowy rozbior Polski i przylaczenie Wilna do Litwy,
przyjmujac obywatelstwo litewskie; podobnie postapilo kilka tysiecy Zydow z
Wilenszczyzny (Wladyslaw Wielhorski, Polska a Litwa, Londyn 1947).
4. kiedy pod koniec 1939 roku Niemcy zastanawiali sie glosno nad tym co zrobic z
Zydami polskimi, wysuwajac m.in. projekt utworzenia "rezerwatu" dla Zydow z
obszaru bylego wojewodztwa lubelskiego, znalezli sie Zydzi polscy i za granica
(np. V. Jabotinsky, The Jewish War Front, London 1940), ktorzy go poparli, gdyz
widzieli w nim urzeczywistnienie swych planow utworzenia panstwa zydowskiego z
czesci ziem polskich. Oczywiscie byl to zamach nie tylko na calosc terytorialna
 panstwa polskiego, ale takze na etnicznie polska ziemie. Byla to wroga akcja
Zydow wobec panstwa polskiego i narodu polskiego. Byla to po prostu zdrada stanu
! O tyle podla, ze czynili to Zydzi, w obliczu tylko co dokonanej zaglady
panstwa polskiego przez Niemcy i Zwiazek Sowiecki.
5. Nacjonalisci zydowscy cieszyli sie z tego, ze Niemcy utworzyli getta na
okupowanych terenach polskich, do ktorych zagnano cala ludnosc zydowska, widzac
w nich namiastke panstwa zydowskiego. Z ksiazki zydowskiego historyka getta
warszawskiego Emanuela Ringelbluma pt. Kronika getta warszawskiego (Warszawa
1983) dowiadujemy sie, ze wielu gettowych nacjonalistow zydowskich przystapilo
do walki z szeroko pojmowana polskoscia. Taki (Eraim Sagan Szachno dbal o
oczyszczenie szkolnictwa zydowskiego z wszelkich polonizmow i elementow
asymilacyjnych, czyli o odgrodzenie sie Zydow od Polakow jeszcze wiekszym
"chinskim murem" (mur getta byl dla nich za maly). Zalozyl on i wspolkierowal
stowarzyszeniem kulturalnym "Ikor", ktore walczylo o wyrugowanie jezyka
polskiego z getta. Sam Ringelblum wyrazal swe oburzenie, ze Gmina Zydowska
Judenray) jest gniazdem wstretnej asymilacji (Polskosci), gdyz 95% urzednikow
rozmawia z petentami po polsku. Znany dzialacz gospodarczy w przedwojennej
Warszawie i zwolennik asymilacji Abraham Gepner zarzucil wowczas Ringelblumowi
brak lojalnosci wobec Polakow. Z kolei Izrael Milejkowski ostro sprzeciwial sie
zajmowaniu stanowisk w getcie przez Zydow-chrzescijan (ktorych Niemcy takze
uwazali za Zydow), mowiac ze "...nie oni beda decydowac o zyciu ludnosci
zydowskiej".
Nacjonalisci ostatecznie sa do sibie podobni - niezaleznie od tego
jaki narod popieraja.
Post by boukun
6. Mojzesz Meryn, ktorego Niemcy mianowali przewodniczacym Judenratow w Zaglebiu
Dabrowskim i na Slasku z siedziba w Sosnowcu, byl nie tylko "krolem" tamtejszych
Zydow, ale takze staral sie w 1940 roku (m.in. u Reinharda Heydricha - szefa
Glownego Urzedu Bezpieczenstwa Rzeszy i Adolfa Eichmanna) o to, aby wladze
niemieckie przyznaly mu kierownictwo nad wszystkimi gettami w okupowanej Polsce.
Potepiony za kolaboracje z Niemcami przez polskie wladze podziemne, byl z
poczatku widziany przez wielu Zydow jako nowy krol zydowski. Kiedy w kwietniu
1941 roku odwiedzil getto warszawskie przyjmowano go wlasnie jak krola (E.
Ringelblum j.w).
7. Na kolaboracje z Niemcami poszedl takze znany literat, rzezbiarz i dzialacz
syjonistyczny Alfred Nossig (1864-1943). W 1940 roku wyslal Niemcom kilka
memorialow w sprawie ulozenia stosunkow zydowsko-niemieckich w okupowanej
Polsce; od tej pory byl mezem zaufania Gestapo w getcie warszawskim (Polski
Slownik Biograficzny).
Kolaboranci znalezli sie w kazdym narodzie.
Post by boukun
8. Prezes gminy zydowskiej w Warszawie Adam Czerniakow odbyl w Krakowie w marcu
1940 roku konferencje z Niemcami, z ktorej notatki wskazuja na to, ze w rozmowie
z Niemcami, aby sie im przypodobac, za wrogow Zydow uwazal on nie Niemcow, lecz
Polakow (Stefan Nowicki, Wielkie nieporozumienie, Sydney 1970).
Kto sporzadzil ta notatke?
Post by boukun
9. Po upadku Polski we wrzesniu 1939 roku Zydzi tak w Polsce jak i na Zachodzie
"zajeli wyraznie postawe wyczekujaca. Nie kwapili sie z dalsza ofiara krwi dla
odzyskania przez kraj wolnosci, ani tez nie okazali checi - poza pojedynczymi
wypadkami - do wlaczenia sie w podziemny nurt polityczny kraju... nie szukali
lacznosci z wladzami Polski Podziemnej" (Polskie Sily Zbrojne w drugiej wojnie
swiatowej, tom III Armia Krajowa, Londyn 1950; Kazimierz Iranek-Osmecki, kto
ratuje jedno zycie. Polacy i Zydzi 1939-1945, Londyn 1968).
A niektorzy Zydzi twierdza, ze szukali.
Post by boukun
10. Po upadku Polski we wrzesniu 1939 roku kilkadziesiat tysiecy Polakow,
glownie przez granice Wegier i Rumunii, ucieklo nielegalnie na Zachod, aby moc
dalej walczyc o wolna Polske, tymczasem "Zydzi, po Kampanii Wrzesniowej, nie
opuszczali Polski, by dalej walczyc o jej niepodleglosc poza jej granicami.
Znane mi wyjatki moge policzyc na palcach" (JJ. Korabiowski, "Kultura", nr
3/1967).
11. Kiedy po podboju Polski rzad przeniosl sie do sprzymierzonej Francji,
przystapiono do odtworzenia na Zachodzie Armii Polskiej. Od poboru do wojska
uchylilo sie 12.000, czyli az 80%, Zydow-obywateli polskich, ktorzy mieszkali
lub znalezli sie w tym okresie we Francji (W. Pobog-Malinowski, Najnowsza
historia polityczna Polski, t. 3, Londyn 1960).
12. Takze kiedy po napadzie Niemiec na Zwiazek Sowiecki w czerwcu 1941 roku
powstalo i tam Wojsko Polskie podlegle rzadowi polskiemu w Londynie,
"przedstawiciele (syjonistow) rewizjonistow, zybotynczykow, adwokat K. z
Warszawy i inz. Szeskin z Wilna wystapili z projektem tworzenia osobnych
oddzialow zydowskich... (z Zydow polskich), ktore by w dalszej przyszlosci (nie
walczyly o wolna Polske - M.K.) (lecz) przeszly do Palestyny" (Zbigniew S.
Siemaszko, W sowieckim osaczeniu, Londyn 1991).
Wiec chcieli walczyc, ale jako Zydzi.
Post by boukun
13. Po ponownym nawiazaniu stosunkow dyplomatycznych miedzy Polska a Zwiazkiem
Sowieckim w lipcu 1941 roku Zydzi polscy, ktorzy byli zeslani w glab Rosji
czesto za spekulanctwo lub przemyt, zaczeli podawac sie za Polakow, aby miec
roznorakie przywileje lub moc w ten sposob opuscic ZSRR. Wielu Zydow zglosilo
sie do tworzonego tam Wojska Polskiego. Jednak, jak pisze dowodca tego wojska,
gen. Wladyslaw Anders: "250 Zydow zdezerterowalo z Buzuluka na falszywa
wiadomosc o bombardowaniu (przez Niemcow) Kujbyszewa. Przeszlo 60 zdezerterowalo
z 5 dywizji w przeddzien zapowiedzianego zolnierzom rozdania broni" (Bez
ostatniego rozdzialu, Londyn 1959).
14. Kiedy Wojsko Polskiego powstale w ZSRR zostalo skierowane na Bliski Wschod,
m.in. do Palestyny, az 2.972 sposrod 4.439 zolnierzy pochodzenia zydowskiego
zdezerterowalo z jego szeregow, w tym takze Menachem Begin, pozniejszy premier
Izraela (Begin i dezercje Zydow, "Dziennik Polski" 11.3.1996, Londyn). Zydzi ci
udowodnili nie tylko, ze nie chcieli walczyc z hitleryzmem za wolna Polske, lecz
takze, ze czuli sie wylacznie Zydami, ze troszczyli sie tylko o zbudowanie
panstwa zydowskiego w Palestynie.
I dlatego Anders wydal zakaz scigania dezerterow zydowskich.
Post by boukun
15. Pochodzacy z polsko-zydowskiej rodziny Samson Mikicinski byl do 1939 roku
internacjonalista i kombinatorem, a do historii przeszedl jako podwojny agent.
Po upadku Polski w 1939 roku znalazl sie w Paryzu, gdzie zostal zatrudniony
przez polskie czynniki emigracyjne jako emisariusz do Polski. Odbyl kilka
podrozy, przewozac dla polskiego podziemia miliony zlotych polskich. Latem 1940
roku Mikicinski zostal urzednikiem poselstwa chilijskiego w Turcji. Wkrotce
potem wywiad brytyjski oskarzyl go o kolportaz na Bliskim Wschodzie falszywej
waluty brytyjskiej, pochodzacej z Niemiec. Wywiady polski i brytyjski podjely
akcje uprowadzenia Mikicinskiego z turcji, co nastapilo w styczniu 1941 roku.
Byl trzymany w wiezieniu w Hajfie. Podczas przesluchania wyszlo na jaw, ze
Mikicinski mial zaciesnione stosunki z Abwehra juz od 1938 roku i jadac do
Polski za kazdym razem mial z nia kontakt. Troska o bezpieczenstwo przesylki
pieniedzy do Polski oplacala sie Abwehrze, bo wprowadzala Mikicinskiego gleboko
w polskie stosunki polityczne. Podczas proby ucieczki z aresztu zostal
zastrzelony. We Francji w 1969 roku ukazala sie ksiazka Operation Haifa, piora
Ladislasa Miczniewicza, ktora jest proba wybielenia haniebnej dzialalnosci
Mikicinskiego.
Jeszcze raz: W kazdym naroddzie znalezli sie kolaboranci.
Post by boukun
16. Najlepszymi dowodami na to, ze Zydzi polscy po upadku Polski nie mysleli
walczyc z hitleryzmem o wolna Polske sa m.in. cztery ksiazki napisane przez
Zydow: Filipa Friedmana Zaglada Zydow polskich w latach 1939-J945 (1946),
Emanuela Ringelbluma Kronika getta warszawskiego (Warszawa 1983), ]ozefa
Makowskiego (Makowera) Wehrmachhgefolge (Czytelnik, Warszawa 1962) i Arthura
Spindlera Outwittng Hitler... (Sydney 1998).
Friedman przytacza wypowiedz przywodcy religijnej partii Aguda, rabina Zysie
"Wierze w Boga i wierze, ze nastapi cud. Bog nie da, aby jego narod ulegl
zagladzie. Powinnismy czekac, czekac na cud. Walka z Niemcami jest nonsensem.
Niemcy wytrzebia nas w ciagu kilku dni... Drodzy przyjaciele, wytrwania i wiary
i bedziecie wyzwoleni". Ringelblum pisze wyraznie, ze az do 1942 roku, to jest
dopiero kiedy Niemcy przystapili do wymordowania Zydow w getcie warszawskim
(300.000 osob!), wszyscy Zydzi, a szczegolnie starszyzna zydowska, byli
przeciwni jakiejkolwiek walce z Niemcami. Makowski (Makower) rowniez przyznaje,
ze Zydzi nie chcieli brac udzialu w walce przeciwko Niemcom. Natomiast Spindler
pisze: "wszystko co moglismy zrobic to bylo czekanie... Spolecznosc zydowska w
Polsce czekala na Aliantow, aby ja uwolnili z niewoli niemieckiej".
Z kolei organizujacy podczai okupacji pomoc Zydom warszawskim Tadeusz Bednarczyk
pisze, ze 14 stycznia 1940 roku w gmachu sadu przy ul. Leszno w Warszawie odbylo
sie spotkanie przedstawicieli polskiego podziemia antyniemieckiego z prezesem
Gminy Zydowskiej w Warszawie inz. Adamem Czerniakowem. "W czasie trwania tej
konferencji, brano pod uwage mozliwosc stalego zaostrzenia przez Niemcow kursu
przeciwko Zydom, az do stworzenia zamknietego getta i przewidywano dalsze akty
eksterminacyjne. Inz. Czerniakow - ktory konczyl studia w Dreznie u prof,
Fischera - ojca gubernatora dystryktu warszawskiego dr Ludwika Fischera - liczyl
na jakies wzgledy u wladz dystryktu... Przyjmujac wylacznie swoj punkt widzenia
inz. Czerniakow absolutnie nie zgadzal sie na tworzenie (nawet jako
szkieletowej) ogolnopolskiej zydowskiej organizacji ruchu oporu..." (Zycie
codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).
Dzisiaj Zydzi maja pretensje do wszystkich Polakow, ze nie chcieli walczyc z
Niemcami i ginac, aby oni mogli zyc! To, ze narod polski bohatersko walczyl,
przelewajac morze krwi za wolna Polske i demokratyczny swiat, nie ma dla nich
zadnego znaczenia. Powtarzam, wedlug swiatowego Zydostwa mielismy walczyc i
ginac tylko za Zydow, bo odbudowania niepodleglej Polski wiekszosc Zydow sobie
nie zyczyla!
Jedno nie wyklucza drugiego. A w ogole czy wsrod "swiatowego zydostwa"
przeprowaconoa jkis sondaz na ten temat?
Post by boukun
Bednarczyk polemizujac z Makowskim (Makowerem) pisze, ze w swej ksiazce zarzuca
on "Polakom, ze nie chcieli dawac pomocy Zydom, a zapomnial, ze oni i jemu
podobni sami pozbawiali sie, swoja postawa, prawa moralnego zadania i
spodziewania sie pomocy od Polakow. On ja jednak stale dostawal. Obecnie
przebywa w Niemczech, skad nas wytrwale oczernia". Ponizej zamieszczam kilka
1. General Tadeusz Bor-Komorowski w swojej ksiazce Armia Podziemna (Londyn 1951)
pisze, ze Komenda Glowna Armii Krajowej opracowala plan szerokiej akcji
militarnej w obronie getta; jednak do jego realizacji nie doszlo wylacznie na
skutek gwaltownego sprzeciwu zydowskich wladz getta - Judenratu z Adamem
Czerniakowem na czele. Dzisiaj pisze sie klamliwie i do znudzenia, ze Armia
Krajowa zostawila warszawskich Zydow wlasnemu losowi. Bohater samoobrony getta
warszawskiego w kwietniu-maju 1943 roku Marek Edelman we wspomnieniach Getto
walczy (1945) wyrazil pretensje i zal do wielu Zydow za to, ze podczas
holocaustu szli na smierc bez walki.
2. Co wiecej, Zydzi polscy byli chetni pojsc na kolaboracje z Niemcami: do
poczalku 1942 roku "w srodowiskach zydowskich powszechne bylo przeswiadczenie,
ze obiektem hitlerowskiego terroru eksterminacyjnego stana sie wylacznie Polacy,
natomiast Zydow dotknie jedynie ucisk ekonomiczny. Te nadzieje, potegowane
doswiadczeniami z czasu pierwszej wojny swiatowej (kiedy Zydzi polscy calkowicie
wspolpracowali z Niemcami - M.K.), oraz szczera chec kolaboracji z Niemcami
najbardziej wplywowych kregow burzuazji zydowskiej, byly jedna z przyczyn
calkowitej biernosci spolecznosci zydowskiej..." takze w stosunku do spraw
polskich (Adam Hempel, Pogrobowcy kleski. Rzecz o policji "granatowej" w
Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945, Warszawa 1990). Rabini, jak np. Gedaliah
Rosenmann z Bialegostoku, nawolywali Zydow do pelnego posluszenstwa wobec
okupanta niemieckiego. Z przytaczanych tu przykladow widac wyraznie, ze Zydow,
przebywajacych w gettach, nic martwil terror niemiecki wobec Polakow !
To samo niektorzy historycy zydowscy i nie tylko zydowscy pisza o
postawie Polakow w stosunku do Zydow.
Post by boukun
3. O checi wspolpracy Zydow z Niemcami po upadku Polski moze swiadczyc postawa
niejakiego Wajntrauba, ktory na przelomie lat 1939-1940 byl po Niemcach osoba
numer jeden w Lukowie: "On decyduje, kto i gdzie ma pracowac... Zawiera spolki
ze wszystkimi... Stanal posrodku rynku i polecil furmanom i dorozkarzom udac sie
na dworzec i zabrac (wypedzonych przez Niemcow) Zydow z Serocka" pisze historyk
zydowski tamtych lat Emanuel Ringelblum (Kronika getta warszawskiego. Warszawa
1983).
Znowu: Jeden reprezentuje wszytkich.
Post by boukun
4. Wedlug autorow Encyclopedia of the Holocaust (Nowy Jork-Londyn 1990) i
Morfina Gilberla (The Holocaust Glasgow 1987) wszyscy prezesi Judenratow w
gettach na terenie okupowanej Polski, a przede wszystkim Chaim Mordechaj
Rumkowski z Lodzi, Adam Czerniakow z Warszawy, Mojzesz Meryn z Sosnowca, Efraim
Barasz z Bialegostoku, Jakub Gens z Wilna czy Jozef Parnas ze Lwowa uwazali, ze
uda im sie uratowac samych siebie i "swoich" (wyselekcjonowanych przez nich)
Zydow jesli udowodnia Niemcom, ze sa im potrzebni, ze produkuja niezbedne rzeczy
dla niemieckiej armii (M. Gilbert); Zydzi, poza samymi Niemcami, byli
najlepszymi robotnikami III Rzeszy, do ktorych Niemcy mogli miec pelne zaufanie,
gdyz, dazac do ocalenia swojego zycia, nie uprawiali sabotazu, tak jak np.
robotnicy polscy, dla ktorych najwazniejszym nie byla ochrona wlasnego zycia,
ale zniszczenie hitleryzmu i uzyskanie przez Polske wolnosci. (Samo getto
lodzkie w okresie od listopada 1940 do sierpnia 1942 roku przynioslo Niemcom
czysty dochod w wysokosci az 20.000.000 marek, a od wrzesnia 1942 do wrzesnia
1944 roku dalszych 26.200.000 marek; autorzy pracy dokumentalnej Lodz Getto
Allan Adelson i Robert Lapides, stwierdzili, ze "Getto lodzkie pracowalo jako
wielkie przedsiebiorstwo zbrojeniowe, zbrojace swego wroga - hitlerowskie
Niemcy"). Swoja praca, a mowa tu o setkach tysiecy osob, Zydzi przedluzali
wojne, a tym samym m.in. niemiecka okupacje ziem polskich i cierpienia narodu
polskiego!
Judenrat, zydowska policja w getcie, zydowskie gestapo - tzw. "13", organizacja
"Zagiew" itd. Ich praca uderzala czesto w srodowiska polskie czy pojedynczych
Polakow niosacych pomoc Zydom. "Kolaboracja i zdrada wsrod Zydow osiagnela w
getcie warszawskim duze rozmiary. Byly one procentowo znacznie wyzsze niz ilosc
kolaborantow i zdrajcow w narodzie polskim..." pisze Tadeusz Bednarczyk (Zycie
codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).
6. Zyd Hening kierowal w siedzibie Gestapo w Warszawie 70-osobowq zydowska grupa
wyspecjalizowana w akcji przeciw polskim organizacjom konspiracyjnym (Centralne
Archiwum KC PZPR - Akta Delegatury Rzadu, sygn. 202/II-44, tom 2).
7. Z Gestapo wspolpracowala takze bardzo "zazydzona" Polska Partia Robotnicza
(PPR) na polu zwalczania polskiego podziemia niepodleglosciowego; m.in.
przekazano Gestapo posiadana przez komunistow liste znanych im AK-owcow; jednym
z agentow PPR-Gestapo byl Mieczyslaw Walczak, ktorego ojcem byl Niemiec, a matka
Zydowka (Zbigniew Blazynski, Mowi Jozef Swiatlo, Londyn 1986).
A innymi....?
Post by boukun
8. Takze wielu Zydow, ktorych ukrywali Polacy, a ktorzy jednak wpadli w rece
niemieckie wydawalo osoby, ktore ich ratowaly. W ten sposob zginelo setki, jesli
nie wiecej Polakow.
Ludzie zalamywali sie w sledztwie.
Post by boukun
9. Polscy Zydzi-komunisci przebywajacy w Zwiazku Sowieckim slali sie narzedziem
w rekach Stalina w jego planie zniewolenia Polski po wojnie (Andrzej Albert,
Najnowsza historia Polski 1918-1980, Londyn 1991).
10. Pod koniec wojny takze wielu Zydow polskich przebywajacych na Zachodzie
energicznie pracowalo nad tym, aby po niej nie bylo niepodleglego panstwa
polskiego, aby Polska slala sie czescia komunistycznego imperium sowieckiego.
Celowal w tym zwlaszcza londynski 'Observer' i jego publicysta (rodem z Tarnowa)
Izaak Deutscher (Andrzej Albert, j.w).
11. Oskar Lange - ekonomista, ktory ukonczyl studia i doktoryzowal sie na
Uniwersytecie Jagiellonskim i byl dzialaczem Polskiej Partii Socjalistycznej, w
1937 roku wyjechal do Stanow Zjednoczonych. Podczas II wojny swiatowej zostal
agentem wywiadu amerykanskiego, przekazujac klamliwe informacje na temat
amerykanskich dzialaczy polonijnych (np. 4.000 delegatow organizacji
polonijnych, ktorzy w Buffalo w maju 1944 powolali do zycia Kongres Polonii
Amerykanskiej nazwal faszystami, a zjazd "farsa polskich faszystow"), polski
rzad emigracyjny w Londynie i ambasade polska w Waszyngtonie. Jego dzialalnosc
utrudniala prace dyplomacji polskiej i organizacji polonijnych w USA, a dla
administracji prezydenta Roosevelta "stanowila najlepsze potwierdzenie
'reakcyjnosci' oficjalnych wladz polskich oraz ich nierealistycznego stanowiska
wobec ZSRR". W duzym stopniu przyczynil sie do sprzedania przez Roosevelta
Polski Stalinowi! (Zofia Galinska, Donosy Oskara Langego, "Mowia Wieki", nr
11/1995).
W tym samym czasie rozbijaniem Polonii amerykanskiej zajmowal sie polski Zyd
Bronislaw Gebbert, zalozyciel Kongresu Slowianskiego - "komunistycznej piatej
kolumny (w USA) kierowanej przez Kreml" (Zbigniew Blazynski, j.w.).
Ciekawe, ze autorzy pomijaja ks. Orlemanskiego.
Post by boukun
Zbiegli z gett i obozow niemieckich do lasow Zydzi tworzyli tzw. oddzialy
partyzanckie, ktore zazwyczaj nie walczyly z Niemcami, lecz z polskimi chlopami.
Na przyklad Oskar Pinkus w ksiazce The House of Ashes (Cleveland, USA) pisze o
kilku takich bandach zydowskich na Podlasiu, utrzymujacych sie z grabiezy
okolicznych wiosek, takze historyk holocaustu w okupowanej przez Niemcow Polsce
Emanuel Ringelblum pisze, ze grupy takie "z bronia w reku wywalczaja sobie prawo
do zycia". Czesto jednak owa "walka" byla walka z polskim, zazwyczaj biednym
chlopem, ograbianym przy tym ciagle przez Niemcow. Byt to zwykly rozboj, chociaz
z koniecznosci. Chlopi broniac sie przed rabunkiem chleba, kawalka sloniny czy
pierzyny organizowali "straze wiejskie", ktore Ringelblum ostro potepia
(Stosunki polsko-zydowskie w czasie drugiej wojny swiatowej, Warszawa 1988), nie
chcac zrozumiec sytuacji w jakiej znajdowali sie chlopi polscy podczas okupacji
niemieckiej. Takze Martin Gilbert w ksiazce The Holocaust The Jewish Tragedy
(Glasgow 1987) potepia likwidacje przez polskie podziemie w 1943 roku takiej
zydowskiej bandy w lasach wyszkowskich, dowodzonej przez Mordechaja Grobasa.
Polacy jednak nie mogli tolerowac bandytyzmu skierowanego przeciwko polskim
chlopom. Ostatecznie polski bandytyzm tez byl tepiony. Czy zydowski bandytyzm
(kierowany przeciwko Polakom i na terenie Polski mial byc tolerowany przez
polskie podziemie tylko dlatego, ze bandytami byli Zydzi skazani przez hitleryzm
na zaglade? Bohaterska i cenna dla Aliantow walka 350.000 zolnierzy Armii
Krajowej z Niemcami podczas okupacji Polski jest znana nie tylko polskim
historykom II wojny swiatowej. Tymczasem byly partyzant zydowski Yitzchok Perlow
w swej polakozerczej ksiazce The Partizaner (New York-London 1969) pisze jakoby
ich oddzial walczyl z oddzialami Armii Krajowej, wybijal wzietych do niewoli
AK-owcow naganami w tyl glowy, dobijal rannych. Rzekomo raz w piwnicy dworu
wybili granatami dowodce oddzialu AK i jego trzech zolnierzy. Jesli to wszystko
prawda, to partyzantka zydowska nie walczyla z Niemcami, lecz z Armia Krajowa i
Polakami; bowiem Perlow chwali sie takze paleniem polskich wiosek. Zydowska
partyzantka komunistyczna dzialajaca na terenach polskich podczas wojny
dokonywala takze czystek etniczno-politycznych. "Dokumentacja (tej) dzialalnosci
jest przerazajaca, np. zydowski oddzial Gwardii Ludowej, dowodzony przez Izraela
Ajzenmana vel Juliana Kaniewskiego, poslugujacy sie kryptonimem 'Lwy', w dniu 22
stycznia 1943 roku dokonal masakry w miasteczku Drzewica, mordujac 7 mieszkancow
w ramach czyszczenia terenu, za co uczestnicy mordu otrzymali... pochwaly"
(Leszek Zebrowski, Wyssane z palca winy Polakow, "Gazeta Polska", 27.6.1996).
W ten sposob, z pomoca bagnetow sowieckich. Zydzi rzadzili Polska do 1956 roku i
wspolrzadzili nia do roku 1968. Nie ulega watpliwosci, ze Zydzi polscy, glownie
komunisci zydowscy na uslugach Stalina, przyczynili sie w duzym stopniu do
oderwania od Polski w 1944 roku Ziem Wschodnich, wlacznie z tak bardzo polskim
Lwowem, oraz ich depolonizacji. Oto jeden z wielu dowodow: "Do Bilki
Szlacheckiej (k. Lwowa) przyjechal 2 lutego 1945 roku zastepca Rejonowego
Pelnomocnika i Tymczasowego Rzadu Polskiego z Kamionki Strumilowej, Piotr
Sender, czlonek (komunistycznego) Zwiazku Patriotow Polskich w Moskwie (jak sie
potem okazalo - Zyd). Nosil on mundur polskiego oficera. Zwolano wszystkich
mieszkancow i pan Sender przemowil nastepujaco: 'trzeba jechac do Polski...
Tutaj jest Ukraina. Dobry Polak jedzie do Polski... Kto nie pojedzie dobrowolnie
do Polski, ten pojedzie przymusowo na Sybir'... ludnosc mowila, ze nie bedzie
sie rejestrowac". Po trzech dniach Bilka otrzymala "50 wezwan na roboty do
Donbasu, l ci zapisali sie na wyjazd... Pan Sender odniosl sukces, dzialal on w
pelnym porozumieniu z (sowieckim) rejonem i wojennym komendantem" (Ks. Bp
Wincenty Urban, Droga krzyzowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny
swiatowej 1939-1945, Wroclaw 1983).
Innymi slowy : W konferencji jaltanskiej brali udzial wylacznie Zydzi.
Post by boukun
Juz na podstawie tylko tego niepelnego materialu obciazajacego wielu Zydow z
obszaru Polski okupowanej przez hitlerowskie Niemcy i Zwiazek Sowiecki mozna
smialo powiedziec, ze podczas II wojny swiatowej wiekszosc Zydow, obok Niemcow,
Sowietow, Ukraincow i Litwinow, bylo smierlelnymi wrogami Polakow i idei
niepodleglego panstwa polskiego
Nie mozna.
, tymczasem przewodniczacy parlamentu
Post by boukun
izraelskiego Szewach Weiss, w wywiadzie udzielonym telewizji polskiej (program 1
TVP) 23 stycznia 1995 roku stwierdzil bunczucznie, ze Zydzi nie maja za co
przepraszac Polakow !
Innego zdania byl Dominikanin i filozof, profesor i rektor uniwersytetu
katolickiego we Fryburgu w Szwajcarii o. Innocenty M. Bochenski, ktory napisal w
"Kulturze" paryskiej (nr 7-8/1986): "Polacy maja moim zdaniem znacznie wieksze
prawo mowic o pogromie Polakow przez Zydow niz Zydzi o pogromach polskich.
Naturalnie najlepiej by bylo w ogole nie mowic o tych bolesnych sprawach. Ale
jak dlugo Zydzi nie zmienia swojego (wrogiego - antypolskiego) stanowiska,
Polacy musza sobie zastrzec prawo odpowiedzi".
Z pelnym szacunkiem dla wpanialego logika, jakim byl o. Bochenski:
Dlaczego "prawo Polakow jest wieksz od prawa Zydow?
Post by boukun
Nadszedl czas, by otwarcie powiedziec, ze czesc Zydow wystepowala wrogo wobec
Polakow podczas II wojny swiatowej. Trzeba to powiedziec nie tylko w imie
prawdy, lecz takze lepszego zrozumienia - calkowicie uzasadnionej tymi faktami -
biernej postawy wielu Polakow wobec Zydow podczas wojny i wrogiej po wojnie.
Wiec calosc potepion za czesc? To jest bardzo jest antypolskie
oszczerstwo.
Post by boukun
Ile szumu antypolskiego robi sie dzisiaj z powodu tzw szmalcownikow na polskich
terenach okupowanych przez Niemcow, szantazujacych dla okupu ukrywajacych sie
Zydow. Tymczasem szmalcownicy byli w calej Europie ! Bowiem Zydzi ukrywali sie
przed Niemcami w calej okupowanej Europie. jesli chodzi o szmalcownikow w
Generalnym Gubernatorstwie, to byli nimi glownie folksdojcze oraz bedacy na
uslugach Niemcow Ukraincy, Litwini, Bialorusini znajacy jezyk polski i wreszcie
sami Zydzi; w kazdym badz razie szmalcownicy Polacy byli w mniejszosci. Elementy
przestepcze wystepuja w kazdym narodzie, w ktorym stanowia tzw. margines
spoleczny; utozsamianie tego marginesu z calym narodem praktykuja wylacznie
rasisci, a utrzymywanie, ze wszyscy szmalcownicy grasujacy w Generalnym
Gubernatorstwie byli Polakami jest nie tylko podlym klamstwem, ale takze
wyjatkowo odrazajacym antypolonizmem (Tadeusz Bednarczyk, Zycie codzienne
warszawskiego getta, Warszawa 1995).
Zgadzam sie. Ale dlaczego ten wniosek dotyczy wylacznie Polakow?
Post by boukun
Czesc Polakow sposrod tych ktorzy mogli pomoc (bowiem miliony Polakow, nawet
gdyby chcialo, nie moglo ratowac Zydow z przyczyn od siebie calkowicie
niezaleznych) - z calkowicie zrozumialych powodow narodowych - patrzylo na los
Zydow obojetnie. Jednak w tym samym czasie bardzo wielu Polakow z pobudek czysto
ludzkich, a przede wszystkim chrzescijanskich pomagalo Zydom-przyjaciolom lub po
prostu Zydom-bliznim, ktorych los jeszcze gorzej doswiadczal. tym zasluzylismy
sobie na uznanie w oczach swiata. Brytyjczyk Paul Johnson w swej dobrze
przyjetej przez krytyke i czesto wznawianej ksiqzce A History of the ]ews
(London 1987) pisze, ze gorsi od Niemcow podczas zydowskiego holocaustu byli
Austriacy i przekonujaco to udowadnia. Dowodzi rowniez, ze Rumuni nie byli wcale
lepsi dla Zydow od Austriakow. Bardzo krytycznie ocenia tez postawe Francuzow
wobec tragedii Zydow. Omawia wreszcie postawe samych Zydow podczas holocaustu
tak w okupowanej przez Niemcow Europie jak i w Palestynie, i wolnym swiecie.
Chociaz usprawiedliwia ich, wyraznie widzimy stosunkowo czesta u Zydow
indolencje, a wsrod niektorych zwykle lajdactwo. O Polakach Johnson milczy. Nie
pisze pozytywnie, ale tez ich nie potepia. Nic drazni polakozercow; ale i nie
przylacza sie do antypolskiej propagandy, wie bowiem, ze jest ona klamstwem.
Rzecz nie do wiary: ratowalismy Zydow, czesto naszych wrogow! Ktos rozgoryczony
obecnym zachowaniem sie wielu Zydow - nie tyle brakiem wdziecznosci co ich
trudno zrozumiala dla chrzescijan i porzadnych ludzi okazywana do nas wrogoscia
- moze postawic pytanie: " co to nam dalo?" Odpowiadam: przede wszystkim czyste
sumienie z wypelnienia przykazania milosierdzia. A to, ze wielu z tych
uratowanych zachowuje sie dokladnie tak, jak zmija z chlopem w wierszu Adama
Mickiewicza Chlop i zmija to sprawa ich - a nie naszego - sumienia!
Powrocmy jednak do sprawy wrogosci wielu Zydow wobec Polakow i panstwa polskiego
podczas II wojny swiatowej. Najwiecej zdrady stanu i zwyklych aktow zbrodni
przeciwko Polakom dopuscilo sie bardzo wielu Zydow nie w okupowanej przez
Niemcow Polsce, a e przede wszystkim w Polsce Wschodniej, zajetej przez Zwiazek
Sowiecki we wrzesniu 1939 roku i okupowanej do czerwca 1941 roku. Literatura na
ten temat jest bardzo duza. l tak dla przykladu w pracy Najnowsze dzieje Zydow w
Polsce w zarysie do 1950 roku (Warszawa 1993) powazana w kolach zydowskich
Teresa Prekerowa pisze: "...czesc ludnosci zydowskiej witala owacjami i kwiatami
wkraczajace wojska radzieckie, demonstracyjnie wrecz okazujac brak poczucia
wiezi z panstwem polskim. Spontanicznie i goraco swietowali dni, bedace dla
ludnosci polskiej dniami zaloby... Do wykrywania wrogow ustroju i wrogow ludu
NKWD utworzyla szeroko rozbudowana siec informatorow, w ktorej duza role
odgrywali Zydzi: czlonkowie dawnej partii komunistycznej... i innych
stronnictw.. Ich ofiarami padlo wielu Polakow, co wywolalo wsrod nich gleboka
niechec i wrogosc do calej mniejszosci zydowskiej... Wytworzone pod okupacja
radziecka uklady stwarzaly Zydom mozliwosc odegrania sie na Polakach..., co tez
czesc z nich w niemalym stopniu wykorzystywala. Przyczyniali sie do
dekonspirowania pozostajacych w ukryciu oficerow Wojska Polskiego,
przedwojennych urzednikow, wyzszych funkcjonariuszy panstwowych i dzialaczy
politycznych, powodujac ich aresztowanie, a czasem utrate zycia. Jak duzy byl
zasieg tych zjawisk - trudno powiedziec... Liczba zachowanych relacji swiadczy
jedynie, ze nie byly to wypadki odosobnione, czesto zas nader drastyczne...".
O jak liczbe chodzi? Istnieje cos takiego, jak znaczenie
statystyczne.
Post by boukun
Znany polonista, profesor Uniwersytetu Stefana Batofego w Wilnie do 1939 roku
Konrad Gorski w rozmowie pt. W Wilnie i w Toruniu, zamieszczonej w "Zyciu
Literackim" z 11 wrzesnia 1988 roku, wspomina jak to Zydzi naslali na docenta
Stanislawa Cywinskiego mordercow z NKWD, ktorzy po aresztowaniu wywiezli go w
glab Rosji, a nastepnie zamordowali w marcu 1941 roku. Dr Andrzej Reymann,
"Opowiadal mi moj znajomy, jak w pazdzierniku 1939 roku spedzono polska mlodziez
gimnazjalna we Lwowie do kin. Pokazywano sowieckie kroniki filmowe, a nie
podejrzewajaca niczego mlodziez zasmiewala sie z osiqgniec "przodujacej nauki i
techniki", nagle zapalono swiatla, a stojacy pod scianami Zydzi zaczeli
wskazywac NKWD-dzistom smiejacych sie, ktorych natychmiast wyprowadzono.
Wyprowadzono tak i mojego znajomego, ktory z Sybiru do Polski wrocil 18 lat
pozniej, schorowanym nedzarzem".
Ciekawe ilus spoxrod smiejacych sie i wyprowadzonych stanowili Zydzi?
Post by boukun
Z kolei Marek Jan Chodakiewicz w artykule pt. Szmulek chcial byc sowieckim
generalem. Poslawy Zydow na kresach 1939-1941 (Gazeta Polska", 1.12.1994) podaje
m.in. przyklad zydowskiego donosu z zemsty, ktory skonczyl sie w efekcie
zamordowaniem Polaka. Otoz pod koniec wrzesnia 1939 roku zydowski gimnazjalista
przyprowadzil NKWD do mieszkania Zdzislawa Zakrzewskiego, znanego przed wojna
dzialacza Mlodziezy Wszechpolskiej na Politechnice Lwowskiej. Z powodu
nieobecnosci Zdzislawa w domu NKWD w zamian aresztowalo jego ojca, ktorego
wkrotce potem zamordowano. Natomiast Kazimierz Iranek-Osmecki w swej cennej
pracy Kto ratuje jedno zycie. Polacy i Zydzi 1939-1945 (Londyn 1968), do ktorej
przedmowe zamiescil znany dzialacz zydowski i sprawiedliwy Zyd, dr Jozef
Lichten, pisze: "Zydzi osiedli na wschodnich ziemiach polskich zachowali z
okresu zaborow dziwny - nie dajacy sie logicznie wytlumaczyc - sentyment do
Rosji. Szczegolnie proletariat zydowski oczekiwal ze strony "socjalistycznego"
panstwa poprawy swego bytu. Znalazlo to wyraz w zachowaniu sie Zydow natychmiast
po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej; jeszcze przed oswiadczeniem Molotowa o
koncu panstwa polskiego. Wystarczyla obecnosc czerwonych wojsk, wystarczyly
ulotki i wezwania marszalka Timoszenki. We wszystkich miastach i miasteczkach,
we wszystkich wioskach, gdzie tylko zamieszkiwali Zydzi, wszedzie od Dzwiny po
Dniestr, powodowani wspolnymi impulsami, w masowych wystapieniach witali
wkraczajacych 'wybawcow'  kwiatami i czerwonymi sztandarami. Za tym radosnym
uniesieniem nastapily bardziej konkretne posuniecia. W meldunkach z tego okresu
nadchodzacych z kraju do rzadu polskiego na Zachodzie czytamy, ze 90%
proletariatu zydowskiego zglosilo przystapienie i wzielo czynny udzial w
ustanowionych przez okupanta roznych wladzach komunistycznych. Zydzi zapelnili
przede wszystkim szeregi czerwonej Milicji Ludowej i stali sie oparciem dla
okupanta w sterroryzowaniu ludnosci polskiej. Szczegolnie ukrywajacy sie
oficerowie, urzednicy i funkcjonariusze panstwowi, na ktorych polowalo NKWD
aresztowania, wiezienia, bezprawne wyroki, zsylki i lagry".
Dane sugeruja, ze proporcje roznych grup w Milicji Ludowej odpowiadaja
ich odsetkowi wsrod ludnosci. A Zydzi ten byli ofiramai zsylek i
lagrow.
Post by boukun
Zydzi na Kresach nie maja jednak na sumieniu tylko polskich oficerow i
urzednikow panstwowych. Iranek-Osmecki, z tych czy innych powodow (uklon w
strone przewrazliwionych na tym punkcie Zydow?), nie wymienil setek tysiecy
zwyklych Polakow zeslanych na Sybir z pomoca Zydow nie dlatego, ze byli
przeciwnikami komunizmu, antysemitami, kapitalistami, "zgnila" inteligencja czy
kulakami, ale wylacznie dlatego, ze byli Polakami. Wiadomym jest np., ze tylko z
malego miasteczka Branska na Bialostocczyznie "wskutek zydowskich donosow
wywieziono na Syberie az 114 osob" (Dokument czy obsesyjna fantazja, "Slowo",
11.6.1996). Zenon Skrzypkowski w tymze samym artykule wspomina: "Tak sie sklada,
ze ja tez pochodze z tego regionu, z rownie malego miasteczka, Drohiczyna,
odleglego od Branska zaledwie 25 km. Pamietam, ze w latach 1939-1941, w czasie
okupacji bolszewickiej na tych terenach, Zydzi niemal powszechnie kolaborowali z
Sowietami, zrywajac wszelkie wiezi przyjazni, sasiedztwa i kolezenstwa. M.in. za
ich przyczyna wielu polskich patriotow znalazlo sie na Syberii badz w sowieckich
lagrach...".
Relacje uczciwych Zydow z Kresow potwierdzaja  to, co podali Polacy l tak dla
przykladu Max Wolfshaut-Dinkes w swej ksiazce Echec at mat. Recit  d'un
survivanl de Przemysl en Galice (Paris 1983) pisze m.in.: "Musze wyznac, ze
zachowanie zydowskich komunistow podczas okupacji sowieckiej bylo straszliwie
odrazajace: oni mieli dalece zbyt brutalna postawe wobec swych (do niedawna
polskich) pracodawcow. Polscy i ukrainscy pracownicy nie denuncjowali swoich
pracodawcow jako wyzyskiwaczy, tak aby znacjonalizowano ich przedsiebiorstwa, a
ich samych zeslano na Syberie. Nieszczesliwie, zydowscy komunisci nie mieli
zadnego wahania pod tym wzgledem..." (tlum. Jerzy Robert Nowak).
Zydowscy komunisci stanowili mniejszosc wsrody Zydow.
Post by boukun
Z kolei mieszkajacy obecnie w Izraelu Henryk Ross w ksiazce Z deszczu pod
rynne... Wspomnienia polskiego Zyda (Warszawa 1993) tak wspomina sowiecka
"...Wowczas we Lwowie bycie Jewrejem ulatwialo zycie. Wladze sowieckie nie ufaly
Polakom. Nie ufaly Ukraincom marzacym o wolnej Ukrainie, a nie Ukrainie jako
czesci Zwiazku Radzieckiego. Pozostali Zydzi. Jedynie oni witali Armie Czerwona
kwiatami, jak zbawcow. Polski rzad emigracyjny w Londynie apelowal, aby nie
wspolpracowac z sowieckim okupantem... O posady bylo latwo. Dla Zydow nawet
bardzo latwo... Dziewiecdziesiat procent urzednikow naszego zjednoczenia
stanowili Zydzi. Podobna sytuacja istniala we wszystkich innych zjednoczeniach i
kooperatywach spoldzielczych na terenie Lwowa, obejmujacych wszystkie galezie
przemyslu, produkcji i handlu. Czyz mozna sie dziwic, ze Polacy.. uwazali Zydow
za kolaborantow, agentow bolszewizmu?...".
Podobna sytuacja byla na wyzszych uczelniach Lwowa. Zydzi, ktorzy stanowili
zaledwie 10% ogolu ludnosci tzw. Zachodniej Ukrainy (tj. ziem polskich
przylaczonych do Ukrainy sowieckiej w 1939 roku) stanowili w 1940 roku az 44,2%
studentow juz zsowietyzowanego Uniwersytetu, 56,7% Politechniki, 42,3% Instytutu
Medycznego, 62,7% Akademii Handlowej, 51,3% Instytutu Pedagogicznego i 12,5%
Instytutu Weterynarii (Zbyslaw Poplawski, Dzieje Politechniki Lwowskiej
1844-1945, Wroclaw 1992). taka statystyke w stosunku do siebie uwazaja Zydzi za
brak dyskryminacji i antysemityzmu i bardzo sobie to chwala. Ale czy nie byla to
jednoczesnie jawna dyskryminacja w stosunku do 90% rdzennej ludnosci! tych ziem,
czyli Polakow i Ukraincow? Profesor Jerzy Robert Nowak zauwaza: "fakt, ze ten
ilosciowy 'awans' odbywal sie przede wszystkim kosztem srodowisk polskich,
podobnie jak w wielu innych sferach zycia, fatalnie wplynal na nastroje
spoleczenstwa polskiego wobec Zydow" (Polacy i Zydzi pod okupacja sowiecka
1939-1941, "Slowo. Dziennik Katolicki", 21-23 VII 1995).
Zdaniem Richarda C. Lukasa ze Stanow Zjednoczonych: "Wspolpraca Zydow z
Sowietami bardziej niz wszystkie inne czynniki wplynela na wzrost antysemityzmu
w Polsce podczas wojny" (Zapomniany Holocaust Polacy pod okupacja niemiecka
1939-1944, Kielce 1995). Zgadza sie z tym rowniez znany historyk brytyjski
Norman Davies, ktory twierdzi, ze nie mozna zrozumiec przyczyny niecheci wielu
Polakow do Zydow pod okupacja niemiecka Polski w latach 1941-44 bez tego, co sie
wczesniej dzialo, a co nazywa gorszacym sie zachowaniem Zydow, w latach
1939-1941 we Wschodniej Polsce okupowanej przez Zwiazek Sowiecki (Glos tegu,
ktory przezyl, "Most", nr 14-15/1987). faktom tym nie moga zaprzeczyc sami
Zydzi. Co najwyzej niektorzy z nich slaraja sie te zdrade i zbrodnie pomniejszac
i usprawiedliwiac, zapominajac o tym, ze ten kto tak czyni, we wszystkich takich
sprawach, bierze na swoje wlasne sumienie zbrodnie.
Mozliwe. Ale wym jest takze doza upsawiedliwienia typu post hoc ergo
propter hoc.
Post by boukun
Na przyklad profesor Izrael Gutman w obszernym artykule POLAND: The Jews in
Poland (POLSKA: Zydzi w Polsce) znajdujacym sie w Encyclopedia of the Holocaust
(Encyklopedia holocaustu, Nowy Jork-London 1990) przyznaje, ze we wrzesniu 1939
roku i nastepnie do roku 1941 na terenach polskich okupowanych przez Zwiazek
Sowiecki "jest udowodnione, ze (tamtejsi) Zydzi nie byli lojalni wobec Polski i
Polakow".
Znowu: Wszyscy Zydzi?

Jednak od razu usprawiedliwia te nielojalnosc tym, ze dla Polakow tak
Post by boukun
Niemcy jak i Sowieci byli wrogami, natomiast dla Zydow Sowieci byli znacznie
mniejszym zlem niz niemiecki hitleryzm. Sowieci na pewno byli mniejszym zlem dla
Zydow anizeli niemiecki hitleryzm. Zydzi we Wschodniej Polsce mieli prawo sie
cieszyc, ze unikneli hitlerowskiej okupacji. To jedna strona tego problemu.
Druga strona medalu jest ich ochoczy i szczery udzial w budowie ustroju
sowieckiego na okupywanych ziemiach polskich (wciaz polskich w swietle prawa
miedzynarodowego) oraz pastwienie sie nad tamtejszymi Polakami i wspoludzial w
mordowaniu i zsylkach Polakow w glab Zwiazku Sowieckiego, tego usprawiedliwic
nie mozna. Jesli dzis potepiamy zbrodnie Stalina i w ogole komunizmu, to trzeba
miec odwage potepic takze udzial w lych zbrodniach Zydow tym bardziej, ze ich
udzial w zbrodniach Stalina na ziemiach polskich byl wyjatkowo duzy. Jan T.
Gross we wstepie do swojej i Ireny Grudzinskiej-Gross ksiazki  W czterdziestym
nas matko na Sybir zeslali... Polska a Rosja 1939-42 (Londyn 1983), w ktorej
wykorzystano rowniez wypowiedzi samych Zydow, znajdujace sie dzisiaj w archiwum
Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, usprawiedliwia Zydow tym, ze w
miedzywojennej Polsce "byli dyskryminowani". Dyskryminowani?  Bogaty Zyd,
wlasciciel duzego magazynu z wyrobami tekstylnymi, ktory mogl swobodnie chodzic
do miejscowej synagogi, czytac zydowskie gazety z Wilna czy Warszawy i syna
posylac do szkoly zydowskiej !?  Chyba, ze autor dyskryminacja nazywa tepienie
przez wladze panstwowe komunistow, ktorzy byli agentami sowieckimi. Przyklad
jednego takiego "dyskryminowanego" Zyda przytacza w swej cennej pracy Poland's
Holocaust.. (Polski Holocaust, Jefferson - London 1998) Tadeusz Piotrowski: "17
wrzesnia 1939 roku Zyd o nazwisku Szulman prowadzil Sowietow do ataku na miasto
Dzisna na Wilenszczyznie. Szulman byl synem wlasciciela duzego magazynu wyrobow
tekstylnych i byl sadzony przed wojna za dzialalnosc komunistyczna" (itr. 55).
Mamy jednak jeszcze lepszy przyklad (obok wielu innych) na to, ze Zydzi nie byli
dyskryminowani w miedzywojennej Polsce. Otoz Zyd Leon Gongola ze Stanow
Zjednoczonych pisze: "W roku 1938, kiedy bylem jeszcze uczniem, Sierpc (na
Mazowszu) liczyl 7.600 Polakow, 3.850 Zydow, 600 Niemcow, 20 Rosjan i 6
Ukraincow... my, Zydzi, mielismy pieciu przedstawicieli w pietnastoosobowej
Radzie Miejskiej Sierpca... Pamietam Polske, ktora w sierpniu 1939 roku, przed
napascia hitlerowska, byla miejscem zamieszkania najwiekszej i najwyzej stojacej
spolecznosci zydowskiej na swiecie. Dla przykladu raz jeszcze przypomne moje
rodzinne miasto Sierpc z 800 rodzinami zydowskimi, liczacymi w sumie 3.900 osob.
Byly tam trzy synagogi i szesc boznic, mielismy dwie akademie talmudyczne. Byla
publiczna szkola polsko-zydowska z przedszkolem, hebrajska szkola religijna dla
dziewczat i panstwowe gimnazjum dla Zydow. Bylo takze kilkanascie hebrajskich
szkolek religijnych dla najmlodszych, zwanych "Cheder", do ktorych wstepowalo
sie w wieku lat czterech. Do jednej z nich sam uczeszczalem. Mielismy wlasne
biblioteki i rozne formy dzialalnosci kulturalnej. Zylismy spokojnie u boku
naszych sasiadow - Polakow... Nigdy nie slyszalem o profanowaniu swiatyni
zydowskiej, o wybijaniu szyb w synagogach w Polsce. Tutaj, w Nowym Jorku, bylem
swiadkiem kilku takich wypadkow, kamienie wpadaly przez wybite szyby pod samym
moim nosem..." (O prawach i ludziach w: Drogi do Polski, Warszawa 1974).
Znany historyk polski Andrzej Leszek Szczesniak jest zdania, ze skala
kolaboracji Zydow z Sowietami na Kresach w latach 1939-41 na pewno "wielokrotnie
przerasta wszystkie antyzydowskie akcje NSZ i 'szmalcownikow' razem wziete"
(List otwarly do przewodniczacego Stowarzyszenia Zydow Polskich w Melbourne,
"Slowo", 21.4.1993).
Mozliwe. Ale jakie sa podstawy tej pewnosci?
Post by boukun
Kiedy Zydzi przeprosza Polakow za krzywdy, ktore ich przodkowie wyrzadzili
Polsce i Polakom, szczegolnie w okresie rozbiorow Polski w latach 1772-1918? Na
przyklad historyk zydowski Dawid Fajnhauz w pracy Ludnosc zydowska na ziemiach
dawnego Wielkiego Ksiestwa Litewskiego, opublikowanej w Londynie w 1972 pisze,
ze juz podczas powstania kosciuszkowskiego na Kresach "W wielu wypadkach dowodcy
rosyjscy w terenie korzystali z uslug ludnosci zydowskiej"; natomiast z ksiazki
Zbigniewa Pakuly Siwe kamienie, wydanej w Poznaniu w 1998 roku, dowiadujemy sie,
ze Zydzi wielkopolscy popierali Prusakow w walce z Polakami na etnicznie
polskich ziemiach !
Po pierwsze, ci Zydzi uwazali sie za Niemcow. Po drugie, Kulturkampf
mial ostrze antykatolickie, a Zydzi Bismarckowi w niczym nie
przeszkadzali. A po trzecie, dlaczego Zydzi obecnie maja przepraszac
kogokolwiek za zachowanie sie swoich przodkow. To samo, nota bene,
dotyczy Polakow.
Post by boukun
Zydzi popelnili wiele zlego wobec Polakow takze w latach 1918-20,1939-41 i
1945-56. Jesli Polacy poprzez swojego prezydenta Lecha Walese i biskupow
polskich zdobyli sie w 1991 roku na przeproszenie Zydow za duzo mniejsze krzywdy
im wyrzadzone, to tym bardziej Zydzi powinni poczuwac sie do uczynienia tego
samego. Chyba, ze Zydzi nie uwazaja swoich zbrodni popelnionych na nie-Zydach za
cos zlego!
Piotr
2009-04-22 02:33:48 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by Piotr
Post by Z***@hotmail.com
http://piecuch.pl/blog/?p=120
 ***
Oto od lat powtarzam, ze mitem sa twierdzenia jakoby w bezpiece bylo
kiedykolwiek bardzo duzo funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego. Ten
mit obala matematyka. W Firmie zawsze bylo bardzo duzo etatow
obsadzonych przez nie-Zydow. Takze najwazniejsze stanowisko -
ministra, nigdy nie bylo zajete przez funkcjonariusza pochodzenia
zydowskiego. Mialem kiedys okazje przejrzenia okolo 1200 teczek
personalnych. Byly w nich kwestionariusze i ankiety. Kazdy
funkcjonariusz wlasnorecznie wpisywal, oprocz innych danych
personalnych takze pochodzenie spoleczne i narodowosc. Wynotowalem, ze
na 1079 funkcjonariuszy zajmujacych do 1978 r. kierownicze stanowiska
w RBP, MBP, KdsBP i MSW bylo 178 osob pochodzenia zydowskiego, 16
Rosjan, 14 Ukraincow, 11 Bialorusinow, 1 Ormianin i 1 Litwin.
Oczywiscie, mozna sie spierac, czy 183 osoby na 1079 to duzo czy malo.
nie, nie mozna sie spierac.
Nie tylko dlatego ze  nie wiadomo co ta liczba "183"  ma oznaczac -
jesli
dodawac nie -Polakow to wychodzi 221 nie 183.
ale PRZEDE WSZYSTKIM dlatego  sprawa jest latwa do
Oto bierzemy procent grupy  etnicznej X wsrod Kierownictwa UBcji
Jesli ten pierwszy procent jest istotnie wyzszy od tego drugiego  to
znaczy
- ze system UBc-twa preferowal grupy  etniczna X i/lub ze czlonkowie
tej grupy mieli mniej oporow moralnych z robieniem kariery w
tej zbrodniczej organizacji.
No to do roboty, panie Zalku, policzmy te procenty dla Panskiej i
mojej
Panska grupa: 178/1079= 16.
Jesli przyjac (patrz obliczenia w PS.) ze % Zydow w ogolnej populacji
za komuny do 1979 wynosilo miedzy 0.003% i 1%, to
znaczyloby ze Zydzi  byli nadreprezentowani w UBcji miedzy
... 16.5 i 5500 razy.
Dla porownania, mojha grupa - jesli przyjac ze Polacy stanowili,
powiedzmy 95% ogolu ludnosci  i 80% w UB - to znaczy ze byli
niedoreprezentowani w  aparacie UB, tzn, bylo ich w UB MNIEJ
niz byloby gdyby przynalaeznosc do UB byla niezalezna
od grupy etnicznej.
Teraz mozemy zestawic te liczby i voila mamy wniosek
wg danych przedstwainoych na scp przez p. Zalka wynika ze
UBcki aparat preferowal Zydow 20-6000 razy bardziej niz Polakow.
Lub tez ze przecietny Zyd mial 20-6000 mniejsze opory moralne z
wyborem tej "kariery" niz przecietny Polak.
Z ludzmi jak Pan, panie Zalku - po co Zydom antysemici ?
Piotr
[szczegoly wyliczenia liczb w oryginale - PT]
Post by Z***@hotmail.com
Dziekuje Panie Trela za zaproszenie - bez zadnych obliczen zgodze sie
z Panem ze porownujac procent Zydow wsrod ogolnej ludnosci i procent
Zydow w wierchorzce UB - Zydzi byli nadreprezentowani - ale p. wk
chodzilo o inne pytanie i wdzieczny Panu bede jesli nie wymiga sie Pan
tym razem od odpowiedzi.
Jak latwo sprawdzic - moj post jest odpowiedzia nie na zadne pytanie
pana wk. lecz na post niejakiego Zalka Blooma otwierajacy ten watek.
Post w ktorym tenze Zalek Bloom ANI SLOWEM nie wspomina
o panu wk i jego pytaniach, a jedynie dedykuje znaleziony przez
siebie
na innej grupie tekst panu ... Bobrowskiemu.

Tak wiec na moje zakwestionowanie panaBloomowego postu
niemajacego nic wspolnego z panem wk, pan Bloom kieruje
dyskusje na ... pana wk i po czyms takim poucza o wymigiwaniu sie...
mnie.
Czy ktos robi _lepsza_ hucpe na scp ?
Post by Z***@hotmail.com
Zalozmy ze na 1079 teczek Zydow bylo nie 183 tylko 300. Zalozmy ze w
Polsce zylo wowczas tylko 10,000 Zydow na 40,000,000 Polakow.
I tu zachodzi pytanie p. wk - kto z UB mordowal Polakow - Zydzi czy
Polacy? Czy prawdziwe bedzie twierdzenie ze w UB bylo 3 razy wiecej
polskich mordercow niz mordercow zydowskich? Czy prawdziwe bedzie
twierdzenie ze skoro wiekszosc mordercow z UB to Polacy, to UB bylo
przede wszystkim POLSKIE
to jest wlasnie przykald jak klamac statystyka/ Czemu powyzsze to
mnaipulacja
zilustruje przykladem - jesli uzyc panaBlomowych hipotetycznych liczb
(10 tys Zydow na 40 mln Polakow) i jesli zalozyc ze Zydzi sa tak
samo
uczciwi w placeniu podatkow jak Polacy - to czy UCZCIWE byloby
oczekiwanie potwierdzenia ze:

" Czy prawdziwe bedzie stwierdzenie ze polscy Zydzi
placa 4000 razy mniej podatkow opieke zdrowotna
i zasilki dla niepelnosprawnych niz Polacy ?"

I zeby bylo lepiej - z gory mozna sprowadzic etyczne obiekcje
wobec uczciwosci takich "obliczen" szyderstwem o...
"wymigiwaniu sie":

"Z gory dziekuje ze tym razem nie bedzie sie probowal wymigac"

To zadnie mozna oprawic w ramke - pan Bloom w pigulce - tylko
jedno zdanko a za jednym zamachem:

- narzuca sie Treli przyjecie nieuczciwego ustawienia dyskusji
pod grozba oskarzenia o "wymigiwanie sie"

- przy okazji sprzedalo sie czytelnikowi insynuacje ze Trela
juz wczesniej wymigiwal sie od dyskusji ("tym razem nie bedzie
sie probowal wymigac")

100%-owy Zalek Bloom, 100%-owy on.

Skoro wiec pan Bloom nie zauwazyl o czym pisalem w moim
oryginalnym poscie, to napisze wprost, kawa na lawe,
dla ulatwienia podkreslajac wielkimi literami kluczowe slowa:

Porownywanie absolutnych liczb z grup rozniacych sie
o KILKA RZEDOW WIELKOSCI - jest prawie zawsze
MANIPULACJA, panie. Bloom, bo JEDYNA UCZCIWA MIARKA
do porownywania roznych ilosciowo grup jest porownywanie
PER CAPITA.

Przyklad: statystyczny fakt ze w USA wskutek zakazen szpitalnych
umiera wiecej ludzi niz z zakazen szpitalnych w Czadzie
NIE dowodzi wcale wyzszosci opieki zdrowotnej w Czadzie
- bo jedynym uczciwym porownaniem jest smiertelnosc
szpitalna w przeliczeniu na pacjenta.

I dlatego dla oceny zachowan, etyki, historycznej
odpowiedzialnosci roznych grup etnicznych licza sie tylko
zachowania PER CAPITA . Stad by ocenic ETYCZNE postawy
w zydowskiej mniejszosci po wojnie - nie jest UCZCIWE
porownywanie calkowitej ilosci nikczemnych zachowan
w grupie stanowiacej ulamek jednego % ogolnej populacji z calkowita
liczba nikczemnych zachowan w grupie stanowiacej 95% ogolnej
populacji:

Otoz dla porownania _etyki_ w danej grupie etnicznej JEDYNA
uczciwa miarka sa liczby PER CAPITA. I z podanych przez
Pana wynika ze PER CAPITA - liczba Zydow w wierchuszce
komunistycznego aparatu terroru byla 20 do 6000 razy WIEKSZA
niz per capita liczba Polakow.

Jak pisalem w mojej odpwoiedzi na Panski post otwierajacy ten watek:

"wg danych przedstawionych na scp przez p. Zalka wynika ze
UBcki aparat preferowal Zydow 20-6000 razy bardziej niz Polakow.
Lub tez ze przecietny Zyd mial 20-6000 mniejsze opory moralne z
wyborem tej "kariery" niz przecietny Polak. "

Czy zgadza sie Pan z takim konkretnym wnioskiem? Tak? Nie?
Bez zastrzezen, glupich min robionych z plecami pytajacego?

Piotr

P.S. A dyskusje nt. co powiedzial czy nie pan wk - proponuje poruszac
w postach do pana wk, nie do mnie.
Czcibór
2009-04-22 02:52:51 UTC
Post by Piotr
P.S. A dyskusje nt. co powiedzial czy nie pan wk - proponuje poruszac
w postach do pana wk, nie do mnie.
Zalozylem mu szlaban.
A zalozylem panie Piotrze, bo
nie jestem studentem psychiatrii
i nie pisze pracy na temat
"Paranoja wsrod turystow tow.Gomulki."
wk

Następna strona >
Strona 1 z 3