(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Pani ma smutne oczy
Alexander Sharon
2007-10-18 12:23:36 UTC
Pani ma smutne oczy ...

Michal Okonski / 2005-01-30


Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"


Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.


1. "Nie zapowiedziane, wczesniej nie umówione pukanie nie wrózylo niczego
dobrego, a o tym, które wlasnie rozbrzmiewalo, z góry bylo wiadomo, ze
przyjazne nie jest, bylo agresywne, glosne, pewne siebie. Tak puka ktos,
kto nie przychodzi po to, by ci pomóc, tak puka ten, kto chce zrobic z toba
porzadek" - swoje wspomnienie o spotkaniu ze szmalcownikiem Michal
Glowinski rozpoczyna od fenomenologii stukania do drzwi. Mial wówczas osiem
lat, ukrywal sie z matka i ciotka w mansardzie w centrum Warszawy. Któregos
dnia w drzwiach stanal ubrany "z okupacyjna elegancja" mlody czlowiek. Juz
w progu oswiadczyl, ze wie, kim sa, i ze zamierza oddac ich w rece Niemców.
Zazadal okupu, a ze ofiary nie mialy przy sobie nic wartosciowego, pozwolil
ciotce wyjsc na miasto w poszukiwaniu czegos, co go zadowoli. Chlopca z
matka zatrzymal jako zakladników.

W ciagu nastepnych kilku godzin wydarzylo sie cos, co wybitnego badacza
literatury przez lata powstrzymywalo przed opisaniem tej historii: znudzony
szmalcownik zaproponowal chlopcu partie szachów. Istnieje przeciez
"odwieczny topos, utrwalony przede wszystkim w ikonografii, ale majacy
takze liczne realizacje slowne, przedstawiajacy gre czlowieka ze
smiercia"... Autor "Czarnych sezonów" zastrzega, ze jego opis nie jest
tandetnym pomyslem literackim, nie ma tu ani grama fikcji, a jesli pojawia
sie "literatura", to wbrew intencjom: "Opowiadam o wydarzeniu, które mialo
miejsce w czasie, w jakim przydarzyc sie mogly rzeczy najpotworniejsze w
swej niezwyklosci".

Rozgrywki nie ukonczono. Gdy tylko ciotka wrócila, rozzloszczony skromnymi
rozmiarami okupu szantazysta wyszedl. Jego ofiary musialy równiez opuscic
dotychczasowe schronienie: trzeba bylo szukac kolejnego, zanim przesladowca
nie wróci lub nie przysle kolegi. Michal Glowinski do dzis pamieta "roslego
mlodego mezczyzne z filuternie przystrzyzonym wasikiem"; wspomina jego
palto "szare, grube, zrobione z materialu w jodelke". W pamieci ilu ludzi
odcisnely sie podobne postaci? Ilu spotkanie z nimi przyplacilo zyciem?


2. Ksiazke prof. Jana Grabowskiego, historyka z Ottawy i
czlonka-korespondenta Centrum Badan nad Zaglada Zydów Instytutu Filozofii i
Socjologii PAN, otwieraja niemal rytualne przypomnienia: ze w jerozolimskim
parku Yad Vashem rosna drzewka oliwne, upamietniajace tych, którzy niesli
pomoc Zydom w czasach Zaglady. Ze "polskich" drzewek jest wsród nich
najwiecej. Ze kazde uosabia bezgraniczne bohaterstwo: wszak za ukrywanie
Zydów grozila w okupowanej Polsce smierc. I ze oprócz pojedynczych
Sprawiedliwych byla równiez organizacja Panstwa Podziemnego, slynna
"Zegota".

Jednak "nawet w czasie wojny zycie plynie swoim trybem i trudno oczekiwac
od calego spoleczenstwa codziennego bohaterstwa, bezkompromisowosci i
odwagi" - pisze autor. Nie sposób sie dziwic tym wstepnym zastrzezeniom,
skoro otwiera sie ksiazke poswiecona jednemu z najbardziej drazliwych
tematów z historii okupacji. Z drugiej strony: który to juz raz przychodzi
Sprawiedliwym oslaniac szantazystów czy morderców...

Tym bardziej, ze Grabowski twierdzi, iz szmalcownictwo nie nalezalo do
zjawisk marginalnych, lecz stalo sie zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi.
Tworzyli oni nieraz kilkudziesiecioosobowe gangi, przenikajace nawet do
okupacyjnych urzedów. A choc liczbe ofiar szantazu trudno oszacowac, latwo
mozna ja zwiekszyc o tych, którzy w obawie przed szmalcownikami zdecydowali
sie pozostac w getcie, oraz o ofiary "zatrzasnietych drzwi" - ludzkiego
strachu albo obojetnosci.

O skali zjawiska mówia nawet narodziny nowego slowa.
Grabowski przytacza slownikowe definicje: szmalcownik to ktos, kto
"wymuszal na kims okup, zwykle na Zydzie, pod grozba zadenuncjowania,
wydania w rece gestapo". To jedno zdanie oczywiscie nie wystarcza: wszak
wsród trudniacych sie szmalcownictwem zdarzali sie "normalni" bandyci,
którzy gwalcili pozbawione juz pieniedzy Zydówki. Byli i tacy, którzy
wydawali ukrywajacych sie ze strachu, bojac sie np. zbiorowej
odpowiedzialnosci mieszkanców calej kamienicy w razie "wpadki", albo tacy,
którzy po aresztowaniu Zydów przejmowali ich mienie - przynajmniej w
pierwszych kilkunastu miesiacach okupacji, kiedy bylo jeszcze co
przejmowac...

Glowinski zastanawia sie, czy przesladowcy jego rodziny zalezalo tylko na
pieniadzach, czy byl on takze przekonanym antysemita. Zdaniem Grabowskiego
wsród szmalcowników przewazali ludzie pragmatyczni, którzy uznali swoje
ofiary - by uzyc sformulowania kronikarza warszawskiego getta Emanuela
Ringelbluma - za "umarlych na urlopie": i tak skazanych na smierc, a wiec
mogacych sie juz obyc bez dóbr doczesnych.

Barbara Engelking, znakomita badaczka dziejów zaglady warszawskich Zydów,
dzieli szmalcowników na szesc glównych grup:
ludzi z przedwojennego marginesu i tych, których zdeprawowala dopiero wojna
(z ksiazki Grabowskiego wynika, ze ci drudzy stanowili ogromna wiekszosc).
Tych, którzy tropili Zydów z pobudek ideologicznych, i osoby ulegle
totalitaryzmowi, dla których hitlerowskie "prawo" stalo sie obowiazujaca
norma. Zydów, którzy wydawali innych Zydów w nadziei ocalenia wlasnego
zycia, i Polaków, którzy zalatwiali porachunki denuncjujac znienawidzonych
sasiadów.
Wiekszosc znanych przypadków dotyczy mezczyzn w wieku 25-40 lat,
reprezentujacych wszystkie grupy spoleczne: robotników, urzedników,
handlarzy, uczniów szkól srednich. Jest tu takze korepetytor jezyka
francuskiego, "artysta dramatyczny", a nawet mlody czlowiek z tytulem
hrabiowskim, potomek jednego z najbardziej zasluzonych polskich rodów.

Upada popularna dotad teoria, ze szmalcownicy rekrutowali sie
wylacznie z metów.

Szantazowanie Zydów rozpoczelo sie z chwila wejscia wojsk niemieckich do
Warszawy i przybieralo na sile z kazdym antyzydowskim zarzadzeniem.
"Nie ma doslownie Zyda "na powierzchni" czy "pod powierzchnia", który by
nie mial z nimi [tj. szmalcownikami - MO] do czynienia raz albo kilka razy"
- pisal Ringelblum. Grabowski slusznie zwraca uwage na róznice w
dzialaniach szantazystów podejmowanych przed i po listopadzie 1941 (kiedy
za przebywanie poza gettem bez zezwolenia wprowadzono kare smierci).
Róznice zarówno w klasyfikacji moralnej, jak i w dochodach szmalcowników: o
ile w pierwszych latach wojny ofiary mogly sie wykupic nawet
kilkudziesiecioma zlotymi, pózniej musialy oddac wszystko, by uratowac
zycie. Konspiracyjna "Prawda" w marcu 1943 ubolewala: "zatrwazajacy wzrost
denuncjatorów, nieprawdopodobne rozszerzanie sie zgranych kól szantazystów
zagraza spokojowi coraz wiekszej ilosci ludzi, czyniac nieznosnym zycie
tych, którzy przesladowani przez okupanta czuja sie jak zgonione wsciekle
psy".

3. Kilka podziemnych wyroków na szantazystów wykonano dopiero pod koniec
1943 r., z reguly dotyczyly jednak osób, które laczyly ten proceder z
rozpracowywaniem dla gestapo ruchu oporu.

"Szmalcownicy unikajacy stycznosci z podziemiem i z Niemcami nie musieli
sie obawiac karzacej reki podziemnego panstwa" - twierdzi Grabowski i
analizuje Kodeks Moralnosci Obywatelskiej, opracowany w 1941 r. zbiór
podstawowych zakazów i nakazów, którymi powinni kierowac sie uczciwi Polacy
zyjacy pod okupacja. Kto donosi do wroga na rodaków, powinien byc karany
smiercia - orzekal Kodeks. Ten zas, "kto dla zysku majatkowego wykorzystuje
przymusowe polozenie innej osoby i uzywa w stosunku do niej przemocy lub
grozby zwrócenia sie do wroga, badz zastosowania jego rozporzadzen", nie
powinien zajmowac stanowisk panstwowych, samorzadowych i spolecznych.
Problem w tym, ze autorzy dokumentu definiowali wspólnote, do której sie
odwolywali, w kategoriach narodowych, a nie obywatelskich. Zydzi, mimo ze
byli obywatelami polskimi, znalezli sie poza jej obrebem.

Czy wprowadzenie do Kodeksu postulatu obrony zydowskich wspólobywateli bylo
w ogóle mozliwe?

Grabowski przypomina relacje pulkownika Jana Rzepeckiego o jednym z
wyzszych dowódców AK, który oprotestowywal rzekomo zbyt czeste wzmianki o
Zydach na lamach "Biuletynu Informacyjnego" i grozil zaprzestaniem
dystrybucji tego najwazniejszego podziemnego pisma wsród swoich zolnierzy.

Na temat niechetnego stosunku elit polskiego Panstwa Podziemnego do Zydów
ukaze sie wkrótce ksiazka Dariusza Libionki ("ZWZ AK i Delegatura Rzadu RP
wobec eksterminacji Zydów polskich" [*]); dla równowagi przypomnijmy jednak
za Grabowskim, ze równie niechetne wobec ginacych Zydów byly elity
demokratycznego Zachodu (a ze zjawiskiem szmalcownictwa mielismy do
czynienia we wszystkich wlasciwie krajach okupowanych).

W kazdym razie dla wielu szantazystów polowanie na Zydów nie stalo w
sprzecznosci ze swoiscie pojetym patriotyzmem. "Niektórzy byli szmalcownicy
kontynuowali polowanie na Zydów nawet podczas Powstania Warszawskiego,
równoczesnie walczac z Niemcami" - przypomina historyk z Ottawy.

Jakkolwiek wiec bolesna to konkluzja, dla ukrywajacych sie w Warszawie
Zydów poruszanie sie po miescie nioslo wielkie ryzyko dekonspiracji wlasnie
ze strony polskich wspólobywateli.
"To jest trudna sprawa - cytuje Grabowski wspomnienie jednego z tych,
którzy przezyli.
- Bo ja osobiscie w czasie okupacji od Niemców nie zaznalem niczego zlego.
Oczywiscie ja wiedzialem co mi grozi. Ale jednak jak chodzilem po ulicy, to
sie bardziej balem, ze natkne sie na Polaka-szmalcownika niz na Niemca".

Przecietnemu Niemcowi - tlumaczy autor - stereotyp Zyda kojarzyl sie
przewaznie z rysunkami na lamach "Stürmera", a nie ze zasymilowanymi i
"normalnie" ubranymi przechodniami.

Polacy zas potrafili rozpoznawac Zydów "na podstawie wieloletniego
doswiadczenia i bliskich kontaktów". Nawet zbyt dobra znajomosc
niemieckiego byla podejrzana.

Ukrywajaca sie w Warszawie Franciszka Tusk-Scheinwechslerowa tak opisywala
zaczepki szmalcowników:
"Pani ma smutne oczy - Pani jest Zydówka.
Pani sie spieszy - Pani jest Zydówka.
Pani sie rozglada dokola - Pani jest Zydówka".

Ringelblum twierdzi, ze najtrudniejsze do ukrycia byly "zydowskie oczy",
pelne bólu i smutku...

Na 340 Zydów, których protokól zatrzymania udalo sie Grabowskiemu
przeanalizowac, 294 wpadlo na skutek denuncjacji przechodniów, granatowych
policjantów, tramwajarzy czy pracowników kolei podmiejskiej.

4. Grabowski szuka wiedzy o szmalcownikach wsród niezbadanych dotad akt
osobowych, zgromadzonych przez zespoly Sadu Specjalnego (Sondergericht
Warschau), dzialajacej przy tym sadzie prokuratury oraz wspólpracujacego z
nimi Sadu Niemieckiego (Deutsches Gericht).

Oparcie sie na dokumentach wladz okupacyjnych to sila i slabosc ksiazki.
Sila, bo nikt tu niczego nie chce wybielac albo zaczerniac; beznamietne
raporty z przesluchan zatrzymanych porazaja (pamietajmy: za sformulowaniami
typu "nadac Zyda" kryje sie nierzadko czyjas smierc...). Slabosc, bo
szczególowo opisywane przypadki dotycza jedynie osób, które wpadly w
konflikt z niemieckim prawem, np. podajac sie za funkcjonariuszy gestapo
czy korumpujac niemieckich urzedników.

Wiekszosc cytowanych przez Grabowskiego akt pochodzi z lat 1940-41, kiedy
dzielnica zydowska nie byla jeszcze zamknieta.
Szczególnie zajadle polowania nastapily kilkanascie miesiecy pózniej, ale
wtedy ofiary denuncjacji po prostu rozstrzeliwano albo wysylano do obozów
zaglady bez ogladania sie na procedury sadowe.

A propos procedur: "Dla utrwalenia w pamieci kilku chocby nazwisk - pisze
powsciagliwy zazwyczaj badacz - wspomne trzech prawników podpisanych m.in.
pod wyrokiem smierci na kobiete, "która dala zydowskiemu dziecku mleka oraz
udzielila mu gosciny". Autorami tej sentencji byli: przewodniczacy
Sondergerichtu dr Leitsmann oraz sedziowie Mohr i Knoll".
Ale zasluga Grabowskiego jest nie tylko pokazanie oprawców. W zeznaniach
przed niemieckim sadem slyszymy tez glos Umarlych. Ci, którzy je zlozyli,
nie przezyli Holokaustu.

5. Jak to moglo wygladac? Zacytujmy zeznanie mlodego szantazysty
(zatrzymanego w kwietniu 1940 r.):
"na rogu Koszykowej i Mokotowskiej natrafilem na dwóch nieznanych sobie
Zydów, wobec których postanowilem podac sie za pracownika gestapo. Mialem
tez w tym taki zamysl, aby w ten sposób zdobyc od nich nieco pieniedzy,
gdyz wiem, ze Zydzi zawsze maja mnóstwo pieniedzy".
Granatowy policjant zapisal, ze zatrzymany szantazysta "prosil mnie zebym
go natychmiast zwolnil, poswiadczyl mnie, ze ma piniedzy do cholery i gdy
zwolnie go, otrzymam od niego 300 zl, prócz tego zapytywal mnie, czy ja
jestem uczciwym Polakiem i ze o ile nim jestem, to dlaczego bronie zydków".

Inna opowiesc pochodzi z ust ofiary: "Byl to mlody, moze 18-letni chlopak.
Niedobrze mu z oczu patrzylo. Postanowilam wiec, ze wstapie do kosciola.
Nie ogladam sie, ale czuje jego wzrok. Siadam w lawce, on obok mnie. Pani
jest Zydówka - mówi do mnie. Idziemy do gestapo...".

Relacje Zydów, którym udalo sie opuscic getto, obfituja w opisy
szantazystów, krecacych sie wokól murów w oczekiwaniu na tzw. "lebków".
Ita Dimant wspomina: "Zaledwie mamy za soba wache i skrecamy w Zelazna, gdy
chmara wyrostków otacza nas ze wszystkich stron i poczatkowo nic nie mówia
tylko za nami biegna". Zanim ona i jej rodzina docieraja w bezpieczne
miejsce, nie maja juz ani pierscionków, ani zegarka, ani nawet butów.

Typowy szantazysta wylapywal swoje ofiary wlasnie na ulicy czy w tramwaju,
rzadziej w domu - po dluzszej obserwacji.
Mozna bylo uzyc techniki "na Niemca", czyli namówic do wspólpracy (oferujac
podzial lupów) przypadkowo spotkanego zolnierza.
Mozna bylo naduzyc stanowiska sluzbowego, np. w policji czy w kolumnach
dezynfekcyjnych, których zadaniem - przynajmniej w teorii - byla walka z
tyfusem.

To wszystko sposoby "zawodowców". Dzialajacy na wlasna reke mezczyzna
zapukal w pazdzierniku 1940 r. do wlascicielki kamienicy na Krakowskim
Przedmiesciu i wreczyl jej list o nastepujacej tresci: "Szanowni Panstwo!
Na podstawie scislych dochodzen ustalilismy semicki rodowód Panstwa. Wobec
powyzszego zwracamy sie o doreczenie okazicielowi niniejszego sumy 2000 zl
w zamknietej kopercie... W zamian zniszczymy bedace w naszym posiadaniu
dowody obciazajace. W przeciwnym wypadku sprawe przekazemy niezwlocznie
wladzom niemieckim". Wpadl, bo wlascicielka posesji, "aryjka, Polka i
katoliczka", sama przekazala sprawe wladzom.

6. Ukazanie sie stustronicowej pracy profesora Jana Grabowskiego nie wywola
pewnie burzy podobnej do tej, która sprawila inna niewielka ksiazka,
opublikowana przed kilkoma laty przez Jana Tomasza Grossa.

Trudno sie dziwic. Po pierwsze, od czasu publikacji "Sasiadów" ukazalo sie
juz wiele innych "nieprzyjemnych" (by uzyc okreslenia prof. Jerzego
Jedlickiego) ksiazek - chocby "My z Jedwabnego" Anny Bikont. Po drugie, "Ja
tego Zyda znam!" to rozprawa stricte historyczna, a nie reportaz czy esej,
brak w niej mocnych i efektownych uogólnien. W dodatku Grabowski komplikuje
proste widzenie swiata wskazujac np. na udzial Zydów w bandach
szmalcowniczych.

Raport Delegatury Rzadu na Kraj z 1942 r. dzielil stolice Polski na "trzy
Warszawy":

walczaca i bohaterska, w której "mieszkala" jedna czwarta populacji,
"te druga", która po prostu starala sie przezyc (70 proc.) i
pozostale 5 proc., okreslane przez "Biuletyn Informacyjny" jako "posmiecie
i holota".

Wedlug prof. Tomasza Szaroty "trzecie miasto" zamieszkiwalo od 30 do 60
tys. ludzi. Duzo czy malo w kontekscie okupacyjnego horroru? Grabowski jest
ostrozny. Pamieta o ograniczeniach terytorialnych i czasowych swoich badan.
Nikogo nie oskarza, choc przypomina za Antonim Slonimskim, ze "zbrodnia nie
nazwana jest jak trucizna utajona w winie".

Wiedzy zakopac z powrotem w archiwach sie nie da - pisal niedawno na tych
lamach Jerzy Jedlicki. Problem w tym, co z nia uczynimy. Moze czas na
spoleczna historie okupacji, w której znajda miejsce i bohaterowie, i
milczaca wiekszosc, i ci, do których wciaz trudno nam sie przyznac? Na
pewno szkoda byloby, gdyby ksiazka Grabowskiego - podobnie zreszta jak
wydane w tej samej serii "Szanowny panie gistapo. Donosy do wladz
niemieckich w Warszawie i okolicach 1940-1941" Barbary Engelking -
pozostala niezauwazona.

Jan Grabowski "Ja tego Zyda znam! Szantazowanie Zydów w Warszawie
1939-1943".
Warszawa 2004,
Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii PAN

Michal Okonski

Zródlo: Tygodnik Powszechny Nr 5, 30 stycznia 2005
narciasz
2007-10-18 12:54:56 UTC
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
To nadal zyje w polaczynach, vide PiSiarnia. Tfu!
p***@gmail.com
2007-10-20 19:24:25 UTC
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
Michal Okonski / 2005-01-30
Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"
Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.
polscy i niemieccy szmalcownicy bez najmniejszych
oporow wciagali w swoje szeregi niezwykle uzytecznych zydowskich
wspolpracownikow, ktorzy mogli blyskawicznie wskazac co
zamozniejszych
przedstawicieli spolecznosci zydowskiej. W szantazowaniu nie bylo
osobistej wrogosci - chodzilo wszak tylko o pieniadze.

------
Piotr Trela
Z***@hotmail.com
2007-10-20 22:07:52 UTC
Post by p***@gmail.com
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
Michal Okonski / 2005-01-30
Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"
Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.
polscy i niemieccy szmalcownicy bez najmniejszych
oporow wciagali w swoje szeregi niezwykle uzytecznych zydowskich
wspolpracownikow, ktorzy mogli blyskawicznie wskazac co
zamozniejszych
przedstawicieli spolecznosci zydowskiej. W szantazowaniu nie bylo
osobistej wrogosci - chodzilo wszak tylko o pieniadze.
------
Piotr Trela
Oczywiscie ze tak, z tego samego zrodla mozna znalezc wiele podobnych
cytatow:
"Jakkolwiek bolesne moze sie to wydawac polskiemu czytelnikowi, dla
wielu ukrywajacych sie w Warszawie Zydów poruszanie sie po miescie
nioslo ze soba wielkie ryzyko dekonspiracji ze strony polskich
wspólobywateli".

"Warto tu przytoczyc protokól przesluchania plutonowego policji
polskiej Zygmunta Loszaka, którego sluzba polegala na pilotowaniu
tramwaju linii 17 przez dzielnice zydowska. "Zauwazylem w tymze
tramwaju (juz po stronic aryjskiej) w czasie sprawdzania wagonu
tramwajowego na ul. Bonifraterskiej nieznana mi kobiete podobna do
zydówki. Podszedlem do niej pytajac sie jej o dowód osobisty, kobieta
ta oswiadczyla, ze nie posiada przy sobie zadnych dowodów, nastepnie
kobiete te wysadzilem z tramwaju poznajac, ze jest zydówka i
doprowadzilem do IV Kom. P.P.".

"21-letnia Male Herman, poruszajaca sie po Warszawie z falszywym
Ausweisem, wydal znajomy sprzed wojny. Mieszkajaca na Kruczej 16 Mirle
Hochbaum wydal w rece policji równiez znajomy, a 14-letniego Arona
Birnbauma, z ulicy Niskiej - przypadkowi przechodnie".

Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.

Zalek
brat_olin
2007-10-20 22:09:52 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?

Leszek
--
Smart questions to stupid answers
Z***@hotmail.com
2007-10-20 22:40:18 UTC
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.

Zalek
wk
2007-10-20 23:06:16 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.
Zalek
Prawdopodobnie jednak szatan zstapil na ziemie
jak twierdza rozne klechy i odebral niektorym
rozum.
wk
"Panie Zalek, pan masz dwie nogi, tak?
-Bardzo ryzykowna teza, poniewaz mam
dwie nogi."

Wszak nie powiem setny raz, ze Zalek jest
idiota, albo ze sie zesral jak niektorzy
twierdza.
Kazdy post - debilizm!
To jest absolutnie niemozliwe bez udzialu
sil nieczystych.
A_Zet
2007-10-21 00:26:13 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.
Powiem Panu, p. Zalek, ze wstyd mi za Pana. A takze za Panskich
Rodzicow. Jak Panu nie wstyd tlumaczyc sie przed tym przyglupem
szfeckim, z zyciorysu swych Rodzicow. Wzbudza to moje najwyzsze
zdumienie, graniczace z oburzeniem.
--
Adek
Z***@hotmail.com
2007-10-21 00:36:29 UTC
Post by wk
Post by Z***@hotmail.com
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.
Zalek
Prawdopodobnie jednak szatan zstapil na ziemie
jak twierdza rozne klechy i odebral niektorym
rozum.
wk
"Panie Zalek, pan masz dwie nogi, tak?
-Bardzo ryzykowna teza, poniewaz mam
dwie nogi."
Wszak nie powiem setny raz, ze Zalek jest
idiota, albo ze sie zesral jak niektorzy
twierdza.
Kazdy post - debilizm!
To jest absolutnie niemozliwe bez udzialu
sil nieczystych.
Panie wk,

Zgadzam sie z Panem ze mowienie prawdy dla niektorych to "zesranie
sie", "debilizm" i "zstapienie szatana na ziemie".
Ale to nie ja napisalem:

"Jakkolwiek bolesne moze sie to wydawac polskiemu czytelnikowi, dla
wielu ukrywajacych sie w Warszawie Zydów poruszanie sie po miescie
nioslo ze soba wielkie ryzyko dekonspiracji ze strony polskich
wspólobywateli".

A wiec jak sam Pan widzi autor tego artykulu "zesral sie" - twierdzi
dla Zydow w Warszawie istnialo ryzyko denuncjacji, wiec teza ze
pewnych Zydow niezdenucjowano jest ryzkowna.
To przeciez proste - logika!

Zalek
Z***@hotmail.com
2007-10-21 00:42:49 UTC
Post by A_Zet
Post by Z***@hotmail.com
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.
Powiem Panu, p. Zalek, ze wstyd mi za Pana. A takze za Panskich
Rodzicow. Jak Panu nie wstyd tlumaczyc sie przed tym przyglupem
szfeckim, z zyciorysu swych Rodzicow. Wzbudza to moje najwyzsze
zdumienie, graniczace z oburzeniem.
Panie Adku,

Nie tlumaczylem sie - bylo pytanie - odpowiedzialem. Watpie czy moi
rodzice wzieli by mi to za zle.

Zalek
A_Zet
2007-10-21 01:34:15 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by A_Zet
Post by Z***@hotmail.com
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.
Powiem Panu, p. Zalek, ze wstyd mi za Pana. A takze za Panskich
Rodzicow. Jak Panu nie wstyd tlumaczyc sie przed tym przyglupem
szfeckim, z zyciorysu swych Rodzicow. Wzbudza to moje najwyzsze
zdumienie, graniczace z oburzeniem.
Panie Adku,
Nie tlumaczylem sie - bylo pytanie - odpowiedzialem. Watpie czy moi
rodzice wzieli by mi to za zle.
Prosze - jesli laska, zostawic swoich Rodzicow w spokoju. Ja sie po
prostu Panu dziwie z tych tlumaczen przyglupowi, a nie watpie, ze
Rodzice Panu wszystko wybacza. Obojetnie, czy spotka sie Pan z nimi,
czy tez materializm zwyciezy. :-)
wk
2007-10-21 02:03:27 UTC
Post by Z***@hotmail.com
To przeciez proste - logika!
Sranie w banie.
Co innego pisze, co innego wyjasnia
jak sie go na bzdurze przylapie.
Ale, ale - zrobilbys furore jako
adwokat w USA.
Przemysl to.
wk
Zalek Bloom
2007-10-21 02:23:00 UTC
Post by wk
Post by Z***@hotmail.com
To przeciez proste - logika!
Sranie w banie.
Co innego pisze, co innego wyjasnia
jak sie go na bzdurze przylapie.
Ale, ale - zrobilbys furore jako
adwokat w USA.
Przemysl to.
wk
Gdyby przecietne jury czy przecietny prokurator mial Twoja
inteligiencje - to na pewno zrobilbym kariera jako adwokat, ale watpie
czy tak jest, wiec zajmuje sie komputerami.

Zalek
p***@gmail.com
2007-10-21 15:12:19 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by p***@gmail.com
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
Michal Okonski / 2005-01-30
Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"
Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.
polscy i niemieccy szmalcownicy bez najmniejszych
oporow wciagali w swoje szeregi niezwykle uzytecznych zydowskich
wspolpracownikow, ktorzy mogli blyskawicznie wskazac co
zamozniejszych
przedstawicieli spolecznosci zydowskiej. W szantazowaniu nie bylo
osobistej wrogosci - chodzilo wszak tylko o pieniadze.
------
Piotr Trela
Oczywiscie ze tak, z tego samego zrodla mozna znalezc wiele podobnych
"Jakkolwiek bolesne moze sie to wydawac polskiemu czytelnikowi, dla
wielu ukrywajacych sie w Warszawie Zydów poruszanie sie po miescie
nioslo ze soba wielkie ryzyko dekonspiracji ze strony polskich
wspólobywateli".
"Warto tu przytoczyc protokól przesluchania plutonowego policji
polskiej Zygmunta Loszaka, którego sluzba polegala na pilotowaniu
tramwaju linii 17 przez dzielnice zydowska. "Zauwazylem w tymze
tramwaju (juz po stronic aryjskiej) w czasie sprawdzania wagonu
tramwajowego na ul. Bonifraterskiej nieznana mi kobiete podobna do
zydówki. Podszedlem do niej pytajac sie jej o dowód osobisty, kobieta
ta oswiadczyla, ze nie posiada przy sobie zadnych dowodów, nastepnie
kobiete te wysadzilem z tramwaju poznajac, ze jest zydówka i
doprowadzilem do IV Kom. P.P.".
"21-letnia Male Herman, poruszajaca sie po Warszawie z falszywym
Ausweisem, wydal znajomy sprzed wojny. Mieszkajaca na Kruczej 16 Mirle
Hochbaum wydal w rece policji równiez znajomy, a 14-letniego Arona
Birnbauma, z ulicy Niskiej - przypadkowi przechodnie".
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Zalek
p***@gmail.com
2007-10-21 15:51:06 UTC
Post by Z***@hotmail.com
Post by p***@gmail.com
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
Michal Okonski / 2005-01-30
Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"
Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.
polscy i niemieccy szmalcownicy bez najmniejszych
oporow wciagali w swoje szeregi niezwykle uzytecznych zydowskich
wspolpracownikow, ktorzy mogli blyskawicznie wskazac co
zamozniejszych
przedstawicieli spolecznosci zydowskiej. W szantazowaniu nie bylo
osobistej wrogosci - chodzilo wszak tylko o pieniadze.
------
Piotr Trela
Oczywiscie ze tak, z tego samego zrodla mozna znalezc wiele podobnych
"Jakkolwiek bolesne moze sie to wydawac polskiemu czytelnikowi, dla
wielu ukrywajacych sie w Warszawie Zydów poruszanie sie po miescie
nioslo ze soba wielkie ryzyko dekonspiracji ze strony polskich
wspólobywateli".
"Warto tu przytoczyc protokól przesluchania plutonowego policji
polskiej Zygmunta Loszaka, którego sluzba polegala na pilotowaniu
tramwaju linii 17 przez dzielnice zydowska. "Zauwazylem w tymze
tramwaju (juz po stronic aryjskiej) w czasie sprawdzania wagonu
tramwajowego na ul. Bonifraterskiej nieznana mi kobiete podobna do
zydówki. Podszedlem do niej pytajac sie jej o dowód osobisty, kobieta
ta oswiadczyla, ze nie posiada przy sobie zadnych dowodów, nastepnie
kobiete te wysadzilem z tramwaju poznajac, ze jest zydówka i
doprowadzilem do IV Kom. P.P.".
"21-letnia Male Herman, poruszajaca sie po Warszawie z falszywym
Ausweisem, wydal znajomy sprzed wojny. Mieszkajaca na Kruczej 16 Mirle
Hochbaum wydal w rece policji równiez znajomy, a 14-letniego Arona
Birnbauma, z ulicy Niskiej - przypadkowi przechodnie".
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
wywala Pan drzwi, ktory nie dosc, ze nie zamkniete, to na dodatek
nie pod tym adresem - ja odpowiadam tylko za wlasne poglady:

- zadnego z wymienionych nie nazywalem Zydem i nie obchodziloby
mnie gdyby nimi byli,
- udzialu Polakow w szmalcownictwie nigdy nie kwestionowalem,
- szmalcownikow zawsze uwazalem za godne pogardy kreatury,
- cierpienia ich ofiar nie tylko jestem jego swiadom, lecz wrecz
probowalem bronic go przed dewaluowaniem go dla doraznych
potrzeb retorycznych (pp. Malec, Moomintroll i Freier).

Przypomniwszy wiec to za co nie jestem odpowiedzialny przypomne
teraz za co jestem - otoz zasugerowalem panu Sharonowi,
ze jego walenie sie w polskie piersi byloby wiarygodniejsze
gdyby potrafil sie uderzyc take w swoje. Jesli ma Pan cos
do powiedzenia na ten temat to chetnie poslucham.
Post by Z***@hotmail.com
Zalek
Piotr Trela
p***@gmail.com
2007-10-21 16:31:31 UTC
Post by A_Zet
Post by Z***@hotmail.com
Post by brat_olin
Post by Z***@hotmail.com
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
Pozwalam sobie zaryzykowac teze, p. Zalku, ze Panskich rodzicow
tez nikt nie zdekonspirowal?
Leszek
Teza bardzo ryzykowna - ojca nikt nie mogl zdekonspirowac bo byl
oficerem w polskim wojsku i razem ze swoja jednostka byl internowany w
Rumunii - uciekl z obozu, nauczyl sie rumunskiego i reszte wojny
pracowal jako kierowca w jakims rumunskim miasteczku.
Moja mama i babcia mialy "dobry wyglad", kupily lewe papiery, opuscily
rodzinne tereny i udawaly Polki - nawet modlic sie nauczyly, wiec
nawet gdyby p. Slowowzod je spotkal, watpie czy moglby na nich glowe
cukru zarobic. Orginalna kenkarte z polskim nazwiskiem oraz powojenne
podanie z prosba p przywrocenia orginalnego zydowskiego nazwiska ma
Muzeum Holocaustu - kolezanka ktora tam pracuje prosila mnie abym je
tam wyslal.
Powiem Panu, p. Zalek, ze wstyd mi za Pana. A takze za Panskich
Rodzicow. Jak Panu nie wstyd tlumaczyc sie przed tym przyglupem
szfeckim, z zyciorysu swych Rodzicow.
skoro dalo sie zrobic na ich zyciorysie pare punktow retorycznych
to czemu nie ? ;-)
Z***@hotmail.com
2007-10-21 20:04:19 UTC
Post by p***@gmail.com
Post by Z***@hotmail.com
Post by p***@gmail.com
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
Michal Okonski / 2005-01-30
Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"
Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.
polscy i niemieccy szmalcownicy bez najmniejszych
oporow wciagali w swoje szeregi niezwykle uzytecznych zydowskich
wspolpracownikow, ktorzy mogli blyskawicznie wskazac co
zamozniejszych
przedstawicieli spolecznosci zydowskiej. W szantazowaniu nie bylo
osobistej wrogosci - chodzilo wszak tylko o pieniadze.
------
Piotr Trela
Oczywiscie ze tak, z tego samego zrodla mozna znalezc wiele podobnych
"Jakkolwiek bolesne moze sie to wydawac polskiemu czytelnikowi, dla
wielu ukrywajacych sie w Warszawie Zydów poruszanie sie po miescie
nioslo ze soba wielkie ryzyko dekonspiracji ze strony polskich
wspólobywateli".
"Warto tu przytoczyc protokól przesluchania plutonowego policji
polskiej Zygmunta Loszaka, którego sluzba polegala na pilotowaniu
tramwaju linii 17 przez dzielnice zydowska. "Zauwazylem w tymze
tramwaju (juz po stronic aryjskiej) w czasie sprawdzania wagonu
tramwajowego na ul. Bonifraterskiej nieznana mi kobiete podobna do
zydówki. Podszedlem do niej pytajac sie jej o dowód osobisty, kobieta
ta oswiadczyla, ze nie posiada przy sobie zadnych dowodów, nastepnie
kobiete te wysadzilem z tramwaju poznajac, ze jest zydówka i
doprowadzilem do IV Kom. P.P.".
"21-letnia Male Herman, poruszajaca sie po Warszawie z falszywym
Ausweisem, wydal znajomy sprzed wojny. Mieszkajaca na Kruczej 16 Mirle
Hochbaum wydal w rece policji równiez znajomy, a 14-letniego Arona
Birnbauma, z ulicy Niskiej - przypadkowi przechodnie".
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
wywala Pan drzwi, ktory nie dosc, ze nie zamkniete, to na dodatek
- zadnego z wymienionych nie nazywalem Zydem i nie obchodziloby
mnie gdyby nimi byli,
- udzialu Polakow w szmalcownictwie nigdy nie kwestionowalem,
- szmalcownikow zawsze uwazalem za godne pogardy kreatury,
- cierpienia ich ofiar nie tylko jestem jego swiadom, lecz wrecz
probowalem bronic go przed dewaluowaniem go dla doraznych
potrzeb retorycznych (pp. Malec, Moomintroll i Freier).
Przypomniwszy wiec to za co nie jestem odpowiedzialny przypomne
teraz za co jestem - otoz zasugerowalem panu Sharonowi,
ze jego walenie sie w polskie piersi byloby wiarygodniejsze
gdyby potrafil sie uderzyc take w swoje. Jesli ma Pan cos
do powiedzenia na ten temat to chetnie poslucham.
Piotr Trela
wywala Pan drzwi, ktory nie dosc, ze nie zamkniete, to na dodatek
nie pod tym adresem - ja odpowiadam tylko za wlasne poglady:

- udzialu Zydow w szmalcownictwie nigdy nie kwestionowalem,
p. Sharon tez nie kwestionwal, w poscie ktory wyslal jest o tym
cytat.

- jesli cytowanie artykulu nie swojego autorstwa ktory mowi o
szmalcownictwie Polakow i Zydow jest dla Pana "walenie sie w polskie
piersi" - to wlasciwie nie mam Panu nic do powiedzenia, moze oprocz
pochwaly ze jest Pan znacznie lepszy niz p. wk czy p. Jozef dla
ktorych takie artykuly to atak na "Polske, Polskosc i Polakow", z
wiadomego celu.

Zalek
p***@gmail.com
2007-10-21 21:13:19 UTC
Post by p***@gmail.com
Post by p***@gmail.com
Post by Z***@hotmail.com
Post by p***@gmail.com
Post by Alexander Sharon
Pani ma smutne oczy ...
Michal Okonski / 2005-01-30
Ksiazka Tygodnika. Jan Grabowski: "Ja tego Zyda znam!"
Szmalcownictwo nie nalezalo do zjawisk marginalnych, lecz stalo sie podczas
wojny zródlem zarobkowania dla tysiecy ludzi. O jego skali mówia nawet
narodziny nowego slowa.
polscy i niemieccy szmalcownicy bez najmniejszych
oporow wciagali w swoje szeregi niezwykle uzytecznych zydowskich
wspolpracownikow, ktorzy mogli blyskawicznie wskazac co
zamozniejszych
przedstawicieli spolecznosci zydowskiej. W szantazowaniu nie bylo
osobistej wrogosci - chodzilo wszak tylko o pieniadze.
------
Piotr Trela
Oczywiscie ze tak, z tego samego zrodla mozna znalezc wiele podobnych
"Jakkolwiek bolesne moze sie to wydawac polskiemu czytelnikowi, dla
wielu ukrywajacych sie w Warszawie Zydów poruszanie sie po miescie
nioslo ze soba wielkie ryzyko dekonspiracji ze strony polskich
wspólobywateli".
"Warto tu przytoczyc protokól przesluchania plutonowego policji
polskiej Zygmunta Loszaka, którego sluzba polegala na pilotowaniu
tramwaju linii 17 przez dzielnice zydowska. "Zauwazylem w tymze
tramwaju (juz po stronic aryjskiej) w czasie sprawdzania wagonu
tramwajowego na ul. Bonifraterskiej nieznana mi kobiete podobna do
zydówki. Podszedlem do niej pytajac sie jej o dowód osobisty, kobieta
ta oswiadczyla, ze nie posiada przy sobie zadnych dowodów, nastepnie
kobiete te wysadzilem z tramwaju poznajac, ze jest zydówka i
doprowadzilem do IV Kom. P.P.".
"21-letnia Male Herman, poruszajaca sie po Warszawie z falszywym
Ausweisem, wydal znajomy sprzed wojny. Mieszkajaca na Kruczej 16 Mirle
Hochbaum wydal w rece policji równiez znajomy, a 14-letniego Arona
Birnbauma, z ulicy Niskiej - przypadkowi przechodnie".
Ale nie nalezy przesadzac ze bylo az tak zle. Blp. Karola Wojtyle nie
wydano Niemcom, rodzicow braci Kaczynskich tez nikt nie
zdekonspirowal, nawet rodzicom Walesy pozwolono udawac Polakow.
wywala Pan drzwi, ktory nie dosc, ze nie zamkniete, to na dodatek
- zadnego z wymienionych nie nazywalem Zydem i nie obchodziloby
mnie gdyby nimi byli,
- udzialu Polakow w szmalcownictwie nigdy nie kwestionowalem,
- szmalcownikow zawsze uwazalem za godne pogardy kreatury,
- cierpienia ich ofiar nie tylko jestem jego swiadom, lecz wrecz
probowalem bronic go przed dewaluowaniem go dla doraznych
potrzeb retorycznych (pp. Malec, Moomintroll i Freier).
Przypomniwszy wiec to za co nie jestem odpowiedzialny przypomne
teraz za co jestem - otoz zasugerowalem panu Sharonowi,
ze jego walenie sie w polskie piersi byloby wiarygodniejsze
gdyby potrafil sie uderzyc take w swoje. Jesli ma Pan cos
do powiedzenia na ten temat to chetnie poslucham.
Piotr Trela
wywala Pan drzwi, ktory nie dosc, ze nie zamkniete, to na dodatek
- udzialu Zydow w szmalcownictwie nigdy nie kwestionowalem,
moze Pan przypomniec swoje posty o zydowskich szmalcownikach?
Post by p***@gmail.com
p. Sharon tez nie kwestionwal, w poscie ktory wyslal jest o tym
cytat.
ja zauwazylem, dopiero przy drugim czytaniu, "udzial Zydów w
bandach szmalcowniczych". JEDNA linijka NA PONAD 200 linijek tekstu.
Czy bylo cos jeszcze ?
Post by p***@gmail.com
- jesli cytowanie artykulu nie swojego autorstwa ktory mowi o
szmalcownictwie Polakow i Zydow jest dla Pana "walenie sie w polskie
piersi"
Brawo, panie Zalku. Z Panskiego opisu ktos moglby odniesc wrazenie
ze artykul w SYMETRYCZNIE zajmuje sie sie szmalcownictwem Polakow
jak i szmalcownictwem Zydow. Nikt nie wpadlby na to ze byla
bodajze, 1 linijka wsrod 200 linijek poswieconych szmalconictwu
Polakow.

Biorac pod uwage te PROPORCJE KRYTYKI - moja odpowiedz
brzmi:
"tak, w dalszym ciagu uwazam ze pan Sharon wali sie w cudze piersi
TAK SAMO jak uwazalbym ze arabski antysemita wali sie w
cudze piersi, gdyby ten antysemita odgrzebal w archiwach i wyslal
na scjewish artykul Chomsky'ego sprzed prawie 3 lat w ktorym wsrod
wielu STRON krytycznych o Zydach znalazlo sie jedno zdanie
krytykujace Arabow.
Post by p***@gmail.com
- to wlasciwie nie mam Panu nic do powiedzenia, moze oprocz
pochwaly ze jest Pan znacznie lepszy niz p. wk czy p. Jozef dla
ktorych takie artykuly to atak na "Polske, Polskosc i Polakow", z
wiadomego celu.
Co do uczciwosci Panskich zalozen - to patrz powyzej.

A co do przywolywania w dyskusji ze mna pp. Krasuckiego i Rossa
to ma tyle sensu jakbym ja w odpowiedzi na Panski tekst
napisal, ze jest Pan znacznie lepszy niz, bo ja wiem,
p. Iamhere i p.Malec.
Post by p***@gmail.com
Zalek
Piotr Trela
l***@gazeta.pl
2007-10-21 21:55:18 UTC
Post by p***@gmail.com
moze Pan przypomniec swoje posty o zydowskich szmalcownikach?
Trela, materialow o "zydowskich szmalcownikach" jest pelno na stronach
Radia Islam czy tez National Journal. Tamze o Okropnosciach Talmudu,
"zydach w NKWD", mordzie rytualnym, wstretnych Asperach, ktorzy w
Kanadzie gazety wydaja oraz o Zbrodniczej Izraelskiej Soldatesce,
ktora Bogu ducha winnym Palestynczykom ostatni kawalek Semtexu
odbiera. Jak chcesz wzbogacic grupe takimi materialami, to chyba nic
prostszego.

Zyczliwie -

J.M.
brat_olin
2007-10-21 22:27:03 UTC
Post by l***@gazeta.pl
Post by p***@gmail.com
moze Pan przypomniec swoje posty o zydowskich szmalcownikach?
Trela, materialow o "zydowskich szmalcownikach" jest pelno na stronach
Radia Islam czy tez National Journal. Tamze o Okropnosciach Talmudu,
"zydach w NKWD", mordzie rytualnym, wstretnych Asperach, ktorzy w
Kanadzie gazety wydaja oraz o Zbrodniczej Izraelskiej Soldatesce,
ktora Bogu ducha winnym Palestynczykom ostatni kawalek Semtexu
odbiera. Jak chcesz wzbogacic grupe takimi materialami, to chyba nic
prostszego.
O zydowskich szmalcownikach pisal np. Marek Edelman, p. Jurku.
Slyszal Pan o nim?

Leszek
--
Smart questions to stupid answers

Następna strona >
Strona 1 z 5