Discussion:
Duda sklada kwiatki na Wolyniu
Add Reply
fatso
2018-07-08 23:57:49 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
a ja na to w odpowiedzi wolam tak:

Romulus Augustulus przed chwilą 0
Czterej Jezdcy Apokalipsy, przybadzcie do Ukrainy i zniszcie to gniazdo Szatana!
Holodomorze, Sybirze,Czernobylu, Syfilisie-wzywam was!!!

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23650349,andrzej-duda-w-rocznice-rzezi-wolynskiej.html
Piotr
2018-07-09 00:57:36 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by fatso
Romulus Augustulus przed chwilą 0
Czterej Jezdcy Apokalipsy, przybadzcie do Ukrainy i zniszcie to gniazdo Szatana!
Holodomorze, Sybirze,Czernobylu, Syfilisie-wzywam was!!!
Jak nie przybeda Na Panskie wezwanie, moze Pan zawsze przepisac im energy-drinks - znaczy sie jesli cos zostalo po zaserwowaniu Basi:

===
Watek: "Prezes się wybronił"

Panie Kleczkowski, larum graja! Pisza o odpowiedzialnosci Prezesa za smierc jego brata! I to kto pisze - Panski wlasny sw. Pawel Wytyczajacy! A Ty się nie zrywasz? Od Targowicy i starych ubekow nie wyzywasz? Smart questions do stupid answers nie zadajesz?

Oczyma wyobrazni juz widze te scenke (z uklonami dla Henryka K.):

- Starzy żołnierze, przyjaciele lub podkomendni nieboszczyka, stanęli wieńcem koło katafalka. Byli między innymi obecni: pan cdn, łucznik przedni ("Kosciol, Szkola, Strzelnica"), Vernon L. , z racji ciagle wydluzajacego sie nosa Pinokiem zwany, byl ataman Maxopka wraz z faciem, z rybami na piersi sina farba klutymi, byl Boukun, na Niemca bardzo ciety - i wielu innych, dawnych oficerów ze scp-owej stannicy.

Zatwardziałe przez wojnę serca kruszyły się z żalu na ów widok; żółte błyski od świec oświecały srogie, strapione twarze wojowników i odbijały się błyszczącemi skrami we łzach płynących z oczu. W środku żołnierskiego koła leżała krzyżem na podłodze Basia, a obok niej stary, zniedołężniały, złamany i trzęsący się Onufry Karts. Ona tu przybyła piechotą z Umea, za wozem wiozącym najdroższą trumnę, a teraz właśnie przyszła chwila, że trzeba było tę trumnę oddać ziemi. Nie „nic to“ było, jeno żal, ciemność, rozpacz, martwota, jeno nieszczęście niepowrotne, jeno życie zabite i złamane, jeno błędna świadomość, że już niema nad nią ni miłosierdzia, ni nadziei, a jest tylko pustka i będzie pustka, którą wypełnić może jeden Bóg, kiedy śmierć ześle.

Dzwony biły; u wielkiego ołtarza kończyła się msza. Nakoniec zabrzmiał wysoki, jakby z otchłani wołający głos księdza: „Requiescat in pace!“ Drgania febryczne wstrząsnęły Basią, a w nieprzytomnej głowie zerwała się tylko jedna myśl: „Już, już mi go zabiorą!“ Lecz nie był to jeszcze koniec ceremonii.

Ksiadz Oko uniosl w gore hostie, ale nagle, zachwial sie jakby, i hostia, Wiatrem az z Podala z rak Kaplana wytracona - zaczala spadac jak lisc lipy na jesieni. Juz miala na ziemie upasc i zbrukac sie, ale niezawodny Prezydent Duda padl krzyzem na poasdzke kosciola i hostie w locie przechwycil. Wezbrały rycerskie piersi i płacz radosci sie rozniosl - bo zgromadzeni dobry omen ratunku Chrzescijanstwa przed upadkiem w tym zobaczyli. Grupa patnikow podniosla przygotowan zawczasu sztandar z Napisem
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi,
które ssałeś. Szczecin (Ziemie do Odzyskania)"

Po zazegnaniu kryzysu liturgicznego, ksiadz Oko podniósł obie ręce w górę i zawołał:

 — Panie profesorze Kleczkowski!
 Odpowiedział mu krzyk spazmatyczny Basi. W kościele uczyniło się poprostu straszno. Pan fatso podniósł się, podal Basi ten energy drink co go z West Yorkshire w Angliji jeszcze przywiozl, i na współkę z atamanem Maxopka wynieśli nagle omdlałą niewiastę z kościoła.

 Tymczasem ksiądz wołał dalej:
 — Dla Boga, panie Kleczkowski ! Larum grają! wojna! Syryjscy uchodzcy w granicach! A ty się nie zrywasz? ironii nie chwytasz? smart questions to
stupid answers nie zadajesz? kupletow sprawnych o "rapefugees" i "Kale"
nie majstrujesz? Wachnistrza Ziemkiewicza nie promujesz? Slowa Ojca Rydzyka odwaznie nie glosisz? Nad kobietami swych slynnych przewag ("Jeb Hillary!", "Swinia z the Atlantic","disgusting", "bezczelna", "ta Elspeth przekroczyla granice") nie kontynuujesz? Unie Europejska z Marina Ketling, de domo Le Pen, nie rozsadzasz?

Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?

Wezbrały scp-iarskie piersi i płacz powszechny zerwał się w kościele i zrywał się jeszcze kilkakrotnie, gdy ksiądz cnotę, miłość ojczyzny i męstwo nieobecnego wysławiał, a i kaznodzieję porwały własne słowa. Twarz mu pobladła, czoło okryło się potem, głos drżał. Uniósł go żal nad małym profesorem, żal nad Legia Warszawa w Lidze Mistrzow przez Niemca gnebiona, zal nad zgubioną rękoma wyznawców księżyca Rzeczpospolitą i taką wreszcie kończył swoją mowę modlitwą:

 — Kościoły, o Panie, zmienią na meczety i koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali. Pogrążyłeś nas, Panie, odwróciłeś od nas oblicze Twoje i w moc sprosnemu Syryjczykowi nas podałeś. Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto, o Panie! teraz opór mu stawi? jakie wojska na kresach wojować go będą? Ty, dla którego nic nie jest w świecie zakryte, Ty wiesz najlepiej, że niemasz nad naszą Partie! Która Ci inna Partia, Panie, tak skoczy, jako nasza skoczyć potrafi? Takich-że obrońców się pozbywasz, za których plecami całe chrześcijaństwo mogło wysławiać imię Twoje? Ojcze Prawy i Sprawiedliwy! nie opuszczaj nas! okaż miłosierdzie Twoje! ześlij nam obrońcę! ześlij sprosnego Mahometa pogromcę, niech tu przyjdzie, niech stanie między nami, niech podniesie upadłe serca nasze, ześlij go, Panie!...

 W tej chwili rum uczynił się przy drzwiach i do kościoła wszedł pan hetman Kaczynski. Oczy wszystkich zwróciły się na niego, dreszcz wstrząsnął ludźmi, a on szedł z brzękiem ostróg ku katafalkowi, wspaniały, z twarzą Cezara, ogromny...
 Zastęp żelaznego rycerstwa z choragwi Dziennikarzy Wykletych szedł za nim...
 — Salvator! — krzyknął w proroczem uniesieniu ksiądz.
A Pierwszy Prezes Rzeczpospolitej klęknął przy katafalku i począł się modlić za Kleczkowskiego, Hektora Umejskiego.
narciasz
2018-07-09 12:22:03 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by Piotr
Post by fatso
Romulus Augustulus przed chwilą 0
Czterej Jezdcy Apokalipsy, przybadzcie do Ukrainy i zniszcie to gniazdo Szatana!
Holodomorze, Sybirze,Czernobylu, Syfilisie-wzywam was!!!
===
Watek: "Prezes się wybronił"
Panie Kleczkowski, larum graja! Pisza o odpowiedzialnosci Prezesa za smierc jego brata! I to kto pisze - Panski wlasny sw. Pawel Wytyczajacy! A Ty się nie zrywasz? Od Targowicy i starych ubekow nie wyzywasz? Smart questions do stupid answers nie zadajesz?
- Starzy żołnierze, przyjaciele lub podkomendni nieboszczyka, stanęli wieńcem koło katafalka. Byli między innymi obecni: pan cdn, łucznik przedni ("Kosciol, Szkola, Strzelnica"), Vernon L. , z racji ciagle wydluzajacego sie nosa Pinokiem zwany, byl ataman Maxopka wraz z faciem, z rybami na piersi sina farba klutymi, byl Boukun, na Niemca bardzo ciety - i wielu innych, dawnych oficerów ze scp-owej stannicy.
Zatwardziałe przez wojnę serca kruszyły się z żalu na ów widok; żółte błyski od świec oświecały srogie, strapione twarze wojowników i odbijały się błyszczącemi skrami we łzach płynących z oczu. W środku żołnierskiego koła leżała krzyżem na podłodze Basia, a obok niej stary, zniedołężniały, złamany i trzęsący się Onufry Karts. Ona tu przybyła piechotą z Umea, za wozem wiozącym najdroższą trumnę, a teraz właśnie przyszła chwila, że trzeba było tę trumnę oddać ziemi. Nie „nic to“ było, jeno żal, ciemność, rozpacz, martwota, jeno nieszczęście niepowrotne, jeno życie zabite i złamane, jeno błędna świadomość, że już niema nad nią ni miłosierdzia, ni nadziei, a jest tylko pustka i będzie pustka, którą wypełnić może jeden Bóg, kiedy śmierć ześle.
Dzwony biły; u wielkiego ołtarza kończyła się msza. Nakoniec zabrzmiał wysoki, jakby z otchłani wołający głos księdza: „Requiescat in pace!“ Drgania febryczne wstrząsnęły Basią, a w nieprzytomnej głowie zerwała się tylko jedna myśl: „Już, już mi go zabiorą!“ Lecz nie był to jeszcze koniec ceremonii.
Ksiadz Oko uniosl w gore hostie, ale nagle, zachwial sie jakby, i hostia, Wiatrem az z Podala z rak Kaplana wytracona - zaczala spadac jak lisc lipy na jesieni. Juz miala na ziemie upasc i zbrukac sie, ale niezawodny Prezydent Duda padl krzyzem na poasdzke kosciola i hostie w locie przechwycil. Wezbrały rycerskie piersi i płacz radosci sie rozniosl - bo zgromadzeni dobry omen ratunku Chrzescijanstwa przed upadkiem w tym zobaczyli. Grupa patnikow podniosla przygotowan zawczasu sztandar z Napisem
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi,
które ssałeś. Szczecin (Ziemie do Odzyskania)"
 — Panie profesorze Kleczkowski!
 Odpowiedział mu krzyk spazmatyczny Basi. W kościele uczyniło się poprostu straszno. Pan fatso podniósł się, podal Basi ten energy drink co go z West Yorkshire w Angliji jeszcze przywiozl, i na współkę z atamanem Maxopka wynieśli nagle omdlałą niewiastę z kościoła.
 — Dla Boga, panie Kleczkowski ! Larum grają! wojna! Syryjscy uchodzcy w granicach! A ty się nie zrywasz? ironii nie chwytasz? smart questions to
stupid answers nie zadajesz? kupletow sprawnych o "rapefugees" i "Kale"
nie majstrujesz? Wachnistrza Ziemkiewicza nie promujesz? Slowa Ojca Rydzyka odwaznie nie glosisz? Nad kobietami swych slynnych przewag ("Jeb Hillary!", "Swinia z the Atlantic","disgusting", "bezczelna", "ta Elspeth przekroczyla granice") nie kontynuujesz? Unie Europejska z Marina Ketling, de domo Le Pen, nie rozsadzasz?
Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?

 — Kościoły, o Panie, zmienią na meczety i koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali. Pogrążyłeś nas, Panie, odwróciłeś od nas oblicze Twoje i w moc sprosnemu Syryjczykowi nas podałeś. Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto, o Panie! teraz opór mu stawi? jakie wojska na kresach wojować go będą? Ty, dla którego nic nie jest w świecie zakryte, Ty wiesz najlepiej, że niemasz nad naszą Partie! Która Ci inna Partia, Panie, tak skoczy, jako nasza skoczyć potrafi? Takich-że obrońców się pozbywasz, za których plecami całe chrześcijaństwo mogło wysławiać imię Twoje? Ojcze Prawy i Sprawiedliwy! nie opuszczaj nas! okaż miłosierdzie Twoje! ześlij nam obrońcę! ześlij sprosnego Mahometa pogromcę, niech tu przyjdzie, niech stanie między nami, niech podniesie upadłe serca nasze, ześlij go, Panie!...
 W tej chwili rum uczynił się przy drzwiach i do kościoła wszedł pan hetman Kaczynski. Oczy wszystkich zwróciły się na niego, dreszcz wstrząsnął ludźmi, a on szedł z brzękiem ostróg ku katafalkowi, wspaniały, z twarzą Cezara, ogromny...
 Zastęp żelaznego rycerstwa z choragwi Dziennikarzy Wykletych szedł za nim...
 — Salvator! — krzyknął w proroczem uniesieniu ksiądz.
A Pierwszy Prezes Rzeczpospolitej klęknął przy katafalku i począł się modlić za Kleczkowskiego, Hektora Umejskiego.
)))))))))))))

Snilo sie Odrzanskiemu ze mial "Signum Laudis" (zelazny krzyz) byl majorem i
jechal na inspekcje sciepy, ktora byla mu powierzona. Tylko ze nie umial
sobie wytlumaczyc, dlaczego ciagle jest majorem, gdy komenderowal cala
sciepa? Mial podejrzenie, ze oczekiwal go awans na general-majora, ale
slowko "general" musialo sie widac gdzie zapodziac na poczcie AOL.
W duchu smial sie z tego, ze na sciepie, kapitan Szaron grozil, iz utopi go
w szambie. Zreszta kapitan Szaron juz dawno zostal przeniesiony na inna
Usnet'owa grupe, i to na jego, Odrzanskiego, zyczenie wyrazone w dowodztwie
Usnetu. Przeniesiono go razem z porucznikiem Kochanskim do innej dywizji i
do innego korpusu. Pamietal rowniez, ze Sbobrow940 mu opowiadal, ze obaj
nedznie zgineli w jakichs blotach ma Synaju podczas ucieczki.
Gdy autem podjezdzal ku pozycjom dla obejrzenia odcinka swej, sciepowej
brygady, wszystko bylo jasne i wyrazne. Wlasciwie byl delegowany przez
generalny sztab Usenetu.
Kolo niego przechodzili zolnierze "Walterowcy" i spiewali piesn, ktora
czytal kiedys w zbiorze austriackich piesni wojennych: "Es gilt",
znalezionym na strychu po niemcach.
Halt euch brav ihr tapfren Bruder,
Werft den Feind nur herzhaft nieder,
Lasst des Kaisers Fahne weh'n ...
Okolica byla taka sama jak na obrazkach w "Breslauer Illustrierte Zeitung".
Po prawej stronie kolo jedwabinskiej stodoly widac bylo artylerie
ostrzeliwujaca zydowskie okopy przy szosie, po ktorej pedzil samochod. Z
lewej strony stal zydowski dom, z ktorego slychac bylo jeki i placz, podczas
gdy Laudanskie kolbami karabinow starali sie wywalic drzwi, by zabrac
pierzyny. Przy szosie dopalal sie zestrzelony aeroplan zydowski, reklamowany
przez J. Malca. Na horyzoncie widac bylo Polska Kawalerie i palaca sie wies
Radziwilow, dalej okopy marszbatalionu Narodowcow - na malym wywyzszeniu,
skad ostrzeliwano zydowskich uciekinierow z karabinow maszynowych.
A Ryfer wiezie go dalej szosa prosto ku zydowskiemu nieprzyjacielowi.
- Nie wiesz, gdzie mnie wieziesz? Tam sa Zydy! - ryczy na Ryfera.
Ale Ryfer odpowiada mu zgola spokojnie:
- Panie generale, to jedyna porzadna droga. Szosa jest w stanie dobrym. Na
drogach bocznych opony nie wytrzymalyby tej jazdy.
Im blizej pozycji zydowskich, tym wyrazniej slychac strzelanie.
BZZZ... JEBUDU! - slyszy Swiatoslaw wybuch i auto robi ogromny skok.
- A co? Czy nie mowilem, panie generale?! - ryczy Ryfer. - Przeciez to jest
cholernie dobra szosa. Spoko! Szaron nas nie trafi. Szosa jak boisko. Lecz
gdybym skrecil w pole, to zaraz popekaja opony. Teraz ostrzeliwuja nas z
odleglosci czterech kilometrów.
- Ale dokad my jedziemy?
- To sie pokaze - odpowiedzial Ryfer. - Dopoki bedzie taka szosa jak dotad,
to recze za wszystko.
- Panie generale - zatrzymujac automobil krzyczy Ryfer - czy nie ma pan mapy
sztabowej sciepy?!
Odrzanski zapala elektryczna lampke i widzi, ze trzyma jakas mape na
kolanach. Ale jest to morska mapa wybrzezy Helgolandu z roku 1864, z czasu
wojny austriacko-pruskiej przeciw Danii o Szlezwig.
- Jestesmy na rozstajach - powiada Ryfer - a wszystkie drogi prowadza ku
pozycjom zydowskim. Mnie chodzi o porzadna szose, zeby nie ucierpialy opony,
panie generale... Ja odpowiadam za automobil sciepowy ...
Nagle huk, ogluszajacy huk i gwiazdy olbrzymie jak kola. Mleczna droga jest
gesta jak smietana. Plynie Odrzanski w bezkresach wszechswiata, siedzac obok
Ryfera.
Tuz za siedzeniem auto zostalo przeciete na pol, gladko, jakby nozem. Z
calego auta pozostal tylko przod.
- Cale szczescie, ze mi pan akurat pokazywal mape - mowi Ryfer. - Przelazl
pan do mnie, a reszte diabli wzieli. To byla czterdziestodwucentymetrowka...
Chyba wjechalismy pod obstrzal Malca? Musimy sie spieszyc, bo on nas gotow w
asfalt wtopic.
- Ale dokad jedziemy?
- Lecimy do nieba, panie generale.
- Teraz pod nami jest Mars - rzekl Ryfer po dlugim milczeniu. Swiatoslaw
czul sie znowu spokojny.
- Panie generale - rzekl Ryfer z wielka powaga - jestesmy wlasnie przed
niebieska brama! Przez brame niebieska przejechac trudno, bo jest tu wielki
tlok. Sami sciepowi zolnierze.
- Przejedz ktorego z nich, to nam poschodza z drogi! - krzyczy na Ryfera.
I wychylajac sie z samochodu, wola:
- Achtung, sie Schweinbande! Co za bydlo! Cecylian! Bobrowski! klaptus!!!
Natychmiast zrobic rechts schaut !
- Ciezka sprawa, panie generale - odpowiada na to Ryfer glosem lagodnym -
prawie wszyscy maja poobrywane glowy.
General Odrzanski dopiero teraz zauwazyl, ze ci, co sie tlocza w bramie
niebieskiej, to najprzerozniejsi inwalidzi, ktorzy w sciepowej wojnie
potracili rozne czesci ciala i dzwigaja je z soba pod pachami, na plecach.
Glowy, rece, nogi. Sprawiedliwy kanonier Jdr w podartym plaszczu, pchajacy
sie przez tlum przy niebieskiej bramie, mial w tlomoczku caly swoj brzuch
razem z dolnymi konczynami i resztkami glowy. Z innego tlomoka, dzwiganego
przez Kaluze - landwerzyste, wygladala na generala Odrzanskiego polowa
zadka, ktora zacny ow czlowiek stracil pod Jedwabnem.
- To gwoli porzadkowi - odezwal sie Ryfer przejezdzajac przez gesty tlum. -
Potrzebne to widac dla rajskiej superrewizji.
Przy bramie niebieskiej odzwierni puszczali jedynie na haslo, ktore
Swiatoslawowi od razu przyszlo do glowy: "Fur Gott und Stolcman."
Samochod wjechal do raju.
- Panie generale - rzekl Kleczkowski aniol-oficer ze skrzydlami u ramion,
gdy przejezdzali przez skrzyzowanie, regulowane przez niego. By Pan nie
bladzil, musi pan sie meldowac w dowodztwie naczelnym.
Jechali dalej kolo jakiegos placu cwiczen, gdzie sie roilo od
rekrutow-aniolow, ktorych uczono wolac choralnie: "Nasza Polska Alleluja!"
Przejezdzali akurat kolo pewnej grupy, gdzie Bokun rudy aniol-kapral
obrabial akurat jakiegos oferme aniola-rekruta, tlukl go piescia po brzuchu
i wolal:
- Gebe szerzej otwieraj, przechszto jedna! Czy to tak sie wola: Nasza Polska
Alleluja? Skrzeczysz, jakbys mial kluski w gebie. Chcialbym ja wiedziec, co
za osiol wpuscil cie tutaj do raju, ty zydowskie bydle jedno. Wiec jeszcze
raz... Hlahlehluhja?
Pedzili dalej, ale jeszcze dlugo slyszeli za soba nosowe dzwieki biednego
aniola-rekruta.
Potem zajasnialo wielkie swiatlo nad ogromna budowla, podobna do Bazyliki
Matki Boskiej Bolesnej w Licheniu, a nad nia dwa aeroplany, jeden z lewej
strony, drugi z prawej, zas posrodku, miedzy nimi, rozciagniete bylo
olbrzymie plotno z wielkim napisem:
"Gottes Hauptquartier SCP"
Do generala Odrzanskiego podbiegli dwaj aniolowie w uniformach zandarmow
WSW, wyciagneli go z samochodu i ujawszy za kolnierz, zaprowadzili na
pierwsze pietro wielkiego gmachu.
- Zachowujcie sie przyzwoicie przed Panem Bogiem - napomnieli go zatrzymujac
sie przed pewnymi drzwiami, otworzyli te drzwi i wepchneli go do srodka.
Na srodku pokoju, na ktorego scianach wisialy portrety Mosze Dajana i Goldy
Meir, stal Pan Bog.
Wszarzu odrzanski - rzekl Pan Bog z naciskiem - nie poznajesz mnie? Ja
jestem kapitan Szaron.
Odrzanski zdretwial.
odrzanski! - odezwal sie Pan Bog - jakim prawem przywlaszczyles sobie tytul
general-majora sciepy? Jakim prawem, mendo odrzanska, rozbijales sie autem
sciepowym po szosie?
- Poslusznie melduje ...
- Zamknij ryja, gdy rozmawia z toba Pan Bog.
- Poslusznie melduje - wyjakal Odrzanski jeszcze raz.
- Wiec ty nie zamkniesz mordy? - krzyknal na niego Pan Bog i otworzywszy
drzwi zawolal: - Dwoch aniolow! Zwawo!
Weszli dwaj aniolowie z karabinami Uzi przewieszonymi przez lewe skrzydla.
Odrzanski poznal w nich Kochanskiego i Zalka.
Z ust Pana Boga zabrzmial rozkaz:
- Wrzucic go do latryny!
Odrzanski zapadal sie gdzies w straszliwy smrod…..
Milf Hunter Dąs
2018-07-09 15:58:13 UTC
Odpowiedz
Permalink
Raw Message
Post by fatso
Romulus Augustulus przed chwilą 0
Czterej Jezdcy Apokalipsy, przybadzcie do Ukrainy i zniszcie to gniazdo Szatana!
Holodomorze, Sybirze,Czernobylu, Syfilisie-wzywam was!!!
Natomiast Ukraina była zwulkanizowanym gruntem wielkich i niszczących buntów chłopskich, przebiegających krwawo i tłumionych również krwawo. Szlachta miała wielką pogardę dla chłopów polskich, ale nieporównanie większą dla ruskich — różnych religją, obyczajami i hardością[6]. To też ich powstania i opory w oczach możnowładców ukraińskich były zbrodniami, usprawiedliwiającemi najsroższe kary. «Wiśniowiecki chłopy mordował, ścinał, na pal wbijał, popom oczy świdrem kręcić rozkazywał... I pewnie bodajby był nie wszystkich swoją i swoich szablą nie powyścinał chłopów — pisze przyjazny mu kronikarz
https://pl.wikisource.org/wiki/Historja_ch%C5%82op%C3%B3w_polskich_w_zarysie/Tom_I/XX
Loading...